Trzy żywioły - zdrowia fundamenty
Wielcy reformatorzy z troski o zdrowie obywateli namawiali, by często na łonie natury przebywać, zażywając ruchu rekreacyjnego, co zwłaszcza młodzieży polecano. Do ćwiczeń na wolnym powietrzu namawiał profesor medycyny Uniwersytetu Jagiellońskiego Henryk Jordan - twórca jedynych w Europie „ogrodów jordanowskich” - który za własne pieniądze wybudował i zorganizował w okolicach Krakowskich Błoń. Dokonał tego, nie dla blichtru, lecz z głębokiego patriotyzmu i troski o zdrowotność Polaków. Dał temu wyraz w memento, jakie wygłosił na odczycie we Lwowie 4 stycznia 1891 roku: „Więc o zdrowie naszego ludu, o dzielność naszej młodzieży dbajmy przede wszystkim; a starajmy się o to dla ich szczęścia, - dla przyszłości ojczyzny, - dla większej chwały Boga. Rozwój człowieka przebiegał w środowisku naturalnym (powietrze woda i słońce), skąd żywotne soki zasysał i, dokąd powinien wrócić, czerpiąc siły do dalszej ewolucji. Teren, jako środowisko naturalnych czynników biologicznych należy do środków kształtowania kondycji fizycznej, zdrowotnej i duchowej współczesnego człowieka. Brak ruchu, wywołany postępem cywilizacyjnym i zwykłym lenistwem, należy rekompensować, korzystając z wycieczek pieszych, czy to rowerowych, jako naturalną aktywną formę ruchu w kształtowaniu zdrowia. Powietrze należy do podstawowych czynników biologicznych pobudzających zdrowie. Niestety - skład chemiczny powietrza, nawet w wielu turystycznych miejscowościach, nie należy do szlachetnych. Zasoby tlenu mieszają się z siarką, węglem, czy spalenizną po plastykach i innych śmieciach. Taki stan atmosfery grozi chorobami układu oddechowego, nie mówiąc już, że wielopokoleniowa egzystencja w takiej „atmosferze” jest wegetacją i rujnuje nam zdrowie. Kontakt ze środowiskiem wodnym ma charakter wielokierunkowy: przez spożywanie pokarmów i jako czynnik mechaniczny i hartujący. Środowisko wodne ulega różnorodnym zanieczyszczeniom ze strony przemysłu i gospodarki rolnej: cyjankami, pestycydami, detergentami, koncentracją związków ołowiu, rtęci, kadmu. Związki te drogą pośrednią przez żywność docierają do naszych organizmów. Woda w bezpośrednim kontakcie z człowiekiem spełnia funkcję czynnika fizycznego, oporu podczas uprawiania pływania, wioślarstwa, kajakarstwa, wyrabiając naszą wydolność i siłę. W rehabilitacji natomiast ułatwia wykonanie szeregu ćwiczeń usprawniających. Odrębną wartość zdrowotną stanowi woda w hartowaniu ciała. Zjawisko hartowania to przyzwyczajenie do chłodu i ciepła i ochrona przed przeziębieniami. Jego istota polega na tym, iż osoby zahartowane mają o 40% mniej czynnych receptorów zimna i są mniej wrażliwe na zmiany termiczne otoczenia. Stąd siła środowiska wodnego, jako środka wspierającego zdrowie, a przez uprawianie sportów wodnych, jak żeglarstwa, kajakarstwa, jako środka wychowawczego, kształtującego charaktery i zachowania prozdrowotne. Trzeci z czynników – słonce – przez dostarczanie energii promieniowania spełnia rolę szczególnego stymulatora procesów biologicznych żywych organizmów. Wiadomo, że następstwem oświetlenia jest dobre samopoczucie, a wydajność organizmu wzrasta nawet do 20 procent.Korzyścią czynników przyrodniczych – słońca, powietrza i wody – w leczeniu chorób i w fizjoterapii zajmowała się lekarz Eugenia Lewicka w słynnym kurorcie litewskim Druskiennikach. Bieg zdarzeń spowodował, że poznała tam Marszałka Józefa Piłsudskiego, któremu leżało na sercu podniesienie ogólnej zdrowotności, wyniszczonego niewolą narodu polskiego. Wiedzą i niewykluczone że urodą, natchnęła Marszałka do studium nad narodowym programem systemu usprawnienia fizycznego opartym na zaprawach terenowych i grach sportowych, jako podstawowym czynniku zdrowotnym. Z Jego inicjatywy i rozkazu podjęto budowę uczelni - warszawskiego AWF - zadaniem której było kształcenie kadry nauczycielskiej do szkół i wojska. Patriotyczny romans dwojga legł w gruzach i okazał się dla młodej lekarki niełaskawy, która przeżywszy 36 lat, zmarła w nieznanych okolicznościach. Siłę formowania zdrowego fizycznie i moralnie człowieka dostrzegał w turystyce Karol Wojtyła – Papież. - „Wycieczki oddalają od zgiełku, dostarczają radości, upiększają i integrują ludzki ród” - powtarzał. Człowiek staje się radosny, lepszym rodzicem, pracownikiem, wierniejszym przyjacielem, łatwiej z nim porozumiewać się i współpracować. Wyprawy kajakami komentował tak: „co innego spływ np. Brdą, a co innego jeziorem, gdzie trzeba wiosłami ciągnąć cały czas, gdzie żaden metr nie jest za darmo. Bogactwo widoków, doznań, przeżyć. Dzikie kaczki w sitowiu, kormorany, czarne łabędzie”. Chodzi o to, aby wypoczynek nie był pustką, czyli odejściem w nicość - nicnierobieniem. Wypoczynek musi być wypełniony spotkaniem z przyrodą, górami, morzem i lasem. Człowiek w umiejętnym obcowaniu z przyrodą odzyskuje spokój, ucisza się wewnętrznie.Tymczasem ogarnia nas brud na trawnikach, chodnikach, duktach leśnych i w wodzie. Proszę spojrzeć na zabrudzone - co mało powiedziane - zainfekowane trawniki przez psie odchody. Masakra! - dlaczego ludzie nie potrafią zrozumieć, że czynią przyrodzie zło!? Czym wytłumaczyć takie zachowanie - brakiem podstaw wychowania? Optymalne warunki do kształtowania zdrowia stwarza jedynie pobyt w nieskażonej przyrodzie, w orzeźwiającym kontakcie ze słońcem, czystym powietrzem, kojącą ciszą, w piennym krajobrazie wśród jezior, pól i lasów. Przyszłość zdrowia widzę w identyfikowaniu się każdego z nas z najbliższym środowiskiem. Drzewo potrzebne jest nam do życia, jak płuca i powinniśmy czuć, że gałęzie jego znużone są w nas. Krakowski poeta Tadeusz Śliwiak we wierszu „Poręba” napisał tak: „…słyszę głos siekier, wyrąbują we mnie las”. Natomiast poeta F. Kobryńczuk pisze: „Gdyby lasu nie było, gdyby go wyrąbano, kto by szumiał wieczorem piosenki nam na dobranoc? Wiecie co by się stało, gdyby lasy wycięto? Zabrano by mieszkania wszystkim leśnym zwierzętom. I zginęłyby marnie, żyłyby tylko w baśni, smutne byłoby życie bez zwierzęcej przyjaźni. Posadź ptakom przed domkiem świerk, dąb lub sosenkę, a na pewno piosenką podziękują Ci pięknie.”
Dr Feliks Rochowicz

















