Niezapominajki
To błękitne bajki
A szepczą Ci skromnie
Nie zapomnij o mnie

PROGNOZA

Przyjaciele

 
 
 Dzień Niezapominajki
 
 
 
 
 
 Pogoda ducha
 
 
 Nasza Ojczyzna
 
 
 
 Nie zapomnij o mnie
 
 
 
 
  wyślij pocztówkę
wirtualną

 listy cz.2

Uprzejmie prosimy naszych Internautów i czytelników, aby przesyłane ciekawe zdjęcia zawierały informacje o miejscowościach.

Dziękujemy za listy:

(Przepraszamy za oryginalną emailową ortografię.)

HOME


Aktualności

wcześniejsze listy cz. 1

 

Szanowni Państwo, drogi Panie Andrzeju

Z bólem serca obserwuję jak bezmyślnie i totalnie niszczy się w naszym środowisku wszelką roślinność która przecież ma tak zbawienny wpływ na klimat, jakośc powietrza -życia. Powszechne niestety i zbyt częste koszenie traw, nawet w okresie suszy i upałów to wielka bezmyślność. Niszczy się trawa a rozwijają silniejsze i niepożądane chwasty - bezmyślny snobizm ?.... przyznam że liczę na Pana w przeciwdziałaniu tej bezmyślnej pladze która w czasach kosiarek, pił, herbicydów czyni ogromne spustoszenie w środowisku - klimacie, dlaczego ci co tak uważają że czynią to dla piękna otoczenia nie chcą w tym otoczeniu potem przebywać i uciekają tam gdzie jeszcze tej przyrody nie wytępili?

z poważaniem Zdzisław, 31.05.2011


Dzień Dobry

Mam prośbę ,aby Pan wyjaśnił dlaczego w tym roku są pozalewane pola np w okolicach Leoncina .Tłumaczy się to wysokimi wodami gruntowymi .Wydaje mi się ,że kiedyś w latach 60 były większe opady deszczu i śniegu i nie było tego problemu .Po 1989 zaniechano czyszczenia rowów melioracyjnych i woda stoi jeszcze teraz na polach . W naszym kraju wszyscy nabrali wody w usta i nie potrafią wyjaśnić tego poważnego problemu .Ludzie od jesieni mają zalane piwnice . Pozdrawiam Włodzimierz. 30.05.2011


Panie Andrzeju, dziękuję Panu za apelowanie do złych i głupich ludzi o niewywożenie śmieci do lasów. Może będą tacy, którzy się opamiętają. Ale o śmiecie wywożone do lasów jestem jednak spokojny. Prawie wszystkie w końcu trafią tam, gdzie powinny. Dużo większym problemem moim zdaniem są śmiecie wywożone na śródpolne nieużytki i ugory. Trafia tam wszystko, na meblach i niemetalowych częściach samochodów kończąc. Kiedy hałda jest już duża w końcu zostaje podpalona. Pozostaje głównie gruz i szkło. Po pewnym czasie cykl się powtarza. Ten niecny proceder szczególnie nasilony jest w okolicach Zagościńca na wschód od Warszawy. Jeszcze inny problem to częste wylewanie ścieków gdzie popadnie. Pozostaje jedynie zapach i ślady kół. Aby to wszystko zmienić musi się zmienić mentalność Polaków, a przede wszystkim polskich urzędników różnych szczebli. Obiecuję następnym razem napisać coś pozytywnego.

18.04.2011 Ryszard


Dzień dobry Panie Andrzeju.

Nadleśnictwo Radomsko informuje że w dniu dzisiejszym do uroczyska Grzebień zawitała kukułka.Swoje trele rozpoczęła w samo południe.W poprzednich latach kukała zawsze 1 maja. Serdecznie pozdrawiam ludzi lasu Darz Bór.

Pozdrowienia, Władysław Śliwakowski, 18.04.2011


Panie Andrzeju. Zapraszam po cukier do mnie do Slomnik. W sklepie dla najbiedniejszych (wg prezesa PIS) cukier 4,29. Cena wraca do normy!!!

Nawiazujac do pogody wczoraj tj.13/04/2010 nastapil chwilowy bardzo intensywny opad tych kuleczek snieznych o ktorych Pan wspominal. w ciągu kilku minut zrobilo sie bialo po czym wyszlo piękne słońce i mimo braku opadu z dachów rynnami caly czas ciekla inetnsywnie woda z roztapiajacego sie sniegu. 2 pory roku w ciagu 5 min a na koniec piekna tecza. Zaluje ze tego nie zapisalem na fotografi. Pieknie to wygladalo. Byle do Swiat i byle do coraz cieplejszej wiosny....
Pozdrawiam cale ekoradio
 
15.04.2011

Pozdrawiam

Marcin 

Szanowny Panie Andrzeju,

Przekazuję Panu informację przyrodniczą: Okres kwitnienia ciernistych krzewów następuje corocznie po pierwszej wiosennej fali ciepła. W tym okresie temperatura powietrza spada nawet do zera, występują porywy wiatru i często pada śnieg. Tak jest każdego roku i jest to stała reguła klimatyczna. Poza tym proponuję, by upowszechniać określenie "osoby wcześniej urodzone" zamiast "osoby starsze". Serdecznie pozdrawiam, Darz Bór, Jan Seremet - 67 lat wcześniej urodzony leśnik z Otwocka :)


Szanowny Panie Andrzeju!

Jestem słuchaczem EkoRadia od jesieni 1991r.Wkrótce więc minie 20 lat.Pierwszy raz w okresie tych 20-lat w naszym kraju miała miejsce taka sytuacja, że dwie zimy z rzędu były tak śnieżne a również mroźne, mam na myśli oczywiście ostatnie dwa lata.Dziś mamy 1 kwietnia, w okolicach Środy Śląskiej(na dolnym śląsku) termometry pokazały najwyższą temperaturę od początku roku tj. 18ºC. Panie Andrzeju, nieraz pan mówił na antenie na temat faz księżyca i następujących po nich zmian pogody. Od 16 lat prowadzę dziennik pogodowy a niedawno sprawdziłem wszystkie pełnie księżyca od roku 2004 oraz panującą w tym czasie pogodę w mojej miejscowości i oto wyniki: w ubiegłym 2010r po pełniach księżyca 9 razy następowała zmiana pogody (tzn.1-2 dni po pełni) zmiana pogody mniejsza bądź większa po pełniach księżyca miała miejsce również 9-krotnie w latach: 2004, 2006 i 2009. Panie Andrzeju serdecznie dziękuję panu za wszystkie audycje w których wielokrotnie opowiada pan o wspaniałej polskiej przyrodzie. Życzę dalszego zdrowia i sił.

Pozdrawiam Staszek z Chomiąży


Orzechówki

Od ponad roku obserwuję zmiany zachodzące w ptasim świecie Opatowa w pow. Kłobuckim. Ornitologią mojego otoczenia interesowałem się od zawsze i latających sąsiadów poznaje po głosie i wyglądzie, znam obyczaje skrzydlatych gatunków z literatury i obserwacji. Jesienią ubiegłego roku spacerując po nieregularnie zalesionych samosiewnie tzw. nieużytkach rolnych usłyszałem dziwne tfr tfr tfr z chrypką i skrzeczeniem w brzmieniu. Spojrzałem w bok i ku mojemu zdziwieniu zobaczyłem ptaka, jakiego dotąd nie miałem okazji widzieć na własne oczy (a i nie zwróciłem nigdy uwagi na taki gatunek w literaturze i Internecie). Gdy rozejrzałem się uważnie zauważyłem obecność trzech osobników tego gatunku. Nie chcąc płoszyć ptaków poszedłem dalej. Dziwolągi okazały się tak towarzyskie, że w miarę, jak podążałem do przodu podlatywały z drzewka na drzewko i zdawały się zaczepiać mnie "tfr tfr ttfr" przekrzywiając głowy i przyglądając mi się uważnie. Kiedy wróciłem do domu sprawdziłem w atlasie i jestem już w stanie nazwać nowych znajomych, którzy pojawili się ( myślałem, że przelotem) w mojej okolicy. Jakież jednak było moje zdziwienie, gdy w poszukiwaniu wiosny udałem się w niedzielę na spacer na opisane wcześniej samosiewne zalesienia i usłyszałem znajome tfr tfr tfr. Oczom moim ukazały się dwa osobniki orzechówek, które, jak parę miesięcy wcześniej towarzyszyły mi podczas całego wiosennego spaceru. To bardzo ciekawe i ciekawskie ptaki. Nie są zbyt urodziwe, upierzenie mało atrakcyjne a proporcje ciała i masywny dziób też nie dodaja im urody. Mimo to zasługują na bliższe poznanie tego gatunku.

Od dwóch lat w tych stronach pojawiły się znane mi dotychczas tylko z ilustracji i filmów dudki ( i to w dość licznym gronie). Ich pohukiwania słychać coraz częściej i w ciągle nowych miejscach. Opowiadał mi ojciec, że jako dziecko tuż po wojnie znał ten gatunek, ale od tego czasu nigdy nie widział i nie słyszał dudka. Czyżby środowisko było czystsze i nowe lub zapomniane gatunki polubiły naszą opatowską górę i jej okolicę?

Jest wiosna, zachęcam do przebywania na świeżym powietrzu, obserwowania i wsłuchiwania się w przyrodę.

Pozdrawiam, Zbigniew z Opatowa śląskiego.


Panie Andrzeju wspominał Pan dziś (01.04.2011) o tym że na południu Polski pojawiły się jaskółki, a więc mam lepsze wiadomości jaskółki już przedwczoraj pojawiły się na północnym wschodzie Polski a dokładnie w okolicach Bielska Podlaskiego. Serdecznie Pana pozdrawiam
 

Anna

 

W rezerwacie rz. Drwęcy (stanowisko Nowy Dwór) pierwszy bocian pojawił się 28 marca – przelotem jeno, bo poleciał na północny zachód.

Natomiast 2 kwietnia pojawiła się pierwsza muchołówka mała (Ficedula parva), samiec. Ryzykant, o cztery tygodnie przed czasem,

gdyż zwykle pojawia się pod koniec kwietnia lub na początku maja. Czy przeczuwa muszy urodzaj?

 Pierwsza muchołówka wiosny nie czyni.

 Pozdrawia

 Wasz Stary Korespondent


Witam Panie Andrzeju,

Chciałbym poinformować, że dnia dzisiejszego (tj. 29.03.2011) do bocianiego gniazda znajdującego się na terenie mojego gospodarstwa w wiosce Breginie, w gminie Strzegowo, zawitały dwa bociany. 

Pozdrawiam

Wierny słuchacz Pańskiej audycji, Krzysztof


Witam Panie Andrzeju!

 Dziękuję bardzo za prowadzenie wspaniałej audycji za werwę i podkreślenie iż natura lubi żyć w zgodzie z ludźmi,ale i wymaga także coś od nas ludzi!.

 Wiosna wkracza silnym krokiem do naszego kraju.

W dniu dzisiejszym tj.24,03,2011 zaobserwowałem niebywałe zjawisko ornitologiczne.

Od ruchliwej autostrady dobre pół kilometra usiadł na polu orzeł, zmieniał swoje połorzenie to podskakując to odbijając się od ziemi kilka razy. Odniosłem wrażenie iż ptak jest chory? Pod wieczór przyleciał kolejny osobnik.

Jakież powitanie jak rozkładały skrzydła, "gaworzyły" po swojemu jak ludzie. Widok  ptaków wywołał wielki podziw i uznanie . Takie ptaki  w jaki sposób potrafią sie odnaleźć? Powitanie ten odgłos te zadowolenie...

 Przesyłam dwie fotografie a obserwacja miała miejsce w miejscowości Krzyzowa.

Mam nadzieję iz środowisko nasze jest o wiele zdrowsze od środowiska zachodniej Europy i być może ptaki szukaja innego miejsca do życia?

Jeszcze raz bardzo serdecznie pozdrawiamy pana, tak trzymać tak wspaniale prosze przekazywać informację o pogodzie o ciekawostkach!

 

Słuchacze!!


Panie Andrzeju

Czy mógłby Pan nagłośnić problem związany z zanieczyszczeniem powietrza w wyniku palenia zwykłych zniczy na cmentarzach.  Znicze produkuje się z parafiny – mieszaniny stałych alkanów. Chemicznie jest ona praktycznie identyczna np. Polietylenem, który jest najpowszechniej stosowanym tworzywem sztucznym – folie, butelki etc.  Jeżeli przyjmiemy, że palenie tego tworzywa jest naganne ekologicznie to tym bardziej powinniśmy potępic palenie zniczy na cmentarzach – zwyczaj bardzo powszechny w naszej ojczyźnie. Powiem więcej ponieważ parafina jest spalana w niższych temperaturach niż np. butelki polietylenowe w przydomowych piecach to występuje wyższe prawdopodobieństwo występowania niepełnego rozrywania się łańcucha węglowodorów cząsteczek parafiny i tworzenia toksycznych dioksan.

Z wyrazami szacunku

Robert Rudnik


 

Witam Panie Andrzeju.

 
Słucham Pana od zawsze - to co się dzieje w tym roku to woła o pomstę do nieba, jak można tak zatruć środowisko, a podobno dbamy / państwo / o ekologię.
Od wielu lat jestem pszczelarzem - kiedyś miąłem przeszło 40 rodzin, ale teraz ze względu na wiek zmniejszyłem do 8 rodzin. Bywało różnie, ale czegoś takiego nie spotkało mnie nigdy.
W tym roku w marcu jak co roku zaglądam do rodzin żeby zobaczyć jak przezimowały - i doznałem szoku. Rodziny na dwóch sekcjach dobrze zakarmione i silne w jesieni, teraz " zniknęły " na dnie ula było kilkadziesiąt pszczół martwych / garstka / ramki pełne pokarmu i cisza - tragedia - pszczoły nie osypały sie z głodu w zimie, lecz nie powróciły do ula póżną  jesienią, co świadczy że pszczoły z jakichs nieznanych przyczyn nie powracały do uli.
Jak pytałem kolegów mają podobną sytuację.
Nie wiem co robią instytuty pszczelarstwa i Ministerstwo Rolnictwa, bo jak się interesuję to taka sytuacja trwa juz od  2-3 lat. 
Panie Andrzeju w Pana nadzieja by bardzo silnie nagłośnić tą sytuacje - bo jak nie będzie pszczół to nie biedzie zapylania, a to doprowadzi do braku pożywienia w kraju i głodu co nam w takiej sytuacji grozi w przyszłości.
Uważam, że sprawa jest bardzo poważna.
 
 Z poważaniem.    Marian Gałuszkiewicz,  Orzesze na Śląsku.

Witam Panie Andrzeju.
Dzisiaj rano mówił Pan o czajkach nad Nerem i Wartą - co tam czajki w
lubuskiem, są już na północy. Dzisiaj jadąc do pracy po raz pierwszy
widziałem czajki między Słupskiem, a Sławnem, na polach, na których
zawsze jesienią szykują sie do odlotu. A żurawie? Żurawie chałasują u
nas już od soboty. Boćków jeszcze nie widziałem ale jak tylko sie
pojawią to od razu będę meldował.

Serdecznie pozdrawiam - Bartek ze Słupska

Witam bardzo serdecznie! 

Mieszkam w Sobkowie (powiat jędrzejowski). Na dzisiejszym spacerze
spotkałam dawno niewidzianych gości. Na łące między Mokrskiem a
Sobkowem bieliło się 14 bocianów. Chyba wiosna szybciej przyjdzie w tym
roku...

pozdrawiam bardzo serdecznie 
Magdalena

witam Pana.
Na Paluki w ubieglym tyg. przylecialy zurawie szt.14. W tym roku
wczesniej.

pozdrawiam Franciszek

 

Szanowny Panie Redaktorze,

melduję o sobotnim (5 marca) spotkaniu z żurawiami w Puszczy Kampinoskiej. Spotkaniu towarzyszyły wierzbowe bazie, kwitnące leszczyny i olchy oraz jednoznaczne ślady pobudki w sypialniach kretów. 
 
Pozdrawiam serdecznie, dziękuję za audycje, bez których nie wyobrażam sobie wyjścia rano z domu
 
Małgorzata Szafrańska

Mieszkam we wsi DOBROSUŁÓW gm.Bytnica woj.Lubuskie. Na naszych łąkach spacerują już ŻURAWIE.
Zaobserwowałem Skowronka i słychac śpiew Zięby.
Pozdrawiam Piotr
01.03.2011

Dzień Dobry,
Nad Ziemią Lubuską w okolicach Sulechowa obserwowałem dziś - 27 lutego
pierwszego w tym roku skowronka. 1 osobnik przelatywał w kierunku
wschodnim. Pojawiły się też stada gęsi zbożowych oraz powróciły
szpaki (te obserwowałem już 7 lutego br.)To już pierwiośnie.
Pozdrawiam,
Tadeusz z Sulechowa 

WITAM SERDECZNIE CALE EKORADIO.

DZISIAJ (22.02) W DOMINIKOWICACH ODNOTOWALEM 15 STOPNI MROZU DELIKATNIE PRUSZY SNIEG. MUSZE NADMIENIĆ IZ JA MIESZKAM OK. 5KM. OD  GORLIC TO JEST MALUTKIE MIASTECZKO. PRZEPLYWA TAM RZEKA ROPA A NA RZECE MAMY PIEKNE STADA DZIKICH KACZEK ORAZ JUZ DRUGA ZIME MAMY TRZY LABEDZIE. PIEKNY WIDOK.  POZDRAWIAM SEDECZNIE . TOMEK


Szanowny Panie!

Z przyjemnością słucham Pana prognozy i nie tylko... prawie każdego dnia o poranku. Zaglądam też na stronę internetową Polskie Niezapominajki, czytam i przeglądam zdjęcia. To miła i pożyteczna inicjatywa.
 
Należę do tych osób, które szanują przyrodę i cierpią widząc jak jest niefrasobliwie traktowana przez współczesny świat. Trudno być obojętnym na widoki leśnych wysypisk śmieci w lasach Czarnej Strugi, gdzie często bywam.
 
Cieszą mnie "chwasty" kwitnące na poboczach naszych dróg. Zwrócili mi na to uwagę turyści z Niemiec, których jako przewodniczka oprowadzam po Warszawie, a niekiedy po Polsce. Powiedzieli mi, że u nich nie ma chwastów kwitnących przy drogach, zniszczyły je pestycydy - w miastach nie ma wróbli i nasze wróble również wywoływały zdumienie. Pytam sama siebie, jak długo?
 
Wróble też u nas wyginą, bo wszędzie zaczynają dominować sztuczne, krótko wystrzyżone trawniki, bez szansy na to, ze trawy zakwitną i dadzą wróblom nasiona na pożywienie.
Podobno w niektórych miastach na Zachodzie zaleca się pozostawianie pasa trawnika niekoszonego, właśnie dla ptaków.
Jeśli to prawda, to warto byłoby taką ideę rozpropagować u nas, nie tylko w rozporządzeniu dla miast ale dla właścicieli trawników przydomowych. Zostawmy kawałek trawnika ptakom.
 
Z wyrazami sympatii dla Pana i uznania dla Pana działalności proekologicznej
 
Danuta

Witam serdecznie, chciałbym się podzielić wspaniałą wiadomością – nad Gopłem widziałem dzisiaj piękny klucz żurawi, czyli wiosna już blisko! Czy aby nie za wcześnie? Pozdrawiam Darek z Inowrocławia


Przesyłam Panu ciekawostkę przyrodniczą zwiazaną ze stadkiem łabędzi i innymi ptakami, które mozna od kilku tygodni obserwować na potoku Biały Dunajec koło mostu na ulicy Waksmundzkiej w Nowym Tragu. Mieszkam opodal tego mostu i mogę to prawie z okien domu obserwować. Ciekaw jestem co Pan o tym zjawisku przyrodniczym sądzi, bo ja nie pamietam, aby az 6 łabedzi tak długo bytowało na Dunajcu.

Marek

Od Red. Być może ktoś z internautów zna odpowiedź na to pytanie? Czekamy na listy.


Witam!

9 lutego w miejscowości Wólka Sulejowska (woj. mazowieckie, ok 50 km od Warszawy)jadąc do pracy widziałam lecącego bociana.

Pozdrawiam Karolin Borowska


 

Witam serdecznie! Chciałabym wyrazić Panu ogromną wdzięczność za znakomite, treściwe a

jednocześnie zwięzłe audycje "pogodowe", których słuchamy z prawdziwą przyjemnością co rano w kieleckim radiu ( bo jednak chyba lepiej to słowo odmieniać) o 6.20. Różnorodne kwestie szeroko pojętej

przyrody, które Pan porusza, dotyczą nas wszystkich, ludzi mniej lub bardziej świadomych swego miejsca w ekosystemie. A Pan potrafi je tak interesująco przedstawiać i interpretować! Dziękujemy! Życzymy wszystkiego najlepszego, dobrej kondycji i dalszej współpracy z

naszym radiem. Maria i Piotr z Kielc

P.S. O ptakach też staramy się pamiętać. Mąż kupuje dla nich specjalną mieszankę nasion.


Witam! Mieszkam w Borach Tucholskich, patrzę  w niebo  i stwierdzam ,że chyba idzie wiosna, bo dzisiaj rano leciały 3 gęsi ,a tak o 11 widziałam ich cały klucz wysoko na niebie!  pozdrawiam serdecznie, aby do wiosny do pierwszego skowronka

Krystyna!


Dzień dobry!

dzisiaj, 7 lutego widziałem w okolicach Sulechowa na Ziemi Lubuskiej pierwszego szpaka tegorocznego zarania wiosny. Szpaków tej zimy nie widziałem w ogóle, co zdarza się rzadko, bo zazwyczaj trafiają się grupki zimujących ptaków. Jest to na pewno wędrujący wraz z ociepleniem osobnik. Obserwacje pierwszych szpaków na początku lutego nie są niczym nadzwyczajnym na Ziemi Lubuskiej. Dziś licznie ciągnęły na wschód klucze gęsi zbożowych i białoczelnych. Leciały wysoko w regularnych kluczach-były to to więc typowe ptaki "rejsowe" podążające już w kierunku lęgowisk a nie między żerwowiskiem o noclegowiskiem. Czekamy na skowronki.

Pozdrawiam, Tadeusz z Sulechowa


Szanowny Panie Andrzeju,

Pozwolę sobie na kilka może "nieprofesjonalnych" uwag dotyczących przystosowania naszego Kraju i społeczeństwa do naszych specyficznych i zmiennych warunków pogodowych i klimatycznych. 1. Czy faktycznie dobrze jest, że w tak wielu miejscach podłoga czy posadzka, wejście do metra itp. wyłożone są śliskim marmurem... tak łatwo "wpaść w poślizg", przewrócić się, narazić na kontuzję. Uważam, że w naszych warunkach częściej powinno się wykorzystywać bardziej "chropowate", sprzyjające większej przyczepności obuwia materiały... 2. W Tallinie w Estonii byłem pod wrażeniem wykorzystywania do walki z oblodzeniem i gołoledzią drobnego żwiru... bardzo dobrze chodzi się po chodnikach i bruku wysypanym takim materiałem. 3. Myślę, że i architekci i urbaniści powinni pewne sprawy przemyśleć celem lepszego przystosowania miast do naszych warunków pogodowych i klimatycznych. Dam kilka przykładów: swego czasu modne były pasaże - kryte, zadaszone ulice (i budowano zadaszone dworce kolejowe - chociażby Wrocław Główny czy Lwów). W Turynie cechą specyficzną miasta jest to, że przy wielu ulicach chodniki ukryte są w podcieniach, pod arkadami. Zimą chronią przed śniegiem, jesienią przed deszczem, latem przed ostrym słońcem... może architekci i urbaniści i ten element architektury by częściej wykorzystywali w swoich współczesnych projektach? 4. I wreszcie zieleń: potrzeba więcej zieleni w naszych miastach. Obok parków i ogrodów być może warto by było na większą skalę budować kryte oranżerie - chociażby w centrach handlowych - oraz wzorem Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego zazieleniać i przekształcać w ogrody tarasy i dachy budynków? Gdyby ten zwyczaj się przyjął o ileż więcej zieleni yśmy mieli w naszych miastach... 5. Na koniec ostatnia, może nieco inna sprawa: nowoczesne, estetyczne, dobrze wkomponowane w przyrodę budownictwo sakralne uczynić bliższym człowiekowi... to wyzwanie dla architektów i duszpasterzy... w USA i w Skandynawii zetknąłem się w kościołach z czymś, co bardzo przypadło mi do gustu. Częste jest tam budowanie obszernych i funkcjonalnych krucht/przedsionków, z których przejść można nie tylko do świątyni czy kaplicy, ale i do toalety, czy też pomieszczeń, w ktorych można spotkać się i napić kawy lub herbaty - na przykład po nabożeństwie. O ile bardziej kościół (ten przez duże i małe K) mógłby dzięki temu pełnić funkcję wspólnototwórczą...

Tomek z Warszawy


Szanowny Pan Redaktor

Andrzej Zalewski
EKORADIO
 
Serdecznie dziękuję Panu Redaktorowi "Za dawanie świadectwa najwyższym wartościom".
Z Pana słów "powiewa" Wolną Polską - Kochaną Ojczyzną Naszą.
 "Powiewa" zapachem pól i łąk, miłością do Boga , Ojczyzny i zwykłego człowieka, nad którym się Pan pochyla. Tak bardzo nam tego potrzeba w Polsce.
Życzę Panu dużo zdrowia, milionów ludzi, podobnie myślących. Życzę, by powiększał się krąg ludzi,  dla których piękna przyroda i troska o jej zachowanie dla następnych pokoleń jest bardzo istotna.
Dedykuję Panu słowa Ojca Świętego Jana Pawła II. Słowa  zawsze żywe i bardzo aktualne.
 
Łączę wyrazy szacunku i serdecznie pozdrawiam.
Anna Szafran
 

„Piękno tej ziemi skłania mnie do wołania o jej zachowanie dla przyszłych pokoleń… Zwracam się w szczególny sposób do tych, którym powierzona została odpowiedzialność za ten kraj i jego rozwój, aby nie zapomnieli o obowiązku chronienia go przed ekologicznym zniszczeniem! Niech kształtują nade wszystko postawy poszanowania dobra wspólnego, praw natury i życia! Niech ich wspierają organizacje, które stawiają sobie za cel obronę dóbr naturalnych!”

Jan Paweł II, 1999


Drogi Panie Andrzeju !

Przepraszam, za taki bezposredni zwrot, ale jest nam Pan tak bardzo bliski, ze trudno inaczej. Wczoraj zdumialem sie bardzo, gdy zobaczylem lecace klucze gesi nad Berlinem. Polowa stycznia! Czy takie przypadki sie juz wczesniej zdarzaly, czy i przyroda ozywiona juz sie w tym wszystkim pogubila? Druga kwestia w ktorej chcialbym poznac Pana zdanie - to problem jemioly. To juz zupelna plaga. Przed kilku laty obserwowalem to zjawisko tylko podczas pobytu w Polsce. Dotyczylo to glownie topoli rosnacych przy drogach. Z biegiem czasu obielo to w wielkiej ilosci (do kilkunastu i wiecej sztuk tego pasozyta na jednym drzewie) prawie wszystkie topole spotykane po drodze. W tym czasie nie bylo tego prawie wcale w Berlinie. Zjawisko to kojarzylem z topolami. Teraz mamy to juz w Berlinie, ale jakosciowo obserwuje jeszcz cos gorszego, to juz po prostu straszne. Jemiola atakuje wyraznie juz nasze kochane brzozy, a wczoraj widzialem ja tez na lipie. To juz inwazja. Nie spotkalem sie jeszcze z innymi glosami podnoszacymi alarm w tej sprawie. Czy w ogole mozna cos z tym zrobic?, oczywiscie poza masowym wycinaniem przydroznych topol, tak jak to sie robi w Polsce, ale to juz inny problem. Bardzo, bardzo serdecznie Pana pozdrawiam wraz z moja rodzina.Poza Ojczyzna mieszkamy juz wiele lat. Pan i panski mily glos jest dla nas codziennie jak cieply promyk slonca prosto z Polski. Pan tez jest nauczycielem milosci do Ojczyzny dla moich dzieci, urodzonych poza Krajem, dzis juz bedacych doroslymi ludzmi.

Marek Witkowski Berlin


Szanowny Panie Andrzeju, zastanawiam się na faktem, ponieważ do nas - Mała Wieś gm. Żytno, woj. łódzkie, przyleciały żurawie, a podobno są one oznaką nadchodzącej wiosny.

Pozdrawiam, wierny słuchacz Ekoradia.


 

Szanowny Panie Zalewski!

      Z przyjemnością słuchamy z żoną porannych wiadomości o pogodzie podawanych przez Pana na antenie radiowej.
Ale trudno jest czerpać przyjemność z niekorzystnych prognoz, które z konieczności musi Pan przedstawiać.
Lecz jesteśmy ukontentowani Pana mądrymi wypowiedziami i wyważonymi sentencjami. Można by sobie pomarzyć, 
aby politycy, a bodajby wszyscy Polacy mieli Pańską klasę.
Skoro wspomniał Pan o biblijnej powodzi w Australii, ośmielamy się nawiązać do tej mądrej księgi i podzielić się z Panem
naszymi spostrzeżeniami na temat klęsk żywiołowych. 
Z treści Biblii wynika, że Bóg stwarzając cały wszechświat stosował nie tylko prawa fizyczne, ale również  duchowe prawa moralne. Nie ulega wątpliwości, że dziecko, które młotkiem rozbija zabawkę, nie tylko fizycznie grzeszy przeciwko temu
przedmiotowi. Stąd ośmielamy sie podnieść kwestię, że obecne kataklizmy wynikają głównie z upadku moralnego społeczeństwa ludzkiego. 
Potwierdza to biblijna wypowiedź z Ks.Izajasza 24:20, gdzie według Biblii Tysiąclecia czytamy tak: "ziemia się mocno będzie zataczać jak pijany i jak budka (na wietrze) będzie się chwiała. Grzech jej zaciąży nad nią, tak iż upadnie i już nie powstanie".
Bez wątpienia proroctwo to dotyczy rozumnych stworzeń, które grzeszą przeciwko prawom, na których zasadza się byt Ziemi.
Jednakże Pan Jezus już dwa tysiące lat temu przewidział związane z tym kataklizmy. Bowiem w Ewangelii Mateusza 24:7
czytamy według Biblii Tysiąclecia:  "Powstanie bowiem naród przeciwko narodowi, królestwo przeciwko królestwu. Będzie  
głód  i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi". 
Lecz na przeciwwagę przytoczmy werset  z Księgi Psalmów 133:1, 3, gdzie według Biblii Warszawskiej czytamy: "O, jak
dobrze i miło, gdy bracia w zgodnie mieszkają!  /.../ Tam bowiem Pan zsyła błogosławieństwo, życie na wieki wieczne".
     Konkludując ten krótki wywód chciałoby sie rzec, iż tam, gdzie jest niezgoda i dzieje się krzywda społeczna, muszą też
dziać się nieszczęścia i klęski żywiołowe. Ponieważ zostały zachwiane prawidła, na których opiera sie byt wszystkiego.
Istnieją biblijne dowody na to, że owe prawidła moralne sa powiązane z całym Bożym dziełem i mają wpływ na fizyczny byt tego dzieła. 
Młode małżeństwo  buduje swój dom, ale kiedy się rozwodzi, to zwykle rozdziela go na pół i przestaje on  już służyć
owej rodzinie. I bardzo często żadne z partnerów nie korzysta już ze wspólnego dorobku. A jeśli nawet, to nie cieszy się tym
długo. A tego małżeństwa już nie ma.
Zatem moralny kręgosłup jest podstawą bytu wszystkich reczy. Ów przykład zaczerpnięty z życia, uwidoczniony  na małych
rzeczach nie wyklucza odniesienia go do wielkich spraw, mających wymiar całego świata, a nawet wszechświata.
Bowiem Bóg jest jeden i prawo Jego jedno, które wszędzie jednakowo działa.
Pan Jezus, który uspokajał morze i uciszał wiatry z pewnością poradziłby sobie z problemami obecnego świata i mógłby zapobiec kataklizmom. lecz wtedy, gdy był na ziemi, nie mógł wszędzie użyć swej świętej mocy, jako napisano: " I nie
uczynił tam wiele cudów dla niedowiarstwa ich". - Mat.13:58 / Biblia Gdańska/.
     Zatem brak poszanowania dla Boga wyklucza radosne korzystanie z darów Bożych, jakim jest Ziemia i całe jej urządzenie.
Nie dziwmy sie zatem rzeczom, które przychodzą na ten świat i budzą powszechne zaniepokojenie.

 
     Z przyjemnością słuchając Pańskiego głosu na antenie - serdecznie Pana pozdrawiamy.
 
                                                                                                       Krystyna i Marian  z Biecza

Szanowny Panie Redaktorze!

Uprzejmie informuję, że w dniu wczorajszym w godzinach południowych na drodze powiatowej  Szydłowiec - Majdów w powiecie szydłowieckim, gmina Szydłowiec,  spotkałem wędrującą w kierunku strumienia leśnego  ropuchę szarą. Ponieważ jej życiu zagrażały przejeżdżajace samochody, płaza przeniosłem poza drogę. Wokół jeszcze 10-15 cm warstwa śniegu a temperatura sięgała tu +3 - 4 st./nawierzchnia czarna/.
Jednocześnie jako słuchacz "Radiowej Jedynki" i "Radia Kielce" bardzo dziękuję za Pana obszerne, pouczające prognozy pogody, przekazywane w autorskim stylu. Dowiaduje się z nich, poza prognozą pogody, rozliczne informacje dotyczące historii, obyczajów, imprez, ekologii, folkloru, zjawisk fenologicznych itp.
Pozdrawiam serdecznie
wdzięczny słuchacz
Krzysztof Domagalski z Szydłowca

Dot. spadających ptaków

Przy rozpatrywaniu tych zdarzeń należy wziąć pod uwagę ciągle powiększający się arsenał środków jakimi rujnujemy nasze środowisko. Biorąc pod uwagę ostatnie 300 lat  rozwój przemysłu , wyścig zbrojeń , a także nadmierna konsumpcja , w wyniku procesu technologicznego otrzymywane masy śmieci , odpadów, dymów,  a także  produktu finalnego w postaci samochodów, trujących gazów bojowych , bomb atomowych , stosowanie środków chemicznych w rolnictwie , przekraczanie bariery dźwięku przez odrzutowce, naruszanie atmosfery przez statki kosmiczne, oraz mnóstwo katastrof ekologicznych jest to potężna siła niszcząca przyrodę . Dotychczas nikt nie zbadał jaki wpływ na środowisko mają miliardy połączeń telefonicznych, wzajemne oddziaływanie anten i satelitów.

Rozwój łączności do etapu radio i telefonia kablowa nie zakłócał równowagi środowiskowej , a słuchanie radia ( szczególnie Eko- Radia)  ma pozytywny wpływ na organizm ludzki i organizmy zwierzęce ( krowy słuchając radia dają więcej mleka), Od etapu telewizja ; nawet tradycyjna działa szkodliwie na organizm ludzki. Wśród tak wielu cywilizacyjnych '' OSIĄGNIĘĆ'' człowieka przypuszczalnie możemy się doszukać przyczyny zaistniałych zjawisk , ale klęski żywiołowe jakie mamy dzisiaj ( Australia, Indonezja, Niemcy i inne) skłaniają mnie do wskazania na zmiany klimatyczne.

Z poważaniem

Tadeusz


 

2 Stycznia 2011 - Puławy  - godz.10:15 Nad moją działką w centrum miasta usłyszałem odgłos lecących ptaków. Charakterystyczny dla 

   ż u r a w i  ! . ( w rytm machania skrzydłami ) .Po chili przeleciał na bardzo niskim pułapie  ( ok. 20 - 25 m ) klucz ptaków . 
 Jasno szarawe duże osobniki  w  asymetrycznym kluczu  "V"   .W jednej odnodze ok. 8 ptaków  w drugiej najwyżej 4...
 Przelot bardzo szybki z kier. PÓŁNOC   na  POŁUDNIE . Z powodu małej wysokości czas obserwacji  3 ....-4 sekundy (odgłosy słyszalne nieco dłużej ) . ZABRAKŁO CZASU NA ZAREJESTROWANIE  APARATEM FOT.
     ....czy to możliwe ...o tej porze ptaki w   k  l  u  c  z  u  ???

 
 W Sylwestra nic nie piłem,....   R., PUŁAWY.
Witam serdecznie!
 
W najbliższy wtorek będzie na terenie Polski widoczne częściowe zaćmienie słońca z kulminacją około godziny 8:30 rano i zasłoniętą w 80% tarczą. Może warto by wspomnieć o tym zjawisku na antenie Ekoradio w PRI? Pora sprawi, że poranek będzie dość ciemny, osobiście mam nadzieję na jakieś przejaśnienia na Kujawach (choć prognoza nie jest zbyt oprymistyczna), bo chciałbym to zjawisko sfotografować.
 
Pozdrawiam
 
Maciej z Solca Kujawskiego

Panie Andrzeju.

Cieszymy się bardzo, że poruszył Pan temat zasad dobrego wychowania między ludźmi. W moim domu od zawsze (a jestem studentem) używa się na co dzień słów dzień dobry, przepraszam, dziękuje. Nie wyobrażam sobie nowego dnia bez pozdrowienia innych. Dużo zależy od wychowania w domu. Zasady powinny być wpajane dzieciom w bardzo wczesnym etapie życia. Kultura i zasady dobrego wychowania wyniesione z domu procentują w dalszym życiu. Życzymy dużo zdrowia i radości z życia.

Pozdrawiam
Filip Ignaczak z rodziną


 

Witam.  Panie Andrzeju cieszę  się,  że  ponownie mogę  Pana  usłyszeć.  Humor  Pana  nie  opuszcza,  to  dobry  znak -  te  "części  przedwojene"  są  naprawdę dobre,  wiem  to  po  moim  Tacie - a tak  poważnie  to  z  okazji  Świąt  Bożego  Narodzenia  życzę  Panu  zdrowia,  zdrowia  i  jeszcze  raz  zdrowia,   a  także  żeby  mógł   Pan  jak  najdłużej  opowiadać  nam  o  pogodzie  tej  dobrej  i  tej  gorszej,  ale  jak  Pan  zawsze  mówi  "gorące  serca  zwalczą  mróz".  Hmmm........   te  ostatnie  życzenia  to  też  życzenia  dla  nas  wiernych  słuchaczy.  Pozdrawiam  gorąco - Janusz Kolenda


Drogi Panie Andrzeju.

 
Wszystko, co wazne,dzieje sie w drodze:
W drodze rodzi sie Jezus,
Medrcy ze Wschodu sa w drodze,
by znalezc cel swojego zycia,
my w drodze spotykamy przyjacioł ,
uczymy sie dobra,miłosci,i wiary,
rozwijamy się,szukamy szczescia....
Przez całe zycie jesteśmy w drodze.
Błogosławionych Swiat Bozego Narodzenia,szczęśliwego Nowego Roku zyczy Barbara  z Wrocławia

Serdeczne pozdrowienia wraz z gratulacjami odzyskania zdrowia - dla Pana redaktora Andrzeja i załogi Jedynki

- przesyła słuchacz z podnóża Karkonoszy, czyli z Jeleniej Góry.

Kamień spał nam z serca jak usłyszeliśmy dziś rano Pana. Jedynka bez Pana Redaktora, byłaby nie ta sama !!!

Dlatego proszę przyjąć serdeczne Świąteczne pozdrowienia - od słuchaczy z Jeleniej Góry, gdzie odwilż tylko w ciągu dnia, bo w nocy kilka stopni mrozu – na szczęście, bo mielibyśmy pewnie zagrożenie powodziowe !

Życzymy Panu osobistego szczęścia i satysfakcji zawodowej, jako że podbił Pan serca słuchaczy, którzy zawsze czekają na każde Pana wystąpienie w Jedynce, która dzięki temu - jest bezkonkurencyjna.

Józef S. – Jelenia Góra

Ps. W Jeleniej Górze dzisiaj o ósmej rano - minus dwa za oknem na I piętrze.


 

Witam, słucham pana już od roku jetem osobą młodą mam 23 lata. Jestem pełen podziwu dla pańskiej wiedzy z karesu ekologi, metrologi oraz wielu innych dziedzin. Zaniepokoiłem się pańska nie obecnością na antenie programu 1 Polskiego Radia, spowodowanego pańska chorobą. W związku z tym mam pytanie kiedy można pana znowu usłyszeć? Bo nie wyobrażam sobie dnia bez pańskich informacji o pogodzie, które zawsze się sprawdzają. Mam jeszcze jedno pytanie. Koło mojego domu codziennie zwłaszcza zimą jest wiele bażantów. Jak je najlepiej dokarmiać? Obecnie karmię je mieszaniną pszenicy z pasza do kur.  Czy to dobre połączenie?

Życzę szybkiego powrotu do zdrowia oraz Wesołych Świat panie Andrzeju
Pozdrawiam
Igor Franczuk 


Witam Panie Andrzeju.

Chciałem pod Pana nieobecność na antenie- w wyniku choroby,

życzyć szybkiego powrotu do zdrowia,i proszę uważać na Siebie.

Czeka na Pana setki tysiecy słuczhaczy -Radia Kielce oraz Jedynki

Z poważniem

Marcin Dudała-Kielce


Drogi Panie Redaktorze - serdecznie Panu życzymy z okazji Świąt Bożego Narodzenia i Nowego 2011 Roku wszelkiego dobra i powrotu na antenę radiową; brakuje nam Pańskich słów o pogodzie, przyrodzie i świecie stworzonym - Bogdan i Maria Smejowie z Bydgoszczy, 20 XII 2010


Niech ten szczególny czas Świąt Bożego Narodzenia Będzie dla Was Okazją do spędzenia Miłych chwil w gronie najbliższych, Atmosferze pełnej miłości i wzajemnej życzliwości, A Nowy Rok, by stał się czasem Spełnionych marzeń i nadziei wraz z podziękowaniami za dotychczasową współpracę

składa Jolanta Siuda Dyrektor Przedszkola Miejskiego Nr 17 „Niezapominajka” w Kutnie


Bardzo serdecznie pozdrawiamy z naszego ogrodu “Niezapominajka”. Zima to jest pora spoczynku. Wydawać się może, że ogród zasnął przykryty pierzyną białego puchu. Chociaż śnieg po kolana, to czasem lubimy w nim się pobawić. Odwiedzamy kompostownik, karmniki. Od czasu do czasu przemyka zadomowiona kurka bażanta. Czekamy na kwiaty oczaru. Zakwita około lutego, czasem w styczniu. W oczku wodnym sześć karasi trzeba ratować przeręblą.  Zapraszamy do naszej szkoły. Chętnie spotkamy się z Panem Zalewskim, który tak pięknie w Polskim Radio zapowiada i dobrą i kiepską pogodę.
 
Maria Woźniak wraz ze wszystkimi ekologami Zespołu Szkół w Głogowie Małopolskim koło Rzeszowa. Przesyłam zdjęcie ogrodu w zimowej szacie. 

Witam Serdecznie,

Bardzo mi smutno, że nie słyszę Pana Andrzeja Zalewskiego w EkoRadio. Mimo, iż Redaktorzy prowadzący Radiową Jedynkę, wiernie starają się przekazać słuchaczom wiadomości pogodowe - to "coś" w tych wypowiedziach brak. Każdy pewnie - czeka na Pana Redaktora Andrzeja. Mam rację ? Wierzę jednak, że wkrótce stan zdrowia się poprawi, czego Panu życzymy, i znowu z radością usłyszymy wszyscy Tego szczególnego i wspaniałego Człowieka.

Przy okazji zbliżających się Świąt chciałam złożyć najlepsze życzenia, dla Pana Andrzeja, dla Wszystkich związanych ze wspaniałymi stronami " Polskie Niezapominajki", dla Całego Zespołu EkoRadia, Radiowej Jedynki. Dla Was Wszystkich - którzy sprawiacie, że czujemy się Polakami, i miło spędzamy z Wami czas, przyjmijcie życzenia :

Magicznych Świąt Bożego Narodzenia przysypanych pierzynką śniegu i pachnących igliwiem, samych radosnych chwil przepełnionych miłością w rodzinnym gronie i ciepłem, oraz wspaniałego Nowego Roku 2011. Tylko samych szczęśliwych i pogodnych dni w 2011 roku , jak i w następne lata

życzy wraz ze swoją rodziną - Wanda Wojciuk z Parczewa

            

Witam serdecznie!

Panie Andrzeju, piszę do Pana pierwszy raz.
Jestem słuchaczem ekoradia od kilkunastu lat. Można powiedzieć, że zaczynałem swoją przygodę z tą audycją jako mały chłopiec.
Przez lata słuchałem ekoradia, niestety teraz tryb mojej pracy uniemożliwia mi odbiór audycji poprzez radio. Szczerze powiedziawszy, może to i lepiej gdyż na falach radiowych nie ma Pan tyle swobody co w internecie, mam tu na myśli np ograniczony czas antenowy.
Uważam, że pomysł wprowadzenia dźwiękowego ekoradia na stronie internetowej jest swoistym strzałem w dziesiątkę.
Braaaaaaawoo!
Życzę Panu dużo zdrowia i mnustwo sił w nadawaniu audycji.
Karol z Łodzi

Panie  Andrzeju !Życzę szybkiego powrotu do zdrowia bo bardzo mi brakuje Pana prognozy pogody.Od wielu lat jestem Pana "fanką",bo nikt tak ciekawie nie  mówi o pogodzie i warunkach biometeorologicznych.Pozdrawiam serdecznie i życze zdrowia.Wiesława


Witam Panie Andrzeju mam 32 lata i choć z wykształcenie moje nie jest związane z ekologią przyrodą czy meteorologią niezmiernie tematyka ta mnie angażuje jestem amatorem fotografem przyrody, obserwatorem fauny i flory przemian pór roku oraz wszystkiego co jest związane na styku człowiek przyroda. Jestem odkrywcą i wielbicielem Polskich puszcz spędzam w nich każdy dłuższy wolny czas ostatnio poznaję puszczę kurpiowską a właściwie jej pozostałości i echa po wielkiej kniei która kiedyś roztaczała się po Litwę. Jestem za objęciem ochroną tych obszarów systemem Natura 2000 projekt taki już jest a zwlekanie z nim doprowadza do degradacji tej pięknej leśno-łąkowej mozaiki kurpiowszczyzny, prosiłbym jeżeli zaistnieje taka możliwość o zasygnalizowanie tego tematu na antenie. Jestem wieloletnim słuchaczem Pańskich audycji czekam na nie codziennie są niezastąpione, dlatego życzę szybkiego powrotu do zdrowia Panie Andrzeju i do spotkania na antenie.

Krzysztof  z Warszawy


 

Panie Andrzeju,

dzisiaj znowu podczas odśnieżania, tego mokrego śniegu postanowiłam " pstryknąć " - bo jest cudnie wokół. Mimo, że nie przepadam za tą panią,  ale dostrzegam i zimowe piękno. Dzięki temu, może łatwiej mi psychicznie przetrwać Zimę ! Tylko pozytywne nastawienie - prowadzi do sukcesu. Łatwo powiedzieć, prawda?
Cieszy mnie, że co raz więcej sikoreczek przy moim karmniku. Każdy podziwia bałwanka, jak przechodzi koło mojej posesji.

Pozdrowienia ciepłe dla Pana i dla Zespołu EkoRadia, 08.12.2010


 

Witam Pana Bardzo ciepły listopad na Południu Polski przyczynił sie do tego , że przyroda zaczęła zachowywac się tak jak na wiosnę. Zakwitły pierwiosnki i inne kwiaty , maliny miały owoce , jagoda kamczacka kwitła bardzo obficie po raz drugi. takie zachowanie przyrody nie wskazywało na to , że nadejdzie taka ostra zima.Przesyłam panu zdjecie kwinacej jagody ( to bylo zrobine tydzień temu kiedy spadło juz trochę śniegu) oraz zdjęcie kopca kreta . Takie zwiastuny mogą wsazywc na to, że może zrobi się jeszcze ciepło. Pozdrawiam pana serdecznie Józef i Elżbieta Świątek rolnicy ze wsi Mokrzec w woj . Pokarpackim.


 

Szanowne Ekoradio,

Chciałabym zwrócić uwagę na jedną rzecz, a mianowicie na konieczność dokarmiania ptaków, które z powodu dużej ilości śniegu już zaczynają mieć problem ze znalezieniem pożywienia. Być może ten śnieg stopnieje, ale już teraz powinniśmy wywiesić karmniki i przez tych kilka-kilkanaście dni wspomóc naszych ptasich podopiecznych. Dziś rano na próbę wywiesiłam orzechy włoskie i słonecznik. Po 2 minutach zjawiła się pierwsza sikorka, a za nią następne. I chociaż na początku z dezaprobatą patrzyły na niełuskany słonecznik (w zeszłym roku karmiłam je słonecznikiem łuskanym), po pewnym czasie przekonały się i  od rana nie opuszczają drzewka migdałka, na którym wisi karmnik. 
Serdecznie pozdrawiam całą redakcję Ekoradia
Anna, Warszawa (Mokotów) 
 
Wszyscy słuchają EkoRadia!

Słucham nieraz w "Jedynce" prognoz przedstawianych przez Pana Andrzeja. Zawsze wieczorem pobieram najnowsze informacje o pogodzie, muszę przyznać ze bardzo przyjemnie słucham mi się prognozy, która "czyta" Pan Andrzeja. W ostatnim zapisie tj. 1.12.2010 r. Pan Andrzej powiedział, że głównie słuchają go ludzie starsi. Muszę tu trochę obronić ludzi nieco młodszych. Ja mam 27 lat i wielu moich znajomych również Pana słucha. Ja relaksuje się zawsze przy kubku herbaty słuchając Pana co wieczór. Panie Andrzeju oby tak dalej !. Młodzi też są z Panem !.
Gorące pozdrowienia w te zimne dni.


 

W Jeleniej Górze śnieg zaczął prószyć po 8 rano. Krajobraz jest lekko pobielony, ale śnieżycy nie ma.

Temperatura zimowa – czyli ledwie plus 1 (w oknie na i piętrze), zaczynamy więc grzać !

Za rzadko Pan wspomina o pogórzu sudeckim i karkonoskim – gdzie mieszka blisko 1,5 mln Polaków.

Tymczasem w Karkonoszach już prawdziwa zima, bo śnieżyca i zamieć.

Gestorzy bazy w Karpaczu i Szklarskiej Porębie liczą na otwarcie sezonu jak zwykle od 6 grudnia, w tym roku zima w górach zapowiada się prawdziwa, więc czekamy!

Zawsze pana słuchamy i bardzo lubimy, jest Pan wiarygodny i sympatryczny.

Józef


22.11.2010

Witam Panie Andrzeju.

Jestem stałą słuchaczką eko-radia i mieszkam w okolicach Dąbia nad Nerem. Chciałam podzielić się swoimi obserwacjami. Wczoraj i dziś widziałam u mnie jeszcze skowronki które jeszcze nie odleciały. Nie była bym pewna, że to one ale słyszałam jak śpiewały. A dziś miłą niespodzianką, choć trochę zaskakującą jak na tą porę było dla mnie znalezienie u mnie w ogrodzie pieczarki.

Pozdrawiam.


22.11.2010

Kupiłem działkę budowlaną w Gliniance w powiecie otwockim. W dawnych czasach w dużym trudzie wykopane zostały rowy melioracyjne przez pola i wzdłuż dróg.

Obecny ich stan woła o pomstę do Nieba. Zarośnięte chwastami, krzewami i drzewami, zasypane śmieciami, czasem przegrodzone wjazdem bez przepustu, tylko
w niewielkim stopniu spełniają swoje zadanie. Do rzadkości należą miejsca, gdzie wszystko wygląda jak należy. Ciepło myślę o tych przyzwoitych ludziach, którzy
dbają o swoje otoczenie. Zadziwia natomiast całkowicie bierna postawa władz różnego szczebla z Wojewódzkim Zarządem Melioracji i Urządzeń Wodnych na czele.
 
                                                                                                                                                                                           Ryszard

Od Red.: nie pierwszy raz i z rosnącym niepokojem zamieszczamy podobną informację. Niestety w kraju narasta chaos porządkowy w szerokiej infrastrukturze cywilizacyjnej i śródpolnej czy wiejskiej, a bałagan sięga tam nawet pogranicza Lasów Państwowych, gdzie leśnicy walczą z plagą wywożonych do lasu śmieci. Warto, aby do szerokiej opinii publicznej dotarła wiadomość, iż w Polsce w takim nieładzie znajduje się około 40 tys. km bieżących rowów melioracyjnych i odwadniających.  


19.11.2010

Dzien dobry drogi Panie Andrzeju,

dzisiaj przez radio Pan opowiadal o jesiennym walcu, to bardzo romantyczne...
wlasnie wczotaj tez pomyslalam Pana myslami, idac ulica Wilenska - ostatnie zlote listki tak melodyjnie krazyly, a im w tancu przygrywal na akordeonie starszy pan melodje "Zloty pierscionek", podeszlam do niego i zapytalam, czy jest Polakiem, odpowiedzial ze jest i chce Wilenskiej ulicy dodac przedwojennego uroku, grajac polskie melodje...i  zagral mi "Tango milongo", jak by wiedzial ze bardzo lubie ta melodje...Z opowiadan mojej Babci wiem ze na tej ulicy przed wojna czesto graly orkiestry podworkowe. Ciesze sie ze tradycja powraca. 
 
Serdecznie pozdrawiam i zycze mile spedzic Swiątek.
 
Danusia z Wilna

19.11.2010

Szanowny Panie Andrzeju

bardzo prosze o poruszenie w Panskich komentarzach pogodowych kilku spraw:

1. czy w czasach kiedy coraz bardziej ubywa nam czystych wod, musza istniec hotele, dla tych najbogatszych oczywiscie obywateli, gdzie codziennie zmienia sie posciel i reczniki?. Czy to nie jest zwykly idiotyzm? Czy na taki luksus nas wszystkich stac? Przeciez te scieki trzeba przerabiac, a koszty ponosza juz wszyscy. Prosze o tym wspomniec!

2. Nie wiem czy Pan wie, ale na bardzo wielu cmentarzach w Polsce ogromne ilosci smieci nie jest wywozone na wysypiska, ale zywcem spalana na miejscu przez grabarzy lub innych zaprzyjaznionych z ksiezmi parafian. Totalna bezmyslnosc! Kiedy widzac taka sytuacje zadzwonilam do strazy pozarnej, uslyszalma, ze jest to nagminny proceder i nawet straz nie reaguje, bo nie chce zadzierac z kosciolem. I jak sie to ma do reklamy o grzechu ekologicznym??? Prozse sie nie bac poruszyc ten temat.

A ilosc smieci na cmentarzach rosnie z roku na rok. Nie wiem po co komu tyle zniczy i sztucznych kwiatow, (wiekszosc pewnie sprowadzona z Chin i nie wiadomo z czego wykonane), a my potem tym oddychamy. Ja wprowadzilabym prawo, ze na jednym grobie tylko jeden znicz, symboliczny i zero sztucznych ozdob. Skoro potem parafii nie stac na wywoz, to niech ksieza zakaza gromadzenia smieci. Prosze to naglosnic, bo zginiemy szybciej niz mysli niejeden ekolog.

A na koniec jeszcze o rzeczach przyjemniejszych. Od kilku lat dokarmiam na dzialce sarny.Dzialka jest bardzo duza i nie ogrodzona. Zwierzaki zadomowily sie i mocno oswoily. Do tego stopnia nam ufaja, ze matka przyprowadza pod dom mlode sarenki, jakby chciala sie nimi pochwalic. Mam w planach nawet napisanie ksiazki o ich zachowaniach i zyciu. Mysle, ze niewiele jest osob, ktore widzialy jak mala sarna pije mleko swej matki. One sa tez najlepszymi zwiastunami nadchodzacego zimna. I chociaz jedna sarnia rodzina odwiedza nas juz regularnie (pod wieczor), pewnie z przyzwyczajenia i dlatego, ze wykladamy im swojskie jablka , to spodziewamy sie jeszcze kolejnych, ktore wroca do nas z lasu. A wtedy juz zima murowana o czym Panu zaraz doniose.

Zycze zdrowia i duzo sil w wychowywaniu ekologicznym ludzi.

Anna Zagroba


16.11.2010

Szanowny Panie Redaktorze,

Wczoraj podczas intensywnych zbiorów kapusty pekińskiej temperatura w południe na słońcu osiągnęła 25 st ciepła, część pracowników zbierała warzywa w "krótkim rękawku"!! Bardzo mocno nas zaskoczyło "babie lato". Prace przy zbiorach warzyw kapustnych na ziemi łowickiej trwają bardzo intensywnie. Pozdrawiam bardzo serdecznie całą Redakcję Ekoradia jak również Polskiego Radia -Jerzy Tuszyński rolnik z Osieka w powiecie łowickim.


14.11.2010

Dla EkoRadia moc pozdrowien od wilenskich wrobelkow. Jest ich mnostwo w miescie i wesolo cwirkaja cieszac sie ciepla pogoda.
Pozdrawiam serdecznie.
 Danusia z Wilna 

11.11.2010

Z uwagą słucham już Pana audycji od wielu lat. Chciałem się z Panem podzielić taką o to informacją. Otóż u mojej babci zaczyna pięknie kwitnąć tzw. Grudniak. Po tym gdy wypuści pąki, przeważnie (stosunek 9-10) do 14 dni pojawi się pierwszy poważny atak zimy. W ciągu ostatnich 9 lat aż 8 razy się ta przepowiednia sprawdziła. Jak będzie tym razem? Przekonamy się około 25 listopada. Pozdrawiam serdecznie Pana Marcin z Pyskowic na Górnym Śląsku


08.11.2010

Witam p. Andrzeja. Okolice Starachowic. Wczoraj usłyszałem znowu znajomy wrzask /kilka dni temu pierwszy raz/ , no to bieg pod 40 letnią gruszę, na której "pracuje" niewielki dzięcioł. Stuk, stuk, stuk i donośny krzyk- tak w kółko z pięć minut. O co mu chodziło? , straszył szkodniki, z zadowolenia, czy żeby mnie ściągnąć. Co się dzieje z wróblami?  Przez cały tydzień widziałem może ze 2-3 te ptaszki, na które zwróciłem uwagę gdy ich zaczyna być coraz mniej, za to sikor wyjątkowo dużo. Do Wayraka nie można się domailować. Pozdrawiam z Kuczowa Grzegorz Dróżdż.


Witam Panie Andrzeju.

 
Ponieważ po raz kolejny sprawdziła się przepowiednia pogody tej osoby, która przewidziała w maju powodzie w Polsce i pogodę na październik to proszę o informację co owa Pani mówi o pogodzie na następne miesiące?. Słucham pana w Radiu Kielce i w "jedynce". Dla mnie osoby niewidomej Pańskie prognozy i wogóle piękne opowiadanie o Polsce są czymś pięknym. Proszę gdy Pan mówi w Radiu Kielce o pogodzie to proszę aby Pan mówił o pogodzie na dalszą część Polski aż do lubelszczyzny gdyż Radio Kielce ma zasięg aż pod Lublin. Dziękuję panie Andrzeju, że Pan jest z nami i życzę wszelkiej pomyślności. Pozdrawiam.
 
Andrzej z okolic Annopola nad Wisłą.

Witam!
Pozdrawiam całą redkcję EKORADIA i chciałabym się podzielić wiadmością, że we Wschowie (woj. lubuskie) pojawiły się sikorki - i widzę tu za oknem mojego biura nie jedną a kilka. Czy to oznaka zimy? i czy należy już dokarmiać te sympatyczne ptaszki?
Pozdrowienia z Ziemi Lubuskiej, Celina.


Szanowny Panie Andrzeju ! Oczywiście sadźmy drzewa ale po posadzeniu dbajmy o nie...bo gdy widzę podcinane od dołu wierzby/po parunastu latach takiej " pielęgnacji" każdy silniejszy wiatr obala je-widziałem kilkunastometrową wierzbę zwaloną obok bloku.Jej pielęgnacja polegała na podcinaniu wszystkich niskich gałęzi.Pięknie i zdrowo wyglądają wiązy poskracane i z góry i na boki bez zagrażających przechodnią konarów,podczas tegorocznych wichur w moim mieście źle prowadzone drzewa nie raz się łamały ... Pozdrawiam Zbigniew M.


Przyszło dziś do mnie babie lato!
W Tarnowie, w centrum miasta, na balkonie bloku rozsnuło między bezlistnymi już gałązkami dzikiego wina srebrzyście połyskujące w słońcu cieniuchne niteczki. Uroczeeeee!  W ogóle piękna jesień jest w Tarnowie. Pozdrawiam - Magdalena.
     P.S.  Ktoś kiedyś powiedział, że "jesienne liście to zużyte bilety do lata".  Ładnie.


Szanowny Panie Andrzeju, babie lato widziano - jam to widzial - wczoraj i przedwczoraj w  m. Redecz Wielki i m. Bądkowo k. Włocławka woj. kujawskopomorskie
 
Z poważaniem,
 
R. Wilczewski

Szanowny Panie Andrzeju! Chciałbym podzielić się nietypowym zjawiskiem, którego jestem świadkiem od dwóch dni. Otóż, normalnym wydają mi się wieczorne wyloty nietoperzy w poszukiwaniu jedzenia muszek i owadów, aż tu nagle obserwuję nad moją głową (od dwóch dni) ich podniebne harce, zachowaniem przypominające szpaki, czy jaskółki. Właśnie podziwiam to zjawisko w porze dziennej! Pomiędzy godz.17.00., aż do zmroku, naliczyłem ich ok.10-ciu, co tym bardziej dziwi, że i trafiły się także jaskółki(nieliczne), ponieważ ich odlot obserwowałem od połowy września.Ciekawostką był także widok 19 września,a więc tydzień temu,młodego bociana w gnieździe. Czytając list o pomocy dla jeży, włos mi się zjeżył na myśl o budowaniu domków, a także zakupów karmy dla tych sympatycznych stworzeń. One naprawdę nie potrzebują naszej pomocy, a opieram tę wiedzę na corocznej obserwacji w pobliżu moich zabudowań. Nigdy dotąd nie zdarzyło się, by "prosiły" o cokolwiek! Nawet mój pies, który potrafi(jak on to robi?) wziąść go do pyska, otrzepie się, i jeż tup,tup czmycha. I tak niemal codziennie wieczorową porą jeże zostawiają ślady w trawie po ich ryjkach. Nie wahają się podejść do miski psa, i jedyna krzywda, jakiej doświadczają jeże, to rozwój cywilizacyjny i mnogość rozjechanych stworzeń przez pędzące auta. Ptaki również są tego ofiarą, lecz śmiem twierdzić, iż przyroda da sobie radę bez nas, tuż obok również, byleby miała trochę spokojnej przestrzeni dla rozmnażania. Pozdrawiam bardzo serdecznie:) Z wyrazami szacunku Bronisław Zuber z Bestwinki


Dnia 24 września podczas prac polowych zauważyłem bociana w locie. Wydaje mi się to być dziwnym zjawiskiem o tym czasie. Żałuję, że nie miałem przy sobie aparatu. Bocian ten fruwał nad miejscowością Lipie (woj. wielkopolskie, powiat kępiński).

Marek J. Słuchacz wspaniałego EKORADIA i Pana Andrzeja Zalewskiego.


Szanowny Panie Andrzeju

Pierwszy raz piszę do Pana, ale słucham wiele lat. Tak bardzo cieszę się, że jest ktoś, kto w przystępny i atrakcyjny sposób opowiada - uczy o sprawach ważnych - sprawach klimatycznych w szerszym kontekście - w połączeniu z ekologią, z zachowaniami ludzi w codziennym życiu.

Moi Rodzice pochodzą z Ziemi Kieleckiej, stąd także moje umiłowanie tych terenów. Ja urodziłem się już na Górnym Śląsku, który często jest utożsamiany z przemysłem i ze zdewastowanym środowiskiem. A tutaj są spore symptomy, że może być inaczej - tak jak to określa się w dwóch słowach - zrównoważonym rozwoju. Bo nie trzeba rezygnować z przemysłu, żeby przekształcać tereny w przyjazne dla człowieka. Często odwiedzam chorzowski park wojewódzki - ten, na terenie którego położony jest przebudowywany Stadion Śląski - to taka oaza spokoju i wytchnienia dla mnie, ale nie tylko to miejsce. Jest także świętochłowicka Ajska - miejsce, gdzie można rozgrywać zawody motocrossowe i świętochłowicka "Skałka" - ośrodek wypoczynkowo - sportowy, z nowoczesnymi boiskami i bazą do wędkowania.

Bliski Chorzów ma taki teren, którym moglaby pochwalić się każda miejscowość. To teren zaadoptowany dla mieszkańców osiedla domków jednorodzinnych, ale nie tylko, bo w okolicy są również bloki mieszkalne. A to miejsce, to tzw. Amelung - nazwa jest warta zapamiętania, bo jesli tutaj przyjedzie się - szczególnie w jesienny słoneczny dzień, to od razu przyjdzie na myśl, że jestem w górach - bo szum strumyka, mini wodospady, mostki - przywodzące na myśl Most Karola w Pradze, a takze klimat Amsterdamu.

Są piękne miejsca. 

A co do terenów Gór Świętokrzyskich, tak bliskich Panu sercu, to ja pamiętam wizytę w kamieniołomie Wietrznia i Kadzielnię. O Kadzielni wiedziałem, ale Wietrznię, gdy byłem w Kielcach zobaczyłem przypadkiem i to było cudowne zaskoczenie. Pamiętam uroczą Karczówkę. A co do Kadzielni, to nie jestem pewny - chodziłem po okolicy i zapamiętałem stacje Drogi Krzyżowej wokół Amfiteatru, ale czy to dobre wyobrażenie? Bo sprawdzałem to w internecie i nigdzie nie natrafiłem na info, że faktycznie to mogła być Droga Krzyżowa.

Tutaj wklejam link dotyczący Amelungu - http://www.youtube.com/watch?v=lFCWQ9UaafE. Zapraszam Pana!

Dziękuję Panu za to, że Pan jest, tak pozytywnie aktywny i życzę wielu Łask Bożych i optymizmu!!!

Robert


Pan Andrzej Zalewski! Czyżby Pan nie lubił naszych polskich cudownych jeżyków? Nigdy nie słyszałam aby mówił Pan cokolwiek o nich. Zbliża się zima, niedługo zapadną w sen zimowy i aby go przetrwały muszą mieć troszkę sadełka. Tymczasem wczesna jesień spowodowała, że w przyrodzie niema już owadów a przecież to ich główne pożywienie. Dlatego proszę o apel w radio aby ich miłośnicy zaczęli je dokarmiać. Wystarczy im karma dla maleńkich kotków. Karmę taką można za parę groszy nabyć w sklepach zoo. Taką karmą wystarczy wyłożyć pod jakimkolwiek zadaszeniem, i obok postawić płaską miseczkę z wodą. To nieprawda,że jeże lubią mleko. Po mleku chorują. Wystarczy im zwykła woda do picia. Za miesiąc dzięki takiej pomocy odkarmią się i pójdą spać na całą zimę. Byłoby cudownie, gdyby jeszcze do tego miały domki wyłożone sianem,liśćmi i drobnymi gałązkami. Jak zrobić taki domek?Wystarczy kliknąć na www.naszejeze.pl.

Pozdrawiam Pana serdecznie i proszę o apel dla jeży. Celina Nawrocka


Niestety - przyroda kroczy swoimi drogami i, choć niezasłużenie, to za grzechy innych, potrafić ukarac - Bogu ducha winne okazy przyrodnicze. Nie baczy w tym względzie, ani na legendę, ani na lud bogobojny - karze za innych, dla pokory przywrocenia.

Szanowy Redaktorze!
Tyle Pan mówi o zachowaniu szaty roślinnej, a ludzie swoje. Mieszkam od niedawna w nowym osiedlu; gdzie ludziom nawet trawa przeszkadza, bo pieski zostwiają swoje nieczystości; gdzie przeciw są sadzeniu drzew liściastych, gdyż liście jesienią wymagają sprzątania. Na własnych posesjach pustynia. Dziś modne  jest na kupowanie poletek z dostępem  do jezior,  nawet skarp. I tu - niestety - dzieję się zło naturalnej przyrodzie. Skarpy są wykrzaczane, jedynie co pozostawiają to pare drzewek, karczowane są nawet 200. letnie  potężne wierzby. Budują na skrpach letnie domki. Czyż nie jest  grzechem wobec naturalnej przyrody. Ale wiem, co im się przydarzy. To samo co w Lanckoronie. Klimat w Polsce się szybko zmienia, coraz więcej deszczy i innych klimatycznych zjawisk. Wystrczy w wielu miejscach, nawet terenach nizynnych, wielki deszcz, a popłynie każda skarpa wraz zabudowaniami. - Feliks Rochowicz, Iława.

Rok 1939 był wyjątkowy, wiersz Broniewskiego "Słońce września" doskonale ukazuje tamten tragiczny czas w świetle panującej pogody; choć pamiętam że bodajże 2 lata temu albo 3 było podobnie gdy uczestniczyłem w wycieczce rowerowej po poligonie w Biedrusku i wszystkie błota były wyschnięte - zdarza się. Ja natomiast przypomnę 3 z wielu załamań pogody przełomu sierpnia i września :
1: Po katastrofalnie suchym lecie 1992 przyszedł kataklizm (do dzisiaj tak nazywany przez taterników) - huragan i śnieżyce w Tatrach, które spowodowały wypadek taterników na Kazalnicy, a w rejonie Morskiego Oka spadały nieżywe jaskółki. Ja byłem wtedy pod namiotem w paśmie Jaworzyny w Beskidzie Sądeckim , było +3'C i przez jedną noc napadało mi pełen kubek wody wystawiony przed namiot - ponad 100mm, połamane drzewa na całym Podkarpaciu.
2: Załamanie w którym po raz pierwszy zaszalała Soła - rok 1996 pierwsze dni września - była powódź wyprzedzająca te z lata 1997.
3:Utkwił mi w pamięci wyjazd w Tatry Słowackie rok po kataklizmie - początek września 1993 kiedy przez tydzień tylko raz przez chwilkę widzieliśmy słońce, a śnieg na początku był na wysokości 2100mnpm a pod koniec już na 1700mnpm. Był to już czwarty mój nieudany wyjazd w góry w tym terminie.
No i te sztormy kiedy to wlepiony w tylną szybę samochodu żegnałem spienione grzywy a potem drzewa smagane wiatrem i deszczem - druga połowa lat 70 zwłaszcza jeden rok - nie pamiętam dokładnie 1976 , może 1977, kiedy zelektryzowała mnie wiadomość o uszkodzonych kutrach w Darłówku zacumowanych w porcie! 3 dni po naszym powrocie znad morza, pierwsze dni szkoły.
Zdarza się też cały brzydki i zimny wrzesień - np. 1996 i 2001 i wtedy nici z babiego lata! , oby nie w tym roku! Statystyczne prawdopodobieństwo 1/5

Pozdrawiam serdecznie - Piotr Jasiniak


Tym razem - dzisiaj - wypowiedź Pana Panie Andrzeju zdenerwowała mnie dość mocno.
Już mówię dlaczego, gdyż lubię pana audycję.
Po pierwsze najważniejsze : to to że dołącza Pan do malkontentów pogodowych którzy jesień kojarzą tylko z deszczem i szarugą. NIEPRAWDA! NIEPRAWDA! NIEPRAWDA! Przecież wrzesień to Babie Lato! ; październik to Polska Złota Jesień, która często trwa aż do trzeciej dekady listopada!!! Okres ten cechuje statystycznie największa liczba dni słonecznych, zdecydowanie największa liczba dni bezwietrznych, najmniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia groźnych zjawisk pogodowych - jest to okres uspokojenia atmosfery nad Polską - jedyne groźne zjawisko dla komunikacji typowe dla tego okresu to mgły wieczorno-nocno-poranne.
A w tym roku widać już przebudowę pogody w stronę Babiego Lata : Pojawiły się cyklony tropikalne na Atlantyku i wędrują klasyczną drogą koło Bermudów na północ potem północny wschód nad środkową część północnego Atlantyku gdzie przekształcą się w głębokie niże, które to wypędzą z nad Azorów przeklęty dla Polski wyż azorski. Zamiast tego utworzy się inny wyż NAD EUROPĄ ŚRODKOWĄ !!!
Stanie się to prawdopodobnie już około czwartku - wyż wypędzony znad Azorów zacznie od zachodu obejmować Polskę, na zachodzie Polski już w środę a weekend będzie przepiękny wszędzie z wyjątkiem Małopolski, tam niestety jeszcze koniec kapryśnego lata się przedłuży.

Po drugie to obecne załamanie pogody jest typowym zjawiskiem końca sierpnia, które powtarza się prawie co roku i nie jest żadną anomalią!!! - pamiętam je z dzieciństwa - lata 70 i 80 kiedy to nad naszym morzem wypatrywałem sztormu bo chciałem wreszcie zobaczyć tą imponującą furię żywiołu, a tu rok w rok sztorm się zaczynał akurat w dzień powrotu do szkoły! Potem w czasach studenckich jeździłem w góry i nauczyłem się że trzeba unikać przełomu sierpnia i września. Trzeba jeździć albo wcześniej albo lepiej później.

Panie Andrzeju, mam prośbę żeby powiedział pan ludziom na antenie, żeby pogodę deszczową przestali nazywać jesienną, gdyż w Polsce jedno z drugim ma niewiele wspólnego!

Owszem istnieje termin naukowy : szaruga jesienna, ale dotyczy to głównie okresu od listopada do Świąt Bożego Narodzenia i dotyczy głównie mgieł które zalegają już całymi dniami i zmieniają się w niski stratus znad którego dumnie wystają szczyty Tatr często jeszcze pozbawione śniegu!

TYMCZASEM PRZED NAMI BABIE LATO - WRZESIEŃ, I ZŁOTA JESIEŃ - PAŹDZIERNIK - - - PROSZĘ O TROCHĘ OPTYMIZMU NA ANTENIE !!!

Pozdrawiam serdecznie - Piotr Jasiniak z Poznania.


Witam p.Andrzeju;

 
           Z wielka uwaga i zaciekawieniem wysluchuje Panskich przekazow radiowych i internetowych. Uwazam, ze lączenie meteorologii, biometeorologii, ekologii oraz innych dziedzin nauki wydaje się byc w pelni uzasadnione jako, ze my ksztaltujemy otoczenie, ale rowniez warunki otoczenia ksztaltuja nas w wymiarze indywidualnym, spolecznym, historycznym itd. W niniejszym mailu chcialbym nawiazac do poruszanej na wielu forach problematyki globalnego ocieplenia. Od dziecka interesuje sie klimatologia i czytam na bieżąco literature zwiazana z ta dziedzina nauki. Jednak w natloku informacji internetowych, mowie o pewnych wyciagach z publikacji naukowych,nie zas o haslowych artykulach, nie podpartych zadna podbudowa naukowa, mozna natknac sie na rozne wizje naukowcow wokol tego samego problemu. Dla jednych klimat sie ociepla, dla innych ochladza. Zastajnawiam się, czy tak naprawde jestesmy w ogole w stanie wychwycic jakiekolwiek wiarygodne  trendy klimatyczne na podstawie ogromnej masy danych, ktorą dodatkowo wyroznia niejednorodnosc w skali czasu. Poza tym ogromna ilosc stacji meteorologicznych umieszczonych jest wokol centr wielkich miast, co moze w znacznym stopniu falszowac wiarygodnosc oceny danych. Poza tym fakt, ze nam "wychodzi" ocieplenie, czy ochlodzenie zalezy od czasokresu, ktory bierzemy pod uwage. 1000 lat temu uprawiana byla winorosl w Polsce, a Wikingowie osiedlali sie na Grenlandii i chyba nikt nie krzyczal, ze nadeszly zle czasy. Obecne ocieplenie wedlug wielu naukowcow dunskich, rowniez polskich (prof. Jaworowski) skonczylo sie kilka lat temu w wyniku najwiekszej od 1100 lat aktywnosci slonecznej. Wg moich obserwacji zmiennosci klimatu w Polsce, a konkretnie w miejscu, w ktorym mieszkam - Gdansk Osowa, nie mozna wysnuc zadnych wnioskow o ociepleniu czy ochlodzeniu. Lata 90-te np. przyniosly tylko jedna ostrą zimę (1995/96), natomiast mijajaca dekada aż 3 (2002/2003,2005/2006, 2009/2010), wiec biorac nap pod uwage ostatnie 20 lat, mozna stwierdzic, ze klimat sie ochladza..Oczywiscie, jest to krotki okres czasu i takie wnioski bylyby bardzo naciągane, te 3 ostre zimy mogly przypadkowo nalozyc sie w jednej dekadzie i wynikac jedynie ze zmiennosci klimatu. Jednak wg portalu twojapogoda.pl, w obecnym klimacie cieplejszym ostre zimy wystepuja satystycznie co 8 lat. Zatem jako obywatel Polski i swiata, zastanawiam sie, czy nie stajemy sie zakladnikami jakies ideoloogii, ktora zawsze sluzy pewnym grupom interesu. Przeciez wielu producentom tzw. czystych technologii pasuje wizję ocieplenia klimatu wywolanego przez czlowieka. Czy nasza wiara w umiejetnosc sterowania klimatem nie jest przypadkiem wyrazem naszej ludzkiej pychy, ze tyyle i jeszcze wiecej, jako ludzkosc, mozemy.. Pozostawiam te pytania dla P. refleksji i prosilbym rowniez o Pana spostrzezenia i wizje wokol tej problematyki.
 
Pozdrawiam,
 
marcin

Drogi panie Andrzeju, Dziś w Eko Radiu mówił Pan, że rolnicy mają okazję do nadrobienia zaległości w żniwach. Niestety może i pogoda sprzyja, aczkolwiek wcześniejsze bardzo obfite opady sprawiły, że na większość pól traktory, a tym bardziej kombajny nie są w stanie wjechać. Zboża stoją w wodzie lub ziemia jest tak miękka, że maszyny grzęzną, a nawet przewracają się. Taka sytuacja ma miejsce nie tylko na niższych, zwykle podmokłych terenach, blisko zbiorników wodnych, ale, jak nigdy, również w miejscach znajdujących się na wzniesieniach! Z większej ilości gospodarst słyszy się głosy, że prawdziwe dożynki mogą przeciagnąć się nawet do początków września. Kto wie czy nie będziemy musieli przeprosić się z kosami i cepami (Oczywiście żartuję). Pozdrawiam serdecznie,

Magdalena spod Poznania.


Pogodowy przegląd Polski Rok 2010 przynosi nadzwyczajne rozstrzygnięcia w pogodzie. Zimy z roku na rok staja się coraz bardziej mroźne i śnieżne. A przecież Polska leży w klimacie umiarkowanym, lecz tego lata spotkały nas iście tropikalne temperatury. W maju oraz czerwcu południowe tereny naszego kraju nawiedziły powodzie. Takich fali w tym wiosenno letnim czasie było kilka. Pomstuje przyzwyczajenie ludzi do wysokiego luksusu. Wszystko na wysoki połysk, musi błyszczeć. Coraz gęstsze zabudowy miast. Coraz bardziej zanieczyszczone lasy, a mniej czystej natury. Przyroda nie daje się zakuć w okowy i funkcjonować pod dyktando człowieka. Rok w rok matka natura pokazuje swoje złowieszcze oblicze, nie godząc się na to, że człowiek przestaje się z nią liczyć. Mało zdają się systemy ostrzegania kryzysowego, bo zaniedbania piętrzą się latami. Bo albo do tej pory nie było odpowiednich środków na modernizacje i budowę wałów przeciwpowodziowych. Albo nikt nie dostrzegał istniejącego zagrożenia. Nawet na terenach skoncentrowane w pobliżu brzegu rzek. Sprawa tego, kto wydawał pozwolenie na biurowe domów nadal wywołuje spore kontrowersje, dlatego wymaga zupełnie osobnego artykułu. Takie klimatyczne nieprzewidywalne zawirowania i niezwykła dynamiczność ich zmian, powoduje, że wszystkie rodzaje zjawisk klimatycznych staja się niebezpiecznie groźne, a burzowe wyładowania oraz trąby powietrzne wyjątkowo gwałtowne. W ich obliczu człowiek jest nadal bardzo bezsilny. Za niewłaściwe obcowanie z wysoką technologią, pozornie ułatwiającą Zycie, płaci się bardzo wysoką cenę wrogimi relacjami z planetą, która zamieszkujemy. Już teraz ta cena jest niewyobrażalna. A będzie jeszcze wyższa, jeśli my jako ludzie, nie będziemy umieli się opanować. Teraz już, natychmiast. Najlepiej od dziś. Lodowce topnieją coraz szybciej, wód gruntowych przybywa. Nie pozwólmy im nas zalać! Na świecie jest jeszcze wiele ciekawych do odkrycia. A któż jak nie my będziemy je zdobywać i odkrywać. Czy kiedyś było inaczej? Jeszcze parę lat temu mało kogo interesowało, jaka będzie pogoda. To przez duża spokojność i niska sprawdzalność prognoz. Pogoda była o wiele normalniejsza, a w swej normalności bardziej spokojna. Obecne przewidywania sprawdzają się w ponad 90%. A pogoda stała się pierwsza rzeczą o której musimy wiedzieć prawie wszystko zaraz po przebudzeniu. Aż 70% społeczeństwa uskarża się na niekorzystny wpływ pogody. Mówiąc językiem fachowym są meteoropatami. Narzekają na bóle głowy, senność przy różnych wahaniach ciśnienia.

Agnieszka


Witam i pozdrawiam serdecznie pana Andrzeja, to co pan robi jest rewelacyjne i przydatne szkoda że władze nie korzystały z pańskich podpowiedzi lekceważenie sił natury jest niebywałe wskazuje zachowanie przy ostatnim nieszczęściu były ostrzeżeń nikt nie zareagował, dopiero jak się utopi jakiś wysoko postawiony urzędnik to może wtedy zaczną myśleć również o innych mieszkańcach.

Sylwek - Olkusz. 


Dzien dobry kochani,

pogoda powariowala, straszne obrazy ogladam w polskiej TV, co narobila nawalnica. U nas w Wilnie tylko troche popadalo i dzisiaj jest chlodniej. A nad Kownem i rejonem kowienskim przeleciala bardzo silna nawalnica, powyrywalo drzewa z korzeniami, polamalo wiele drzew w lasach i w parkach. Chwile strachu przezyly zwierzaki w kowienskim ZOO - lalo, grzmialo i zlamane drzewa padaly na klatki. Ale na szczescie skonczylo sie na strachu.
Z Wilna z pozdrowieniami.
Danuta Rynkiewicz

Szanowny Panie Andrzeju,

Piszę do Pana z prośbą o interpretację zachowania pewnego dzięcioła....

Otóż od 2 tygodni ów dzięcioł upodobał sobie mój i sąsiada dom mieszkalny. Siada na ścianie tuż pod dachem i stuka. U sąsiada przebił się już przez tynk, styropian i dotarł do głównej części ściany. I tak co kilka dni. Oczywiście walczymy z tym jego zachowaniem płosząc go, ale nie zawsze jesteśmy w stanie go upilnować. Co robić - może ma Pan jakiś pomysł? A poza tym jak interpretować zachowanie takiego dzięcioła - czy z głową cos u niego nie tak...?, może ma jakies braki substansji w pożywieniu?, a może jest to jego działanie świadome- przez srogą zimą chce sobie zrobic ciepłą dziuplę?

pozdrawiam, Edward z woj. mazowieckiego

Od Red.: Może ktoś z szanownych internautów zna odpowiedź na pytanie postawione w liście? Czekamy na propozycje...


Szanowny Panie Redaktorze,

 Bardzo Pana proszę o apel o te biedne krowy na krótkich łańcuchach, co zdychają z upału i od much. Niech Pan powie przez radio, żeby palowano je w pobliżu krzaków, albo tylko w cieniu, albo niech zabierają je w południe do obór a potem po godz. 16 tej wyprowadzają. Ja piszę do Pana o tym co roku od lat i teraz też proszę o to samo, aby Pan powiedział rano przez radio o tych krowach. Niech Pan mniej mówi o bezpieczeństwie głupich ludzi, a więcej  się koncentruje na złu przez nich wyrządzanym.

 Z poważaniem,

Pańska wierna słuchaczka od samego początku,


Szanowny Panie Andrzeju!

Błagam, proszę w każdym programie Ekoradia przypominać choćby jednym zdaniem o sytuacji zwierząt (na szczęście nie wszystkich) w czasie panujących upałów; o potrzebie zapewnienia cienia i wody do picia. Jeśli właściciel jest bezdusznym katem to może znajdzie się choćby jakiś litościwy sąsiad, który postawi przed ledwie żyjącym zwierzęciem miskę wody. Z góry serdecznie dziękuj

 

Szanowny Panie Andrzeju ! Słuchałam pana informacji o pogodzie o godz.12.30  w  której mówił Pan ,że ciepło ale temperatura nie przekracza 30 stopni .Otóż u nas w Śremie w Wielkopolsce obecnie mamy 33 stopnie ,słońce zamglone,leciutki wietrzyk no i okropnie duszno.Już zaczynamy tęsknić za majowymi chłodami ale bez  deszczu.
Z uwagą słuchamy codziennych Pana audycji o pogodzie i innych ciekawych sprawach,jak również przeglądamy strony Polskie Niezapominajki .Pozdrawiam serdecznie .Aleksandra Majewska


Dzień dobry panie Andrzeju!-od dziesięciu lat dwa razy do roku, latem i zimą bywam w Wiedniu. Właśnie wróciłam w niedzielę i chciałabym podzielić się z panem moimi wrażeniami. Otóż Wiedeń w czerwcu pachnie lipami!!!Zapach skoszonej trawy w parku utrzymuje się przynajmniej kilka dni!!!Zapach róż w Burggarden to prawdziwy zawrót głowy. Najdziwniejsze jednak dla nmie było obserwowanie skowronków, w centrum miasta!!!Proszę sobie wyobrazić! Zmartwiłam się bardzo widząc w drodze powrotnej już od Wrocławia SUSZĘ!Najbardziej widoczna jest w okolicach Leszna, Kościana, Poznania. Mieszkam w Mosinie k/ Poznania i tu jest POWAŻNIE sucho! Żółta trawa i kurz - tak wygląda u nas, zielona Austria pozostaje w sercu do następnych odwiedzin u mojej ukochanej córki Ewy. Pozdrawiam serdecznie - Maria.


Dzień dobry. Panie Andrzeju! Piszę do Pana z Kościana w Wielkopolsce. Wszyscy w Polsce narzekają na nadmiar deszczu i niską temperaturę. W dobie powodzi może będę nie przyzwoity ,ale ja oczekuję deszczu. U nas w Kościanie padało już bardzo dawno temu i jest po prostu dotkliwa susza!!! Na drogach gruntowych wzbija się potężny kurz ( po przejeździe samochodu), trawniki i łąki są już praktycznie żółte i suche. W lasach szeleści. W glebie jest na szczęście jeszcze zapas wilgoci. Zapowiedzi gorącej i suchej pogody nie są dla nas korzystne. Mieszkańcy tego rejonu Polski – tak myślę – oczekują raczej opadów niż tzw. ładnej pogody.

Piszę do Pana pragnąc zwrócić uwagę na ten problem. Mam nadzieję że nie zostanę ukamienowany za to że oczekuję deszczy.

Z pozdrowieniem.

Michalski Robert


Witam Panie Andrzeju ratuj Pan polskie pszczoły. Proszę mi odpowiedzieć kto w 21 wieku na świecie poza Polską stosuje środki owadobójcze gdzie okres prewencji zapobiegający zatruciu pszczół wynosi 30 dni? ProAgro 100 SL - to środek owadobójczy powszechnie stosowany w gospodarstwach rolnych nie tylko do zwalczania stonki ziemniaczanej, ale również do zwalczania mszyc. Wiekszość rolników nie czyta instrukcji do końca, tylko patrzy na cenę. Zwracam się bezpośrednio do Pana z uprzejmą prośbą o jakokolwiek reakcje i pomoc w tej sprawie. Wspólnymi siłami sprawmy aby środki owadobójcze o takiej toksyczności dla pszczół były zabronione w Rzeczypospolitej Polskiej. Jak zapewne Pan wie, pszczoły pełnią kluczową rolę w naszym ekosystemie. Wraz ze śmiercią pszczół my zginiemy, wiec nie trujmy świadomie pszczół.

z poważaniem Józef Gałgan



 

Witam,

Bardzo proszę o podjęcie tematu walki z plagą komarów w wyniku powodzi w Polsce. W mediach coraz częściej podejmuje się temat konieczności masowej walki

w plagą komarów, nie bierze się pod uwagę efektu, jaki to będzie miało na cały ekosystem (inne owady, ptaki). Chemiczne opryski na masową skalę

naruszą i tak już osłabioną populację owadów np. pszczół.

Pozdrawiam serdecznie i bardzo proszę o podjęcie tego tematu. Joanna


 

Witam serdecznie,

Pragnę sprostować ostatnia Pańską wypowiedz, dot. Pogody na Sycylii, co
prawda nie jest za zimno, jednak także tu nastąpiło zalatanie pogody.

Nie chodzi o temperaturę, jest tu około 22stopni aktualnie, jednak przy tak
wysokiej temperaturze (jak ta w nocy) dopadł te wyspę niesamowicie silny
wiatr, tak mamy Scirocco, który daje wrażenie, iż ktoś nas zamknął w
kuchence mikrofalowej J

Nie jest to najmilsze uczucie, jednak zawsze przy takiej temperaturze
istnieje niebezpieczeństwo tego wiatru L

Co prawda daleko tu od chłodów, ale wyglądając przez okno, widzę, iż moje
roślinki nie są jakoś specjalnie zachwycone tymi wichurami J

Pozdrawiam

Anna Adamska


Witam panie Andrzeju!

Informuje że w Wólce Krzymowskiej gm. Międzyrzec Podlaski powiat Biała
Podlaska w lasach jest bardzo dużo wody. Grunty  rolne przy lasach są
tak podmokłe, że nie sposób je uprawiać. Ciągniki rolnicze grzęzną w na
tych polach, a maj tuż, tuż...

                                                        Pozdrawiam Marianna


Szanowny Panie Andrzeju, Polskiego Radia słucha się w moim rodzinnym domu od 4 pokoleń i tu smutna a zarazem radosna dygresja: mnie to Radio, poznane w latach 80, kojarzy się już głownie z Panem i Ekoradiem. Świat się zmienia, wiec i radio się zmienia, ale jakoś nie mogę przyzwyczaić się do tego nowego, komercyjnego Polskiego Radia Program 1. Nie o tym jednak chciałem napisać. Chciałem podzielić się moimi wspomnieniami z dzieciństwa, które kojarzą mi się z domem prababci, leżącym w dolinie rzeki Pilicy w niewielkiej miejscowości Sulejów. Pamiętam bardzo dokładnie jak prababcia Natalia uczyła mnie, moje rodzeństwo i kuzynów szacunku do naturalnego środowiska a w szczególności rozpoznawania dźwięków, które wydobywały się zewsząd dokoła nas. Natalii już wiele lat nie ma, ale nawet dziś, po latach, wracając do rodzinnego domu sporadycznie, rozpoznaje dźwięki budzącej się wiosennej przyrody. Przeżyłem dziś wieczorem ekscytujące chwile spacerując po ogrodzie. Dane mi było wysłuchać przepiękny koncert sulejowskich słowików szarych. Jakimże zaskoczeniem było dla mnie to słuchowisko, gdyż temperatura 3 stopnie powyżej zera nie napawała optymizmem. Pieśni słychać było jednak do północy i to te same dźwięki, które pamiętam z dzieciństwa, których rozpoznawania uczyła mnie babcia Natalia. Dziś uwierzyłem w nadejście wiosny bo śpiew słowików i zapach błotnych fiołków są dla mnie jej najpiękniejszym objawieniem. Z wyrazami szacunku Miłosz Kwieciński


 

Do naszej wsi Rzepiennik Strzyżewski(Małopolska)przyleciały jaskółki.Prosimy o pogode na poniedziałek bo płanujemy sadzenie ziemniaków.


Szanowny Panie Andrzeju !

 
Przesyłam list, który wysłałem do Redakcji Programu I Polskiego Radia w sprawie Ekoradia:
 
Szanowni Państwo !
 
Nie rozumiem, dlaczego od wielu lat ograniczają Państwo czas antenowy dla Ekoradia, a już zupełnie nie rozumiem, dlaczego w okresie żałoby zostało ono w ogóle zdjęte z anteny Jedynki. Nie jest to przecież audycja rozrywkowa, a prognoza pogody połączona z troska o bezpieczenstwo ekobiometeorologiczne, a Pan Andrzej Zalewski jest wielkim patriotą, który przeżywa ból po tej katastrofie tak jak my wszyscy, czemu daje wyraz w swoich prognozach zamieszczanych w Internecie. Zdjęcie tej audycji w czasie żałoby narodowej jest wielkim nieporozumieniem, nie mającym żadnego logicznego uzasadnienia. Bardzo proszę jako słuchacz o przemyslenie tej decyzji oraz o zwiększenie czasu antenowego dla Pana Andrzeja Zalewskiego, ktorego słucha spora liczba słuchaczy, w tym ludzie starsi, którzy nie mają dostępu do Internetu i mogą wysłuchać audycji jedynie przez radio.
 
Pozdrawiam
 
Robert R. (nazwisko do wiad. Redakcji)

Trafiłam dopiero dzisiaj na najpiękniejszą stronę www.niezapominajki.pl
Dziękuję Wszystkim którzy mają udział w tworzeniu tej strony, a w sposób szczególny Panu, Panie Andrzeju.
Jedna z niewielu stron, która nie krzyczy, która nie jest konkurencją dla nikogo..... bo jakże niezapominajka mogłaby być żądna sławy, rozgłosu jak jest tak pamiętliwa i wie, że jest skromna i błękitna.
Pozdrawiam serdecznie wciąż smutna po Tragedii Narodowej  jednapani z Zielonej Góry


Witam Szanowny Panie Andrzeju pogrążony w smutku sadzę drzewa.

Długo się zastanawiałem jak uczcić pamięć poległych w katastrofie. Pomysł podsunął mi Przemysław Gosiewski swoją wypowiedzą o dębach Katyńskich. Właśnie dziś posadziłem pierwszy dąb i nazwę go EDGAR. Jutro posadzę następne drzewa dobierając gatunki do osób poległych. Jeśli mi się uda znaleźć godne miejsce w lesie koło Zagnańska utworzę

tam aleje poświęconą ofiarom katastrofy. Na moim polu rośnie już dąb Jana Pawła II oraz drzewa innych moich zmarłych przyjaciół. Jestem przekonany że taką formę pamięci zaakceptowali by uczestnicy narodowej tragedii oraz okryte żalem ich rodziny, przyjaciele i obywatele naszej ojczyzny.

Czy ta inicjatywa się powiedzie pokarze czas i wasza pomoc drodzy internauci !

BK


Wyrarzame spolczucie Polskiemu narodu czrez katastrofu okolo Smolienska. Kwiat polskiej nacii tiedy i teraz ginie na ziemi Rosijshej...
Molimysia za zaginionych.

Pracowniki stomatologiczne kliniki miasta Poczajowa (90km na wschod od Lwowa).


Serdecznie witam w czasie wielkanocnym, dołączając serdeczne życzenia radości i pogody ducha! Niech towarzyszą one wszelkim poczynaniom, dzięki którym dzieli się Pan z nami - słuchaczami i internautami - umiłowaniem i sztuką dbałości o ojczystą przyrodę. Mieści się w tym bowiem także umiłowanie bliźniego, dbałość o środowisko przyszłych pokoleń, jak i poszanowanie historii. Impulsem do napisania było bardzo miłe dla mnie wydarzenie, które od dziecka jest z radością obserwowanym znakiem nadchodzącej wiosny: przylot żurawi. Tym razem wiosna następując szybko po mrozach "wyprzedziła" je - w moim ogródku przekwitły już przebiśniegi i krokusy, teraz w pełnym rozkwicie dekorują go żółte narcyzy. Klucz, liczący ok. 180-200 sztuk tych dostojnych ptaków, usłyszałem i obserwowałem w Wielką Sobotę o godzinie 18.10 nad Modliborzycami (woj. lubelskie). Leciały znad Lasów Janowskich - od południa - na północny wschód. Mam to szczęście, że znajduję wśród młodzieży studenckiej (i nie tylko) grupy ludzi, którzy potrafią zauważyć, zachwycić się i uszanować piękno natury. W ubiegłym roku wędrowaliśmy w przecudnym przedwiosennym słońcu po wschodnich krańcach Chełmszczyzny, podziwiając rozlewiska Bugu, opuszczone dziś miasteczko przygraniczne Dubienkę (koło której znajduje się kopiec-pomnik kościuszkowskiej bitwy z 1792 roku) i w pobliskich Lasach Strzeleckich słuchaliśmy... jak sosny rosną, w wirze bursztynowych płatków odpadającej od przyboru soków kory. Przesyłam kilka zdjęć. Czas wiosennych wędrówek z (kulturalnymi) miłośnikami natury czas zacząć! Pozdrawiam, Franek Szpinda


 
Szanowny Panie Andrzeju!

Pisze do Pana, poniewaz nastala juz ta cudowna pora roku, jaka jest wiosna.
Obok tych wszystkich wspanialych rzeczy, jakie ona ze soba niesie, nalezy
takze przestrzec przed zagrozeniami.
Uwazam, ze to wazne, poniewaz w mediach zupelnie nie mowi sie o tych
sprawach.
Jestem jeszcze osoba stosunkowo mloda(po trzydziestce), tymczasem moje zycie
i korzystanie z niego zostalo powaznie aburzone.
Kilka lat temu dowiedzialam sie, ze jestem chora na boralioze; nie wiem
kiedy i w jaki sposob sie zarazilam i narazie przegrywam w tej walce z choroba.
Faktem jest, ze jako milosniczka przyrody chodzilam czesto do lasu, nie
slyszalam jednak ani jednej informacji przestrzegajacej przed ta straszna i
nieuleczlna choroba.
Dzisiaj pisze o tym, aby uswiadomic inne osoby z jaim ryzykiem wiaze sie
ukaszenie przez kleszcza(ktorego nie zawsze mozna zauwazyc).
Jesli to mozliwe prosilabym o zamieszczenie tego listu na stronie"
Niezapominajki" lub jakiejkolwiek informacji na ten temat, aby inni ludzie mogli jak
najdluzej cieszyc sie swoim zdrowiem i pieknem przyrody.
Uwazam, ze problem jest dosc powazny i wymaga poswiecenia mu uwagi.

Serdecznie pozdrawiam.

Diana
Od Red.: o boreliozie możecie Państwo przeczytać tu

Panie Andrzeju,

Uprzejmie informuje, że w ostatnia niedzielę, 21 marca br. podczas spaceru w godzinach południowych spotkałem 7 /siedem/ dorodnych żmij, wygrzewających sie na słońcu. Żmije zygzakowate o długości szacunkowej 35-50 cm spotkałem, każdą oddzielnie, na skarpie rowu na dystansie 100-150 m. Myslę, że były jeszcze w stanie zimowego odrętwienia gdyż specjalnie nie reagowały na mój widok. Sposród całej siódemki, jedna wyróżniałe się kolorem zdecydowanie ciemnym, brunatnym. Spotkanie to miało miejsce w lesie Nadleśnictwa Skarżysko, Obręb Szydłowiec, przy drodze leśnej z Szydłowca do Huciska gm. Szydłowiec, zwanej "linia strażową", na północ od wsi Majdów.
Pozdrawiam z uroczego Szydłowca, turystycznej i kulturalnej perełki Mazowsza.
Krzysztof Domagalski

 

Bardzo proszę o pilną interwencję w sprawie likwidacji mega śmietniska jakim są obecnie pobocza i rowy wzdłuż polskich dróg.

Rozwiązanie jest niezmiernie proste i  leży we wprowadzeniu prawa takiego jak w RFN, aby każda butelka plastikowa oraz szklana była objęta kaucją, z wyjątkiem tych po winie, nap. spirytusowych i szampanie. Kaucja wynosi w RFN od 7 do 10 centów.

Butelki miałyby obowiązek przyjmować wszystkie sklepy, trudniące się uprzednio ich sprzedażą z napojami. W każdym supermarkecie można by, wzorem RFN, bez ograniczeń, oddać taką butelkę i odzyskać kaucję. Są do tego automaty, bądź wyznaczeni pracownicy.

Obecny system w Polsce, gdzie np. butelki po piwie 0,50 litra można oddać tylko posiadając paragon uprzedniego zakupu jest chory. Ludzie więc wyrzucają takie butelki, także bezzwrotne większe i mniejsze, gdzie popadnie, do rowu, do lasu...

Gdyby  łatwo się je zdawało do punktu skupu, co bardziej oszczędni i przedsiębiorczy ludzie pozbieraliby je sprzedali.

Ponadto, w obecnym systemie nie działa prowadzona od około 20 lat akcja w szkołach "Sprzątanie świata" ("Clean up the Word"). Ręce mi opadają, gdyż co rok z młodzieżą pracuję syzyfowo, jak widać. Winny jest chory system recyrkulacji opakowań ze szkła i plastiku. Czy to jest jakaś zmowa jakiegoś lobby, ż nie można dowolnie sprzedać butelek, za to za darmo firmy sprzątające chcą od ludzi brać szkło, by je potem sprzedać z krociowym zyskiem? Zyskiem dla siebie, krótkowzrocznym, bo masa leni nie odda im płatnych butelek za darmo i woli je z lenistwa i niechlujstwa od tak, wyrzucić?

Bardzo proszę o interwencję w tej sprawie i jak najszybsze zmiany w prawie, wystarczy podejrzeć jak działa sprawdzony system niemiecki, tam nie ma śmieci w rowach, jak u nas.

Zmieniajmy nasz ukochany kraj, najjaśniejszą Rzeczpospolitą Polskę.

                                       Zbigniew Ostenda

                                       - nauczyciel z Wielunia


Szanowny Panie Andrzeju,
słuchając Pana wczorajszych audycji poruszony został temat wiosennych porządków, a co z tym się wiąże uprzątaniem z posesji wszelkiego rodzaju śmieci. Mieszkamy niestety w takim kraju gdzie na każdym miejscu, w którym się zjawimy pozostają po nas góry odpadków. Wielokrotnie słyszałem Pana nawoływania do rodaków aby nie zaśmiecali otaczajacej nas przyrody. Pomimo, że każdy może Panu przytakiwać i zgadzać się z tym co Pan głosi na antenie to większość ludzi po odejściu od odbiornika bez zbytniego wzruszenia wywiozi śmieci do lasu. Niestety taka jest okrutna prawda. Nie inaczej jest w mojej okolicy. Mieszkam bardzo blisko lasu i od zawsze pamiętam te góry śmieci, które się tam znajdują. Co roku na wiosnę widzę nowe kupki i kupeczki, mniejsze i większe. Jeszcze w tamtym roku były dostępne duże pojemniki na odpdady rozstawione w kilku miejscach na wsi. Niektórym obywatelom i tak było z nimi nie po drodze i woleli zostawić po sobie coś w lesie niż zapełniać darmowy pojemnik. Teraz ten luksus się skończył i pojemniki są indywidualne oraz odpłatne oczywiście. Niektórzy do tej pory nie podpisali umowy z przedsiębiorstwem odbierającym smieci i aż się boję co będzie się działo zaraz po Świętach Wielkanocnych gdy zrobi się cieplej, a dojazdy do lasów będą już suche i przejezdne. Jakieś 300 metrów od domu mam sklep spożywczy i skład budowlany. Właściciel tego kompleksu pewnego dnia stwierdził, że "on nie potrzebuje pojemnika na śmieci bo ich nie produkuje i nie można go do niczego zmusić". O ile mi wiadomo w składzie budowlanym odpadem w dużej ilości jest folia, której "na szczęście" właściciel pozbywa się w prawidłowy sposób. Niestety co do sklepu spożywczego sytuacja nie jest taka różowa. Codziennie wieczorem, zazwyczaj jak jest już ciemno i inni mieszkańcy tego nie widzą, śmieci są zbierane i składowane na stałej kupce (specjalnie wydzielone miejsce) za sklepem. Potem te śmieci znikają w płomieniach ogniska. Smutne ale prawdziwe. Oczywiście można reagować poprzez zwrócenie uwagi ale niejednokrotnie dostaje się odpowiedź "że te palone smieci nikomu nie szkodzą ani nie przeszkadzają".Niedługo zacznę chyba kręcić codziennie filmy z palącymi się śmieciami, dowody przekażę w odpowiednie miejsce. Innego sposobu na tego rodzaju wybryki nie widzę.
Niedługo też przyjdzie "sezon" na wypalanie traw. Niektórzy chyba robią to z nudy albo na złość komuś. Wogóle nie rozumiem postepowania niektórych jednostek. Niejednokrotnie musiałem gasić takie ogniska, a czasami potrzebna była także pomoc straży pożarnej. Niestety głupota ludzka nie boli, a szkoda bo przyroda cierpi.
Pozdrawiam, Łukasz

 

 Szanowny Panie Redaktorze !
Ciągle Ludzkość jest straszona że na skutek działania człowieka,grozi nam "zamarznięta
 przyszłość."Oczywiście napewno zlodowacenie świata,zapuka do naszych"drzwi",gdyż
według dotychczasowej wiedzy,zjawiska takie zaistniały w historii świata.Jeżeli będzie
następe zlodowacenie światowe,to za takie zjawisko,odpowiadać będzie SŁOŃCE a nie maleńki
człowiek.Cofając czas wstecz ,Ziemia przeżyła różne koleje losu,niezależnie od istot ten
Glob zamieszkujących.Ostatnie zlodowacenie WuRM zwane bałtyckim zakończyło się 12 tys.
lat temu.Według Enistejna,było spowodowane ruchem skorupy ziemskiej
w wyniku nadmiernej warstwy lodu na biegunie.Zlodowacenie to trwało 80 tys.lat.Idąc wstecz
przed zlodowaceniem WuRM,interglacjał trwał ok.45 tys.lat.Poprzedzało go zlodowacenie Riss
trwające ok.11 tys.lat.Przed nim istniał WIELKI interglacjał trwający 180 tys.lat.Cofając
się wstecz,panowało zlodowacenie MINDEL,trwające ok.9 tys.lat.Takich zmian nie jest w
stanie dokonać człowiek.W dzisiejszym interglacjale żyjemy zaledwie 12 tys.lat,a najkrótszy
w hisorii ziemi,trwał ok.45 tys.lat.Natomiast można uznać,że cały czas cywilizacja ludzka
była i jest zagrożona uderzeniem jednej z planetoid przechwyconej przez słońce,bo kilka z
nich przecina orbitę ziemi.Pozostaje tylko kwestia kiedy jedna z nich spotka sie z ziemią.        
W takim przypadku tylko wysoko zaawansowana technologia z nuklearnym pociskiem
może zmienić tor lotu planetoidy i nie dopuścić do sytuacji
jaka zaistniała 55 milionów lat temu gdy planetoida uderzyła w zatokę meksykańską powodu-
jąc wyginięcie 90% organizmów żywych,w tym najbardziej rozwiniętych żywych form jak
jaszczury zwane dinozaurami.Ograniczanie kosztem postępu cywilizacyjnego,ilości Co2 w
atmosferze i hadlowanie nim,jest raczej chwytem marketingowym środowisk przemysłowych,
które na tym zarabiają duże pieniądze.Jeden wybuch wulkanu Krakatau,wyrzucił w atmosf.
więcej gazów cieplarnianych niż człowiek w ostatnim trzydziestoleciu a precież aktywność
wulkaniczna jest stałym zjawiskiem.-Pozwalam sobie na ocenę klimatu na terenach Polski w
ostatnim tysiącleciu.W roku tysięcznym na Zjeżdzie Gnieżnieńskim cesarz Otton chwalił wina
z polskich winnic.Uważał,że sa lepsze od italskich i że Polska winem stoi.Z tych wypowiedzi
wynika że Polska w owym czasie miała klimat zbliżony do śródziemnomorskiego.Siedemset lat
póżniej,nastąpiło takie ochłodzenie,że nasi Pradziadowie jeżdzili saniami przez Bałtyk do
Szwecji.O grubości warstwy lodu świadczy fakt że w środku lodowej drogi,stała karczma dla
odpoczynku ludzi i zwierząt,z możliwoscią posiłków i noclegów.Nie słyszałem aby w ubiegłym
ubiegłymstuleciu wydarzyło się coś podobnego.Czyżby obecne ocieplenie,zwiastowało pojawienie 
się poza zbożami i okopowymi,również winnic ! W rzeczywistości nie mamy żadnego wpływu na
stan klimatu.Możemy jedynie wznieść kielich "italskiego wina" i krzyknąć : ciepełko przyjdż!
mgr inż.Michał Gdowski -Kraków-

 

 

Prośba Pana Zalewskiego o czystość w lesie.
Panie Zalewski, zapewniam Pana, że każdy, może prawie każdy kto wywozi śmieci do lasu jest w lęku.
Z przyjemnością tego nie czyni. Ja mieszkam w pobliżu lasu i często widzę wieczorami lub w nocy samochody osobowe, z których wyrzuca się glazurę i gruz z remontu, pudła i torby po farbach. Często 2 osobowe firmy to robią bo wykonując prace (szczególnie w blokach) z wywiezieniem odpadów. To w samochód i pod las pod ukryciem nocy. Aby nauczyć ludzi wyrzucania śmieci tam gdzie ich miejsce należy stworzyć warunki, wskazać miejsce. Wyrzucanie do pojemników jest zastrzeżone. Np. gruzu nie wolno. Z pudłami nie wiadomo co zrobić. Ze styropianem i wełną też. No to co z tym zrobić. Popiołu też nie wolno. To co z nim zrobić. Do lasu. Kiedyś pojechałem do firmy zbierającej odpady i myślałem, że przyjmą mi trochę gruzu i takich innych śmieci bo po zimie się nazbierało. Nie przyjęto. Ruszyli ramionami.  Może najpierw stworzyć warunki to i my się nauczymy. Przecież już niektóre śmieci segregujemy. Firmy zbierające odpady powinna mieć na swoim terenie duże pojemniki gdzie można byłoby nieodpłatnie wyrzucać posegregowane odpady. Często w pojemnikach przydomowych pusto bo ograniczenie rodzaju śmieci. Czystość zapewniona po 3 latach. Nauczymy się na pewno.A Pan od kilkunastu lat powtarza to samo. Ludzie nie rzucajcie do lasu. Proszę o wskazówki.
Ja daję pierwszą. Szanowni kierowcy, nie ma problemu z oponami. Zakłady wulkanizacyjne nieodpłatnie przyjęły wszystkie moje opony i proszą o więcej. Nie wywoźcie do lasu i nie rzucajcie po rowach.

Pozdrawiam
Marek


 

Szanowny Panie Andrzeju, dziś rano, 5:17 po raz pierwszy zaśpiewał KOS na mojej jodle. Piszę te słowa ze łzami wspominając niezapomnianą NAUCZYCIELKĘ PRZYRODY mojego syna, Panią mgr. Jadwigę Zielonecką ze Szkoły Podstawowej nr 34 w Poznaniu. Niestety odeszła w tym roku od nas na zawsze. Cześć Jej Pamięci. Nauczyła mnie, matkę jak kochać syna. Przyrodę kocham od zawsze - jestem

córka LEŚNIKA. APK


 

Witam,

Mam pytanie do Państwa,
Od lat w gminie Krzeszowice - teren pogórkowaty - posupują nam drogi zimą ogromnymi ilościami żużlu .Przecież to rakotwórcze. Jak to się ma do ochrony środowiska?
Będę wdzięczny za opinię.
Janusz Krysiak
Miękinia Gmina Krzeszowice k. Krakowa
 

Od Red.: posypywanie ziemi żużlem - kiepski pomysł. Zwłaszcza, że żużel ten zostanie w następnych porach roku. A przy suszy kurz żużlowy na pewno szkodzi ludzkim płucom.  Ta zima powinna przywrócić w naszym działaniu wiele mądrych zwyczajów sprzed lat. Musimy przyjąć do wiadomości, że następne zimy mogą być też w Polsce bardzo mroźne i śnieżne.


Witam Panie Andrzeju. W odniesieniu o psich bombach, są w Polsce miasta, w których samorząd i władze miasta dbają o to żeby ludzie sprzątali po swoich pupilach. Ja mieszkam w Rudzie Śląskiej i tutaj są w parkach i na głównych ulicach są rozstawione kosze na granaty po pieskach-Asiki. Jednak, jak to nasz naród polski- jednym się chce sprzątać, a innym nie. W administracjach są darmowe woreczki na bomby, jednak niewielu z nich korzysta. Społeczeństwo jest tak źle nastawione do sprzątania po swoich pupilach, że widząc nas (moją rodzinę)-sprzątających, często słyszymy uwagi "ale wariaci".Szczytem bezczelności już jest fakt, że ludzie kradną kosze na psie odchody i ustawiają je na prywatnych ogródkach działkowych albo podpalają je (chuligani). Podsumowując-bardzo dobrze, że poruszył Pan ten temat, ponieważ powinno to być dla nas, obywateli, wstydem, że cała Europa ma czyste parki,chodniki, a my nie możemy się niczym pod tym względem pochwalić.

Czesiek,mieszkaniec Rudy Śląskiej.

 

Panie Andrzeju dziś rano poruszył Pan temat psich odchodów,może warto by było trochę bardziej zainteresować się tym tematem. To co się dzieje na naszych chodnikach,skwerach,alejkach w parkach,jest WIELKIM WSTYDEM.Zdaję sobie sprawę że samo mówienie może dać niewiele,ale chyba da się coś z tym w końcu zrobić i stopniowo zmienić zachowania ludzi,tak ludzi bo przecież nie psów.Ostatnio mój znajomy wrócił z Wiednia,odwiedzał kolegę ,rodaka ,który mieszka tam od czterech lat .Wychodząc na spacer z psem ten czteroletni Wiedeńczyk porzucił swoje nawyki z kraju i zawsze zabierał ze sobą odpowiedni zestaw i sprzątał po swoim psie.Powiedział że tu wyjście z psem bez takiego sprzętu grozi dużym mandatem ,tak więc szybko porzucił krajowe przyzwyczajenia. Przecież w Polsce też tak by mogło być.Może można uchwalić takie prawo,(dać np.trzy miesiące na zaopatrzenie się w odpowiednie zestawy),a potem zobowiązać Policję ,Straż Miejską do surowego egzekwowania tego prawa.Może w końcu uda się oczyścić z psich odchodów buty w których weszliśmy do Unii Europejskiej. Z poważaniem Bogusław 

Szanowny Pan Andrzej Zalewski ! Dzisiejsza pańska wypowiedź w PR w sprawie psich zanieczyszczeń bardzo mnie ucieszyła. Wreszcie znalazł się ktoś odwazny i zaatakował właścicieli psów. Polske ogarnęła istna psiamania. Nie mam nic przeciwko psom, ale gniewają mnie ich właściciele . Psy tak , ale psie ekskrymenty po stokroc nie. Idąc do pracy muszę stale patrzeć pod nogi , aby nie wdepnąć w psie łajno. A jest ich co niemiara. niebawem słońce je wysuszy wiatr rozkruszy i razpyli i mamy to niebezpieczne g..no w nosie, gardle i płucach. Proszę, niech Pan codziennie w PR natrętnie o tym mówi. Może pomoże Panu w tej akcji Pani dr D.Sumińska. Trzeba ludzio uswiadomić , że przyjemność zawsze kosztuje. Inaczej Polska stać będzie psim łajnem. Bardzo Pana ceniący - z poważaniem Przemysław Malinowski

Szanowny Panie Andrzeju,
od dłuższego czasu słucham Pańskich relacji dotyczących pogody w drodze do pracy i przyznam, że miło posłuchać kogoś z tak dużym optymizmem :) od razu dzień robi się milszy.
Zgadzam się, że problem psich "min" jest dużym wyzwaniem dla naszego społeczeństwa. Sam mam psa i sprzątam po nim, w dowolnym sklepie zoologicznym są dostępne "łapki" z woreczkami, jednak to nie rozwiązuje problemu. Dlaczego? dlatego, że nie ma koszy gdzie można by taki odpad wyrzucić. W swojej okolicy (Julianów pod Warszawą w okolicy lasu kabackiego), zapytałem sołtysa czy nie można by postawić kilka koszy - przecież to takie proste, okazuje się, że nie:
- posesje są prywatne i nikt nie chce się zgodzić na postawienie takiego kubła,
- trzeba dodatkowo zapłacić za wywóz odpadów a sołectwo nie ma pieniędzy.
Dodam, że udało się zarazić sprzątaniem kilku sąsiadów, ale co z tego jak szybko okazało się, że muszą spacerować z "kupą" w ręku.
Mam też dwoje małych dzieci, którym zdarza się wdepnąć w psie odchody i szlag mnie trafia.

Dlatego, proszę również o apel do włodarzy miast o zajęcie się tematem.    

ps. wystarczy wybrać się na spacer po Warszawskiej starówce, znalezienie kubła na psie "miny" graniczy z cudem

Pozdrawiam
Rafał Nowacki


Szanowny Panie Andrzeju,

Wlasnie wysluchalem zimnego i snieznego serwisu Eko Radio Kielce i ...wspolczuje.
Przesylam odrobine ciepla .
Codziennie brat dosyla mi przepiekne zimowe fotki z Buska Zdroju i calego reginu scyzorykow,
ale jak sie okazuje: co za duzo to niezdrowo. Miejmy nadzieje, ze nie roztopi sie to jednego dnia!
U nas dla odmiany umiarkowane lato - dzieki Bogu bez pozarow i nawet czasem pada deszcz. Jest zielono i slonecznie,
chcialo by sie przeslac Panu tego ciepelka
Pozdrawiam Staszek

Piszę właśnie ze Wszewilek, wsi z Doliny Baryczy. Wyjątkowo w tą zimę przyleciało do nas mnóstwo ptaków. Gdyby nie to, że uczyłam się do sesji, spędzałabym cały czas przy oknie. Nie wiem czy doliczyłam się wszystkich ptaków, było ich co najmniej 14 rodzajów! W stadkach przylatywały: Sikorki bogatki i modraszki, dzwońce, zięby i jery. Po dwa- trzy ptaszki były u nas wróble, kosy, szpaki, kwiczoły, kowaliki, sroki i sójki. Również odwiedził nas jeden dzięcioł średni, jeden duży. Lepsze to niż telewizor! Serdeczne pozdrowienia dla całego grona osób tworzących Niezapominajki! Rodzina Kołodziejów ze Wszewilek PS: Zapraszamy do nas! Stawy Milickie są bogate w kilkaset odmian ptaków!

 

Witam Serdecznie!

Zima jaka nas nawiedziła, dla wielu naszych rodaków jest odczuwana jak wyjątkowy dopust Boży. Aby spotęgować panujący nastrój, do całej tej normalności, tak bo zima jest normalnym zjawiskiem w naszej szerokości geograficznej -dziennikarze jakby podsycają te uciążliwości jakie z normalnej zimy wynikają. Oczywiście, że wiele z tych uciążliwości można by zniwelować lub nawet usunąć, ale tego nie zrobi się tylko wskazaniem kto za to odpowiada lub jest winien. Zima jest swego rodzaju żywiołem i z tym żywiołem trzeba walczyć wspólnymi siłami. Należę do tego pokolenia, które już nie jedną zimę ma za sobą, dlatego bardzo mnie denerwują manipulacje wielu dziennikarzy pokazujący bezradnych rodaków, którym chodnika ktoś na czas nie ośnieżył, albo bezradnie rozkładający ręce mieszkańców wsi, którym z drogi jeszcze nikt zasp nie usunął. Albo jakiś na łyso golony osiłek przez otwartą szybę samochodu do podstawionego "sitka" opowiada jaka go krzywda spotkała, bo już godzinę w korku stoi, a żadnej piaskarki ani spychacza jeszcze nie widział. Ale nie pomyśli ten "pokrzywdzony", jak taka piaskarka, czy spychacz ma wykonać robotę, jeżeli taki osiłek od godziny tarasuje właśnie tę drogę dojazdu.

Pamiętam jeszcze czasy gdy funkcjonowało takie słowo jak "SZARWARK", pewnie ten osiłek ani też mieszkańcy zawianej wsi nie wiedzą co ten wyraz oznacza, bo inaczej sami by te zaspy rozkopali, a osiłek zamiast czekać w ciepłym samochodzina na te "nieruchawe" służby, zanim wyjechałby na drogę, najpierw by ją odśnieżył.

Komfort naszego codziennego życia tak nas rozleniwił, że zawsze czekamy aż ktoś za nas to zrobi, a my żądamy tylko współczucia, bo nie mamy prądu, bo nie mamy ciepłej wody, bo temperatura w mieszkaniu spadła do 15 stopni. Chce mi się po prostu krzyczeć: LUDZIE WAM NIE POTRZEBA KATAKLIZMU, WASZE LENISTWO WAS DOBIJE.

Kiedyś zimy były zawsze normalne i nikt nie dziwił się, że pada śnieg, że zimą są niskie temperatury, że w mieszkaniach woda zamarzała. W moich wspomnieniach chociaż takich normalnych zim było więcej, wryła się pamięć jedna zima, ale ta zima była szczególna. Było to 70 lat temu w roku 1939/1940.

Pozdrawiam serdecznie: Leonard


Szanowny Panie Zalewski

       Słucham Pana w P.R. prawie codziennie, słucham od lat. Na meteorologii nie znam się więc nie komentuje. Z przyrodą nikt jeszcze nie wygrał i w stu procentach nic nie można przewidzieć. Cytuje Pan czasami przepowiednie ludowe czasami na serio a czasami z przymrużeniem oka ale jakoś pomija Pan dziewannę. Obserwuję ją od lat, a jestem już wiekowym człowiekiem. Zainteresowanie to pobudziła moja babcia która znała się na ziołach i własnie z dziewanny przepowiadała pogodę a konkretnie zimę jaka będzie. Z obserwacji tego lata i w jesieni zachowania dziewanny oczywiscie, wywnioskowałem że coś podkłamuje bo zobaczyłem tylko malutką koronę kwiatową na samym czubku. Wdawało mi się, ze jest to niemożliwe bo takich zim u nas już niema. A jednak sprawdza się i przewiduję do końca marca tak będzie. Oby ta dziewanna pomyliła się bo juz dość mam śniegu.

                                                                       Z poważaniem Jan Tomczyk


Witam! Pochodzę z małej wsi Domaszewnica w województwie lubelskim koło Łukowa. Niedawno odkryłam, że dokarmiane przeze mnie sikorki reagują na moje gwizdanie. Do tej pory jak je karmiłam zawsze próbowałam je naśladować gwiżdżąc, wydaje mi się, że robię to w ich "języku" teraz jak ich nie ma w karmniku a blisko jest taki las z olchami, kieruję się w tamtą stronę i je wołam (gwiżdżąc), zadziwiające po kilku sekundach już widzę jak lecą z lasku do karmnika. ?Poza tym na słoninę przylatuję dzięcioł oraz 3 sójki, które również nie pogardzą ziarnami słonecznika. Dzięcioł lubi też włoskie orzechy, nakłuwa go sobie na dziób i kładzie w rozgałęzienie drzewa i rozdziobuje. Wtedy sikorki walczą o swoje. Towarzysko była też para kosów ale tylko raz. W lecie natomiast są również dudki. A nawet raz dało się zauważyć 2 żubry. Dołączam też kilka zdjęć. Pozdrawiam cieplutko!Ania!


Szanowny Panie Andrzeju!

W odpowiedzi na Pana apel skierowany do rządu, ministrów i generalnych dyrekcji, by wznowić stawianie wzdłuż polskich dróg płotków przeciwśnieżnych informuję, że są jeszcze w Polsce wójtowie i gminy, które nie poddały się trendowi, że wszystko co kiedyś wymyślono (za PRL-u) należy zaniechać lub wycofać z powszechnego stosowania. Jest w Polsce taka gmina Wielopole Skrzyńskie, której przewodzi wójt Czesław Leja, w której dalej stawiają płotki przeciwśnieżne i które są dalej efektywne w swoim działaniu. Wzdłuż tych płotków tego roku mamy usypane 2 metrowe zaspy, a po przebiegających obok drogach można w sposób naturalny jeździć nie obawiając się, iż utknie się w zaspie. Może Polskie Radio zorganizuje wycieczkę decydentom w rejon tej gminy, by naocznie przekonali się co powyżej napisałem.

Prezes Automobilklubu „Stomil” w Dębicy Jerzy Matelowski


Dzień dobry!
Bardzo dziękujemy za wspaniałą audycję eko - radio, którą zawsze staramy się słuchać i która jest jeszcze jakimś jednym z niewielu już promyków światła w ogarniającym, zalewajacym oceanie nijakości i bylejakości. Dziękujemy Panu Andrzejowi Zalewskiemu za wytrwałość i życzymy dużo zdrowia i sił ciała i ducha. Prosimy też, jeśli można, o obrazy zimy w 1929 roku i obecnej

Z wyrazami szacunku

Ewa Piotrowska z mamą


Jestem stałym słuchaczem "jedynki", a w szczególności eko- radia. Zawsze czekam na Pańską prognozę pogody. Szkoda, że tak krótkie ma Pan "wejścia" na antenę. Jest Pan jedynym "radiowcem", który przypomina trudne dzieje z historii Polski i za to między innymi czekam na Pana audycję. Dziwi mnie to, że Polskie Radio mając taką krynicę, "chodzącą historię" nie wykorzystuje tego i nie robi audycji z Pana udziałem. Mam nadzieję, że doczekam jeszcze takich audycji. Życzę zdrowia, pogody ducha i tak trzymać.

Zbyszek


Witam!

Wspominał Pan o młodych ludziach mających kłopoty z ciśnieniem krwi. Proszę zwrócić uwagę na to co najmłodsi, młodzi i starsi ludzie jedzą.

Dodatki do żywności, które powodują alergie, wysypki i niekorzystnie wpływają na ciśnienie krwi: E104, E105, E107, E122, E128, E129, E132, E133, E141, E150, E151, E154, E155, E171, E173, E180, E220, E221, E222, E223, E224, E225, E226, E227, E228, E230, E231, E232, E233, E240, E241, E250, E251, 252, E282, E301, E310, E311, E312, E320, E321, E414, E416, E477.

Są również dodatki, które powodują zaburzenia trawienia. Są też rakotwórcze, np. kwas cytrynowy, talk, niektóre barwniki. Jeśli spożywamy pokarmy, w których są związki chemiczne zakłócające pracę

naszego organizmy, to jak mamy mieć np. właściwe ciśnienie krwi.

Spożywając codziennie różne produkty z ustawowo "bezpieczną" ilością

dodatków chemicznych, w pewnym momencie możemy nieświadomie przekroczyć

tę "bezpieczną" granicę.

Serdecznie pozdrawiam i życzę dużo zdrowia! Jacek Strzelec


Szanowny Panie Andrzeju!!
 

W pełni popieramy Pana liczne apele (szczególnie do młodych ludzi) o stosowne do pogody ubieranie się. Cóż, przykład idzie z góry. Ot przykład z dzisiejszego dnia. Program "Dzień dobry TVN". Skrzyżowanie ul. Marszałkowskiej i Hożej. Dziennikarz prowadzący program rozmawia z panią - ekspertem od samochodów. Dziennikarz naturalnie bez czapki, w rozpiętej kurtce, bez szalika. Widać elegancką koszulę i krawat. Słowem "elegancja Francja". Dziennikarz mówi "jest zimno jak cholera". To tylko pierwszy z brzegu przykład. Tak się też dzieje w TV publicznej. Prawie zawsze dziennikarze stojący na dworze są bez czapek i szalików. Szczególnie budzi współczucie dziennikarz z zasypaną śniegiem gołą głową. Ale jaki jest wytworny. A nasze (gołe) "głowy państwa" udzielający wywiadu na ulicy? Czy jest inaczej? Może dobrze byłoby zaapelować do nich. Niech nie dają złego przykładu.
Z serdecznymi pozdrowieniami.
Andrzej i Hanna Czarnoccy z Kielc 

Witam serdecznie!
Pragnę serdecznie pozdrowić z białego od śniegu, mroźnego i wietrznego Kaźmierza k/Poznania.
Słucham Pana, Panie Andrzeju od zawsze...:-) Miło jest usłyszeć w radio słowa otuchy, miło jest gdy ktoś dba o naszą kochaną Ojczyznę, o jej przyrodę. Miło jest także słyszeć, że są jeszcze ludzie, którzy potrafią się posługiwać naszym pięknym językiem nie używając przy tym neologizmów lub obcych wyrazów... U nas zima trzyma, widać, że nawet zwierzątka mają problem z pożywieniem. Dziś widziałem jak myszołów gonił małego wróbelka. Lis, który prawie codziennie przychodził nas podglądać przez okno tarasowe, chyba porwał naszego półrocznego kotka... Taka już kolej rzeczy.
Pozdrawiam Pana i Pańskich współpracowników bardzo serdecznie!
Grzegorz


Witam

Słucham Pańskiej audycji już od lat. Dziękuję Panu za to, że codziennie rano dowiaduję się co w pogodzie nowego. Piszę w nurtującej mnie sprawie głodnych zwierząt. Chodzi o sarny. Duże stada w łąkach, na polach po prostu głodują. W głębokim i zmarzniętym śniegu trudno im znaleźć choć odrobinę pożywienia. Zapytuję więc: Gdzie są koła łowieckie które potrafią tylko polować na zwierzynę, jednak jeśli chodzi o dokarmianie wogóle się tym nie zajmują. Jest to przykre, bo naprawdę nie trzeba wiele żeby zrobić paśnik z sianem. Ostatnio zauważyłem na polu stado kilkudziesięciu saren, które w żaden sposób nie potrafią znaleźć pożywienia we wszechogarniającym śniegu. Proszę o jakąkolwiek ionterwencję na antenie EkoRadia. Moje okolice to południowa Wielkopolska a konkretnie miejscowość Nowa Wieś Książęca koło Kępna.
Wszystkiego dobrego.
Jacek

Panie Andrzeju,
Jakiś rok temu (miałem 27 lat) dojrzałem wreszcie do słuchania Programu Pierwszego Polskiego Radia, gdzie trafiłem na Pańską audycję, która od razu mnie zachwyciła. Jak tylko praca pozwala (latam samolotami jako steward i nie mogę niestety codziennie słuchać radia), przysłuchuję się Pańskim opowiastkom o tym co dzieje się w pogodzie i przyrodzie, a także zacząłem wreszcie nosić czapkę - albo przynajmniej kaptur - w chłodne zimowe dni. Podobnie jak i Pan jestem wielkim miłośnikiem polskiej przyrody i wbrew obecnym trendom staram się spędzać każde wakacje w Polsce, ostatnio szczególnie na spływach kajakowych w północnej części naszego kraju - wszystkim chciałbym polecić przepiękne okolice Borów Tucholskich i dorzecza Brdy - chyba najbardziej urozmaiconej polskiej rzeki.
Chciałem życzyć Panu, ze szczerego serca, wszystkiego dobrego - zdobył Pan swoimi audycjami moją gorącą sympatię.
Serdecznie Pozdrawiam
Bartosz Sowisło


Dzień dobry Panu!

       Dziękuję bardzo za wspaniałe i mądre przekazywanie prognóz  pogody.  Słucham zawsze z wielką uwagą i przyznam się, że od pogody bardziej zachwycają mnie Pana przestrogi i pouczenia. Mogę tu zacytować zdanie z mojej ulubionej komedii: "mądrego, to i dobrze posłuchać". Od półtora roku mieszkam w Nowej Dębie i chociaż zawsze lubiłam las, to dopiero tutaj (mając go za oknem ) wiem jakie to dobro i dar od Pana Boga. Cieszę się, że tak dużo apeli kieruje Pan w obronie i ochronie lasów. Podpisuję się pod tym obiema rękami. Proszę powiedzieć wszystkim, którzy nie lubią zimy aby wybrali się do lasu i zobaczyli jaka jest piękna nasza polska zima.

     Serdecznie pozdrawiam i życzę  samych dobrych,mądrych i zyczliwych ludzi spotykanych w na Pana drodze.   Iwona


Witam Sznownego Pana, Szanownych Państwa.


Z wielką przyjemnością słucham Ekoradia, gratuluję profesjonalizmu,
radości, spokoju. To bardzo ważne, co Pan, Państwo robicie. Dziękuję
Panu Panie Andrzeju za przepiękną poszczyznę, kulturę wypowiedzi, tego
tak brakuje w radio, telewizji.
Bedę zoowiązana za przesłanie mi informacji pogodowych, o których mówił
Pan kilka minut temu na antenie.

Z wyrazami szacunku


Grażyna Romanowska


Droga Redakcjo,

Po raz pierwszy dowiedzialam sie o Was 7 miesiecy temu od mamy mojego meza i od tego czasu zagladam na Wasza strone bardzo czesto.Bardzo jestem wdzieczna za ten wspanialy pomysl umieszczenia Polskich Niezapominajek na  internecie. Poniewaz mieszkam w Stanach juz od 19 lat, ogladanie cudownych polskich krajobrazow naszej kochanej Oczyzny oraz tak bogatej polskiej przyrody sprawia mi ogromna przyjemnosc. Moj maz i Ja rowniez jestesmy milosnikami przyrody. Mieszkamy na osiedlu domkow jednorodzinnych otoczonym polami , ktore przyciagaja wiele gatunkow ptakow. Bardzo chcemy podzielic sie z Wami naszymi stalymi goscmi, ktore obecnie nie opuszczaja ptasiej stolowki w naszym ogrodzie.
                        
                                                                                                        Zyczymy  Wam  dalszych  sukcesow
                                                                                                                            Wiesia i Wojtek Wszolek
                                                                                                                                   z Rockford, USA

Panie Andrzeju. Jestem, podobnie jak moja żona Barbara, Pana stałym słuchaczem. Przed niespełna dziewięcioma latami przenieśliśmy się z Białegostoku do małej niezwykle malowniczej wsi Sochonie, położonej około 10 km od Białegostoku, na skraju Puszczy Knyszyńskiej, w pobliżu trasy do Augustowa i Suwałk. Dzięki Pana audycjom i stronie internetowej inaczej patrzymy na otaczającą nas przyrodę. Oby zachowała się w podobnej formie jak najdłużej. Tą drogą serdecznie Pana Pozdrawiamy, życząc w Nowym Roku tyluż gorących w okresie zimy, chłodzących w czasie upałów i zawsze krzepiących nasze serca słów jakie mamy przyjemność zawsze z Pana ust słyszeć. Andrzej i Barbara Malinowscy.


 

Drogi Panie Andrzeju,

Chcialem zaproponowac rade dla sluchaczy dotyczaca tlenku wegla. W sklepach dostepne sa urzadzenia sluzace do wykrywanie tego gazu. Sa zasilane na baterie i maja postac niewielkich dyskow, ktore mozna zasintalowac w wielu miejscach. Koszt nie jest bardzo duzy, a spac mozna spokojnie.

Pozdrawiam,

Pawel


10 stycznia w Częstochowie zima jakiej nie widziałam mimo że mam już ponad 60 lat.Od rana nie jezdziły tramwaje z powodu oblodzenia trakcji a po południu jeszcze sypnęło obficie śniegiem. Nawet pieski miały kłopoty z poruszaniem się po skorupie lodowej jaka utworzyła się na grubej warstwie śniegu.Dla ptaków mam stołówkę na balkonie z której najchętniej korzystają sikorki i dzwońce.Przesyłam serdeczne pozdrowienia i podziękowania za wspaniałe EKORADIO


Serdeczne pozdrowienia!

Wielka i stala prośba o apele via EkoRadio, które dociera wszędzie.
Prośba o apel do gmin, osiedli, spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych, szkół, aby na swoim terenie wydzieliły miejsca do karmienia ptaków. Wynoszenie przez niektórych przyjaciół zwierząt okruchów i rozkładanie pokarmu na tackach lub wręcz na sniegu w obecnej sytuacji ( także w każdym przypadku) jest nieskuteczne. Byłoby dobrze aby zbudować, duże, sezonowo instalowane karmniki, koniecznie na wspornikach (ok 1,2 - 1,5 metrów nad ziemią) aby snieg ich nie zasypał, a miały do nich dostęp także małe dzieci.
Nie zapominajmy o zwierzętach: sarnach (widziałem stadka na zasypanych śniegiem polach w okolicach Chodzieży), widziano zająca przemykającego ulicą Piotrowo w Poznaniu. Słowem apel o dostrzeżenie trudnej sytuacji zwierząt dziko żyjących. Panie Andrzeju proszę zachęcić swoich przyjacół  - leśników a zwłaszcza myśliwych aby pokazali, że i na tym froncie działają. 
Wielkie ukłony i do usłyszenia,
Jan Piłaciński

Mieszkam w Kwidzynie woj. pomorskie.

Otóż dzisiaj, tj. 08-01-2010 r. około godziny 10.15, na niebie widziałem "klucz" żurawii, lecący w kierunku południowo-zachodnim.
Otóż jak żyję już 62 lata, to takiego "zjawiska" jeszcze nie widziałem, aby w m-cu styczniu, kiedy jest taka niska tempteratura - 10 st. C,  żurawie zafundowały sobie "podróż" w cieplejsze miejsca na ziemi.
 
Bronisław Tas

Jest Pan dla mnie już 60-latka wielkim autorytetem. Dziękuje Panu za te wspaniałe audycje w 1-programie PR. Jaka szkoda że już tak mało ludzi szczególnie w polskich mediach, którzy w taki wspaniały obrazowy i prawdziwy sposób potrafią (w krótkim czasie) mówić o Polsce, polskiej ziemi, polskiej przyrodzie, polskich obyczajach o Polskości w sumie o takich prozaicznych wydawałoby się rzeczach.Z okazji tych wspaniałych Świat Bożego Narodzenia oraz Nowego Roku życzę Panu zdrowia, wszelkiej pomyślności błogosławieństwa Bożego i żeby Pana porady i uwagi coraz więcej ludzi potrafiło nie tylko słuchać ale i wykorzystywać w życiu codziennym dla dobra Polski i środowiska naturalnego ,które jest gałęzia na której siedzimy.

 
słuchacz z Bydgoszczy

Wielce Szanowny Panie Redaktorze !

 
Jestem już stary i szkoda, że dopiero od niedawna poznałem Pana głos, a nieco później wizerunek. A w dalszej dociekliwości informacje o Panu w Wikipedii i innych źródłach internetowych.
Przed chwilą oglądałem Pana wystąpienie w TVP INFO. Gratuluję jasności umysłu, któremu nie nadążała zapraszająca dziennikarka.
 
Bardzo Panu dziękuję za piękną polszczyznę, wiedzę i logikę. Podziwiam Pana sprawność intelektualną i przepiękną, bezinteresowną miłość do życia i przyrody.
Nieco niepoważne są życzenia dożycia komukolwiek stu lat - składane bezmyślnie. 
I w tej opozycji życzę Panu dożycia dwustu lat w tak pięknej kreacji dobra.
 
Pozostaję w afirmacji Pana jestestwa
 
Jerzy Piekarski

 

Szanowny panie Andrzeju.

Składam panu wyrazy szacunku za Pana wkład w ratowanie naszych lasów, za troskę o ich czystość i o dostępność do nich szerokiego społeczeństwa czyli nas wszystkich. Jednak - tu ubolewam - w społeczeństwie tym niewiele osób zdaje sobie sprawę co znaczą dla nas drzewa, czyste powietrze, kojący zapach żywicy i zachody słońca - nie nad zadymionym betonowym osiedlem lecz za dalekim lasem w aureoli purpurowej zorzy. Tej świadomości nie nauczymy pospolitego prostaka. Miłość do przyrody, wrażliwość na jej piękno należy wpajać i rozwijać już w małym przedszkolaku. Przecież ta wspaniałość zielonego świata barwi nasze szare dni, wlewa radość w nasze serca i mówiąc - kocham mój kraj - myślimy nie o betonowych molochach lecz o tych cudownych malowniczych zakątkach naszej ojczyzny gdzie przeżyliśmy wiele pięknych wzruszen. To nas przywiązuje do tej ziemi na której żyjemy, którą kochamy i będziemy jej bronić bo tak każe nam nasze sumienie. Kwestia śmieci w lasach - wydaje się iż tylko zakaz wstępu do lasu rozwiazuje ten problem ale pokrzywdzeni byli by tu porządni ludzie, którzy umieją się zachować w tej świątyni - jak Pan określił kiedyś lasy. Niektórym amatorom tzw. wypoczynku na łonie natury należałoby dać jedną radę - ludzie udajcie się raczej do kościoła i proście Boga o zdrowie bo w waszym przypadku o rozum za pózno!!. Pozdrawiam Pana serdecznie.

Kawik Rajmund.


Dzień dobry w ten piękny zimowy czas :)

 
Panie Andrzeju,  proszę niech Pan nie mówi, że młodzi nie pamiętają takich zim, jaką mamy teraz.  Powtarza Pan to za każdym razem, gdy mamy nieco silniejszy atak zimy w Polsce. Mamy raptem kilkanaście stopni mrozu i trochę śniegu. Już Pan pewnie zapomniał, że 3 lata temu w styczniu 2006 roku mieliśmy w Polsce temperatury rzędu minus 25 a nawet minus 30 stopni. I do tego znacznie więcej śniegu niż jest obecnie, bo teraz mamy kilkanaście cm, a wtedy np. na takim Górnym Śląsku było prawie PÓŁ METRA! Po czym doszło do zawalenia wielu dachów m.in. w hali wystaw, gdzie zginęło 65 osób. Zima 2005/2006 trwała nieustannie przez kilka miesięcy. 
 
I taich przykładów znacznie większych niż obecnie mrozów w ostatnich 10-15 latach mógłbym Panu przytaczać sporo, ale Pan niestety zawsze o tym zapomina.  A mroźny grudzień 2002? A zima 1995/1996? Najdłużej trwająca zima w XX wieku! Mróz był od połowy listopada do początku kwietnia!
 
Są ludzie, którzy często mówią o tym, że przed wojną i w czasie wojny to były prawdziwe zimy w Polsce. W czasie wojny istotnie były surowe, ale ludzie zaponają o tym, że Polska przed i w czasie wojny była w nieco innym miejscu Europy - bardziej na wschodzie, a więc w klimacie kontynentalnym. Nie mieliśmy ciepłego Szczecina i Wrocławia na zachodzie, ale za to mieliśmy mroźniejsze Wilno i Lwów na wschodzie. Gdy we Lwowie był mróz i śnieg to kogo interesowało i kto wtedy wiedział o tym, że w tym samym czasie w niemieckim Wrocławiu śniegu i mrozu nie było?
 
Bardzo dobrze, że zima weszła prawie na całą Europę, nawet do Kopenhagi, gdzie śnieg i mróz z uwagi na morski klimat jest rzadkością. 
I bardzo dobrze, może zmrozi głowy tym, którzy zebrali się na - jak to niektórzy mówią - szczycie głupoty.  Szkoda, że tyle ludzi daje się nabierać na bzdury o rzekomym wpływie człowieka na klimat.  
 
Podobnie jak wielu dało się nabrać na pandemię świńskiej grypy. Boże Kochany! Straszne co się na tym świecie wyrabia. Pandemia byłaby wtedy, gdyby na całym świecie miliony ludzi umierało na ten wirus, tak jak było chociażby w przypadku grypy hiszpanki.  A tymczasem skorumpowana przez koncerty farmaceutyczne Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła w czerwcu pandemię w momecie, gdy na całym świecie na świńską grypę zmarło zaledwie kilkadziesiąt osób. To tylko w samej Polsce co roku na grypę sezonową umiera aż 1,5 tysiąca osób, a teraz mówi się w mediach o każdym pojedynczym przypadku nowej grypy. Paranoja jaksś! Ale kto na tym zarobił? Producenci szczepionek oczywiście.
 
Pozdrawiam serdecznie
 
Damian Dąbrowski
 
PS. KLIMATEM NA ZIEMI STERUJE OD MILIONÓW LAT SŁOŃCE, A NIE CZŁOWIEK.
 

Szanowny Panie redaktorze.

U nas na lubelszczyźnie zima jak już jest, to jest. Dzisiaj o godzinie 10.20 jest 13 st. C.
Ludzie są przyjaźni dla natury i dam tego przykład.
Codziennie rano, naprzeciwko okien zasiadają gawrony, sikorki i gołębie. Wpatrują się w szyby i wiedzą, że ktoś im pomoże przetrwać kłopoty z głodem. Nie mylą się. Moja żona lub ja oraz inni mieszkańcy naszego bloku, codziennie wysypujemy im pokarm. Na zdjęciach widać, że wcale się nas nie obawiają. Znają się od kilku lat z nami. Za to w lecie nie ma u nas much i komarów. To znacząca współpraca. Odwdzięczaja się ptaki. Załączam fotki, może nie najlepsze, bo jest śnieżyca.
Codziennie słuchamy Pana prognoz i opowieści o ekologii. Denerwuje nas czasem fakt poganiania Pana przez redaktorów prowadzących program. To ciekawsze co Pan mówi od kłamliwych obietnic napuszonych polityków, którym Pan zabiera czas antenowy. Jesteśmy za Panem.
Pozdrawiamy Jadwiga i Stanisław Głowaccy.
 

 
Dzien Dobry Panie Andzeju!

Dziekuje Panu za zimowa prognoze,slyszalem w "w jedynce" :)Wkrotce tj.20.12 wyjeżdżam do Polski.Mimo iz 3 tygonie temu wyszedlem ze szpitala,i poruszam sie o kulach,to juz nie moge sie doczekac tego sniegu :)slizgawicy oraz gwiazdkowych,bajkowych Swiat!W Londynie tego nie ma,a tu gdzie mieszkam,to zaloze sie,ze co 5 osoba jak tu zyje na tym swiecie,sniegu na oczy nie widziala :)widac to na fotografiach,ktore ponizej zalaczylem. Na Swieta jade do Lipna -miasta Poli Negri (Apolonii Chalupiec)i Wincentego Rapackiego. http://www.miastolipno.info/niepospolici-ludzie,wincenty-rapacki.html Swieta oraz Nowy Rok spedze ze swoja najblizsza rodzinka:)dziecmi i moim ojcem!Juz ciesze sie bardzo na to i doczekac sie juz nie moge! Panie Andrzeju kochany,prosze o zimowa-swiateczna,bajkowa prognoze pogody:) Pozdrawiam Pana serdecznie! Maciej Sawicki.

 

Panie Andrzeju,

przepraszam , że tak zwięźle i otwarcie, ale ja człowiek techniczny nie dana mi jest umiejętność pisania 10 ston o wyższości sosny nad świerkiem ;). Dziękuję za Pana codzienne opowiadanie o pogodzie ale to może najmiej ważne, dziękuję za opowiadanie o Polsce. Może to nieco inny mail , ale prosze mnie zrozumieć , w kraju spędzam w roku parę dni, ciągle gdzieś po świecie , obecnie w Portugalii i naprawdę, bardziej mnie interesuje zakwitnięcie stokrotki, sen miśka w Tatrach, pierwszy brudny nietrwały , niedoskonały śnieg w Warszawie niż ta cała chołota zwana idolami, parlamentem, związkowcami itd. Mam 30 lat , to chyba nie jestem jeszcze chrupkiem, ale mam już dość aroganckich pseudo gwiazdek , wypromowanych przez pseudo media, co tylko plują na mój kraj , narzekają , że taki brzydki smutny a nie potrafią zauważyć tego co Pan, kolorowej sikorki, wesołego wróbla, piekna kwiatów, nie słyszą śpiewu lasu, drzew. I posumowują za to, że jako jeden z niewielu już (niestety), potrafi Pan prostym pięknym językiem opowiedzieć o urodzie naszego kraju , dziękuję.

Best Regards Marek Kasza


Panie Andrzeju! Piewco niezwykłej polskiej przyrody! Wszystkie polskie puszcze, knieje, bory, lasy są najwspanialsze w Europie. Dziękuję Panu, że przypomina Pan na antenie radiowej nie tylko te wielkie, słynne w świecie nasze puszczańskie skarby, ale także te mniejsze, jakby zapomniane. Przecież Puszcze: Kozienicka, Sandomierska, Świętokrzyska- to Puszcze Królewskie. Uwielbiane przez nasze wielkie dynastie Piastów, Jagiellonów. Ileż im zawdzięczają nasze dzieje. W ich ostępach tworzyły się słynne karty naszej historii. Do dziś brzmią w nich także echa polskich powstań narodowych. Jak słyszę Pana głos, to słyszę jednocześnie szum jodeł świętokrzyskich na bohaterskim Wykusie. Pan partyzant "Ponurego", "Nurtowiec", walcząc, wie najlepiej, jak tuliły, ochraniały Was od deszczu i wroga, niczym matki. Kochamy Was bohaterów, kochamy bohaterskie lasy!

"Więc szumcie nam jodły

Choć z dala swą mamy rodzinę i bliskich,

My polscy żołnierze od Gór Świętokrzyskich..."

Lasy polskie są żywym pomnikiem polskiej historii. I jeszcze coś bieżącego. Uwielbiam las od małego. Też jako dziecku dawały mi schronienie przed Niemcami jodły świetokrzyskie.

Bogusław S., Warszawa


Szanowny Panie Redaktorze,

Zwracamy się z gorącą prośbą o poruszenie, na antenie ekoradia, problemu wietrzenia mieszkań oraz korytarzy i klatek schodowych. Wydaje się to szczególnie ważne w okresie szerzących się zachorowań na grypę. Sprawa jest dość uciążliwa, bo niektórzy współlokatorzy w bloku uważają, że okien wręcz nie należy otwierać, bo to zabezpiecza przed dostaniem się na klatkę schodową wirusów. Dodatkowym kłopotem jest palenie papierosów na klatkach schodowych usprawiedliwiane jesiennymi chłodami, nie mówiąc o wietrzeniu kuchennych zapachów (kuchnie mamy ciemne, bez okien).

Jesteśmy przekonani, że autorytatywny apel Pana Redaktora, w powszechnie słuchanym ekoradiu, przyczyni się do wyjaśnienia kwestii: czy w czasie panującej grypy trzeba wietrzyć, czy też nie trzeba wietrzyć pomieszczeń.

Łączymy wyrazy szacunku i bardzo serdecznie pozdrawiamy

- Anna Turowska i inni mieszkańcy bloku z Warszawy


 

Zagorzały słuchacz ekoradia informuje, że na ziemi rawskiej 20 listopada ok. południa płynęły całe płaty „babiego lata” .

Również biorą ryby spokojnego żeru – karp.

Serdecznie pozdrawiam


Szanowny Panie Andrzeju - przebywam na Saharze, około 1000km na południe od Trypolisu ale dzięki internetowi słucham Pana prawie codziennie rano; dziś opisał Pan nocną temperaturę na Sardynii jako +23 stopnie, prawie upalne lato - a my tu na Saharze marzniemy! Nie dosłownie bo mamy świetne piecyki itd. ale rano jest regularnie tylko +2 stopnie... Potem, oczywiście cieplej, w dzień do 27. Tak więc - nie jest tak, że im dalej na południe tym cieplej, ciekawe...

Pozdrawiam serdecznie - Bogusław Knapik, kamp Geofizyki Kraków na koncesji Murzuq, Libia


Witamy Panie Andrzeju! Bardzo wspieramy Pana w akcji przekonywania słuchaczy do sadzenia drzew. Ja i moja mama sadzimy od kilku lat wokół naszego gospodarstwa jarzębiny. Mamy już ich posadzonych około 100 sztuk. Jest do bardzo pożyteczne dla nas ludzi, gdyż można urokiem tych drzew nacieszyć oko, ale także dla ptactwa które przelatując jesienią przez nasz teren może pożywić się ich owocami. Jesteśmy z tego bardzo zadowoleni, i wciąż szukamy nowych miejsc żeby można było jeszcze dosadzić kilka drzew, do czego także namawiamy wszystkich słuchaczy ekoradia w radio Kielce i w pierwszym programie Polskiego radia.

Pozdrawiamy Łukasz i Jadwiga


Panie Andrzeju!

Piewco niezwykłej polskiej przyrody!
Wszystkie polskie puszcze, knieje, bory, lasy są najwspanialsze w Europie.
Dziękuję Panu, że przypomina Pan na antenie radiowej nie tylko te wielkie,
słynne w swiecie nasze puszczańskie skarby, ale także te mniejsze, jakby
zapomniane. Przecież Puszcze: Kozienicka, Sandomierska, Świętokrzyska-
to Puszcze Królewskie. Uwielbiane przez nasze wielkie dynastie Piastów, 
Jagiellonów. Ileż im  zawdzięczają nasze dzieje. W ich ostępach tworzyły 
się słynne karty naszej historii. Do dziś brzmią w nich także echa polskich
powstań narodowych. Jak słyszę Pana głos, to słyszę jednocześnie szum
jodeł świętokrzyskich na bohaterskim Wykusie. Pan partyzant "Ponurego",
"Nurtowiec", walcząc, wie najlepiej, jak tuliły, ochraniały Was od deszczu i
wroga, niczym matki.Kochamy Was bohaterów, kochamy bohaterskie lasy!
"Więc szumcie nam jodły
Choć z dala swą mamy rodzinę i bliskich,
My polscy żołnierze od Gór Świętokrzyskich..."
 
Lasy polskie są żywym pomnikiem polskiej historii.
 
I jeszcze coś bieżącego. Uwielbiam las od małego. Też jako dziecku dawały
mi schronienie przed Niemcami jodły świetokrzyskie. Bardzo się smucę, gdy widzę wycinanie młodych drzewek  w lesie,  pod liniami energetycznymi. Te drzewka powinni leśnicy przekazywać do zasadzeń. Proszę to poruszyć Panie Andrzeju i  zachęcić. Te drzewka będą lepiej rosły  niż sadzonki ze szkółek.  
 
Serdecznie Pana pozdrawiam
Bogusław Staroń, Warszawa   
Adres e-mail: krystyna.staron@gmail.com    

Zajrzalem na strone "niezapominajki". Jestem milosnikiem czystej przyrody nie deptanej przez tlumy tzw. turystow, a tylko odwiedzanej przez odpowiednia liczbe ludzi. Na stronie "niezapominajki" znalazlem zdjecia wiatrakow wytwarzajacych energie elektryczna. W Jutlandii, gdy wiatr nie wieje dosyla sie energie elektryczna z elektrowni wodnych szytowych lub szczytowo pompowych zwykle z Norwegii ub Szwecji. W Polsce nie ma wielkich szans na takie ekologiczne polaczenie energii z wiatru z energia z wody. Jesli w bezwietrznym okresie energia mialaby byc dostarczana z elektrowni weglowej bedacej w gotowosci gdy wiatr wieje, to bilans ekologiczny wiatrakow jest zdecydowanie ujemny. W USA przeprowadzono badania wplywu rzedow wiatrakow stojacych na pustyniach. Okazalo sie, ze zaklocaja one rownowage ekosystemu kilkaset kilometrow dalej. W Polsce w poblizu wiatrakow nie ma ptakow i malych gryzoni bojacych sie infradzwiekow. Jesli nie ma ptakow, to sa owady, ktore rozmnazaja sie bezpiecznie bo nie ma ptakow, wiec zagrozone sa uprawy. Zeby miec pozytek ekonomiczny z upraw trzeba zastosowac ochrone chemiczna przeciw owadom. o jest dodatkowa cena energii z wiatru. Kolejne zaklocenie rownowagi w przyrodzie. Jeden wiatrak nad jeziorem Hancza daje minimalna ilosc energii ale maksymalnie szpeci krajobraz.

Z powazaniem Bogdan Motelski


Kochany Panie Andrzeju,

Od wczoraj w Wilnie poprawa pogody-przestalo padac a dzisiaj wyszlo sloneczko i jest sympatycznie. Powiesilam na balkonie sloninke i mam teraz czestych gosci-sikoreczki przylatuja podziobac sloninke. Sa to istne akrobaci, potrafia do gory nogami wiszac wyjadac smakolyk... W Swieto Niepodleglosci 11 listopada w Wilnie na Rossie przy Matce i Sercu Zacnego Syna Jozefa Pilsudskiego odbyla sie piekna uroczysta msza, tylko pogoda nie dopisala, padal deszcz, ale uroczystosc z powodu deszczu byla nie mniej uroczysta. Ogladalam w TV Uroczystosc z Warszawy - gdzie nasza litewsla Pani Prezydent Dalia Gribauskaite przemawiala po polsku. I nie zle jej to wychodzilo, przeciez jej przodkowie w 100 % maja polskie korzenie (Grzybowscy), tak samo jak Algirdas Brazauskas-Olgierd Brzozowski...Cala jego rodzina super rozmawia po polsku.

Serdecznie pozdrawiam z pieknego grodu Wilna. Danusia


Szanowny Panie Andrzeju,

 
mieszkam od kilku lat na Słowacji. Często słucham prognozy pogody w Pana mistrzowskim wykonaniu. Pana prezentacja jest dobra, dokładna i obrazotwórcza.
Serdeczności,
 
Alicja Korczyk - Chovanec
 

Witam Panie Andrzeju. Byłem dziś na działce czyli sobota 14 listopad pogoda przypomina wczesną wiosnę jest słonecznie,ciepło 13 stopni celsjusza u mnie na termometrze oczywiście w cieniu.Wchodzę na działkę i od razu zaskoczenie obok mnie przelatuje motyl. Są również małe pajączki pletą pajęczyny, a także biedronka azjatycka zwana potocznie ''killer'' lub ''ninja'' podobno gryzą ludzi są agresywne, również zauważyłem zagubioną pszczołę !!! Przyroda zachowuje się jak by była wiosna. Napstrykałem zdjęć róż przesyłam je Panu. Cyfry oznaczają dzień-miesiąc-rok. Najwcześniejsze zdjęcie pąka róży mam z 18 pazdziernika. Może nie są zbytnio wyraziste, ponieważ zdjęcia robiłem na przybliżeniu. W przyszłości postaram się je robić bez zoom-u. Pozdrawiam Pana i całą redakcję.

Michał z Pabianic /woj. łódzkie/


Witam panie Andrzeju

właśnie przeczytałem na www.twojapogoda.pl informacje jakoby prawdziwa zima miała nadejść dopiero w lutym. Zdziwiło mnie to bardzo ale i zaniepokoiło bo pisze że zima może się przedłużyć na marzec a nawet do połowy kwietnia. Co Pan i meteorolodzy o tym sądzicie. Z moich prywatnych obserwacji przyrody wynika że zimy nie będzie, ponieważ róże na mojej działce mają nowe liście a nawet i pąki a jeden róży kwiat nawet nieśmiało rozwija się mróz jaki był kilka dni nie zaszkodził im , modrzew z nowymi przyrostami z tego roku jeszcze ma zielone igły i wcale nie szykuje się na to aby opadły.Mam jeszcze drzewko typu wierzba na kiju z baziami.Bazie już mnie nie dziwią bo co roku o tej porze nieśmiało pączkują. Krety harcują a i turkuć podjadek skrył się do norki jak przeszłem obok. Dziś nawet wpadła do mieszkania biedronka azjatycka!!! Oj klimat nam się zmienia zapewne. Przy okazji przesyłam mój e-mail gokkus@interia.pl Serdecznie dziękuję i życzę wszelkiego dobrego. Michał z Łodzi


Szanowne Ekoradio!

   W swoich radiowych wystąpieniach, Pan Andrzej mówi o bezpieczeństwie bioekometeorologicznym. W nawiązaniu do tego chciałbym prosić o wyjaśnienie zjawiska, które możemy obserwować od kilku lat na naszym niebie, a którym są białe smugi przecinające niebo.
   Smugi te widoczne są na pogodnym niebie. Nie są to chmury, gdyż ślady te zostawiają samoloty lecące na dużej wysokości. Nie są to również smugi kondensacyjne, gdyż te rozpływają się w ciągu maksimum 2 minut. Odpowiedzi co do natury tego zjawiska szukałem w internecie. Natknąłem się na określenie "chemtrails". Jest wiele teorii na ten temat, zwłaszcza spiskowych, ale brak jednoznacznych wypowiedzi naukowców, meteorologów, specjalistów od lotnictwa.
   Czy Ekoradio mogłoby przeprowadzić małe śledztwo w tej sprawie, aby wyjaśnić zjawisko smug, które zamiast znikać puchną i rozchodzą się w powietrzu zasłaniając niebo niczym chmury? Problem ten bardzo mnie nurtuje i niepokoi, gdyż jest to zjawisko stosunkowo nowe, nie tylko na naszym niebie, ale jak się okazuje na całym świecie.

Pozdrawiam serdecznie,

Marek

Od Red.: list ciekawy, co Państwo sądzicie?


Panie Andrzeju! Czekam na krzyk rozsądku i poczucia piękna, ale niestety nie doczekałam się i dlatego pytam: czy nikt nie widzi brzydoty sztucznych kwiatków, ich szkodliwości dla naszego środowiska. Czy głupota naszych rodaków musi niszczyć nasza cudna ZIEMIĘ. Zbliża się pierwszy listopada i nasze cmentarze zamienią się w ogromne plastikowe śmietniska A może tak jak z torbami plastikowymi wprowadzić zakaz może sprzedawania "tego" Pozdrawiam Magdalena Żrebiec -Fuk Jasło


Szanowny Panie Andrzeju !
 
Pisze Pan w ostatniej prognozie (21 października), że Europa szykuje się do sezonu grypowego. Bardzo Pana proszę, aby przypomniał Pan słuchaczom i internautom o szczepieniach przeciwko grypie. Te szczepienia są bardzo skuteczne, niestety nie sa one obowiazkowe, a powinny być. Niemniej jednak wielu ludzi nie chce skorzystać z ich dobrodziejstw, niektórzy boją się zastrzyku. Tymczasem ja osobiscie szczepię się od kilkunastu lat i od tej pory udaje mi się przeżyć każdy sezon jesienno-zimowy bez gorączki i leżenia pokotem w łóżku. Łapię tylko lekkie przeziębienia typu katar, lekki ból gardła, które też przechodzę łagodniej niż wcześniej bez szczepionki - bez goraczki i "choruję" nie dłużej niż 2-3 dni. Nawet kontakt z osobą chorą na grypę przebiegającą ostro kończy się u mnie najwyżej lekkim katarem.
Lekarze apeluja, aby się szczepić - i niestety mają rację. Wystarczy porozmawiać z lekarzem, albo wejść na jakikolwiek portal medyczny - wszędzie radzą, aby się szczepić. Szczepionka nie daje wprawdzie 100 % gwarancji, że nie zachorujemy (niemniej jej skuteczność jest wysoka 70 - 90 %), ale daje niemal pewność, że choroba będzie przebiegać łagodniej i bez powikłań, a te mogłyby być poważne, nawet zagrażające życiu. Dlatego apeluję do wszystkich, aby przemyśleli: co lepsze - lekkie i trwające kilka sekund ukłucie, które jest o wiele mniej bolesne niż zakłucie się igłą do szycia, czy leżenie pokotem przez tydzień albo dłużej z gorączką? A może nawet szpital? Ja o wiele bardziej boję się goraczki i szpitala, niż zastrzyku. Również pod względem finansowym szczepionka jest opłacalna - kosztuje ok. 30 zł, ale za to zaoszczędzamy na lekach, których jeżeli w ogóle będą konieczne, to zażyjemy mniej, bo choroba będzie łagodniejsza, a także na stratach finansowych spowodowanych naszą czasową niezdolnością do pracy, tym bardziej, że niektóre zakłady płacą 80 % wynagrodzenia za czas przebywania na zwolnieniu lekarskim. A jeszcze większe straty finansowe mają osoby prowadzące własny biznes, ponieważ z powodu choroby muszą zawiesić działalność gospodarczą. Szczepiąc się zmniejszamy także ryzyko utraty pracy, pracodawcy nie lubą osób zbyt często i zbyt długo przebywających na zwolnieniach lekarskich. Tak więc koszt szczepionki zwraca się bardzo szybko.
Lekarze twierdzą, że szczepionka nie tylko zmniejsza ryzyko zachorowania na grypę, ale również wpływa na ogólną odporność organizmu, dzięki czemu również przeziębienia i inne grypopodobne infekcje mogą przebiegać łagodniej i krócej. Rozmawiałem z kilkoma znajomymi lekarzami na ten temat.
 
Osobiście uważam, że szczepionka ta powinna być obowiązkowa, a zwolnione od niej powinny być jedynie te osoby, u których lekarz stwierdzi przeciwwskazania do szczepienia, np. alergię na któryś ze składników szczepionki.
 
Zaszczepić się można bardzo łatwo - wystarczy pójść do najbliższej przychodni, zapłacić za szczepionkę i wówczas pielęgniarka zrobi nam zastrzyk. Nie musimy, jak kiedyś iść do lekarza, brać receptę, potem iść do apteki i znów wracać do przychodni, aby zrobiono nam zastrzyk. Te procedury zostały uproszczone - wszystko załatwia się na miejscu - w rejestracji i w gabinecie zabiegowym. Jedyny warunek: nie możemy mieć alergii na białko jaj kurzych i na inne składniki szczepionki i nie możemy być chorzy w czasie szczepienia, nie możemy mieć nawet kataru czy lekkiego przeziębienia. Jeżeli jesteśmy chorzy, to musimy odczekać ok. 2 tygodnie od ustąpienia objawów choroby i potem sie zaszczepić..
 
Szczepmy również nasze dzieci, te przebywając w dużych skupiskach innych dzieci i osób (szkoły, przedszkola) są narażone na zarażenie się grypą, przeziębieniami i innymi grypopodobnymi infekcjami. Poza tym dzieci lubią bawić się na świeżym powietrzu, zwłaszcza w zimie na śniegu, a to zwiększa ryzyko zachorowania.
 
Bardzo proszę, Panie Andrzeju, o apel do ludzi w tej sprawie. Szczepiąc się chronimy i siebie i innych, zmniejszając ryzyko i zasięg ewentualnej epidemii. Bardzo proszę tez o apel do Ministerstwa Zdrowia, aby rozważyło ono wprowadzenie obowiązkowych szczepien przeciwko grypie.
 
Pozdrawiam
 
Robert Róg - Kłodzko

Witam! Za oknem śnieg (jest środa, 14.10.2009r. rano) a u nas (północne przedmieście Tarnowa, w Małopolsce) zakwitł kasztanowiec! Dokładniej: całe drzewo zrzuciło liście oraz owoce, wyraźnie przygotowując się do zimy, natomiast na kilku najniższych gałęziach pojawiły się młode listki i - KWIATY! Czyżby tej jesieni miała być jeszcze wiosna? Pozdrawiam Krystyna


SZANOWNY PANIE REDAKTORZE !

Dziś chciałbym się z Panem podzielić swoim spostrzeżeniem . 9 października na polach zauważyłem stado szpaków-pasterzy. Poprzedni raz widziałem je ładnych kilka lat temu. Te ptaki bardzo rzadko bywają w naszych okolicach . Długi czas nie mogłem się dowiedzieć jak nazywają sie te ptaki . Aż kiedyś znalazłem je w internecie ,choć tu mało o nich piszą . Może w swojej audycji radiowej jeszcze jakie słowo od siebie zechciałby Pan dorzucić na ich temat.

Nadmieniamy że mieszkamy w pobliżu ujścia Neru do Warty.

Z gorącymi pozdrowieniami dla Pana i całej Pana Świty

Wiesława i Tadeusz Kaniowie

od Red.: ptak ten jest rzadkim gościem w Polsce i niestety nie przeżywa u nas swego stadium lęgowego. Wędruje po świecie, bywa w Indiach, Azji, na Syberii i we wschodniej Europie.


Ten list czytamy ze szczególną estymą i radością:

Szanowny Panie Redaktorze, Niewątpliwie popularnośc programu I Polskiego Radia związana jest z Pana audycjami. Obserwuję takie zjawisko, że Program I PR przez wielu słuchaczy zarówno stałych jak i dorywczych jest podświadomie kojarzony z Pana audycjami lub Pana nazwiskiem. Fakt ten można zaobserwowac we wszystkich kategoriach wiekowych słuchaczy. Jest Pan jak myślę jednym z najbardziej charyzmatycznych dziennikarzy. Także jestem słuchaczem jedynki, jednakże z uwagi na różne uwarunkowania dorywczym. Dziś nie słyszałem żadnej z audycji a podobno mówił Pan, iż można zamówic prognozę pogody na wybrany okres. Nie znam szczegółów gdyż informację podała mi słuchaczka w czasie podróży i niejako przelotnie.O ile jest to aktualne ja byłbym zainteresowany prognozą od "Ekoradia" niezależnie od formy w jakiej jest udostępniana, a na jakiś okres podstawowy, po prostu tak dla orientacji oraz z uwagi na fakt, że taka prognoza napewno jest czymś oryginalnym i specyficznym, zważywszy że jest przez Pana firmowana. Kończąc przesyłam serdeczne pozdrowienia dla Pana i całej redakcji Programu I Polskiego Radia.

Z poważaniem, Witold Korzycki


Witam Panstwa,

chcialabym abyscie Panstwo ponownie zaapelowali w obronie drzew. Na terenie gminy Lesznowola na ul. Slonecznej miedzy Piasecznem a Lesznowola kompletnie zostaly ogolocone stare drzewa z koron. Zadzwonilam do gminy i uslyszalam ze sa one przeznaczone do wycinki na prosbe mieszkancow (byly to topole i podobno czesto lamaly im sie galezie). Niestety nikt nie slyszal o konserwacji starych konarow.... Boje sie ze to dopiero poczatek barbarzynstwa na terenie tej gminy.

Pozdrawiam serdecznie i zycze budujacych i radosnych wiadomosci

I.


Witam serdecznie panie Andrzeju, Praktycznie codziennie slucham audycji Ekoradio w Programie Pierwszym Polskiego Radia, w zwiazku z tym mam ogromna prosbe do Pana. Mamy juz druga polowe wrzesnia, w zwiazku tym ze jestem mlodym mysliwym czas ten jest dla mnie szalenie wazny. W calym kraju rozpoczal sie okres godowy jeleni - rykowsko,byki narazie skromnie graja przy granicy z Ukraina, otrzymuje jednak sygnaly od kolegow mysliwych ze w calym kraju byki rycza na calego. Bylbym bardzo wdzeczny jakby przyblizyl Pan sluchaczom Ekoragia to niesamowite zjawisko, jakiego przy odrobinie szczescia mozemy byc swiadkami. Czasem warto wstac przed switem by wybrac sie w lowisko i zobaczyc milosne uniesienia jeleni, tych emocji nie da sie zapomniec do konca zycia. Jednoczesnie prosze, jesli Pan poruszy ten temat o to aby przypomnial sluchaczom-amatorom grzybow i spacerowiczom by starali sie zachowywac cisze w lesie. Musimy pamietac ze las jest domem zwierzat gdzie my jestesmy tylko goscmi a czasem nie rozwaznym zachowaniem niepokoimy zwierzeta zmuszajac do opuszczania legowisk.

Z mysliwskim pozdrowieniem Darz Bór!! Student z Lublina


 

Liubimy Polskie. Historija powtarza sie, Rosija ponownie stanowisie niedwiediem i zagrarza Polski i Ukrainie . Treba nam razem byt', bratami, bo nie zdolamy Moskwy. Musimy pamientac i Katyn', i tysiacze zamordowanych w Ukrainie Zachodniej. Prosze Pana mowic o tem w pogodie bo jak Pan mowi to i pogoda Duchu terz. Aleksander Korol' Poczajow Ukraina Zachodnia.


Od dłuższego czasu w różnych mediach słyszy się o wymieraniu pszczół. Ponoć jak zginie ostatnia pszczoła, za kilka lat wymrą ludzie. Otóż mam działkę w POD w Szczecinie i obserwuję dziwne rzeczy. Jeszcze kilka lat wstecz, wiosną w okresie kwitnienia drzew na mojej działce od pszczół aż huczało, było ich pełno. Potem z roku na rok było ich coraz mniej.W tym roku zaobserwowałem w czasie kwitnienia dosłownie kilka pszczół. Więcej było trzmieli. Obawiałem się, że nie zapylone drzewa nie wydadzą owoców. A tu niespodzianka. Takiej obfitości plonów jak w tym roku jeszcze nie miałem. I to wszystko: czereśnie, wiśnie, gruszki (klapsa), borówka amerykańska i aronia. Coś mi tu nie pasuje, czy może mi to ktoś wtajemniczony wytłumaczyć.

                                                                                                                                z pozdrowieniem J.Rodak
 

Prosze obwiescic, że to nie dzieci ze szkoł maja oczyszczać lasy, rowy, nie użytki. w ramach DNIA ZIEMI ..lecz kazda gmina powinna wziac mieszkańcow ...tych starszych ludzi którzy maja auta, fury, traktory i którzy zaśmiecają lasy starymi sprzętami domowymi, meblami odzieża itd... a nie nasze dzieci czy wnuki ...ktore musza sprzątac głupotę starszych ludzi!!!!!!!!!!!Niech w piersi bija sie najpierw ludzie starsi...poźniej uczyć młodych...

Rozmawialam ze swoim kuzynem z świetokrzyskiego i tak uważamy wspólnie; jako,że czasem jeżdzimy do lasów na spacery....(On tam  a my tu)
 
To nie dziecko taszczy lodowkę, to nie dziecko spuszcza olej z traktora, to nie dziecko....obciążać finansowo gminy bo to mieszkańcy gmin zaśmiecają ...
 
 
Pozdrawiam serdecznie JK.
 
podkarpackie

Dzien dobry,

Moc serdecznych pozdrowien z Wilna. Od rana piekna sloneczna pogoda. Napisze kilka slow o sprawach zwierzat a raczej o pupilach. Jakis czas temu Samorzady Wilna i Kowna postanowily, ze mieszkancy moga trzymac w domu pieska czy kotka tylko i wylacznie za zgoda pisemna sasiadow z calej klatki schodowej...sytuacja ta doprowadzila do zwiekszenia ilosci bezdomnych psow i kotow. Jak sie okazalo - postanowienie te jest nie zgodne z Konstytucja RL. Posiadacze pupili pisza listy protestu do Samorzadow. Poprostu jacys pracownicy Samorzadow nie lubia zwierzeta i zlosliwie wymyslili takie postanowienie. Jak mozna nie lubic np.takie male chucherko??? Pozdrawiam serdecznie. Danusia z Wilna


Dzień dobry Panie Andrzeju!

Codziennie niecierpliwie czekam na ekoradio!
Jak to dobrze że ktoś taki jak Pan, umacnia w nas miłość do przyrody.
Często w Pana audycjach opowiada Pan o dziwnych zjawiskach.
Dziś ja mam ciekawostke...
Moja jabłoń (papierówka) zakwitła wiosną, ale niestety po fali przymrozków wszystkie kwiaty zmarzły.
A dziś dostrzegłem coś dziwnego- jabłoń ponownie zakwita. Są to pojedyncze kwiaty.
Czy to nie dziwne?
Pozdrawiam serdecznie i życze sukcesów!
Wierny słuchacz Krzysztof z Wincentowa gm.Końskie.

Witam! Mieszkam w małej wiosce w województwie Dolnośląskim, gmina i powiat Góra. Wieś leży na uboczu, jej niewatpliwą zaletą jest masa zieleni. Wszedzie rosną drzewa, krzewy i pomimo zaniedbanych budynków dzięki tej zieleni jest tu naprawdę ładnie. Cechą zauważaną przez wszystkich przyjezdnych jest natomiast tragiczny stam drogi i pobocza. W tym roku mają się odbyć u nas dożynki gminne, właśnie trwają przygotowania do tej imprezy. Polegają one na wycinaniu przydrożnych krzewów. Komu przeszkadzają rosnące za przydrożnym rowem krzewy dzikich róż nie potrafię zrozumieć. Czy symbolem zadbania drogi dla służby drogowej są sterczące przy drodze pozostałości krzewów wierzb? Bo o usunięciu korzeni wycinanych drzew panowie ci najwyraźniej nie pamietają. Skupiając sie na "dbaniu" o przyrodę, brakuje słuzbie drogowej czasu i środków na zadbanie o pobocza dróg, więc wypełniają dziury PIASKIEM. Szkoda, że władze gminy nie interesują się takimi sprawami. Kiedyś usłyszeliśmy w Urzedzie Ochrony Środowiska, że jeśli tak nam zależy na drzewach to może powinnismy założyc jakąś fundacje na ich rzecz. To po co w takim razie taki urząd w gminie? Serdecznie pozdrawiam.

Anna z Radosławia


 

Słucham Pana audycji od 1992 r., a więc od chwili, kiedy zagościły one na antenie radiowej. Miło słyszeć, kiedy Pan ze swadą i iście poetyckim językiem opowiada o sprawach, które ważne są dla wszystkich ludzi.

Porównuję Pana do takich postaci, jak Jan Nowak Jeziorański, czy Władysław Bartoszewski. Pan reprezentuje to mądrzejsze pokolenie, które wiedziało i wie, czym jest dobro Ojczyzny i miłość do niej.

Dobrze, że są jeszcze tacy ludzie, od których można się nauczyć wiele cennych rzeczy.

Serdecznie pozdrawiam.

Sylwester Chmielewski.


 

ZGROZE BUDZI WE MNIE TO W JAKI SPOSOB WLADZE GMINY SADOWNE PODCHODZA DO SYTUACJI LICZNIE GNIAZDUJACYCH TAM BOCIANOW. BRAK REAKCJI NA SYGNALY OD MIESZKANCOW I DZIALKOWCOW O STANIE GNIAZD LUB O ICH ZNISZCZENIACH A NIEKIEDY TAJEMNICZYCH ZNIKANIU ICH CZEGO BYLEM SWIADKIEM. PRZYKLAD -- GNIAZDO RODZINY BOCIANOW GDZIE OPROCZ DOROSLYCH SA TRZY MALUTKIE OSUNELO SIE ZE SLUPA ENERGETYCZNEGO NA PRZEWODY. STAN TEN GROZI ZWARCIEM ZE WSZYSTKIMI KONSEKWENCJAMI DLA PTAKOW ILUDZI WE WSI. MIESZKANCY OW FAKT WIELOKROTNIE ZGLASZALI W GMINIE I CO ? I NIC. USLYSZELI ZE PODEJMA DZIALANIA JEZELI PTAKI BEDA POWRACAC CONAJMNIEJ DWA LATA. JA JEZDZE TAM NA DZIALKE , NA RYBY OD DZIESIECIU LAT I ZAWSZE TAM BOCKI GNIAZDOWALY. SMAKU DODAJE FAKT ZE WIES ZNAJDUJE SIE NA TERENIE NADBUZANSKIEGO PARKU KRAJOBRAZOWEGO NA SZLAKU O - O IRONIO BOCIANICH GNIAZD. CZYZBY WALACE SIE TABLICE I GNIAZDA SWIADCZYLY O KONCU PROGRAMU , PIENIEDZY I CHECI BEZINTERESOWNEJ POMOCY? / WIES MOZYCZYN W GMINIE SADOWNE WOJ. MAZOWIECKIE. W IMIENIU WLASNYM I CZULYCH NA KRZYWDE CZESCI MIESZKANCOW PROSZE O ZAINTETRESOWANIEM SIE TYM PROBLEMEM. OBAWIAM SIE ZE TEMAT TEN ISTNIEC MOZE NA INNYCH TERENACH W NASZYM KRAJU.


 

WITAM PANIE ANDRZEJU !!

TAKA TEMP BYŁA DZIŚ O 18.24

W SŁOŃCU + 55,1 C

W MIESZKANIU WEWNĄTRZ + 37,2 C

DATA 23.07....

DZIŚ TAK BYŁO W CZERNICY ( wioska między Rybnikiem a Raciborzem ) - POWIAT RYBNICKI , WOJ. ŚLĄSKIE ...

POZDRAWIAM..

Stanisław Fojcik...


Panie Andrzeju, słucham jedynki i czekam niecierpliwie na Pana prognozy pogody :)
Tak sobie pomyślałam, że tylko chleba na zakwasie u Pana brakuje :)

Przesyłam jeden z chlebów na zakwasie, upieczony oczywiście przeze mnie / proszę przyjąć wirtualny poczęstunek! /
Chociaż tym podziękuję, że po prostu Pan jest z nami :)
Pozdrawiam serdecznie :)
Wierna słuchaczka EKO RADIA


Szanowny Panie Redaktorze!

Serdecznie pozdrawiam Pana z Osin k/ Puław. We własnym imieniu i w imieniu wszystkich moich parafian pragnę podzielić sie radością ostatnich dni. We wtorek 30 marca o godzinie 16.07 przyleciał do nas nasz bocian Wojtek. Może nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że to już piąty raz jak goszczą w swy gnieździe, które same wybudowały na wieży naszego kościoła. Cała społeczność z utensknieniem wypatrywała naszych bocianów. Tylko nieliczni jakoś dziwnie odwracali wzrok. Czy to może mieć związek z historiami jakie opowiada się dzieciom? Może i tak, bo od pięciu lat zauważam wzrost urodzin w Osinach/ można sprawdzić w księgach metrykalnych/. Gdy już zadomowią się na dobre i zaczynają wychowywać młode, to wtedy dają prawdziwą lekcję rodzicielskiej troski i opieki. Nie jeden człowiek powinien się od nich tego uczyć.
 Może przy okazji pobytu w Janowcu będzie miał Pan sposobność naocznie sprawdzić jak mają się nasze bociany. Mi osobiście było by miło. A tak jeszcze na marginesie chciałbym polecić Panu pewną stronę. Być może Pana zainteresuje, chociaż niech nie zmyli jej nazwa. www.wilki.zyrzyn.pl 
Kłaniam się nisko i pozdrawiam.
Proboszcz Parafii Matki Bożej Królowej Polski w Osinach
Ks. Andrzej Mizura.
Szczęść Boże!

Witam Pana ,

Bardzo sie cieszę, ze jest Pan w 'lecie z radiem'...lubie słuchać najnowszych prognoz.

Zawsze staram sie słuchać Pańskich prognoz, bo według mnie one sie najbardziej sprawdzają...

Mam nadzieje, że będzie Pan występował w 1 jeszcze bardzo długo ;)), bo wszyscy w moim domu wierzą w Pana prognozy...

Z niecierpliwością czekamy na następną transmisje...

Do słyszenia ;]

 


Szanowny Panie Andrzeju.

Ślę serdeczne pozdrowienia Panu i wszystkim, którzy słuchają Ekoradia i zagladają na stronę Niezapominajek.
Pańskie prognozy zawsze się u nas sprawdzają.
Kocham moją Ojczyznę, jeszcze bardziej moja ziemię.
Co rano zachwycam się jego kwiatami.
Dzis tj.17.07 godz. 11.30 - 33 stopnie.Zmysłówka kolo Grodziska Dolnego na podkarpaciu.
Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam.

Szanowny Panie Andrzeju !

Chciałem zwrócić uwagę Pana i słuchaczy Eko-Radia na źle zorganizowaną segregację odpadów, a właściwie jej brak. Niemal każdy z nas wyrzuca do śmieci opakowania szklane (np. słoiki, butelki) czy metalowe (np. puszki po piwie i innych napojach) czy makulaturę. Tymczasem opakowania te mogłyby być ponownie wykorzystane. Szklane słoiki po dżemach, konfiturach czy po dziecięcych zupkach i soczkach typu "Gerber" czy Bobovita" mogłyby być z powodzeniem ponownie wykorzystane w tym samym niemal celu. To samo jest ze szklanymi butelkami. Przecież takie opakowanie po dokładnym umyciu nadaje się do ponownego wykorzystania. Pamiętam czasy za PRL-u, gdy istniały punkty skupu opakowań szklanych. Można było do takiego punktu zawieźć różnego rodzaju butelki i słoiki spotykane w handlu i jeszcze dostawało się za nie pieniądze, niemal takie same, ile wynosiła kaucja za te butelki w sklepie. Nawet większość sklepów spożywczych przyjmowała takie opakowania, a bez problemu można było oddać na wymianę butelkę np. po wodzie mineralnej kupując wodę mineralną - wymieniało sie pustą butelkę na pełną płacąc tylko za samą jej zawartość - bez kaucji. Dziś niestety coraz mniej sklepów przyjmuje takie opakowania na wymianę. Dlaczego nie prowadzi się dzisiaj takiej zbiórki butelek i słoików, nawet za darmo? Dlaczego nie ujednolici się z powrotem butelek i innych opakowań szklanych tak jak to było dawniej, kiedy obowiązywały określone rodzaje butelek - jeden typ stanowiły butelki od wody mineralnej, oranżady i napojów (0,33 l) nieco większe były butelki od piwa (0,5 l), określony kształt i pojemność miały też butelki od wódki, takie same były od octu, podobnie było ze słoikami od dżemów i konfitur. Ułatwiało to wymianę butelek w sklepach, kupując wodę mineralną np. "Cyrankę" można było oddać na wymianę butelkę po "Staropolance" czy oranżadzie, bo były one jednakowe. Podobnie było z butelkami od piwa czy wódki - niezależnie od marki napoju miały one taki sam kształt i pojemność i nie było problemu z ich oddaniem czy wymianą. Fakt, że dzisiaj butelki od poszczególnych napojów mają różną pojemność, ale można ujednolicić ich kształt. A dzisiaj każdy producent stosuje "swoje" butelki, co utrudnia ich swobodną wymianę w sklepach i ponowne wykorzystanie. Tak np. zrobił Zespół Uzdrowisk Kłodzkich w Polanicy-Zdroju - producent "Staropolanki", tak samo robią browary i gorzelnie, a także producenci soków, dżemów i innych przetworów. Dlatego kupując "Staropolankę" nie można oddać butelki po innej wodzie mineralnej, bo są inne butelki. Tak samo jest z innymi artykułami. Efekt tego jest taki, że nie mogąc wymienić tych butelek w sklepie wyrzucamy je na śmietnik, albo, co gorzej, w lesie - zanieczyszczając środowisko i stwarzając zagrożenie pożarowe. Ale nawet w takiej sytuacji ponowne wykorzystanie tych opakowań jest możliwe - wystarczyłobypo prostu odsyłać je do producenta. Do zbierania tych butelek można byłoby zobligować odgórnie sklepy spożywcze na tej samej zasadzie, jak teraz sklepy ze sprzętem AGD/RTV muszą przyjąć od klienta np. stary telewizor, gdy ten kupuje nowy, niezależnie od jego marki. Wtedy każdy mógłby oddać np. słoik po dżemie czy butelkę po piwie do każdego, najbliższego nawet sklepu podczas robienia zakupów zamiast wyrzucać na śmietnik i opakowanie zostałoby ponownie wykorzystane. Drugim sposobem byłaby zorganizowana na szeroką skalę segregacja odpadów - takie opakowania można byłoby wyrzucać do specjalnych kontenerów przeznaczonych do tego celu - już gdzieniegdzie na osiedlach spotyka się oddzielne kontenery na szkło, metal, makulaturę, plastik, choć nie mam pewności, jak to jest z tą segregacją w momencie opróżniania tych kontenerów przez firmy zajmujące się wywozem odpadów, podobno nie najlepiej. Podobnie sprawa ma się ze złomem i makulaturą. Takie np. puszki po piwie można przecież przetopić i wykorzystać ponownie aluminium jalo surowiec wtórny. Podobnie jest z pozostałym złomem. A makulatura? Ta sama sprawa - ile drzew w polskich lasach można byłoby ocalić wykorzystując papier np. ze starych gazet, kartonów itp? Wystarczyłoby pomyśleć nad zorganizowaniem zbiórki tych surowców wtórnych możliwie najbliżej każdego z nas, w sklepach, w kioskach z gazetami (te mogłyby zbierać makulaturę, np. stare gazety w zamian za nowe), zorganizowanie segregacji odpadów na skalę krajową (tym mogłyby się zająć firmy zajmujące się wywozem nieczystości i utylizacją odpadów) i odpowiednie nagłośnienie tej sprawy w mediach.

Serdecznie pozdrawiam

Robert Róg - Kłodzko

Od Red.: pomysły naszego słuchacza są oczywiście słuszne i znane ale w Polsce nie potrafimy tego zorganizować. W Unii Europejskiej uważa się Polskę obok Italii za kraje szczególnie bezradne wobec obiegu opakowań. Po prostu Polscy powinni chcieć, ale kiedy będą chcieli chcieć?  Zapraszamy do dyskusji na forum


Witam Państwa mam Na imię Ania mieszkam w Żyrardowie. Przepraszam Państwa za błęndy ale jestęm niewidoma i niepełnosprawna ruchowo poruszam się na wuskó nie znam Brajla a kąmp daje bardzo trudne na słóch sugestje. Pisze, do Państwa przedywszystkim po to żeby pogratólować tak świetnej strony ja oczywiście niewiem jak ona wygląnda graficznie ale dla mnie jest ważne to, że naprawdę bardzo słobodnie mogę chodzić po niej za pomocąm probgramów, do ot czytu ekranu a żeby Państwa za dużo nie zanudzać. To na piszę, że naprawdę mało jest takichstron jak ta wnecie. Już nie chce pisać, że Pan Andżiej Zalewski jest naprawdę wspaniałym człowiekiem!. Serdecznie Państwu gratluję i przepraszam za być może trochę przydługi mejl ale naprawdę jestę z tej strony zadowolona. jeszcze raz pozdrawiam Ania Jędral z żyrardowa.

Od Red.: Pani Aniu, pozdrawiamy cieszymy się Pani radością.


Witam Pana Andrzeja i cale ekoradio.

Przyroda to slowo slyszymy i widzimy na rozne sposoby,ale dopiero nasza niejako wrazliwosc i punkt widz\enia okresla to co chcemy widziec.Jak kiedys do Pana napisalem nasza Slaska tozsamosc jest niejako symbioza naszego otoczenia,.nasi Bracia mniejsi i kazda roslinka jest przez nas Slazakow holubiona,moze to wydawac sie dziwne bo ktos zamieszkujacy Bieszczady czy teren puszczy czy inne miejsce przyrodnicze powie no co wy wiecie o przyrodzie.Moi drodzy przyjaciele Slazacy b yli skazani przez wieki na egzystencje i industrializacje a wiec niebyt w naturze ,i to spowodowalo ,ze jestesmy ludzmi nader wrazliwymi nie tylko na globalne problemy przemyslowe, ale rozczula nas nawet jedna we wsi psina ,.roslinka o nazwie nieznanej czy bociek o ktorym do znudzenia beda pisaly regionalne media,to czulosc i milosc do przyrody ,to gadajacy staruszkowie do swoich pupilkow,mlodzi dumni ze swych pieskow i kotkow i butni slazacy z swoich ogrodow pelnych .....wszyskiego co zyje,widuje na codzien ludzi dumnie ukazujacych swoje ogrody liczacych ilosci slimakow,glupie?dla mnie prawdziwie slaskie.Milosc do przyrody to czulosc do zycia i akceptacja otoczenia,eliminacja wrogosci wobec zycia ,widzenie piekna zarowno w cudownosci kwiatu jak i sieci owada,piekna koloru a przedewszystkim szacunku i pokory co dla nas Slazakow jest priorytetem naszego wspolnego istnienia.Dziekujemy za te audycje i Panskie widzenie swiata jest to dla nas wazny element naszej wspolnej sprawy jaka jest POLSKA. Pozdrawiam wszystkich rodakow z nader wszystkich milujacych przyrode. Piotr Malajka Dziergowice Opolskie


Witam!

Panie Andrzeju, nie tylko ogniwa (zestaw przynajmniej dwóch ogniw to bateria właśnie), ale też akumulatory żarówki świetlówki tworzywo sztuczne tak chętnie spalane w niskich temperaturach i to przez wydawałoby się wykształconych ludzi.. Jeżeli ktoś zwraca uwagę na sprawy segregacji utylizacji odpadów szeroko pojętej ekologii jeździ rowerem do tego w kasku z oświetleniem i w kamizelce to jest w społeczeństwie uważany za dziwaka. Ktoś powiedział że: "człowiek został obdarzony rozumem i wolną wolą tylko rozumu nie używa a wolnej woli nadużywa". Nie gospodaruje się właściwie odpadami spala tworzywa wyrzuca byle gdzie albo zakopuje je w ziemi. Niewiele jest punktów gdzie można byłoby te niebezpieczne dla środowiska odpady oddać. i tak naprawdę mało kogo to obchodzi. Dziękuję że pan wspomina na antenie o tym temu tłumowi ale to chyba niestety będzie jedynie "waleniem głową w mur". Oby nie.. Pozdrawiam Artur Skłodowski

Od Red.: powyższy list zresztą nie jedyny był reakcją naszego Słuchacza na apel EkoRadia dotyczący zbierania wykorzystanych bateryjek i akumulatorów.


Witam Szanowny Panie Zalewski!

Mieszkam w Lublińcu - mieście położonym wśród pięknych lasów garbu woźnickiego. Mamy tutaj niedocenioną piękną przyrodę - lasy z łączkami, gdzie często widzę zające, od czasu do czasu sarny, lisy, ptactwo drapieżne ale też kukułki, pliszki, sikory, sikorki modre, dzięcioły, śpiewające kosy i wiele, wiele innych cennych gatunków tak bardzo polskich. Kocham przyrodę, uwielbiam ją obserwować, to jak się zmienia wraz z porami roku. Niedawno wybudowaliśmy się tuż przy lesie, przez podwórko płynie rzeczka(chociaż dzisiaj to wątpliwa zaleta patrząc na to co się dzieje, ale walory estetyczne i duchowe takiego strumyczka są zapewnione). Ale do rzeczy - każdego dnia jestem na spacerze w lesie - jestem prze-ra-żo-na tym, co obserwuję. Pobliscy mieszkańcy - którzy mieszkają tuż przy lesie wynoszą doń wszystko - nawet pozostałości po remontach. Serce boli. Młodzi ludzie regularnie urządzają sobie ogniska, a przez dróżki leśne stale jeżdżą wycieczki samochodowe - mam wrażenie, że jest ich coraz więcej. To smutne. Czemu nikt tego nie ukróci? Nie mam pojęcia. Czasem zatrzymuję takie auta i zwracam uwagę, ale w odpowiedzi slyszę agresywne słowa lub zwyczajnie szyba auta jest zamykana. Cóż to chyba znaki czasu. Ja mam 33 lata i nie tak byłam wychowana. Mój dziadek był nadleśniczym, kochał las i tą miłością skutecznie mnie zaraził. Tylko, jak sprawić aby i inni zaczęli przyrodę kochać? Mam ochotę zrobić zdjęcia tych śmieci w lesie i poprzyklejać w mieście, aby wszyscy się napatrzyli na swoje dzieło... Życzę dalszej wtrwałości w Pana misji. Pozdrawiam serdecznie, Katarzyna


Panie Redaktorze

wspominał Pan dziś w radio o deszczach na św. Jana, mnie szczególnie interesuje meteoroogia ludowa i wiem, że w polskiej tradycji rolniczej św. Jan Chrzciciel wyznaczał datę rozpoczęcia sianokosów: „Na świętego Jana ruszajmy do siana”. Św. Jan Chrzciciel sprowadzał częste deszcze: „Gdy święty Jan łąkę kosi, byle baba deszcz uprosi”. Wieśniacy znali przepowiednie: „Zacznij sianokosy, zapłaczą wnet niebiosy”. Nie służyło to suszeniu trawy, która w formie siana, miała stanowić pożywienie dla bydła na długą zimę. Uprzedzano więc: „Nie raduj się chłopie, że masz siano w kopie; jak je ujrzysz w stogu powiedz »Chwała Bogu!«”.

pozdrawiam

Ewa


 

Witam.

Panie Andrzeju chce przekazać informację dot. opadu na posterunku opadowym IMGW w Borowie(woj. Dolnośląskie). Przekazał on informacje o opadzie dobowym 70mm. Patrząc na ubiegłą pogodę, cały ten opad spadł podczas porannej burzy.

Pozdrawiam,

Kuba

Na Litwie noca Swietojanska stala sie wielka tragedia - zamiast Swietowac - mieszkancy rejonu Kejdanskiego musieli ratowac swoj donytek oraz zywiola przed nagla powodzia po straszliwej ulewie i nawalnicy. Danuta Rynkiewicz, Wilno


Panie Andrzeju, Nie wiem czy Pan zauważył, ale w tym roku mamy niebywałą sytuację (cytując Pana). Od końca kwietnia średnia temperatura powietrza spada zamiast rosnąć. Na działce pod Olsztynem wszystko stanęło. Truskawki dopiero teraz w deszczu dojrzewają, ogórków gruntowych możemy się nie doczekać, a owoce z drzew będą z pewnością bardzo kwaśne. Nie pamiętam jak żyję tak niskiej w połowie czerwca temperatury wody w jeziorach. Jeśli nie będzie w lipcu upałów to być może temperatura w większych i

głębszych jeziorach nie przekroczy tego lata temperatury 17 stopni. Czyżby ocieplenie klimatu było w odwrocie? :-) Pozdrawiam, Henryk Jokiel


 

Szanowny Panie Andrzeju !

 
Z pewnym niepokojem śledzę Pańskie i nie tylko Pańskie prognozy o nadciągających deszczach świętojańskich. Oprócz Pańskiej strony śledzę też prognozy na innych stronach internetowych, w tym na portalu pogodowym www.twojapogoda.pl i wszystko układa się w jedną całość, z tą tylko różnicą, że redakcja "Twojej Pogody" nie używa tego określenia. Zacytuję dzisiejszą najnowszą prognozę z tego portalu:
 
Na południu ulewy, możliwe podtopienia

(19.06/18:11) - Silne deszcze przechodzą nad południową częścią naszego kraju. Pierwsze ulewy przeszły nad południową częścią województwa śląskiego oraz zachodnią i północną małopolskiego jeszcze w godzinach przedpołudniowych. Następnie wczesnym popołudniem znad wschodnich Czech dotarła kolejna strefa intensywnych opadów o charakterze ciągłym. Tym razem padało na znacznie większym obszarze w województwach: opolskim, śląskim, małopolskim, łódzkim i świętokrzyskim. Padało ulewnie bez przerwy przez ponad 4 godziny. Obecnie nad regionem opady ustały, ale już nadciąga kolejna strefa deszczu. Padać będzie przez całą najbliższą noc i jutro przez cały dzień. W województwach: śląskim, małopolskim, świętokrzyskim, podkarpackim, lubelskim i na południu mazowieckiego opady nadal mogą mieć charakter ciągły. Właśnie z tego powodu temperatura jutrzejszego popołudnia w regionie może nie przekroczyć 13 stopni. Sytuacja nie jest pomyślna, ponieważ częstych, a nawet ciągłych opadów spodziewamy się na południu Polski przez następne 5 dni. W ciągu każdej doby na metr kwadratowy ziemi może spadać 10-20 litrów wody, a podczas burz nawet do 30-50 litrów. W ciągu kilku dni może spaść ponad 100 litrów deszczu. Możliwe są więc przekroczenia stanów ostrzegawczych i alarmowych na dopływach, zwłaszcza Wisły, w niewiele mniejszym stopniu także Odry. Jeśli prognozy się nie poprawią i obfite opady utrzymają się przez kilka dni, to na Śląsku, w Małopolsce i na Podkarpaciu możemy mieć zagrożenie powodziowe. Przyczyną ulew są bogate w wodę układy niżowe z południa Europy, które nie będą mogły wędrować na wschód z powodu panowania nad Kaukazem i południową Rosją słonecznego wyżu. www.twojapogoda.pl

Mam pewne pytanie do Pana: czy to nie przypadkiem deszcze świętojańskie spowodowały katastrofalną powódź w 1997 roku? Jak podał cytowany powyżej portal www.twojapogoda.pl przyczyną były tzw. niże genueńskie wędrujące właśnie z południa Europy i niosące ciężkie chmury obficie wypełnione wodą. Niże z południa Europy zawsze niosą obfite opady i często powodują podtopienia i powodzie. Dodam, ze mieszkam w Kłodzku - jednym z miast, które najbardziej ucierpiało w tej powodzi i chciałbym się dowiedzieć, czy nie grozi nam powtórka z 1997 r.?

Mam jeszcze jedno pytanie - zaczyna się "Lato z Radiem", czy znowu będzie ono bez Eko-Radia? Mam gorącą prośbę - czy mógłby Pan coś zrobić, aby Eko-Radio wróciło na antenę "Lata z Radiem", bo "Lato z Radiem" bez Pańskich prognoz wygląda mniej więcej tak samo, jak wyglądałoby Boże Narodzenie bez Pasterki, kolęd, choinki i wigilijnej wieczerzy. Eko-Radio nadal mi sie kojarzy z tą wspaniałą wakacyjną audycją, choć zostało zdjęte z jej anteny. To właśnie słuchając "Lata z Radiem" zaczałem słuchać Pańskich ciekawych prognoz, Eko-Radio pięknie wpisywało się w tę audycję, wiadomo bowiem, że Pańskie prognozy interesowały urlopowiczów i wczasowiczów, do których "Lato z Radiem" było adresowane.

Dziwię się prezesom Polskiego Radia, że w dobie tak silnej konkurencji ze strony komercyjnych stacji radiowych pozbyli się takich fachowców.

Eko-Radio powinno kategorycznie powrócić do "Lata z Radiem" i być emitowane 3 razy po godz. 9.00, 10.00 i 11.00. Mam nadzieję, że szefostwo Jedynki podejmie jakieś konkretne kroki w tym kierunku.

Pozdrawiam

Robert Róg - Kłodzko


Informuję że dzisiaj rano 4 czerwca przed godz 6 rano w Górowie Iławeckim,woj- Warmińsko Mazurskie,spadł silny grad,wielkośći grubego pęcaku,a temperatura w tym czasie wyno- siła tylko +3 stopnie,na wys.1,1m nad ziemią.

Zojana


Dzien dobry

Tylko co wlaczylam radio i czekam na Pana prognoze, bo w Wilnie tylko co chyba oberwala sie chmura i padal snieg z gradem, a temperatura spadla do +3oC a teraz wyszlo sloneczko i temperatura idzie w gore... Posylam zdjecie z mojego balkonu. Pozdrawiam serdecznie. Danusia


Witam.

Na wstępie tego listu chciałem Panie Andrzeju napisać, iż często słucham audycji Eko-Radio. Piszę ten list, gdyż popieram Pana bardzo częste apele o opamiętanie się i nie wywożenie wszelakich odpadów do lasu. Niestety mam wrażenie że apele te trafiają po części w próżnię. Mamy niesamowitą znieczulicę społeczną w tej sprawie, swojego rodzaju przyzwolenie na takie zachowania. Wydaję mi się że jest to też kwestia zaniedbania i niedofinansowania państwowych służb, które powinny z urzędu tropić, wysoko karać i eliminować tego typu przypadki. Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że jest to trudne w wykonaniu zwłaszcza na bardzo dużych obszarach leśnych, ale mimo wszystko wydaje mi się, że nie jest w tej kwestii czynione wystarczająco dużo, żeby chociaż w małym stopniu ograniczyć ten proceder. Państwo wydaje ciężkie pieniądze na walkę z ogólnoświatowym terroryzmem a tymczasem w "naszym ogródku" czyli w naszych polskich lasach rośnie nam bomba ekologiczna z opóźnionym zapłonem, uzbrajana przez naszych obywateli.
Jest jeszcze druga kwestia - drugi proceder - masowe wiosenne i jesienne wypalanie traw liści na łąkach, w pobliżu lasów, zagrodach, ogródkach, polach etc. Z tego co się orientuje jest to proceder nie tylko niebezpieczny i szkodliwy dla środowiska naturalnego ale także zakazany (przy czym w kwestii prawnej odnośnie zakazu mogę się mylić - tu nie jestem do końca zorientowany). Proceder ten nie jest ścigany przez służby za to odpowiedzialne - pytanie czy są w ogóle takie? Taki prosty i obrazowy przykład. Często jeżdżę samochodem po południowej Polsce, w szczególności okolice Krakowa, Wieliczki. Na całej trasie człowiek podczas jazdy niejednokrotnie wręcz dusi się od zadymienia pochodzącego z wypalanych traw i tego co zostało zmiecione z pola o spalanych plastikowych butelkach w zagrodach już nie wspominając (szczególny wyraz ludzkiej głupoty). Żadne służby się tym jak dotąd chyba nie zainteresowały (przynajmniej ja nie zauważam takich efektów gdyż wypalanie to jest dokonywane regularnie co roku). Skoro ja jadąc samochodem i nie zatrzymując się jestem w stanie zaobserwować, gdzie jest mniej-więcej punkt wypalenia, widzę krzątające się nieopodal jakieś osoby to nie wierzę, że odpowiednie służby nie mogły by skutecznie wyśledzić i ukarać sprawców tego procederu. Wystarczyłoby przecież przejechać się raz/dwa razy nieoznakowanym samochodem na odcinku około 20 km i jak na dłoni z samochodu widać w którym miejscu, a dociekając dokładniej, przez kogo jest to czynione. Nie trzeba nawet silić się, zatrzymywać, wysiadać z samochodu, żeby widzieć w którym miejscu jest zarzewie ognia, na czyim polu/podwórku jest to czynione. Sami sobie zatruwamy powietrze i przyrodę nas otaczającą i dziwimy się potem, że przyroda odpłaca nam tym z naddatkiem - wszelkie gwałtowne zjawiska atmosferyczne po części na pewno biorą się z tego co przyrodzie swoim zachowaniem czynimy. Nie wspominając już o kwestiach zdrowotnych, coraz intensywniej występujących wśród dzieci ale i także u dorosłych, alergiach. Jak wiadomo, zjawisko alergii bierze się przede wszystkim z postępu cywilizacyjnego a dokładniej z zanieczyszczenia środowiska (badania udowodniły że częściej na alergie zapadają mieszkańcy miast niż terenów wiejskich). Powołując się na "Dziennik Polski" z 29 maja 2009 roku,a dokładnie dodatek Kronika Krakowska prawie 70 proc. dzieci w wieku szkolnym ma alergie!!! Po przeczytaniu takich danych zastanawiam się, jakie dane statystyczne, jakie badania mogą przemówić bardziej do sumienia przeciętnego polskiego obywatela, aby zaczął wreszcie lepiej dbać o otaczającą nas przyrodę.
Gdy tak sobie dodamy teraz obrazy zaśmiecanych lasów, wypalania traw, spalania w swoich ogródkach (piecach domowych) plastikowych butelek i innych sztucznych produktów, rysuje się nieciekawy obraz Polaka, który zaśmieca całe swoje otoczenie - co jest najbardziej uderzające - ten sam Polak chce jechać na weekend do pięknego lasu, oddychać świeżym powietrzem, pić czystą wodę źródlaną etc. etc. obraz bardzo ironiczny i wręcz ciężki do zrozumienia.
Kończąc, chciałbym Panu życzyć dużo zdrowia i wytrwałości, by mógł Pan w dalszym ciągu na antenie Eko-Radia apelować i uczulać na te wszystkie zjawiska które tu opisałem. Mam nadzieję, że przyniesie to jakiś skutek....

Pozdrawiam

Piotr


Szanowny Panie Andrzeju,

Jeszcze niedawno pisałem do Pana o przylocie do Szwecji gęsi kanadyjskich. Korzystając z pięknej pogody wczoraj, (31-go maja) wyskoczyłem na morze. Nasze gąski usilnie pracują nad powiększeniem swojej populacji. Część jeszcze wysiaduje jaja, a cześć już się wykłuła.

Przesyłam kilka zdjęć obrazujących piękno okolicznych szkierów i gniazda gęsi i łabędzia.

Woda w morzu jest krystalicznie czysta.

Serdecznie pozdrawiam

Andrzej Kamiński

Oxelösund


Witam Serdecznie. Mgr Marcin Łypiński z Lelowa (Wsi słynnej ze "Święta Ciulimu")

"Przeciętna strata wywołana spaleniem 1 ha lasu wynosi ok. 10 tys. Zł" To cytat z artykułu na stronie Niezapominajek. Nie zapominajmy też, że te 10 tys. zł. to jest totalne "NIC !!!"w porównaniu ze stratami w mikrofaunie i mikroflorze spalonej gleby. Jestem po skończonych studiach z zakresu Ochrony Środowiska i wiem jak bardzo niekorzystnie wypalanie zmienia pulę minerałów w glebie podczas pierwszego deszczu, który spada na obszar wypalenia. Tłumaczenia domorosłych rolniko - ekologów w stylu "ziemia ma przez to naturalny nawóz" są wypowiedziami ludzi którzy naoglądali się programów na Discovery Channel o tym jak naturalne pożary użyźniają gleby w strefach klimatu aridowego czyli suchego zapominając że u nas w Polsce panuje klimat humidowy i ten proceder przynosi tylko i wyłącznie same szkody. Ale często dzieje się też tak iż z braku chęci do posprzątania "swojego" kawałka miedzy lub wyschniętego rowu melioracyjnego leniwy rolnik ogranicza się do bestialskiego podpalenia 100, 200 i więcej metrów łąki. Naszym Krajobrazom oraz wszystkim pozytywnie zakręconym przez Naturę Życzę aby Wszyscy Nieświadomi ciężaru swych działań śladem Zmartwychwstałego Chrystusa - rozbili okowy swojego nielogicznego myślenia, które pociąga za sobą szkody i zniszczenia oraz doznali Ekologicznego Oświecenia.

Pozdrawiam zespół Niezapominajek z Panem Andrzejem Zalewskim.

Jedynka potrzebna, nie tylko w Polsce

poniżej prezentujemy w oryginalnej pisowni list od naszego słuchacza z Ukrainy, warto przeczytać...

-----------------------

Czesc!

Prosze pszeslac zdjece p. A.Zalewskiemu i zycenia skorego wyzdrowienia. Na zdjece lipa 1600 roku, miasteczko Poczajow, Zachodnia Ukraina.

Z powagow Aleksandr Korol.

P.S. Jakosc programow Jedynki wiecej jak w innych krajach, prosze walcic za swoje miasto na terenah media Polski i Ukrainy (pytanie abonementu), bo wielo liudi slucha i kocha Jedynku :) Jedynka reprezentuje Polsku we wszyskiej Europe i u nas na Ukrainie!


Drogi, Kochany Panie Andrzeju!

Kiedy różnie układają się współczesne losy Ojczyzny, kiedy trudności codziennych naszych zmagań o chleb dla rodziny niejednego przygnębiają; dobre, pozytywne, słoneczne i patriotyczne słowa, które płyną z EkoRadia niosą nam - wiernym słuchaczom - chwile otuchy i bodziec do pozytywnego /mimo wszystko/ myślenia. Niosą nadzieję i chęć działania. Prosta prawda, że po zimie nadchodzi wiosna, po dżdżu - wychodzi słońce jest odzwierciedleniem życia i podstawą do pozytywnego odbierania świata. Pana postawa tak pewnie oparta na Bogu i Ojczyźnie sprawia, że choć moi rodzice dawno już nie żyją, to w Pana słowach czuję ich tchnienie. Życząc wiele zdrowia i sił pragnę złożyć Panu i współpracownikom najszczersze i najserdeczniejsze wyrazy wdzięczności i dołączyć radosne życzenia Wesołego Alleluja! Szczęść Boże!

dr inż. Jacek W.

PS. Choć jestem inżynierem z Politechniki, nauczycielem akademickim, zajmującym się naukowo urządzeniami dla niepełnosprawnych w samochodzie, to czasem piszę wiersze o mojej małej ojczyźnie - Lanckoronie, w której spędzam dni odpoczynku i "ładuję akumulatory". Tak powstał "Lanckoroński Anioł" do którego muzykę napisał Pan Jacek Zieliński i piosenkę nagrali dwa lata temu SKALDOWIE. Nakręciłem też do tej piosenki trzyminutową etiudę filmową którą można obejrzeć na stronie: www.lanckorona.pl, potem zakładka: "MEDIA" i trzecia pozycja film-videoclip "Anioł w miasteczku". Można tam zobaczyć w trzyminutowym skrócie piękno Lanckorony i okolicy z Babią Górą włącznie...


 

Szanowny Panie Andrzeju.

Postanowiłem zwrócić się do Pana w sprawie prognoz pogody emitowanych z polskich rozgłośni radiowych a w szczególności z rozłośni naszej Jedynki.  Wygląda to mniej więcej tak: ,,niestety ciśnienie spada" ,,niestety będzie padać" ,,będzie zachmurzenie i miejscami może popadać (oczywiście niestety)" ,,nie mam dla państwa dobrej wiadomości będzie deszcz" itd. itp.Jednym słowem deszcz to plaga egipska nawet mimo wielotygodniowej wiosennej suszy. Zwracałem się z tym wielokrotnie do radia drogą telefoniczną.Skutek-każdy widzi. Myślę że dziennikarze Polskiego Radia PR1(radia publicznego finansowanego z kieszeni radiosłuchaczy) powinni być na tyle wykształceni aby wiedzieć jaką rolę pełni na naszej planecie woda i nie traktować deszczu jak siódme nieszczęście. Z tego co codziennie słyszę chyba nie wiedzą i zaspakajają jedynie prymitywne gusty.Może Pan Panie Andrzeju spróbuje to zmienić (Pan takich głupstw nigdy nie opowiada). Bez deszczu nie będzie życia,słońce nie może świecić zawsze. Propagowanie permanentnej słonecznej pogody jest antyedukacyjne i antywychowawcze.Niech Pan przekona o tym swoich kolegów.Z góry dziękuję i prosze o komentarz w tej sprawie. Pozdrawiam:

Zbigniew Leszek


Dziekuję za miłe i takie pełne ŻYWEGO tchnienia komentarze prognozowe.

Słuchając Pana, widzi się, czuje się, słyszy się i jest się tam o czym Pan mówi.
Przekazuje Pan Ewangelię zawartą w pięknie przyrody. Bóg z Panem!
                                        Kujawiak ks.Zygmunt 
 
 

Dzień dobry!

Z przerażeniem patrzę na obecną pogodę. Poza lokalnymi wyjątkami właściwie od ponad miesiąca nie było w Polsce normalnego deszczu. Nie wiem, czy średnia suma opadów w kwietniu br. osiągnęła nawet 5 mm. Zaczynam mieć wrażenie, że żyjemy już w kraju o klimacie stepowym, a może już nawet półpustynnym. Od miesiąca prawie codziennie czyste niebo i pełne słońce. Zachmurzenie, nawet gdy się na krótko pojawi, najczęściej nie przynosi żadnych opadów lub opady symboliczne, które dla roślinności i tak nie mają większego znaczenia. Zastanawiam się, jakie są długoterminowe prognozy czy też "wróżby". Czy Polska ma szansę doczekać się w maju solidnych opadów deszczu? Jakie są przewidywania na lato? Czy czeka nas kolejne katastrofalnie suche lato z brązową trawą na łąkach i usychającymi młodymi drzewkami na miejskich trawnikach?

Pozdrawiam, Dominik Niszewski


Dzień dobry, piszę w sprawie podpaleń lasów w naszym kraju, co jest nagminne od wczesnej wiosny, kazdego roku.

Najwięcej szkód , moim zdaniem , powodują "niefrasobliwi " kierowcy rzucający niedopałki papierosów pzrez okna swoich samochodów-WSZĘDZIE, GDZIE POPADNIE. I w miastach i na wsiach i w czasie drogi.  i NIKT O TYM NIE MÓWI!!!!! . To są główni podalacze łąk, lasów!  Polak - nie obrażam ludzi z wyobraźnią, - z reguły pali- i już. A co się z tym "petem" dalej dzieje, już go nie obchodzi- problem wyrzucił przez okno samochodu . Prosze Pana o nagłośnienie tego problemu w radio , może jakaś , z prawdziwego zdarzenia ,akcja bilbordowa ? Kierowcy patrzą na plakatyMOŻE COĆ DO NICH DOTRZE ..? Mało się m.ówi też o ginących przy tym zwierzętach, bardzo wtedy cierpiących!!

Pozdrawiam Pana i zepół Jedynki serdecznie, dziękując za audycje i liczę na szeroki odzew. Ela Gajewska, Wrocław


Serdecznie pozdrawiam Pana Andrzeja. Słucham Pana bardzo często poprzez internetową jedynkę ze Szkocji. Bardzo często "zaglądam" do Niezapominajek. Jestem miłośnikiem przyrody (od dziecka). Nasze lasy śnią mi się po nocach, bo tu ich nie ma a jeśli są to na północy. Z trwogą czytam informacje o bezmyślności ludzkiej jaką jest wypalanie traw i pożary lasów. Nie wiemy co mamy, dopiero jak tego braknie to to zauważymy. Tutaj wiosna też zawitała. Nie ma jednak tak dużych skoków temperatuty. Widać tu większe poszanowanie dla przyrody. Na każdym kroku

widać dbałość o roślinki, kwiaty i krzewy.Na poboczach dróg przekwitły już żonkile, które rosną tu dużymi łanami. Rabaty miejskie też już dwukrotnie zmieniły swój kolor (najpierw krokusy, później żonkile) na

zielony. Tego brakuje w naszym kraju. Codziennie rano budzi mnie śpiew słowików, które nie siedzą na drzewach lecz na dachach domów. Jeszcze raz pozdrawiam Pana serdecznie życząc dużo, dużo zdrowia i tego krzepiącego głosu na antenie. STO LAT Panie Andrzeju. Pana wierny słuchacz Kazimierz.

Witam serdecznie.

Jestem 60 latkiem i tylko harcerstwo i zdrowy rozsądek nauczyły mnie szacunku do przyrody. Dlatego bardzo sobie cenię pracę Pana A. Zalewskiego na tym "ugorze". Wszystkie narzekania nie oddadzą ogromu zaśmiecenia naszej przyrody.Ale... O ile śmieci są widzialne i częściowo do usunięcia, o tyle ścieki i odpady płynne są dla przeciętnego obywatela niemal niezauważalne. Dla gospodarki odpadami stałymi w gospodarstwach indywidualnych, mamy ustawy i przepisy. A co ze ściekami z tychże gospodarstw? Ano nic. Jestem prostym człowiekiem. Wychowały mnie góry (Rabka), długo mieszkałem w Bieszczadach a teraz mieszkam w podskawińskiej wsi. I w Bieszczadach i tu, gdzie mieszkam, dokonano zbrodni na zasobach wodnych w ten sposób, że obdarowano wsie wodociągami. Młody byłem ale pamiętam, że gospodyni wyciągnęła wiadro wody ze studni, umyła w tej wodzie jarzyny, zalała tą wodą ziemiaki gotowane dla świń a już ostudzoną podlała jeszcze krzaki agrestu lub napoiła krowę. Obecnie zużywa się ogromne ilości wody i ścieki wylewa się to do nieczynnych studni, to do dołów zwanych szambami a nawet wprost do rowów

byłej melioracji. A dlaczego? Bo na wsiach i przedmieściach nie ma kanalizacji a szczelne szamba są wyjątkiem. Jak temu zaradzić? Mój pomysł jest prosty. Na tej samej zasadzie co odpady stałe, powinno się obowiązkowo rozliczać

gospodarstwa indywidualne z poboru wody. Mój licznik wody wskazuje (przy trzy osobowej rodzinie)ok.8 m3/miesiąc.Odbiorca ścieków z mojego szamba zabiera ok 7-7,5 m3/miesiąc.

Wielkości są bliskie siebie. I tu apel do Pana Andrzeja Zalewskiego. Pan jest bliżej "centrum". Pan zna wielu światłych ludzi. Pan dzięki radiu wiele może. Może jakaś obywatelska lub poselska inicjatywa ustawodawcza? A ja? Ja, aby napić się dobrej herbaty czy kawy, kupuję wodę studzienną w plastikowych pojemnikach. Przecież to jest chore. Nie chodzi mi o naszą generację ale o następców, o te szeregi uczuleńców, skazowców...., którym taki los zgotowaliśmy i

niewiele robimy aby to zmienić. Pozdrawiam - Krzysztof

Od Red.: znowu ciekawy list - dziękujmy! Nasz słuchacz zaprzyjaźniony ma rację. Ale kraj nasz jest bardzo daleki od uporządkowania całej gospodarki przestrzennej. Dziś giniemy pod śmieciami, a jutro grozi nam brak wody do picia. Konieczna jest aktywna działalność każdego aby ratować przestrzeń przyrodniczą w urbanizowanym kraju. Problem równie ważny, jak i malejący przyrost naturalny naszego narodu. Myślenie ma w Polsce wielką przyszłość!

Drogi Panie Andrzeju! Od wielu lat słucham Pana prognoz pogody w programie IPR (przeważnie ok. godz. 8.30). Słucham wszystkich informacji ekologicznych, ostrzeżeń, pouczeń, prośb, itp. Solidaryzuję się w pełni z Pana apelami o ratunek polskich lasów. To co dzieje się w lasach, woła o pomstę do nieba. Góry śmieci, rozjeżdżone dróżki leśne, wycinane drzewa, to codzienność. Jestem już na emeryturze 4 lata. Jeżdżę do lasu od 14 roku życia, a więc 55 lat i nie tylko na grzyby. Las jest moją miłością, tu odpoczywam psychicznie, relaksuje się. Jest dla mnie świątynią dumania. Bez lasu nie mogę żyć. Nie mogę się pogodzić, że niedługo nie będę miał dokąd jechać lub będę chodzić po śmieciach. Mieszkam w Częstochowie. Najczęściej jeżdżę w okolice mojego miasta(oczywiście PKS lub PKP)do:Ważnych Młynów, Brzeźnicy n/Wartą, rezerwatu Zielona Góra k/Olsztyna, Lusławic itp. Najbardziej zaśmiecone i zniszczone są lasy w Ważnych Młynach i Brzeźnicy (położone obok siebie). Panie Andrzeju, niech Pan dalej alarmuje. Uważam, że należałoby podjąć jakąś akcję ogólnopolską. Jeżeli nie można trafić do umysłów ludzi, należy zacząć karać z całą surowością. Tylko kto to zrobi? Strona internetowa www.niezapominajki.pl jest wspaniała. Pozdrawiam Pana serdecznie. Z poważaniem Ludomir Ślusarski.


Dzień Dobry, Panie Andrzeju, 24 kwietnia br. w okolicach Sulechowa pojawiły sie krętogłowy. Te "dziwolągi" wśród naszych dzięciołów nie kują dziupli, a na zimę odlatują, i to bardzo daleko, na południe od Sahary- Senegalu, Gambii, Sierra Leone, Etiopii, DR Konga... Pozdrawiam Tadeusz Czwałga z Sulechowa


 

Serdecznie pozdrawiam Pana redaktora Zalewskiego!

Codziennie rano czekamy z całą rodziną na prognozę pogody- prognozę ekologiczną. Cieszy mnie niezwykle fakt , iż porusza Pan problem zaśmiecania polskich lasów , wzywa Pan wręcz krzyczy , byśmy ocknęli się i zadbali o dobro kulturowe , jakim jest las. Porównuję Pana do naszego wieszcza narodowego , który w epopei zwrócił uwagę na zgubne skutki wycinania lasów , a także rabunkową gospodarkę. Mickiewicz pierwszy nazwał drzewo pomnikiem , który jako część ojczystego krajobrazu zasługuje na szacunek i ochronę. Świadczą o tym wersy 35-38 z księgi IV "Pana Tadeusza". Pan podobnie jak Mickiewicz jest wielkim patriotą. Pozdrawiam gorąco Agnieszka Szewc!


Dzień Dobry, W okolicach Sulechowa na Ziemi Lubuskiej już 15 kwietnia odzywała się kukułka. To rewelacyjnie wczesny termin przylotu kukułki. Prowadzę obserwacje od 1977 roku i nigdy nie słyszałem kukułki wcześniej jak 25 kwietnia. Pozdrawiam, Tadeusz Czwałga


Witam. Słucham audycji Pana Zalewskiego i czytam na stronie internetowj, że podpalenia traw i krzewów w przydrożnych rowach jest bezprawne więc proszę mi wytłumaczyć dlaczego służby drogowe wycinając drzewa przy drogach pozbywają się gałęzi z tych drzew rozpalając ogniska właśnie w przydrożnych rowach, a co za tym idzie wypalają po kilkaset metrów suchej trawy w tychże rowach. Jestem kierowcą, przemierzam drogi powiatu oleśnickiego i sycowskiego w dolnośląskim codziennie i za każdego dnia spotykam się z tą sytuacją. Skoro jest to bezprawne to czy służby drogowe są ponad prawem ? Pozdrawiam wszystkich kochających naszą Polską przyrodę ! Piotr D.


Szanowny Panie Andrzeju, bardzo się cieszę i jestem pełna uznania, że jako symbol ekoradia wybrał Pan najpiękniejsze z prawdziwie polskich kwiatów - niezapominajki. Uwielbiam je. Mam działkę na Mazowszu przy alejce o nazwie "Niezapominajki" i zawsze w maju na tej działce robi się cudownie błękitnie (miejscami różowo) od ogromnej ilości kwitnących niezapominajek. Pozwalam im rosnąć wszędzie. W załączeniu jedno z takich miejsc. Serdecznie pozdrawiam i życzę pięknej pogody na Świeto niezapominajki. Elżbieta


Witam Panie Andrzeju!!!

Nie każdy patrzy na palenie jak i wyrzucanie śmieci do naszego bogactwa jakim jest las. My z dolnego śląska z okolic Wałbrzycha, dbamy o nasz klimat który był zniszczony przez kopalnie węgla kamiennego. Wczoraj napotkaliśmy dwóch obcokrajowców z niemiec którzy wyrzucali worki ze śmieciami do lasów. Oczywiście sprawa została zgłoszona do Straży miejskiej. Panie Andrzeju trzeba zaapelować do wszystkich rodaków aby pilnowali polskich lasów, bo nie prawdą jest że my sami niszczymy nasze dobro lecz zagraniczni przybysze to robią...Pozdrawiam Daniel

P.S. Słucham pana audycji w polskim radiu gratuluje i szczerze chciałbym aby Pan pojawiał się cześciej w polskim radiu...


Warszawa, 7 kwietnia 2009 r.

Sz.P. Red. Andrzej Zalewski EKORADIO

Szanowny Panie Redaktorze.

Wraz z wiosną spadają na nasz Kraj wiosenne plagi współczesności, które piętnować nigdy dosyć; tak więc ostatnio zwracał Pan uwagę m.in. na to, aby nasi rodacy nie wywozili do lasu śmieci, gruzu, używanych mebli, urządzeń gospodarstwa domowego itp. Owa plaga zaśmiecania otoczenia, także naszych lasów, ma związek m.in. z rozpoczęciem sezonu budowlanego-remontowego-ogródkowego, który od lat nie tak wielu niesie ze sobą inną jeszcze plagę – hałas. Oto bowiem rozpropagowane ostatnio, a ryczące wokoło, różnego typu kosiarki do trawy, piły mechaniczne i inne podobne urządzenia nie mają tłumików. Ich silniki są przecież mniejszej mocy aniżeli te samochodowe, jednak w samochodach tłumiki są, a w drobniejszym sprzęcie mechanicznym ich nie ma. Proponuję więc, aby za pośrednictwem m.in. EKORADIA rozwijać w naszych rodakach pożyteczny snobizm na posiadanie i posługiwanie się urządzeniami bezgłośnymi. Oby taka kampania nakłoniła producentów do wytwarzania np. kosiarek ogrodowych z tłumikami, a handlowców do rozprowadzania ich po Kraju.

W imieniu własnym oraz wielu znajomych osób dziękuję za tę wielką i wieloraką pracę dla obrony przyrody i kultury oraz dla naprawy obyczajów, jaką Pan Redaktor wraz ze swymi współpracownikami wykonuje.

Załączam najserdeczniejsze życzenia zdrowia i wszelkiej pomyślności z okazji nadchodzących Świąt Wielkanocnych.

Robert Wujek, Warszawa


Panie Andrzeju z okazji Panskiego pięknego jubileuszu składam Panu najserdeczniejsze zyczenia ZDROWIA, 120 LAT ŻYCIA, 100 LAT NIESTRUDZONEJ I POŻYTECZNEJ PRACY NA ANTENIE POLSKIEGO RADIA W SAME SŁONECZNE DNI. Wierny słuchacz. Dla podkreslenia wagi i szczerości życzen dolączam zapozyczony aforyzm.

Wszystko co było Pańskim marzeniem co jest i będzie w przyszłości,

niech nie uleci z cichym westchnieniem, lecz NIECH SIE SPEŁNI W CAŁOŚCI!


 

Witam serdecznie, -jesten mieszkancem Radomia i corocznie obserwuję w okresie Świąt Wielkanocnych niszczenie dolnego piętra naszych lasów poprzez wyrywanie ton krzewów borówki czerwonej i nawet czarnej jagody jako elementów dekoracyjnych, które są sprzedawane na tagowiskach-mozna je zastąpić np. gałązkami pospolitego w żywopłotach i ogrodach BUKSZPANU!!!!!!! Pozdrowienia dla ekoradia i wesołych Świąt Wielkanocnych! Bogusław M.


Szanowny Panie Andrzeju! W sobote 4 kwietnia poszedłem nad jez. Krzynia w Parku Krajobrazowym Doliny Słupi. Przepiękne tereny! Polecam!.Idąc żółtym szlakiem wzdłuż jeziora usłyszałem hałas. Okazało się, że tym samym szlakiem, ale od drugiej strony, do jeziora dojechał samochód i pasażerowie zrobili sobie piknik i rozpalili ognisko. Oczywiście, wymagał oprawy muzycznej, a więc radio w samochodzie musiało ryczeć. Uczestnicy tej imprezy, aby porozumieć się między sobą musieli krzyczeć. Jednak i te hałasy zostały zagłuszone. W nieodległym ośrodku wypoczynkowym przygotowywano drewno na ognisko i ryk piły spalinowej rozlegał się po okolicy. Marzenia o posłuchaniu ptaków diabli wzieli. Nie wiem czy to prawda, ale podobno są kraje, w których w dniach wolnych od pracy obowiązuje zakaz hałasowania, i np. dopuszcza się używanie tylko takich kosiarek do trawników, które są mało uciążliwe dla otoczenia!

Serdecznie Pana pozdrawiam. Stefan


Szanowny Panie Andrzeju! Serdecznie dziękuję za 60 lat pańskiej bardzo cennej pracy. Sama mieszkam w kraju za miastem i słucham pana od 15 lat. Uczmy się od najlepszych to hasło które my Polacy powinniśmy wprowadzać w życie. Byłam kilka razy w Szwecji, widziałam jak piękny i czysty jest ten kraj.

Tam czy biedny czy bogaty dba o środowisko. A dbają o to władze samorządowe. Śmieci w lasach to problem do załatwienia, jeśli każda gmina będzie wystawiać przed lasem lub w miejscu dostępnym kontenery (duże). Obok kontenerów powinny stać pojemniki na papier szkło, plastik.

Każdy wolałby uczciwie podjechać i wyrzucić śmieci niż wjeżdżać do lasu. Raz w miesiącu powinna być organizowana zbiórka sprzętu RTV na placu przed szkołą i dobrze powinny być rozreklamowane. Wiosną i jesienią wybrać jedną sobotę na to aby wystawiać stare meble. Każdy sklep powinien dbać o reklamę produktu ale również o reklamę recyklingu tego

produktu. Pieniądze przeznaczone na wywóz śmieci z konteneru są na pewno

mniejsze niż potem pieniądze na czyszczenie lasu, skażonej ziemi. Jeszcze problem palenia w kominach który w Szwecji nie istnieje, tam wykorzystuje się energię odnawialną. Gdyby u nas dopłacano bądź można by odliczyć sobie jakąś kwotę od pieca ekologicznego bądź ogrzewania elektrycznego to również by zachęcało do ekologii. A tak cofamy się do

palenia czym się da np. plastikiem. Dlatego też uważam że to problem dla

ludzi rządzących. Bardzo dziękuję za przeczytanie listu i serdecznie pozdrawiam.

Jolanta z Legionowa


Szanowny Panie Andrzeju.,

 
Dziekuję za piękne Pańskie audycje, których słucham od lat i są one zawsze ucztą dla ucha i duszy.
 
Ale .... mam do Pana prośbę, która zrodziła się już bardzo dawna a jest związana z szarością naszych miast i wsi. Nie dbamy o ukwiecanie i upiększanie Naszego Kraju. Pana inicjatywa niezapominajkowa spotkała sie z takim szerokim przyjęciem - to może należy próbować dalej?
 
Zbliżają się EURO 2012, może czas mysleć, by szare brzydkie płoty i mury, przybrudzone balkony - zacząć odświeżać i ozdabiać barwami - może nawet narodowymi. W moim ogrodzie rosną róże Sympatia, mają piękne czerone kwiaty, są odporne namróz, rosną bardzo szybko a odrobina słońca czyni prawdziwy festiwał kwiatów. Może ktoś zna rózę białą o podobnych walorach?
 
W ten sposób Polska w czerwcu i lipcu 2012 (okres kwietnienia róż) byłaby jeszcze piękniejsza, a nasi ziomkowie
 
Pozdrawiam serdecznie, życząc wiele zdrowia
 
Mirosława Podedworna (Warszawa)

 

 

Witam Pana Andrzeja,Redakcję oraz szanowną Kapitułę! >>

Mieszkam na skraju Puszczy Knyszyńskiej w gm.Krynki we >> wsi Chłodne Włóki w obszarze Natura 2000. >> Od dawna jestem słuchaczem Eko Radia. Moim marzeniem >> zawsze było podzielenie się obserwacjami przyrody ale od niedawna >> nauczyłem się obsługi komputera i internetu. >> No to się dzielę: >> 1.3go marca znalazłem pierwszego jeża chociaż było ok.10 cm >> śniegu. >> 2.11go. marca przyleciały SZPAKI.Ja uważam że jest to u nas >> pierwszy zwiastun wiosny. >> 3.W ubiegłym tygodniu widziałem klucze gęsi i stado czajek. >> 4.Wsobotę przyleciało duże stado sikorek bogatek.Przy karmniku >> naliczyłem ok 50szt..Jak co roku rozproszą się po okolicy a część >> odleci na wschód.Pozdrawiam Stanisław


Dzien dobry Panie Andrzeju,

Ciesze sie, ze moj artykul i zdjecia podbily Rodakow do odwiedzenia Wilna i przy okazji Kiermaszu Kaziukowskiego. Na prawde duzo bylo Rodakow z Macierzy. Ale Poznan takze goscila tych, co nie mogli przyjechac do Wilna. Wielu moich Przyjaciol z Polski bylo na Kaziukach w Poznaniu, zawdzieczajac Pana informacji. Pojedli cepelinow, czarnego chleba ze szmalcem i kupili palmy Wilenskie. Bardzo sa wdzieczni Pana "Niezapominajkom" i "Eko Radiowi".Pozdrawiaja Pana bardzo serdecznie. Dziekujemy wszystcy, kto kocha Wilenskie tradycje i kto nie zapomnial o swojej Ojczyznie Kresowej, kto chociaz w pamieci miluje wszystko, co jest drogie sercu od dziecinstwa. Dziekujemy kochany Panie Andrzeju. Danusia z Wilna z gronem Kresowiakow z Wilenszczyzny i z calej Polski


Szanowny Panie,

Zastanawiam skąd wzięła się podawana m.i. w Eko Radio interpretacja przysłowia "W marcu jak w garncu" w odniesieniu do zmiennej pogody. Co dzieje się takiego w garncu ? Jest to miara materiałów sypkich i nic ponadto. Moja babcia zawsze mówiła: "W marcu jak w garncu, w maju jak w jaju". Znaczyło to, że jeżeli posiejesz w marcu zbierzesz w garncu, czyli więcej, a jeżeli w maju to zbierzesz w jaju czyli mało. I to ma sens w odniesieniu do garnca, który jest jednostką miary.

Pozdrawiam serdecznie A. Wojnar, Wrocław


 

 

Witam!!!!

Serdeczne pozdrowienia z Inowrocławia stolicy Kujaw Zachodnich

śle Rafał Tuczyński

PS. Byłem na stronie www.niezapominajki.pl Serce raduje się że tylu ludzi kocha Naszą ojczystą przyrodę.

Tak trzymać!!!!


Szanowny Panie Redaktorze, Opowiadamy się za nadawaniem jednej z Pana audycji tuż po godzinie 12, np.bezpośrednio po wiadomosciach. Alternatywę stanowi też Pana audycja poprzedzająca wybicie godziny 12. Ponieważ Pana audycje są powszechnie słuchane i oczekiwane przez wszystkie grupy społeczne oraz wybitnie podnoszą słuchalność Polskiego Radia zatem powinny być nadawane w optymalnie dobranych porach. Z góry dziękujemy za uwzględnienie naszych głosów w tej kwestii.

Serdecznie pozdrawiamy Pana Redaktora oraz cały Zespół redakcyjny Programu I Polskiego Radia.

Z poważaniem, Maria K. Pruszków Antoni Jan C. Pruszków Maria C. Tarnów


 

Zmiana nadawania EkoRadia tuż po hejnale z Krakowa i wiadomościach jest bardzo dobra i przywraca mu należną rangę. A nie tam gdzieś nadawane koło 13.00 na końcu audycji. Prosimy też o przywrócenie EkoRadia o godzienie 7.00 Pozdrowienia dla Pana Andrzeja Zalewskiego ze słonecznego Rzeszowa .

PS. Rozpoczynanie EkoRadia klęgorem żurawi to bardzo dobry pomysł ! :)

Zbigniew z Rzeszowa :)


Dobry wieczór Panie Andrzeju,

Pragnę Panu zameldować w ten przedwiosenny wieczór , słuchając "Misji" Ennio Moriccone i degustując swojskie wino czereśniowe wytrawne, że od dzisiaj, tj. 28 lutego 2009 roku zaczynają kwitnąć w gaju brzozowym przebiśniegi ( Galanthus nivalis L. ). Roślina ta jest symbolem przedwiośnia, zarania wiosny. Rok temu (2008) przebiśniegi w tym samym miejscu zakwitły w sobotę 23 lutego. Minął rok żywota, Ziemia dokonała pełnego obrotu wokół Słońca i znów nowa nadzieja rozkwitnie kolorami tęczy, jakże cudowna jest przyroda... Dziekuję Panu za te audycje radiowe, na które tak wielu ludzi czeka codziennie.

Pozdrawiam Ogrodnik, warm.-maz.


Witam Pana z małej wioski Bestwinka:) Po raz pierwszy dzisiaj ujrzałem gromadkę kilkunastu szpaków, które zapewne w poszukiwaniu pokarmu, kilkakrotnie zlatywały z pobliskiej linii elektrycznej na drogę. Widać było, że są zmęczone podróżą, bo co rusz któryś z nich czyścił pióra. Bo chwilę przed przylotem padał gęsty, mokry śnieg. Temperatura dodatnia szybko stopiła ten śnieg, a szpaki poleciały gdzieś dalej. Takie niespotykane zjawisko zdarzyło się już kilkakrotnie w poprzednich zimach. Te szpaki, które wyczaiły pokarm u mnie na kompostowniku (obierki z jabłek, resztki agrestu i porzeczki, a także truskawek z kompotów, i inne odpady), jakimś sobie znanym sposobem, zwoływały kolejne. Szkoda, że te odleciały, gdyż może i załapałyby się na słonecznik w karmniku, oraz rozsypany wokół na ziemi (dziobami wróbli rozgarniany z karmnika). Na ten słonecznik całą zimę przylatują co roku sikoreczki, szczygły, czyżyki, wróble oraz kosy. Kosy polubiły go bardziej, niż jabłka wieszane na drutkach, przewleczonych przez środek jabłek, na gałęziach drzew w moim sadzie. Mówię Panu, jaka radość w sercu mnie rozpala, gdy patrzę, jak te ptaki biją się o pokarm. A sypię go sporo, bo w przeciągu całej zimy uzbiera się worek 50 kg. Nie wspomnę o gilach, dopóki na jarzębinie w sadzie są owoce, oraz srokach-czyścicielkach i wronach. Pozdrawiam Pana Andrzeja i zespół Ekoradia. Bronisław Zuber


 

Szanowny Panie Redaktorze

Staram się zawsze z wielką uwagą (czynię to zreszto również z wielką sympatią !) słuchać prowadzone przez Pana audycje zwiazane z pogodą, klimatem, przyrodą itp. Dzisiaj rano powiedział Pan, że zauważono/usłyszano gdzieś w centralnej Polsce (zapomnialem gdzie) pierwszy klangor żuraw. W poniedziałek w tym tygodniu kilka lecących tuż pod Zieloną Górą żurawi słyszał i widzial również mój syn. Lubimy te ptaki, gdyż są częścią naszego lubuskiego krajobrazu, a ich ostry klangor często z nienacka zaskakuje podczas wycieczek zarówno rowerowych jak i wodnych.

Pozdrawiam serdecznie z Zielonej Góry - Adam Bydałek


Witam serdecznie. Szanowny Panie Andrzeju dziś na antenie Radia Kielce usłyszałem z Pana ust poradę odnośnie przeziębienia, a tyczyła ona rozpuszczania miodu, otóż powiedział Pan cyt: rozpuszczamy miód w gorącej wodzie wciskamy sok z cytryny odstawiamy na noc i rano wypijamy. koniec cyt: Szanowny Panie Andrzeju ja nie mam pojęcia skąd pokutuje w Narodzie przeświadczenie że miód należy rozpuszczać w gorącym płynie,

miód traci swoje wartości rozpuszczany w płynie którego temperatura przekracza 40 stopni celsjusza (wie o tym każdy pszczelarz) a więc rozpuszczony w gorącej wodzie staje się zwykłym słodzikiem bez wartości, no i jeszcze ta nieszczęsna cytryna, symbol luksusu w czasach socjalizmu kiedy to dostępna była głównie w grudniu przed świętami i to jeszcze w

delikatesach. A przecież to owoc krajów południowych i na organizm ludzki działa schładzająco nie mówiąc już o tym że główną witaminą zawartą w cytrynie jest wit.C a jest jej nieporównywalnie mniej niż w Polskich owocach czarnej porzeczki, dzikiej róży czy owocach pigwy która

też jest kwaśna. Reasumując: Miód rozpuszczamy w płynie poniżej 40 st.C. najlepiej właśnie w herbatkach ziołowych właśnie z dzikiej róży, malwy (Hibiskus) która zawiera wyksztuśny prawoślaz, czy chociażby w herbatce z pokrzywy.

Najlepiej jednak lecznicze efekty przynosi bezpośrednie spożywanie miodu, bierzemy łyżkę miodu do ust i trzymamy ok pół minuty aż miód wymiesza się ze śliną i dopiero połykamy, tak spożywany daje najlepszy

efekt leczniczy a to dla tego że jego najdelikatniejsze związki wchłaniane są przez gruczoły podjęzykowe bezpośrednio do krwiobiegu. Długo by jeszcze pisać na ten temat ale i tak już zająłem Panu sporo czasu, jeszcze tylko podam jeden sposób przeciw przeziębieniu. Bardzo skuteczny jest czosnek. Przed pójściem spać robimy grzankę(albo dwie) z

chleba w tosterze, jeszcze gorącą zaraz po wyjęciu z tostera nacieramy porządnie czosnkiem i smarujemy serkiem topionym i zjadamy. Do gorącej herbaty natomiast dodajemy imbiru taka herbata działa rozgrzewająco i energetycznie. Kłaniając się, pozdrawiam serdecznie. Jarek Niepsuj.


Witamy serdecznie Panie Andrzeju! W imieniu przyrodników działających w Towarzystwie Badań i Ochrony Przyrody w Kielcach chcemy poinformować o przylocie dzikich gęsi - gęgaw na stawy w okolicach Pacanowa jak również zaobserwowaliśmy gawrony budujące gniazda w parku miejskim w Kielcach i kawki łączące się w pary- pozdrawiamy Pana serdecznie jak również Całą Redakcję Eko- Radia - w imieniu TBOP - Jarosław Sułek.


Dzien dobry, czy raczej, jak mowia Litwini "Labas rytas" - w przetlumaczeniu jeszcze nie dzien tylko "dobry poranek", czemu w Polskim jezyku nie ma takiej formy przywitania" ? po rosyjsku "dobroje utro", po angielsku "good morning" po niemiecku "guten morgen", a Polska rozpoczyna poranek nie od poranka a od dnia...). Panie Andrzeju, musimy to zmienic. Przeciez poranek to najpiekniejsza pora !!! Wschod slonca, pierwszy spiew ptakow, rosa na trawie, a po padajacym noca sniegu - pierwsze slady...

Danusia z Wilna


Panie Andrzeju! Przerażają mnie czarne informacje o virusie który masowo niszczy pszczoły w Europie. Mieszkam w Lądku Zdroju i mam znajomego pszczelarza. Dlaczego tak mało się mówi na ten temat, a to poważna sprawa. Tu nie chodzi o miód ale o to że pszczoły w 80%-tach zapylają kwiaty roślin. Czy ta choroba także dotyczy innych żądłówek zapylającyh kwiaty? Pozdrawiam Waldemar z Lądka Zdroju. ps. Jestem wielkim miłośnikiem przyrody i wiele ciekawych zjawisk widziałem.


Wielce Szanowny Panie Redaktorze,

korzystam z okazji, żeby wyrazić swój podziw dla Eko Radia i radość z jego istnienia "na antenie". Zdarza mi się, niestety, spóźnić do pracy, żeby Pana rano posłuchać.

A okazja jest taka: dziś dowiedzieliśmy się, że ktoś usłyszał żurawie, a ja wczoraj widziałam w Puszczy Kampinoskiej klucz gęsi. Leciały na północny zachód, nisko, na razie przynajmniej może zamierzały lądować w okolicy Wisły. Czy to wiosna? Czy zimowały u nas? Czy to skandynawskie, które nas opuszczają? Jeśli myślą, że te białe płaszczyzny pod nimi to łany zawilców, to się mylą.

Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz najgoręcej dziękuję - również w imieniu Mamy, której już nie ma, a dla której był Pan najpewniejszym źródłem wiedzy o rzeczywistości.

Małgorzata Szafrańska


witamy,

zima rzeczywiście piękna, w nocy minus 15 stopni C (przy gruncie, czyli nad śniegiem) i w mroźny poranek klucz dzikich gęsi nad Stacją IMGW w Radzyniu k. Sławy (lubuskie). Ale wiadomość naprawdę świetną przysłali na Stację Państwo - Maryla i Ryszard Grycowie z osiedla Nad Stawami w Radzyniu - dzisiaj ok 11-tej oglądali przelot i słyszeli żurawia. Żurawie od lat na Pojezierzu Sławskim są symbolem zbliżającej się wiosny!

Łączę pozdrowienia i wyrazy szacunku - Alfred Roesler


Szanowny Panie Andrzeju Od dawna jestem Pana wierną słuchaczką. Od dawna też chciałam przesłać Panu życzenia, ale w moim wieku człowiek nie łapie już tych nowinek technicznych i komputerowych (mam na myśli poczte internetową). Chcąc nie chcąc, w końcu udałam się po pomoc do wnuków...

Życzę Panu i całemu zespołowi ekoradia dużo zdrowia przede wszystkim, samych dobrych wiadomości do przekazania (jak już się dotrwało do emerytury to by się chciało dużo, dużo, dużo słońca i samych pogodnych dni), pogody ducha i cierpliwości do starszych, marudnych słuchaczy którzy zasypują Państwa takimi nudnawymi listami...

Pozdrawiam Pana i wszystkich współpracowników... I oby jak najdłużej mógł Pan cieszyć nas swoim głosem...

A na zdjęciach przesyłam zimę w moim miasteczku nad Wisłą.

Wierna słuchaczka z Kazimierza Dolnego Kazimiera G.


Witam serdecznie! Pisze z zasypanego Juszczyna k. Suchej Beskidzkiej. Slucham Panstwa audycji i doszlam do wniosku,ze cieszy Panstwa taka zima. Obawiam sie jednak,ze nie bedzemy miec suszy ,a powodz. W Juszczynie pada od 3 dni,a mamy okolo 80 cm a o zaspach lepiej nie pisze. Sniegu ciagle przybywa i mamy nie przejezdna droge do domu. Zastanawiam sie wiec czy zima jest piekna czy okropna. Doszlam do wniosku,ze jesli komus sie podoba to na okazyjnych wyjazdach w gory,bo w miescie 5cm to problem,a wg. niektorych w gorach ma byc snieg i koniec... Pomyslmy ile niebezpieczenstw przynosi piekna obfita zima.

Pozdawiam goraco Wierna sluchaczka Sylwia


 

 

Panie Andrzeju ! Jako stały i wierny słuchacz Pana audycji i miłośnik przyrody bardzo Panu dziękuję za szerzenie w społeczeństwie wiedzy ekologicznej. Jest ona niestety wciąż zbyt mała. Co do wydarzeń biometeorologicznych z ostatnich dni to mnie też bardzo ucieszyło że spadło sporo śniegu. Niestety w moich okolicach (mieszkam w Ostródzie) nie padało prawie wcale! Śniegu jest dosłownie jak na lekarstwo - i to starego. Zostały jakieś smętne, niestopniałe resztki z opadów sprzed ok. tygodnia. Niestety - wg moich obserwacji z wodą jest w moim regionie coraz gorzej (a i pewnie w całej Polsce). Od kilku dobrych lat narasta susza hydrologiczna. Jestem wędkarzem i w związku z tym bywam nad wodami praktycznie co tydzień. Poziom wód w jeziorach w okolicach Ostródy systematycznie się obniża.Są akweny gdzie woda w ciągu ostatnich 6-8 lat spadła ok. metr! Wg mnie są to procesy nieodwracalne! Dlatego bardzo mnie złości jak ktoś narzeka na padający deszcz czy też zimą śnieg. A te opady tak naprawdę ciągle ten region omijają i deficyty wody narastają. Ale cóż - rady na to nie ma. Niestety - przeciętny zjadacz chleba nie odróżnia zupełnie suszy glebowej czy atmosferycznej od suszy hydrologicznej. Trudno takim osobom zrozumieć, że mokre chodniki i trawniki w mieście mogą jednocześnie towarzyszyć głębokiej suszy hydrologicznej. Większość sądzi że jak trawniki i ulice są mokre to suszy nie ma! Dużo jeszcze pracy przed Panem, Panie Andrzeju! Pozdrawiam serdecznie! Waldemar Broniecki, lat 45 - Ostróda


 

Dzień dobry,pozdrawiam z Elbląga i pragnę poinformować,że we środę wieczorem mój Ojciec słyszał przelatujące gęsi.Leciały ,rzecz jasna,z zachodu na wschód.W rejonie Elbląga jest kilka miejsc,gdzie zatrzymują się na popasy.Spotkać można też żurawie,dużo czajek,jemiołuszki.Za miastem gniazduje para drapieżnych ptaków,z moich obserwacji wychodzi,że są to orliki.Od trzech,może czterech lat regularnie odchowują dwoje młodych.Nie udało mi się zlokalizować ich gniazda,widuję je tylko na niebie.

Joanna

 


 

Witam Pana Moi rodzice prowadzą gospodarstwo agroturystyczne we wsi Mokrzec, pow. Dębicki, woj. Podkarpackie. Słuchamy Pana audycji codziennie i tak jak Pan jesteśmy zwolennikami tego aby chronić nasze środowisko. Popieramy Hasło: Kochasz dzieci nie pal śmieci.W naszej miejscowości już od dwóch lat jest prowadzona segregacja śmieci.Początkowo ludzie nie chcieli segregacji, ale z czasem przekonali się do tego i teraz prawie wszyscy już to robią.Są również i tacy, którzy tego nie robią i swoje odpady palą w piecach nie wiadomo jak do nich dotrzeć i przekonać żeby tego nie robili, ponieważ szkodzą nie tylko sobie ale i innym mieszkańcom.W naszym domu jest tych odpadów bardzo dużo i staramy się wszystko dokładnie segregować. Pozdrawiam Pana serdecznie, życzę dużo zdrowia i tego aby Pan dalej zachęcał ludzi do tego, aby chronili nasze środowisko.

 

Jako turysta rowerowy, jestem podglądaczem przyrody.Cieszy mnie na nowo odkryte łąki i jej zapach, ptaki, niebo, słoneczko. Lubiłem zbierać grzyby do czasu kiedy zobaczyłem w lesie stos śmieci. Bardzo Was popieram! Wasze pomysły na przyrodę są mi bardzo bliskie. Myślę, jakie jeszcze pomysły mogły by pomóc naszej przyrodzie. Na pewno działanie zielonych w Augustowie było nietrafione. Działalność zielonych powinna jednoczyć, na przykład z mieszkanicami Augustowa w ochronie przyrody. Każdy z nas musi czuć potrzebe ochrony przyrody inaczej nic z tego nie będzie. Pozdrowienia.

Agata Świątek


 

 

Szanowny Panie Andrzeju

Popieram Pana pomysł sadzenia drzew bo sam to czynię od wielu lat. Mam tylko prośbę proszę o zacytowanie tych kilku zdań moich doświadczeń.

Wybór miejsca sadzenia powinien być głęboko przemyślany lub poprzedzony

konsultacją z dobrym ogrodnikiem.

To że my chcemy żeby drzewo urosło to nie oznacza że tak będzie bo: musimy dopasowac podłoże do rodzaju drzewa zagwarantować przestrzeń do rozwoju wykazać się wyobraźnią co stanie się z drzewem potem Drzewa to nie ogrodowe krasnale które możemy do woli przemieszczać

Proponuję drzewa raczej sadzić w lasach ,parkach miejscach wyznaczonych a koło domów polskie krzewy jasminy, derenie, perukowce, bzy, jarzębinowcei inne znoszące miejski klimat a i ciągłe zabieranie przestrzeni, a to chodniczek, altanka, garaż, wiata i tak dalej.

Jak widzę miejskich ogrodników co sadzą modrzewie przy ruchliwej ulicy ,

dęby na mikroskopijnym skwerku serce mi się kraje na jaką mękę wystawia

się te organizmy. Bardzo proszę o skomentowanie mojego apelu A już niedługo bo w święto niezapominajki zapraszam do posadzenia drzew

w Zagnańsku koło legendy polskich lasów dęba Bartka

pozdrawiam


KOCHANI WSZYSCY, ktorzy i pomagacie i kochacie nasze sliczne i bajecznie kolorowe, cudne PTAKI. Dziekuje Wam za to i kocham Was, tak samo jak i Wy kochacie nasza gnebiona i nekana PRZYRODE.

Drogi i Szanowny Panie Andrzeju Z. Ma Pan swieta- przykre ale prawdziwe- racje, ze nasze LASY, a wiec i Przyroda i Natura i wszystko to co nam Pan Bog dal w posiadanie, czlowiek niszczy bez najmniejszego zamyslenia sie nad tym co robi. Pozostaje nam tylko ciezko zalowac, ze ludziom brak sumienia. A jezeli juz tak ich bawi, to chowanie sie i po nocach i po LASACH, zeby usunac ich wlasne smieci, to niechby chociaz Wladze w naszym Panstwie, zdobyli sie na szybki refleks i "solily" im takie mandaty, zeby nie 8mln wrocilo do kasy panstwowej, ale 18 mln zl.

Napewno i my -co kochamy nature, i nasze sliczne i drogie STWORZENIA NIEBIESKIE, przetrwamy na naszej drogiej Ziemi, ale szkoda, naprawde szkoda, ze czlowiek ma odwage czynic takie swinstwa swojej Matce Ziemi. I zal i smutno i nie do zrozumienia. Czy to jest zrozumiale tylko dla "wybranych" ???? Goraco pozdrawiam, zyczac wszystkim wytrwalosci i cierpliwosci. Dobrego Zdrowia i dobrego Roku 2009. pozdrowienia z Kopenhagi.


Szanowny Panie Andrzeju!

Słuchając Pana w dzisiejszym radio, zaowiedział Pan trzydniową zimę - no i się stało, po Pana programie pojawił się śnieg, którego nie było prawie od miesiąca. Moja miejscowość to Rudawa w gm. Wińsko pow. Wołów w dolnośląskim. Jest to ciekawy region od kilkudziesięciu lat zapowiadane prognozy pogody nigdy się nie sprawdzaą, jak by był klimat w klimacie. Obecnie jest spokojnie temperatura 0 st.C,pochmurno i pada proroczy śnieg.

Panie Andrzeju, w mojej miejscowości pojawiły się bażanty, takie małe stadko, podchodzą do zabudowań bardzo blisko, od kope lat nie były ty obserwowane. Staram się je dokarmiać gotowanymi ziemniakami, które zostają z obiadu chętnie je zjadają razem z innymi ptakami, czym można je jeszcze dokarmić to takie wspaniałe ptaki. Pozdrawiam życze miłego dnia, Józef z Rudawy.


Szanowny Redaktorze Słucham Pana i WIELKIE RZESZE LUDZI w Polsce I NA ŚWIECIE Błagam o apel do Komisji Europejskiej -nie wolno wydać zgody na budowę gazociągu po dnie Morza Bałtyckiego- to koniec byłby naszego morza. ...MORZE ,NASZE MORZE WIERNIE CIEBIE BĘDZIEM STRZEC... te słowa piosenki niech nie będą fikcją. Wiele może zrobić apel do wszystkich państw nadbałtyckich,za pośrednictwem POLSKIEGO RADIA Z wyrazami szacunku Halina Pluta


Witam Pana i serdecznie!

[...] Dzisiaj - poza coraz mniej liczną grupą osób w słusznym wieku - mało kto wie kim była Matysiakowa, za to “Zalewskiego” znają i te piegowate urwisy i ludzie wiekowi. Zwrot: “Zalewski mówił...” jest tak popularny, tak często słyszany, że dalibóg nie pamiętam żeby kiedykolwiek tak często powoływano się na któregokolwiek z naszych poczciwych Matysiaków!...

Przemysław Sambor Zarzycki


Z wielką przyjemnością słucham pana wypowiedzi na temat przyrody , historii, i innych ciekawych wydarzeń. Jestem wierna słuchaczką prognozy pogody podawanej przez Pana na antenie Polskiego Radia.Zgadzam się z Panem co do tych kikutów o których mówił pan dzisiaj , jest ich coraz więcej jak to okropnie wygląda. Wycinanie drzew całkiem to jedna sprawa ,a ścinanie im całych koron to druga sprawa. W wielu miastach tak się dzieje. Na ten obraz głupoty ludzkiej to aż trudno patrzeć, wycina się zdrowe dorodne drzewa pytam w imię czego? bezpieczeństwa?lenistwa przy sprzątaniu jesienią liści? to jakaś plaga. Przy domu w którym mieszkam rośnie ogromna lipa, od jakiegoś czasu jest to Pomnik Przyrody lecz i na tą lipę były już zapędy aby ją wyciąć. Ta lipa rośnie na prywatnej posesji, a wyciąć chciały ją osoby postronne. Są tacy w naszym społeczeństwie dla których przyroda nic nie znaczy. A za parę lat to ze słoiczkiem po tlen do lasu? A co będzie gdy las też ktoś wytnie? Więc bardzo się cieszę że Pan mówi o tych sprawach . Pozdrawiam życzę dużo zdrowia,ciekawych prognoz i weselszych relacji na temat przyrody. MM


Panie Andrzeju dziś tj. 29.01.09r. okolo godz.11 widzialam dwa lecące bociany w Aleksandrowie Łódzkim.Lecialy z poludnia na pólnoc.Czy to możliwe?Widzialam z koleżanką ,bo jakbym byla sama to bym zwątpila czy dobrze widzę.Bardzo bym byla wdzięczna gdyby mim Pan odpowiedzial czy to możliwe o t ej porze.Slucham |Pana codziennie w eko radio o godz. 8.30.

Serdecznie pozdrawiam Barbara z Aleksandrowa Łódzkiego


Dzisiaj rano zaobserwowałem ze znajomymi klucz dzikich gęsi (19 sztuk), leciały nisko z południowego-zachodu na północny-wschód i było słuchać ich "gęganie". Mieszkam w Ćmiszewie koło Sochaczewa, w woj. mazowieckim.

Pozdrawiam EkoRadio. Bogdan


Szanowni Panstwo! Czy mozna sie dowiedziec jaki pokarm i dla jakich ptakow stosowac, szczegolnie dla sikorek.

Gorace powitania z Truskawca, Ukraina, Lwowske wojewodztwo.

Michael Rosenberg.

***

Bardzo nas cieszy list, który nadszedł z Truskawca na Ukrainie. Serdecznie pozdrawiamy wszystkich słuchaczy którzy chętnie sięgają do polskich programow. Odpowiadajc na pytanie, radzimy, aby karmienie w zimie ptakow opierac przede wszystkim o pozywienie suche, pozbawione wilgoci: ziarno, kasze oraz tluste kawalki sloniny. Ptaki w zimie rowniez na Ukrainie wymagaja wielkiej troskliwosci i ochrony. Pozdrawiamy serdecznie i konczymy pytaniem: czy w dalszym ciagu w Truskawcu mozna pic "naftusie". Byla to lecznicza woda mineralna i zjezdzalo sie do Truskawca na picie wielu Polakow z calej Polski.

EkoRadio

***

Owszem. Naftusia jest jak i byla spora liczba przybywajacych na kuracjach. Po odzyskaniu niepodleglosci na ulicach slychac polski jezyk, czego wczesniej nie napotykano. Odzyskalismy po wielu latach "braterskiego panowania wschodniego "czerwonego" sasiada" swoj koscol - naprawde sliczny - pod patronatem ojcow redemptorystow. W parku na nowo otworzony na starym miejscu pomnik Mickiewicza. Serdecznie zapraszam!

Michael Rosenberg.


Szanowny Panie Andrzeju!

Jesteśmy fanami pańskich audycji. Bardzo dziękujemy za to co Pan mówi na temat patriotyzmu, elegancji, kultury. Są to wartości, o których się nie mówi w radio. A jak bardzo są potrzebne. Że czasami brakuje czasu na prognozę pogody? Jedyna rada - przedłużyć czas trwania audycji. Panie Andrzeju z wielką życzliwością chcielibyśmy przypomnieć Pana słowa wypowiedziane kilka lat temu "wiatr to jest termin meteorologiczny; wiatry to fizjologia". Pouczeni przez Pana, jesteśmy uczuleni na poprawność używania tych terminów. Wczoraj w audycji rannej o 8.32 usłyszeliśmy - 'będą silne wiatry".

Przesyłamy serdeczności i ukłony. Prosimy tak nadal trzymać. Pański imiennik Andrzej Czarnocki (z rodziną) z Kielc


Witam Szanownego Pana Redaktora To doskonała inicjatywa, czynienia sobie wzajemnych uprzejmości, wzajemnej pomocy, szczególnie ludziom starszym, podania nie tylko tej przysłowiowej...ręki. Właśnie! Ręki! Nie trzeba mieć wielkiej wyobraźni, by nabyć przekonanie, jak nasi bliźni potrafią mieć brudne ręce i co potrafią swoimi rękami robić, by po chwili uprzejmie nam rękę podawać.

Proponuję więc, by równocześnie z akcją uprzejmości, apelować o higienę, czyli pod każym względem, czyste intencje!. A swoją drogą, dawno, dawno temu namawiano nas do witania się baz podawania rąk... ala to juz całkiem inna sprawa. Dziękuję i Pozdrawiam, Ireneusz Jaworski


Słucham Pańskich prognoz pogody i zawsze kilku zdań o ekologii, które gorąco popieram. Przyzwyczajenia i bezczynność naszych rodaków do niszczenia naszego środowiska są chyba wynikiem niewiedzy. Pańskie wysiłki jednak mogą zaowocować teraz, a może w następnych pokoleniach przez informacje i zalecenia, które Pan podaje.

Interesuje mnie szczególnie bezmyślne spalanie plastików w piecach domowego ogrzewania. Mieszkam w małej miejscowości w Lubsku, gdzie w sezonie ogrzewczym, sądząc po zapachu z kominów jest to nagminne. Aby te pańskie apele trafiły do wyobraźni naszych mieszkańców, chciałabym aby Pan poparł je danymi chemicznymi spalania plastików. chyba najlepiej na antenie radiowej, może choć kilka kilogramów nie zostanie spalone. Oto dane:

Ze spalenia 1kg poliuretanów (są to butelki, wykładziny gąbczaste, gąbki) powstaje od 30 do 50 litrów cyjanowodoru, popularnie znanym jako kwas pruski. Ze spalenia 1kg PCV (polichlorek winylu) powstaje ok. 280 litrów gazu chlorowodoru, który w połączeniu z wodą przeistacza się w kwas solny (HCL).

Serdecznie pozdrawiam: Karolina Tosza


Witam serdecznie w Nowym Roku i na wstępie składam serdeczne z zatroskanego o los lasów serca płynące życzenia wszelkiej pomyślności i wytrwałości w dążeniu do realizacji celów osobistych i społecznych.

Problem CO2 jest na pewno alarmujący lecz tak naprawdę to aktywność słońca jest główna przyczyną jego emisji z głębi wód oceanicznych a na to wpływu jako ludzie nie mamy. I jeśli wielcy tego świata tak bardzo martwią się o jego losy to dlaczego pakiety energetyczno-klimatyczne mają być przedmiotem spekulacji giełdowych? Nad tym się zastanawiając doszłam do wniosku, że tak naprawdę nie chodzi o klimat ale o pieniądze. Natomiast emisję CO2 na pewno należy ograniczać i robić wszystko co może człowiek w tym względzie, ale bez szukania sposobu na bogacenie się i tak już bogatych kosztem juz i tak ubogich. Pewnie niedługo przyjdzie czas na dioksyny choć biorąc pod uwagę fakt,że lwią ich część produkują samochody rachunek ekonomiczny wskazuje globalnej finansjerze na nieopłacalność podjęcia tego tematu z uwagi na konieczność ograniczeń komunikacyjnych czyli w efekcie zmniejszenia produkcji samochodów. Jako,że rodzice zamieszkują na wsi obserwuję ze zgrozą,że do emisji dioksyn przyczyniają się masowo mieszańcy palący w piecach czym się da. Tego moglibyśmy uniknąć już od dziś i to zależy tylko od nas! Ale owa, jak Pan to nazwał uśpiona swiadomość ekologiczna, gna nas ku samozniszczeniu. Z drugiej strony gdyby nie opakowania, które ktoś produkuje i na tym zarabia nie byłoby problemu! Czy aby nie dochodzimy do tych samych co zwykle wniosków? O tym,że problem globalnego ocieplenia i energii odnawialnej jest po prostu sposobem na wzbogaceniem się owych 20% - wg.prawa Parety już bogatych - i co nie ma wiele wspólnego z interesem narodowym - może świadczyć jeszcze jeden fakt. Mama moja - zresztą sołtys wsi - jest bardzo zainteresowana tymi problemami. Należy do stowarzyszenia, w którym funkcjonuje zespół profesjonalistów, którzy opracowali kilka proekologicznych projektów na produkcję energii na skalę pojedynczej rodziny. Jest to projekt małej elektrowni wiatrowej, deszczowni ogrodowej zasilanej w ciepło przez baterie słoneczne, urządzenia odzyskującego ciepło utracone z trzonów kuchennych oraz projekt letniego domku w kształcie piramidy ogrzewanego przez baterie słoneczne na bazie starych,wymienianych okien, a także ogrzewania geotermalnego domku jednorodzinnego. Próby uzyskania jakiegokolwiek wsparcia dla realizacji tych projektów przez administrację rządową czy samorządową spełzły na niczym. Stowarzyszenie nie posiada na tyle środków finansowych aby samo mogło realizować owe projekty. I gdzie tu troska o klimat, człowieka czy środowisko naturalne? Dodam, że owe projekty zyskały wyróżnienie w 2005r. na VI Międzynarodowym Konkursie EKO-2005 organizowanym przez Stowarzyszenie Polskich Wynalazców i Racjonalizatorów za orginalne rozwiązania sposobów wykorzystania ekologicznej energii w budownictwie mieszkaniowym. Panie Andrzeju dochodzę czasem do wniosku, że i Pan i moja mama i mój tato leśnik walczycie na próżno ale chyba nie należy tracić nadziei i cieszę się, że choć czasem mogę na antenie mediów usłyszeć głos człowieka prawdziwie zatroskanego o naszą piękną ojczyznę.

Pozdrawiam serdecznie Justyna Lewko - Darz bór


Szanowny Panie Andrzeju Mamy zimę jaką chcieliśmy, chcieliśmy śnieg, mróz no i mamy to wszystko. Dla niektórych ludzi zima jest frajdą i dobrą zabawą na śniegu a dla innych uciążliwą porą roku gdzie trzeba się solidnie ubierać, odśnieżać drogi, podwórka. Owszem jest to uciążliwe, ale czy myśli ktoś o naszych kochanych zwierzętach, które poprzez duże mrozy i śnieg cierpią głód. Apeluje dokarmiajmy zwierzęta, czy to ptaki, czy inne czworonogi. Dla nich każda przysłowiowa kromka chleba jest ważna. Człowiek może zarobić na jedzenie a zwierze w wielu wypadkach jest skazana na pomoc ludzi. Dbajmy o nasze zwierzęta bo to też istoty żyjące i tak jak my czyją zimno i głód.


Proszę pisać na temat karmienia ptaszków podczas tak niskich temperatur. Karmię sikorki słonecznikiem.Kupiłam dwa rodzaje ziaren .Sikorki wolą te duze ziarenka a nade wszystko lubią orzechy które trzeba im rozłupać. Przesylamyp[ozdrowienia dla Niezapominajek.


 

Do maili opisujących bezmyślność, głupotę i fałszywie pojętą oszczędność ludzi spalających śmieci z gospodarstw domowych chcę również dodać swój w tej sprawie. Otóż w okolicy Skarżyska-Kamiennej gdzie znajduje się zakład sortujący odzież używaną ludzie zatrudnieni w tym zakładzie w domowych piecach CO zamiast węgla lub drzewa spalają odzież nie nadającą się do dalszego przerobu ( najczęściej z tworzyw sztucznych ). Traktują to niemal jak dawny deputat węglowy. Korzyści ma z tego zakład bo nie musi jej utylizować i ten co spala bo ma za darmo opał, a koszty ponosimy wszyscy, a szczególnie mieszkający najbliżej, gdzie w okolicy spalania jak wyraził się znajomy tworzy się krematorium. Jak długo jeszcze taki stan ma trwać, czy nie ma odpowiednich przepisów zabraniających tego procederu bo na wyrozumiałość ludzką w czasach pazerności i zachłanności materialnej trudno liczyć!.


Szczęść Boże! Polacy z swoich lasów zrobili gościom z zagranicy wystawę z "Polnische Wirtschaft". Zyczę Sz. P. Andrzejowi, że jego apele kogoś pobudzą, ale ja uważam, że łatwiej i taniej będzie zakładom komunalnym otworzyć składowiska, dokąd takie worki moża przywieźść, zamiast zbierać już po wyrządzeniu hańby Polsce po lasach.

Ks Eduard Gogollok


 

Jestem na kuracji w Lądku Zdroju. Problemy z kręgosłupem, to wyjazdy częste do stolicy polskiej rehabilitacji ruchowej. Każdego roku to samo, tak jest od lat. Kiedy przychodzi jesień, troszkę sprząta się liście spadające z drzew, ale od listopada, do marca nie sprząta się wcale. Zwłaszcza w części uzdrowiskowej leżą na ulicach i poboczach, w przydrożnych laskach stosy brudnych liści, na nich torebki folioe puszki po piwie, inne akcesoria po słodyczach, czipsach. To lezy miesiącami, nie tygodniami. Płacimy tu opłatę klimatyczną, ale władze miasta nie robią nic, byśmy mogli spacerować po czystych ścieżkach, podziwiać przecudne krajobrazy, brud, brud, straszny brud i trzeba to wdychać. Od 3 tygodni nie widziałem tu ani jednej osoby sprzątającej, te same śmieci otaczają znany bardzo wojskowy szpital rehabilitacyjny, parki, otoczenie zabytkowego Wojciecha, Cesarz Franciszek, który tu przyjeżdżał na kuracje, pewnie przewraca się w grobie. Ostatnio pojawiły się na chodnikach kupki piasku, pewnie tak sobie drogowcy przygotowali zabezpieczenie przed zimą. Do tych kupek pieski robią kupki, ludzie to rozdeptują,taki rozgrzebują. Kiedyś taki piasek umieszczano w moim mieście w skrzynkach, w Lądku prosto na chodniku, na najbardziej uczęszczanych szlakach komunikacyjnych, między sanatoriami. Wywizę z Lądka zdjęcia, mnóstwo zdjęć, by zniechęcać ludzi do odwiedzania tego strasznie zaniedbanego miasta. W rynku remontuja kamieniczki, podobno ze środków unijnych, a miotłą poruszać nie ma kto. Wstyd mi, Polakowi za takie miejsca. W Krynicy Zdrój sadzi się kwiatki na skwerach nawet w listopadzie, nawet jeśli na tydzień, bo spadnie śnieg ale o tej porze z lupą trzeba byłoby szukać listka na trawnikach tego kurortu. W Lądku sprzątacze pojawią się na ulicach przed Wielkanocą, tak jest każdego roku. Pewnie siedzą i modlą się o śnieg wyjątko gorliwie, wtedy mają jeszcze więcej wolnego i nic nie widać. A dziś rano. ok. godz. 7 była w Lądku piękna tęcza, mam zdjęcia, jak się uda Panu wysłać, tak zrobię. Jeśli nie stąd, to domu, z własnego komputera.

Pozdrawiam Zbyszek T. Kraków


szanowny panie redaktorze

dziekujemy za to ze w przypomina pan w swoich audycjach o tym ze miejscem na smieci jest kubel a nie piec albo las,. patrzac na nasze drogi i lasy efekty sa na razie mierne ale moze ta kropla wydrazy z czasem skale. mam kilka pytan moze pan potrafi na nie odpowiedziec dlaczego unia europejska doplaca do wielohektarowych plantacji akurat orzecha wloskiego.nie wiem jaka szczegolna role odgrywa to drrzewo w polskiej przyrodzie chodzi o wiewiorki,meble,ciastka orzechowe? przeciez sadzonki moga zmarznac i ttrzeba je podlewac. dlaczego w sprawie emisji co2 nie uzyjemy atutu jakim sa lasy i tereny zielone ktore go pochlaniaja.wtedy to co mamy i to co posadzimy bedzie mialo wymierna wartosc w euro a to czasami jedyny skuteczny argument. czesto widze taki obrazek.stare zdrowe drzewo wyciete a obok sadzonka nowego.kiedy i czy ten patyczek bedzie drzewem majacym znaczenie dla srodowiska.kto jest odpowiedzialny za wycinanie drzew?wojewodzki konserwator przyrody nic nie moze to po co on tam jest ? moze poswiecil by pan troche czasu na to jakie rosliny sadzic i siac w przydomowych ogrodkach.to moglaby byc lekcja patriotyzmu wiedziec co w polsce rosnie i komu, czemu ma sluzyc do uslyszenia.

stala sluchaczka daniela z zach.pomorskiego


W świąteczne przedpołudnie Bożego Narodzenia 2008 roku znalazłem w swoim archiwum z lat szkolnych taki oto wycinek prasowy ( Gromada Rolnik Polski - listopad 1971) :

CHŁODNIEJSZY KLIMAT

Uczeni duńscy zbadawszy lodowce Grenlandii uzyskali obraz zmian klimatu naszej planety w ciągu ostatniego tysiąc- lecia i wysnuli stąd wnioski o przebiegu tych zjawisk w najbliższej przyszłości. Okazało się, że najcieplejszym okresem w ciągu ostatnich lat było dziesięciolecie 1930-40. W ostatnich latach - choć w ostatnim roku trudno w to uwierzyć - klimat ulega ochłodzeniu i proces ten ma trwać jeszcze około 10-20 lat. Potem nastąpi ponowne ocieplenie, z najgorętszym okresem w latach 2010-2020, chłodniejszym jednak niż lata trzydzieste naszego stulecia.

Mój komentarz - nie ma w tej prognozie żadnej mowy o tak dziś nagłośnionym " efekcie cieplarnianym". Człowiek ma bardzo mały udział w emitowaniu CO 2 . W ostatnich latach ten swoisty ruch cieplarniany jest raczej nowym ruchem ideologicznym, na którego czele stoi samozwańczy "kapłan" Al Gore.

W dniu Bożego Narodzenia życzenia zdrowia i pomyślności Panu Andrzejowi Zalewskiemu zasyła Andrzej R., ogrodnik gm. Iława


Witam Pana,

Kiedy tylko mogę, słucham Pana audycji w radiu. Gorąco popieram wszelkie apele ekologiczne, a w szczególności te, które dotyczą naszych polskich lasów. Myślę, że nie zdajemy sobie sprawy, z tego jakie cuda w postaci polskiej przyrody posiadamy. Dla potwierdzenia mych słów, dla tych, którzy nie przywiązuję do tego wielkiej wagi, polecam wszystkim słuchaczom scenęz filmu jakże popularnego o przygodach kanoniera Franka Dolasa, kiedy tenże bohater przypakowo znajduje się w Polsce i również przypadkowo odczytuje drogowskaz z odległością do Lublina. Padają tam przepiękne słowa: "Polska ! Najprawdziwsza Polska !" I biegnie przez pola obsiane zbożem... Kocham tę scenę i kocham Polskę z jej piękną przyrodą !

Gorąco pozdrawiam i życzę Panu i całej Redakcji EkoRadia Wesołych Świąt

Magda Ofierzyńska

Poznań, dn. 19.12.2008 r.


 

Panie Andrzeju .... Ośmielam się skreślić kilka swoich przemyśleń i spostrzeżeń na temat ochrony środwiska... mieszkam na obrzeżach Krosna, malowniczego miasteczka położonego na Podkarpaciu ,mam ogródekparę krzewów i drzewek i tu przechodzę do sedna sprawy... jesienią kiedy wygabiliśmy liscie kasztanowca,poprzycinalsmy krzewy postanowilismy to palić i kiedy tylko ogien zaczął sie rozpalać przyjechała straż pożarna/widocznie ktoś ich zawiadomił/ i natychmiast pod karą kazali nam zgasić/zaznaczam,ze to były tylko patyki młe i liście/,kiedy patrzeę jak w centrum stolicy niemal codziennie palone są opony, jakieś kukły to ze zdziwieniem i niedowierzaniem pytam,gdzie ekolodzy,gdzie Ci walczący o ochronę środowiska,gdzie choć słowo w mediach na temat zanieczyszczania powietrza. Moje małe ogniski było tylko z patyków i liści kasztanowca,a tam smród i opony,czy doprawdy nikt tego nie widzi, nie dostrzega??????? Pozdrawiam i życzę dużo dobrego od świata całego. Stała przeglądarka Pana stronek........niezabudka


Dzień dobry Panie Andrzeju. Prawie codziennie słucham Pana audecji w I programie PR i szanuje Pana miłość do przyrody a do naszych lasów zwłaszcza . Mam jednak pewne wątpliwości czy ta ekologia to nie jest pretekst do zdobywania sławy , uznania i pieniędzy. jak ide do lasu i widzę te stert śmieci to zadaję sobie pytanie z jakiej przyczyny w Niemczech płaci się kałcję za wszystkie butelki a u nas tylko za nieliczne. Jednozdaniowa ustawa zabraniająca sprzedawanie wyronów pakowanych w bytelki , kartoniki lub inne opakowania plastikowe bez kaucji jest zabronione , a ten co nie prowadzi skupu ma zakaz sprzadaży i po sprawie. Z lasów w ciągu kilku tegodni znikneła by większość śmieci. Ale co obchodzi amerykańskiego producenta butelek , algielskiego producenta napojów i portugalskiego właciciela marketu czystość polskiego lasu . Szybko sprzedac i zapomnieć. Ale czemu t.zw. ekologowie zawracaja głowe wydumanymi problemami a nikt nie postawi tamy śmieciom to jest dla mnie zagadka. Nie dostaną z tego powodu kasy? Pozdrawiam Marek Zawadzki


Berlin, dn. 15.12.2008 r.

Panie Andrzeju,

Z tym niemal katastroficznym sposobem przedstawiania przez Pana różnicy temperatur na terenie Polski (dzisiaj n.p. 10 ^o C), jako anomalii pogodowej, to lekka przesada.

Jako inżynierowi budowlanemu jest mi znany podział kraju na strefy klimatyczne i fakt ten jest uwzględniony w normach budowlanych. W zależności od strefy klimatycznej dla lokalizacji obiektu projektuje się, między innymi, głębokość posadowienia fundamentów tak, aby wykazywały one pewną odporność na negatywny wpływ mrozu. Wiadomo , że takim polskim biegunem zimna jest miejscowość Sejny.

Jeszcze jedna uwaga. Często przytacza się opowiadania starszych ludzi lub książkowe opisy mroźnych zim w Polsce przedwojennej po to , żeby spotęgować katastroficzny efekt ocieplenia klimatycznego. Zapomina się jednocześnie, że ta dawna Polska to w dużej części kresy wschodnie o całkowicie specyficznych, bo kontynentalnych, właściwościach klimatycznych.

Czy zechciałby Pan te drobne moje uwagi uwzględnić w Pańskich opowiadaniach i relacjach pogodowych?

Z serdecznymi pozdrowieniami

/Andrzej Wiłun/

Od Red.: Ciekawy list naszego słuchacza z Berlina zamieszczamy w całości. I pozostaje on dyskusyjnym listem. Nasze opisy nie powinny być odbierane przez słuchaczy w sposób katastroficzny, bowiem temp. +10 stopni w grudniu lat temu 15 czy 20 zdarzała się, ale nie tak często jak obecnie. To, co uważamy za sygnał anormalny to nieustanny podział w grudniu Polski na 2 obszary termiczne. Wschodnia i południowo-wschodnia część raczej cieplejsza, a północno-zachodnia raczej chłodniejsza. W tym roku od wielu tygodni notujemy nad Polską codzienną różnicę temp. maksymalnej sięgającą 12 stopni. Również w tym roku z uwagą przyglądamy się trwałemu zjawisku fenowemu przechodzącemu wyraźnie od Alp szwajcarskich aż po Karpaty wschodnie. W dalszym ciągu uważamy, że opisywany szeroko i dyskutowany efekt cieplarniany obciąża życie Europejczyków, zwłaszcza w części zachodniej i centralnej.


Dzisiaj (11.12.2008r) w zamglony i ponury ranek w Katowicach rozśpiewał się kos! Pozdrawiam Katarzyna Dziurka

 

Czy pan wierzy czy nie wierzy, ale wczoraj w sobotę w Lubrzy woj. Lubuskie widziałem krążących oczywiście z klangorem 6 żurawi.

O pomyłce nie ma mowy, bo mają tu lęgowiska i znam je bardzo dobrze.

Z poważaniem !!

Tadeusz

Bentkowski


 

Dzisiaj 07-12 w południe poszlismy do lasu na spacer i nazbieraliśmy koszyczek grzybów, okazałych kurek.Własnie się gotują i dom cały pachnie grzybami. Pogoda jak na 7 grudnia ni to jesienna ni to wiosenna i wszystko wskazuje na to że do zimy jeszcze daleko. Pozdrawiamy EkoRadio. Nowa Święta k/ Złotowa


Panie Andrzeju, Ma Pan kontakt z Programem I Rdia i może ma Pan wplyw na audycje TVP 1 , Proszę spróbować umieścic w szczycie oglądalności 3 minutowe spoty o ekologii. Śmieci w lesie, szamba w strumykach itp. Możemy błagać ludzi o czystość ale to jest tylko i wyłącznie kultura. Od tego są Państwowe media. A tu cicho !! W samochodach spędzamy spory kawalek naszego życia, ale nadal wyrzucamy przez okno śmieci z samochodów, nie jesteśmy uprzejmi dla współużytkowników dróg, "O" kultury i "O" audycji na ten temat .Ale za to media pięknie "biją pianę " na bezsensowne tematy. Ma Pan we mnie partnera o ile będę mógł byc pomocny. Pozdrawiam Andrzej z Gliwic


Szanowny Pan

mgr inż. Andrzej Zalewski

Pragnę podziękować Panu za wszystkie pana audycje emitowane w Pr. I Polskiego Radia, których udało mi się wysłuchać. Za ich mądry patriotyzm, za przypominanie naszej historii, bohaterstwa naszych przodków, naszych skarbów kultury i zasobów przyrody.

Jeśli pan pozwoli podzielę się z Panem moimi obserwacjami zjawisk w przyrodzie, a dokładnie prognozą z nich się wywodzącą.

Jest to przy tegorocznych anomaliach szalenie trudne, ale spróbuję, mimo, że ostatnio Pan powiedział, że zimy dla Polski nie widać na mapach synoptyków, (którzy w maja dostęp do danych światowych, programów komputerowych i symulacji meto):

Dla Krakowa i terenów na południe od Krakowa:

6.12.2008 Pojawią się temperatury ujemne i przymrozki nocne, ( z tolerancją do 36 godzin wcześniej – Barburka! lub 36g. później).

13.12.2008 Powinien spaść drugi tej jesieni śnieg ( z tolerancją do 36 godzin wcześniej lub później),

Z tych powodów warto kierowcom przypomnieć, że od temperatury poniżej + 7 st. Celsjusza jeździmy na oponach zimowych, a na mokrym ściegu nawet przy plus 3 st. kraksy są bardzo kosztowne.

Jeśli te prognozy się nie spełnią to czekają nas bardzo zimne niespodzianki na wiosnę i z tego powodu nie cieszyłbym się z obecnego braku ochłodzenia i zimy.

Życzę pogody ducha i sił witalnych, a przede wszystkim kontynuacji pańskich działań. Do życzeń dołącza się moja mama.

Za pana pośrednictwem przekazuje pozdrowienia dla wszystkich słuchaczy i dla zespołu Pr. I Polskiego Radia.

Pozostaje z wyrazami szacunku

Sławomir Hapoński

architekt-rzeźbiarz

Kraków 03.12.2008


 

OD NIEDAWNA JESTEM UŻYTKOWNIKIEM INTERNETU, ALE OD WIELU LAT Z DUŻYM ZAINTERESOWANIEM SLUCHAM AUDYCJI EKORADIA POD RED. PANA ANDRZEJA ZALEWSKIEGO.WRESZCIE TRAFILEM NA STRONĘ POLSKIE NIEZAPOMINAJKI.MOIM ZDANIEM JEST ONA NIEZWYKLE CENNA I POUCZAJĄCA. TROSKA O POLSKĄ PRZYRODĘ JEST POTRZEBNA NAM WSZYSTKIM! A LASY NIECH POZOSTANĄ NASZYM NARODOWYM SKARBEM. "Nie bylo nas byl las- nie będzie nas,czy będzie las?" WZRUSZA TEŻ AKCENT PATRIOTYCZNY-POLSKA FLAGA Z NIEZAPOMINAJKAMI-NA TEJ

STRONIE.

LĄCZE WYRAZY SZACUNKU I SERDECZNE POZDROWIENIA RADIOSLUCHACZ Z ELBLĄGA


Panie Andrzeju staram się słuchać Pańskich audycji o każdej porze i serdecznie Panu dziękuję że jest PAN Z NAMI tz. nami rolnikami i tak często Pan wspomina naszą pracę nasz trud.Bardzo dziękuję że wspomina Pan nasz region Pałuki i nie zapomniał Pan o tych naszych pięknych lasach. Serdecznie pozdrawiam Pana i całe Ekoradio.

Słuchaczka z Chomiąży .

 

Szanowny Panie Andrzeju,

Mieszkam przy lesie pod Warszawą. Prawie codziennie idę na spacer do lasu. Zabieram z sobą siatkę na ewentualne smieci I druga na ewentualne grzyby w sezonie. Sieżki którymi chodzę już są czyste. Segreguję smieci, ale nie oddaję ich slużbom porzadkowym, lecz odwożę do skupu (zlom, makulatura, puszki-aluminium, butelki). Zrobilam skarbonkę I na przestrzeni tych trzech lat do kiedy TU mieszkam I do kiedy postanowilam, że moje spacery Po lesie będa bardziej efektywne, w mojej skarbonce jest już prawie 700 zl. Obliczylam że wywóz mieci z mojej posesji MI się zwraca, a nawet mam nadwyżkę. Teraz mam plan, że kupię sobie za te pieniądze wreszcie porządny rower na którym bedę jeździć Po tym "moim" lesie.

Las jest życiodajny! Kocham go!

Pozdrawiam serdecznie!

Elżbieta J.

 

Drogi Panie Andrzeju !

Slucham Pana w Australii

bardzo milo sluchac Panskiego glosu

opowiadajacego o pogodzie w Polsce

Wszystkiego Najlepszego


Rolland


Szanowni Państwo, Pan Andrzej Zalewski wspominał dzisiaj w radio o zbliżającej się zimie i

apelował do służb miejskich o mobilizowanie sił do odśnieżania dróg.

Warto jednak pamiętać o negatywnych skutkach takich operacji dla przyrody i miejskiej zieleni. Mieszkam w Warszawie na Żoliborzu - ilość soli wysypywana na drogi i chodniki była w minionych zimach niejednokrotnie grubsza od warstwy sniegu który spadł. O ile sól wysypywana na drogi spływa kanalizacja do Wisły (zapewne ma to negatywny wplyw na stan wody w rzece) to solenie chodników podlegajacych Dzielnicy Żoliborz skończyło sie tego lata wycięciem wielu drzew. Sól z chodników niestety bezpośrednio przedostaje sie do gleby i powoduje usychanie rosnących obok drzew. Jako przykład - drzewa rosnące wokół parku przy ul. Kozietulskiego i Felińskiego (kilkudziesiecioletnie lipy) nie przeżyły ostatniej zimy, uschły i zostały wycięte. Niestety wydział ochrony środowiska Dzielnicy Żoliborz ignoruje mail'e wysłane w tej sprawie. Dlatego uważam, że do apelu do służb miejskich o utrzymanie dróg zimą

powinno dołączyć się prośbe o korzystanie z soli w rozsądnych - niezbędnych ilościach oraz zastąpienie jej na chodnikach miotłą i piaskiem. Być może jest to droższe ale tylko w przypadku gdy do kosztów

nie doliczymy wycinki drzew wiosną i kosztów nowych sadzonek.

Z poważaniem Marcin G.


Szanowny Panie Andrzeju!

 
   Proszę mi wybaczyć, że od razu zwracam się po imieniu, ale jest Pan moim dobrym znajomym z Polskiego Radia - oczywiście ze słyszenia.
   "Wczasy pod gruszą" to rzeczywiście udana nazwa, dowodem czego jest to, że się przyjęła. I to jest najważniejsze kryterium dla nowinek językowych.
   Uważam jednak, że nie należy tego robić za wszelką cenę ("na siłę" - oczywisty rusycyzm). Są ludzie, którzy pragną koniecznie wywrzeć swoje piętno i w ten sposób się uwiecznić. Nie najlepszym przykładem był min. prof. Kotarbiński, który używając swego autorytetu naukowego starał się wprowadzić słowo "spolegliwy" na określenie osoby, na której można polegać. Tak, jakby w ogóle istnieli tacy ludzie - człowiek sam na sobie czasem nie potrafi polegać... Zresztą kto komu dał prawo, w dobie równości, wymagać od kogokolwiek, żeby był tak mu wierny i podporządkowany? - Dla mnie s-polegliwy to bardziej taki, któremu się często zdarza polegiwać.
 
   Przejdźmy teraz do "zapiątka" - za blisko mu do "zapiętka" np. w obuwiu.
   Mnie też mierzi "weekend", ale nie widzę dobrej alternatywy. Poczekajmy, może wreszcie ktoś trafi. "Niezapominajki" to oczywiste podlizywanie się Panu, a tym się brzydzę. "Niedzielnik" - śmieszny. Samo słowo "niedziela" chyba pochodzi ze starosłowiańskiego określenia dnia, w którym się nie pracuje - "nie dziela". Niedzielnik to delikatnie mówiąc "nierób", leń. "Labówka" to wyraźny slang.
   "Koniec tygodnia" brzmi dosyć naturalnie i żadna to "laba", lub "sielanka" mając na uwadze, że wielu korzysta z tych dni, żeby zrobić to, na co nie ma czasu w dni robocze.
   Niemcy "Po prostu mówią wochenende ", tylko piszą "Wochenende", bo upodobali sobie pisać rzeczowniki dużą literą.
 
     Mnie także nie podobają się angielskie "makaronizmy". Niestety w artykule o osuwiskach też zakradł się podstępnie wyraz niepotrzebnie zapożyczony z angielskiego, który wykoślawia nasze zrozumienie słów. 
   Chodzi mi o słowo "projekt" (zdanie "SOPO jest dużym projektem, jednym ..."). Użyte zamiast naszego rodzimego, choć może nie najporęcznieszego, "przedsięwzięcia". Po polsku "projekt", to plan zbudowania, lub wykonania czegoś, nie raz ze sposobem tego wykonania - w postaci rysunków i opisów. Pewne środowiska przez snobizm, ale również przez słabą znajomość, lub brak poszanowania dla mowy ojczystej, przyjęły już to słowo jako "odpowiedniejsze". SOPO jako przedsięwzięcie ma zapewne jakiś plan działania i zostało jakoś zaprojektowane i chwała mu.
 
   A czy przypadkiem słowo "biotopping" (kogo się tu topi?) nie jest kolejnym śmieciem językowym?
 
   Ciekawe są uwagi wzięte z Kalendarza leśnego 1926.
   Pogoda interesowała mnie niemal od dzieciństwa. Pamiętam surową zimę 1939/1940 (jak widać nie jestem już teraz taki młody). Mieszkałem wówczas w mieścinie Łapy w białostockiem i w styczniu i lutym robiłem wykres temperatury odczytywanej na termometrze zaokiennym. W tym okresie temperatura spadała parę razy poniżej -40 C (było nawet -42 C) i utkwił mi w pamięci przypadek, gdzieś na początku lutego, że jednego dnia było wieczorem +1,5 C, a następnego dnia rano -39 C. Może ma Pan możliwość sprawdzenia tego gdzieś w zapisach meteorologicznych?
   Potem nadarzyło mi się obserwować pogodę w ciągu pięciu zim, jakie "bawiłem" (jak powiada Jerzy Hoffman - też Sybirak) w słynnym Tobolsku, gdzie po aresztowaniu mego Ojca zostałem w 1941 r z Mamą wywieziony przez sowietów na Syberię. Już wtedy interesowałem się fizyką (którą potem po powrocie do kraju ukończyłem na UW) i określałem za pomocą psychrometru i odpowiedniej tabeli wilgotność wzgledną - i z dobrym skutkiem przewidywałem nocne spadki temperatury przy bezchmurnym niebie. Tam średnia temperatura stycznia i lutego wynosiła około -30 C, do szkoły chodziło się (miałem tę możliwość) do -40 C, a gdy mróz zelżał np. do -25 C miejscowi mówili, że jest "ottiepiel" - czyli odwilż. Raz w ciągu tych długich pięciu zim temperatura spadła poniżej -50 C. Wtedy nikt nie wychodził z domu. Nawiasem mówiąc mieszkaliśmy, łącznie 8 osób, jak się później okazało w domu zbudoawnym przez zesłańców z powstania styczniowego, którzy nawet zbudowali w Tobolsku kościół - udało im się stamtąd wydostać w czasie I wojny światowej. Myśmy wrócili w r. 1946.
   Tyle wynurzeń osobistych.
 
   Serdecznie pozdrawiam
                     R.B.

Dzien dobry Panie Andrzeju,

Jak to dobrze, ze kazdego dnia można sluchac Pana madrych rad w Programie Pierwszym Polskiego Radia. Calkiem niedawno mowil Pan o geotermalnych zasobach goracej wody, które znajduja się pod ziemia na obszarze Polski. Czy może Pan rozpropagowywac ten temat!!! Pan ma duzaaaaaaaaaaa sile przebicia.

Już pare lat temu czytalam, ze Mazowsze lezy wlasnie na takim "plaszczu" goracych wod. Przeciez to może być z czasem alternatywa dla nieziemsko drogiego gazu i elektrycznosci. Jest jednak duzy problem, sadze, to lobby weglowe i gazowe, które blokuje dyskusje na ten temat.

Anna z Warszawy


Witam
Serdecznie redaktora Andrzeja Zalewskiego
Gratuluję nieco spóźnione ukłony za nominacje do Mistrza Mowy Polskiej.
Pokazuję, jak na jednym z kilku sosen posadzonych równocześnie, około 8 lat temu, w Lublinie (dzielnica zachodnia - akademicka), pojawiły sie pędy, jak zwykle podobne w maju. Jeszcze wczoraj trawniki lubelskie były "przeorane" przez krety. Tuż przed zachodem słońca posypał pierwszy śnieg, a właściwie tzw. lodowe krupy.  
pozdrawiam
Jerzy J.
Lublin dnia 18 listopad 2008

Panie redaktorze,martwi mnie taka oto sytuacja w miastach,nagminnie wygrabia sie opadłe liście spod drzew i krzewów,rozumie jedno,że spod kasztanowców to rzecz zrozumiała,ale spod innych, to już skandal,przecież te malutkie istoty i żyjątka ,które chowają sie pod listowiem przed zimą,po prostu są wygrabiane albo odsłaniane i niestety zimy nie przetrwają,dało się zauważyć, że tam gdzie jest brak liści czy ściółki nie ma ptaków,miasto jest coraz to nudniejsze. Proszę o opel w tej sprawie.

Od Red.: Rzeczywiście jest to naszym zdaniem ważny problem utrzymania równowagi przyrodniczej. Spdające liście budują przecież nie tylko siedliska dla różnych organizmów, ale także tworzą próchnicę. Będziemy do tego tematu powracali, prosimy o pomoc.


Szanowny Panie Redaktorze!

To mój pierwszy list do Pana, który mam przyjemność napisać. Parę słów o mnie: Mam na imię Grzegorz ( rocznik 1981 ), ukończyłem Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Mieszkam 25 km od Poznania w małej aczkolwiek bardzo urokliwej miejscowości. Mieszka w niej zaledwie około 1500 mieszkańców. Mamy za to świeże powietrze, jezioro oraz lasy, do których nawiążę w dalszej części listu.

Przede wszystkim pragnę Panu serdecznie podziękować za pana szeroko pojętą działalność. Poczynając od sprawdzających się zawsze prognoz pogody - opatrzonych zawsze ciekawymi opowieściami, poprzez działania proekologiczne w szczególności nawoływania do ochrony ziemi, powietrza oraz wód; jednym słowem przyrody, która jest przecież naszym dziedzictwem narodowym oraz dobrem i skarbem dla przyszłych pokoleń; kończąc na krzewieniu przez Pana postaw patriotycznych w szczególności umiłowania Ojczyzny i drugiego człowieka.

Nawiązując do wspomnianych przeze mnie powyżej lasów, w związku z tym, iż mieszkam w ich niedalekim sąsiedztwie często wybieram się do nich razem z moim dziadkiem na spacery. Uwielbiamy zbierać grzyby. Można rzec, że jesteśmy wręcz miłośnikami zbierania grzybów. W szczególności mój dziadek, który ma skończone dopiero 82 wiosny. Mogę wręcz zaryzykować tezę, że obcowanie z przyrodą dodaje mu sił.

Korzystając z dzisiejszej pogody, postanowiliśmy się wybrać na leśny spacer. I jakie było nasze zdziwienie, gdy dostrzegliśmy w mchu piękne (jak na ten czas oczywiście) grzyby. Kto by pomyślał, że 11 listopada mogą jeszcze rosnąć - a jednak. Były to głównie podgrzybki. Jednak najbardziej nas uradował dorodny prawdziwek.

Kończąc, jeszcze raz serdecznie Pana pozdrawiam, życząc przede wszystkim zdrowia oraz dalszych sukcesów.


Szanowny Panie Andrzeju!

Mam niestety smutną wiadomość. Wczoraj i dziś ( 5 listopada 2008) w Brzozowie na Podkarpaciu wycięli barbarzyńcy prawie wszystkie drzewa w otoczeniu Liceum Ogólnokształcącego.!!! Dzieje się to pod pretekstem modernizacji boisk szkolnych i ułożeniem tzw. sztucznej trawy. A może też w ramach edukacji ekologicznej "zasadzą" również "sztuczne drzewa i krzewy" które nie będą psuć krajobrazu opadłymi jesienią liśćmi. Proszę wybaczyć mi ten cyniczny trochę ton tego listu, ale ciężko mi na sercu . Mam tylko taka nadzieję że kiedyś prawnuki tych "rzeźników " bedą im wdzięczni za to co dziś zrobili.

Pozdrawiam Pana redaktora i całe EkoRadio Zbyszek!


Szanowny panie Andrzeju!.

Dziękuję za super stronę www.niezapominajki.pl Jestem osobą niewidomą i obsługuję Internet przy użyciu programu udźwiękawiającego. I jestem pod wrażeniem zawartości jak i sposobu utworzenia tej strony. Jest ona doskonale czytana przez tzw. screenradery czyli programu do odczytu ekranu. Co prawda nie ma jeszcze możliwości aby taki program opowiadał co jest na obrazkach, ale tekst czyta znakomicie. A tych superciekawych tekstów jest tam mnóstwo. Słucham Pana w "radiu Kielce" i w "jedynce". Pisałem już kilka razy do Pana. Niestety ze względu na utratę wzroku nie jestem w stanie obserwować przyrody, ale kiedyś bardzo mnie to interesowało. Potrafiłem dzięki obserwacji chmur przewidzieć stan pogody na kilka dni do przodu. A wszystkiego nauczyłem się od mojego dziadka. Okazuje się, że starsi ludzie także mają swoje doświadczenia. Na przykład pamiętam, że zimą gdy przed zachodem słońca niebo miało kolor czerwieni to wiadomo było, że w ciągu następnych kilku dni może być silny mróz. Mój sąsiad przewiduje stan zimy na podstawie swojego starego świerka a zwłaszcza na gęstościi i rozłożeniu szyszek na tym drzewie. Początek zimy liczy się od dołu i w zależności jak wiele jest szyszek na drzewie tym słabsza lub mocniejsza będzie zima. Zapytam sąsiada jak w tym roku jest i być może napiszę Panu o tym. O dziwo ta obserwacja się sprawdza. Jednego roku to żartowałem, że coś się świerkowi "pomyliło" i trzeba go zciąć aż tu nagle się pogoda zmieniła i świerk ocalał. Ukończyłem Technikum rolnicze a więc sprawy związane z przyrodą i z ekologią nie są mi obce. Panie Andrzeju a jak Pan przewiduje pogodę na 1 listopada i na pierwszą dekadę listopada. Proszę o dalsze tworzenie i doskonalenie tej strony . Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrowia i wielu lat pracy i umilania nam dnia swoimi ciekawymi opowieściami o ekologii. Pozdrawiam.

Andrzej G. z Księżomierzy koło Annopola nad Wisłą.

Od Redakcji: Jak Państwo widzą, oto list niezmiernie ważny dla każdego z naszych przyjaciół, słuchaczy i czytelników. Wyrażamy tylko radość, iż możemy służyć również ludziom, którzy przy dzisiejszym stanie techniki i elektroniki, mogą brać również czynny udział w życiu.


Witam Panie Andrzeju, donoszę, że u nas na Lubelszczyźnie nadal sa szpaki i jakoś nie widać żeby miały ochotę odlatywać. O tej porze roku nie widziałem

szpaków a od wielu lat je obserwuje i zakładam im budki. Na stałe wychowuje 2 rodziny szpaków rocznie.

Pozdrawiam Adam Kisielewicz


 

Szanowny Panie Andrzeju.

Zgodnie z obietnicą napiszę teraz co nam "mówi" świerk sąsiada na temat tegorocznej zimy. Otóż od samego dołu jest mało szyszek co oznacza iż może być ciepły grudzień i część stycznia. Dopiero na samym szczycie pojawiło się wiele dorodnych szyszek to oznacza iż w okolicach drugiej połowy stycznia i w lutym może być mocniejsza zima i sporo śniegu co chyba byłoby czymś wskazanym. Pozdrawiam.

Andrzej Grabowski z księżomierzy koło Annopola.


 

Szanowny Panie Andrzeju, w wielu miejscach naszego kraju, bez względu na porę roku i na to co się w przyrodzie dzieje, organizowane są różnego rodzaju rajdy pojazdów terenowych i quadów. Samorządy Morąga, Mrągowa Miastka, Brodnicy ... nie sposób zliczyć, zezwalają pseudo sportowcom na ściganie się w lasach, bagnach, rzekach czy śródleśnych strumieniach. Przykre, że na takie barbarzyństwo pozwalają także nadleśnictwa. Znam kilka poligonów wojskowych i twierdzę, że takich zniszczeń środowiska jakie dokonują się na rajdach, tam nie powstają nawet podczas intensywnych ćwiczeń. Jazda kilkudziesięciu i więcej pojazdów przez rzekę /często na odcinku kilku kilometrów/ z wieloma wywrotkami, zawsze kończy się skażeniem wody. Do tego poorane lasy, połamane gałęzie i okaleczone drzewa. Przecież to jest przestępstwo. Szanowni samorządowcy wstydźcie się takiej promocji waszych miast, gmin, powiatów. Szanowni leśnicy, lasy są naszym bogactwem i zdecydowana większość Polaków nie chce, aby stały sie miejscem tak szkodliwych dla nich i mieszkających w nich zwierząt imprez. Poland Trophy, Orlen Trophy itp. to zabawa dla ludzi bez wyobraźni, którzy szkodzą nam wszystkim. Pozdrawiam. Mieszkaniec Mazur.

Od Red.: Autor listu jest nam znany, podobne sygnały mamy nie tylko z Mazur. Co Państwo o tym sądzicie?


Drogi Panie Zalewski, Słucham Pana codziennie szczególnie jak Pan mówi o przyrodzie. Proszę Pana o poruszanie sprawy wycinania drzew przy każdej okazji.Mieszkam w Łodzi i widzę jak dookoła ścinane są drzewa, a najbardziej mi żal kasztanów.Stworzyła się głupia moda obcinania czubków i konarów drzew.Oglądając ten pogrom przychodzą mi na myśl ludzie z poucinanymi głowami i rękami,wygląda to bardzo smutno. Tak jest w parku staromiejskim w Łodzi,gdzie najpierw starano sie chronić niektóre kasztanowce przed szkodnikami a teraz poucinano im wierzchołki oraz konary.KTO TO WYMYŚLA.


 

Witam Ekoradio i Pana Andrzeja.

Połowa października była na wschodzie Polski wyjątkowa pogodna co prawda rano były liczne mgły ale już koło 11 świeciło piekne słońce. W środę koło południa zaobserwowałem kilka kluczy gęsi odlatujących na południe to znak że jesień w pełni. Po południu wybrałem się do lasu w miejscowości Lipowiec na skraju drogi wygrzewal się wąż chyba zaskroniec korzystając z ostatnich promieni słońca. Pozdrawiam Mateusz z Sahrynia powiat hrubieszowski.

 
 

Ostatnimi czasy w mediach komercyjnych  pojawia sie coraz więcej materiałów , reportaży o kibicach które stawiają ich w jak najgorszym świetle , natomiast  pozytywnych akcentów niema prawie wcale . Ja natomiast chce panu pokazać co zrobili kibice  Polonii Bytom. Ich towarzyszenie W Śląskim ZOO zaopiekowało się Orłem Bielikiem ! Poniżej przedstawiam kilka linków do fotek :

http://img95.imageshack.us/img95/6517/bieliknu1.jpg

http://images29.fotosik.pl/283/ca99b2204aaa9dc2.jpg

http://i34.tinypic.com/euq99j.jpg

Są oni pierwszymi kibicami w Polsce którzy taką inicjatywe podjeli.

Nic tyko przyklasnąc takim zachowaniom .

Pozdrawiam Pana , życzę zdrowia !   z szanowaniem Marcin z Pyskowic (19lat)

 

Witam serdecznie(-:
Słuchamy Pana bardzo mądrych i potrzebnych audycji od wielu lat...
Mam nastwione przypomnienie w telefonie na 08:30 ... na Pana ekologiczną prognozę............z Panem, panie Andrzeju zawsze POGODY dobrej słonecznej i ciepłej(-:

Serdecznie dziekuję za zaangażowanie w tak wielką i prawą sprawę - dbanie o nasze wspólne dobro jakim jest przyroda, fauna i flora naszych polskich pól, lasów i łąk....bezcenny skarb tej ziemi(-:

Tak wiele do zrobienia......do naprawienia.....a tak wielu to psuje....to nasze  wspólne przecież dobro..........

Jeszcze raz zapewniam, iż popieramy całym sercem ideę i robimy to co w naszej mocy aby degradacja postępowała jak najwolniej(-:
 Pozdrowienia i życzenia dobrego zdrowia...

Tadeusz Asia Ania Herman z Wrocławia(-:

Czy to możliwe, że para dorosłych jaskółek mając w gnieździe trzy młode jaskółeczki(10-dniowe) adoptowała starszą od młodych o około 10dni jaskółkę, karmiąc teraz je wszystkie. Pytanie jest takie- jak one ją wniosły do gniazda, skoro jeszcze nie potrafi latać???
Czyż nie są mądre i litościwe...


TIRy na tory - odniesienie Internauty:

Szanowny Panie Andrzeju

Przed paroma minutami słuchałem Pana (jak zwykle) i usłyszałem bardzo fajną rzecz nt wykorzystania kolei do zmniejszenia natężenia ruchu „ciężko towarowego” na drogach. OK a nawet bardzo OK jednakowoż diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach:

1)      Nie porównujmy PKP do DB bowiem jest to porównanie – gdybyśmy chcieli przejść do kategorii sportowych -  Realu Madryt i Legii Warszawa. To po prostu przepastna różnica w kulturze organizacyjnej i możliwościach finansowych. Przewożenie TIRów koleją to nie tylko szyny (nasze - poza kilkoma głównymi szlakami -  jakby bardziej zdezelowane od niemieckich) ale cała infrastruktura: terminale, automatyka na przejazdach, wiadukty kolejowe nad drogami itp. Wyobraża Pan sobie ile trzeba będzie stać na „szlabanach” jeśli ruch kolejowy np. się potroi ? Już dzisiaj dojazd do centrum Poznania od strony północno i południowo wschodniej czyli od strony dużego terminala PKP w Franowie/Gądkach gdzie na 4 z 6 wjazdów nie ma wiaduktów to niemal obowiązkowy postój kilkunastominutowy prawie w każdej godzinie doby ( nie próbowałem tylko między 3 a 4 w nocy J).

2)      Konieczność zwiększenia personelu do przeładunków. Byłoby to konieczne ale prawie niewykonalne.  Jedynym sposobem PKP na ograniczenie kosztów w ciągu ostatnich kilkunastu lat było likwidowanie linii (czytaj etatów) oraz personelu pomocniczego w najodleglejszych zakątkach kraju. Emeryci odeszli na wcześniejsze emerytury a nowych kadr się nie kształci. Wiele stacji kolejowych popołudniami i wieczorami zieje kompletną pustką. Około rok temu jadąc jedna z głównych krajowych magistrali kolejowych z Wrocławia do Krakowa stałem w Oławie 40 minut – było około 20.00 – bowiem tzw. „przetaczacze” w tym ważnym węźle kolejowym pracują tylko na jedna zmianę (do 15.00 !!! J ) zatem pociąg którym jechałem nie mógł być przestawiony na inny tor (czy coś w ten deseń) i na coś tam czekaliśmy … tak mi to wytłumaczył konduktor kiedy zapytałem dlaczego stoimy tyle czasu. Szczęśliwie redukcje ominęły Centralną Dyrekcję PKP w Warszawie J która celem usankcjonowania swojej dalszej egzystencji raz na jakiś czas wypuszcza takie balony jak superkolej (300 km/h o czym PR informowało wczoraj) albo TIRy na szynach etc. Produkowanie wielostronicowych świetlistych prognoz przecież prawie nic nie kosztuje (komputer, papier, toner, największy koszt to parotysięczna pensja „warsiafskiego kolejarza” który szlabanu lub lokomotywy  w życiu na oczy nie widział). Na potwierdzenie moje tezy proszę sobie przypomnieć ile to już razy w ostatnich II dekadach media pisały/mówiły o superszybkiej kolei z Warszawy do Wrocławia czy Poznania – obecna odsłona to chyba już 4 albo więcej. Obecnie mówi się o terminie 2018 J - w domyśle panowie w dyrekcji dają sobie dziesięcioletnią zakładkę na nic nie robienie, około 2015 stworzą pewnie nowy program superszybkiej kolei w którym termin realizacji będzie się sytuował koło 2025 itd. Itd. Itd. Nie chcę być czarnowidzem ale wspomni Pan moje słowa.

3)      Wystarczy popatrzeć na kolejową mapę Polski – wisi w prawie każdym wagonie PKP – nawet dziecko zauważy na niej ewidentne pozostałości rozbiorów Polski. O ile w dawnym zaborze pruskim z tą siecią kolejową jest jeszcze jako tako, to akurat po drugiej stronie (tam gdzie Augustów) jakby trochę „cienkawo”. Onegdaj (i to wcale nie tak dawno) planowałem sobie podróż koleją z Poznania do Bielska Podlaskiego – może sobie to Pan sprawdzić w jakiejś informacji kolejowej -  taka „eskapada” to co najmniej trzy przesiadki (Warszawa, Białystok i jeszcze jakaś wioska której nie pamiętam) i około DOBY czasu.

4)      Aspekt ekonomiczny – o ile „państwowy” przewoźnik-zleceniodawca może nie będzie kalkulował ceny transportu jeśli coś będzie musiał przewieźć i skorzysta z oferty PKP, o tyle  prywatny zleceniodawca (a takich jest większość wśród „tranzytowców” z Pribałtyki) wybierze ZAWSZE tańsze rozwiązanie. Pracuję w firmie która produkuje i przewozi rocznie dziesiątki tysięcy ton ekologicznego paliwa (pellet drzewny) do polskich elektrowni. Różnica w ofertach cenowych pomiędzy firmami transportowymi a PKP jest OGROMNA –  przewiezienie 1 tony towaru TIRem po 1 km drogi kosztuje dzisiaj ok. 12 gr natomiast transport kolejowy to blisko 30 gr nie licząc dowiezienia do terminalu PKP i przeładunku. Zadam proste pytanie: czy Pańskim zdaniem PKP jest zdolne do takiej obniżki kosztów aby zaproponować porównywalne warunki cenowe ? Proszę przy tym pamiętać, że gdyby PKP odebrało „drogowcom” część zleceń to nadpodaż usług drogowych  (a wtedy taka nadpodaż wystąpi) spowoduje walkę cenową wśród transportowców i obecna cena (12 gr/t/km) niewątpliwie jeszcze spadnie.

5)      Mam nadzieję że pamięta Pan biznesową inicjatywę niejakiego A. Gawronika vel Aleksandra G. (biznesmen/senator/przestępca – niepotrzebne skreślić) który taką ideę próbował „sprzedać” jakieś 15 lat temu… pomysł nie jest więc nowy i gdyby faktycznie był ekonomicznie efektywny pewnie już ktoś inny (a może i samo PKP) wdrożyłby go w przeciągu tego piętnastolecia.

Jestem człowiekiem który każdą nadarzającą się wolną chwilę spędza „wśród niezapominajek”, kochającym przyrodę (jeśli łaska to służę serią zdjęć rzadkich ptaszków zrobionych prze okno mojego domu) jednak jestem jednocześnie pragmatykiem i człowiekiem już ładnych parę lat „plątającym” się po świecie. Moje kilkudziesięcioletnie doświadczenia życiowe i zawodowe nie pozwalają mi na optymizm w przedmiocie dużych przedsięwzięć infrastrukturalnych realizowanych Polsce  w powiązaniu z tak zwaną sferą administracji rządowej.

Ponadto jestem osobą odrobinę wrażliwą i dlatego zawsze będę przeżywał rozterkę czy chronić jakiegoś rzadkiego robaczka (który z punktu widzenia procesów ewolucyjnych i tak nie jest wieczny – większość wymierających nawet dzisiaj gatunków wymiera bez udziału człowieka) czy tysiące udręczonych ludzi. Na takie rozterki nie ma prostych odpowiedzi w odróżnieniu od tych odpowiedzi które dotyczą zdolności PKP do przejęcia obciążenia polskich dróg a które starałem się powyżej Panu wyłuszczyć.

Z ogromną sympatią i szacunkiem

Pozdrawiam

Krzysztof Z. /Poznań


Witam serdecznie

Przesyłam pozdrowienia dla Pana Andrzeja i całego zespołu, a Panu Andrzejowi życzę pierwszego miejsca w konkursie.
Nadszedł okres grzybobrania i może byłoby dobrze zaapelować do grzybiarzy aby nie niszczyli grzybów których nie znają a także aby zadali sobie trochę trudu i zabierali ze sobą puste opakowania po napojach / butelki, puszki po piwie i niepotrzebne już reklamówki/.
Las po najeździe takich pseudogrzybiarzy - barbarzyńców wygląda opłakanie.
Poniszczone grzyby, których nie znają i pełno śmieci.
Pozdrawiam.
Adam Filipiak

Prosimy: nie kop grzyba, którego nie zabierasz!


Szanowny Panie Redaktorze !!!!!

 
    Przekazuję wyrazy najwyższego szacunku i podziękowań za wszystkie wspaniałe, ojcowskie rady dla słuchaczy i za  wiadomości, którymi  Pan nas obdarza, za troskę i uczenie miłości do naszej pięknej przyrody ojczystej.    Nie znam osoby, która by Pana nie kochała !!!!  Naprawdę.   I ja też.  Wzruszyła mnie ostatnio moja Ciotka Jadzia (wiek zaawansowany), która wyrecytowała mi z pamięci godziny Pana audycji .....a mieszka na wsi.
    Mam jednak do Pana prośbę.   Te  "niżyki"   zamiast np. niewielkiego niżu czy innego niżu po prostu nie pasują do Pańskiego stylu.
    Skończyliśmy z "chlebkiem z masełkiem", lepszy jest "chleb z masłem". Może się mylę....
 
       Przepraszam za te uwagę i przesyłam pozdrowienia dla Pana i wszystkich Pana Współpracowników
 
                                                                                    Jolanta Makowska

Pisze do was z małego miasteczka MOSINA koło Poznania w wielkopolsce.W audycjach radiowych opowiada Pan o przelotnych deszczach i punktowych burzach.U nas od końca kwietnia nie było kropli deszczu.Ziemia jest tak wysuszona jak Lotny piasek na plaży.Plony są bardzo niskie, z hektara-1 tona zboża. Radiosluchaczka i rolniczka z Mosiny.


Szanowny Panie Andrzeju!

Wczoraj około godz.17 byliśmy świadkami niezwykłego spektaklu ,na łąkę w Oblęgorku tym samym o którym H. Sienkiewicz pisał "mało jest w królestwie wiosek tak pieknie polożonych "przyleciało około 100 bocianów  przebywały na łąkach około 1,5 godziny i potem odleciały w dwie strony ,jedna licząca ok.45 osobników poleciała w kierunku Strawczyna miejsca urodzenie St. Żeromskiego a druga w stronę pałacyku H.Sienkiewicza. Spektakl zaiste niesamowity.

Pozdrawiam Danuta.

 

Od bardzo wielu lat słucham Pańskich audycji w Jedynce Polskiego Radia. Dzisiaj po raz pierwszy wystukałem te słynne "niezapominajki" i jestem nimi zachwycony. Życzę sobie abyśmy my ,wszyscy radiosłuchacze, mogli jeszcze prez wiele lat słuchać Pańskich audycji w Pierwszym Programie Polskiego Radia. Jestem bardzo rad,że ta, rujnująca wszystko, ustawa upadła. Życzę Szczęść Boże bo piszę z Górnego Śląska. Andrzej


[...] Jestem pod wrażeniem tego, w jaki sposób Niemcy chronią przydrożne drzewa. Realizują to w ramach programu „Niemieckie Aleje” i specjalnymi znakami ostrzegają kierowców, że drzewo pochyla się w stronę jezdni. U nas w takich przypadkach jedynym lekarstwem jest piła i siekiera. A może jednak spróbujmy naśladować pod tym względem naszych zachodnich sąsiadów? Moim zdaniem warto. Warto także przejąć od nich troskę o środowisko przejawiającą się w utrzymywaniu porządku, segregacji odpadów, a nasi kierowcy zasady przyjaznego korzystania z dróg, uprzejmości i kultury. Z szacunkiem i pozdrowieniem.

Ryszard Kowalski


Szanowny Panie Andrzeju!


W miejscowościach Witkowice, Nidek i Polanka Wielka (powiat oświęcimski)
w sobotnie popołudnie przeszedł grad, który spustoszył pola rzepaku.
Opadom gradu towarzyszyły wyładowania atmosferyczne i bardzo porywisty wiatr.
Straty wynoszą od 70 do 100%. 
Bardzo pana podziwiam za to ,że nie mówi pan prognozy pogody z myślą o
wczasowiczach lecz o zajętych ciężką pracą rolnikach oraz leśniczych.


Z poważaniem i szacunkiem, 
Jan Fajczyk rolnik z Polanki Wielkiej. 

 

Szanowny Panie Andrzeju !

 
Z przerażeniem patrzę na coraz większy ruch na naszych drogach. W dużych, a nawet średnich miastach korek uliczny w godzinach szczytu stał się czymś normalnym. Ludzie coraz częściej używają samochodu, nawet po to, aby podjechać do pobliskiego sklepu po chleb czy po piwo. W mojej miejscowości normalką jest, że wiele osób w niedzielę JEDZIE do oddalonego od domu o zaledwie 300 metrów kościoła na Mszę, nawet przy pięknej, słonecznej pogodzie. Jestem w stanie to zrozumieć, gdy na dworze leje jak z cebra albo jest trzaskający mróz, ale wiosną czy latem przy pięknej pogodzie to taki spacer do kościoła jest dobry nie tylko dla środowiska, ale dla własnego zdrowia. A przez takie lenistwo, bo inaczej tego nazwać nie można, mamy większy ruch nawet na małych drogach osiedlowych, a przez to więcej spalin w powietrzu i wypadków drogowych.
 
Jeszcze niedawno, będąc w nieznanej mi miejscowości, gdy zapytałem kogoś, jak dojść np. do sklepu, kina czy banku odpowiadano mi np.: musi pan PRZEJŚĆ przez skrzyżowanie, potem skręcić w lewo itp. A w dużym mieście mówiono: naljepiej wsiąść w "dwójkę" i podjechać trzy przystanki. A dzisiaj ludzie odpowiadają: musi pan PODJECHAĆ tam a tam. Każdy myśli, że jadę samochodem, a nie idę piechotą, poruszanie się samochodem stało się czymś tak normalnym, że wszyscy myślą, że inaczej już nie można i że każdy posiada auto.
 
Panie Andrzeju - bardzo proszę Pana o apel do wszystkich kierowców, aby używali samochodów jedynie wtedy, kiedy naprawdę jest on potrzebny, np. konieczność dojazdu do miejscowości, do której nie kursuje lub rzadko kursuje publiczna komunikacja, wycieczka do innego miasta albo nawet przewiezienie czegoś ciężkiego, np. dużych zakupów, które ciężko przenieść w rękach, a nie jazda tam, gdzie można w ciągu kilku czy kilkunastu minut dojść na piechotę. Mniejszy ruch na drogach to mniejsza ilość spalin, a więc mniejsze zatrucie środowiska i ograniczenie zmian klimatycznych. Mniejszy ruch na drogach to mniej wypadków drogowych, a więc mniej zabitych i rannych. Mniejszy ruch na drogach to mniejszy hałas i ulga dla mieszkańców mieszkających przy tych drogach. Mniejszy ruch to większe bezpieczeństwo pieszych, których większość kierowców ma głęboko w nosie - bardzo rzadko się zdarza, żeby kierowca przepuścił pieszego, nawet na oznakowanym przejściu. Spacer zamiast czterech kółek to więcej zdrowia i dla nas i dla innych, ponieważ nie muszą oni wdychać spalin. A może warto zorganizować w Polsce i rozpropagować Dzień bez Samochodu?
 
Nie jestem wrogiem motoryzacji, ale korzystajmy z niej rozsądnie - nie niszczmy z powodu lenistwa i wygodnictwa naszej planety Ziemi i dla NASZEGO dobra i zdrowia zrezygnujmy czasem z tych wygód. Tam gdzie można dojść pieszo, to idźmy, a tam, gdzie kursuje publiczna komunikacja - korzystajmy z niej, zamiast z czterech kółek.
 
Pozdrawiam
 
Robert Róg - Kłodzko
 

Szanowny Panie Andrzeju,

Ostatnio odwiedziłem rejon opływu Motławy, rzeki przepływajacej przez Gdańsk. Poziom wody jest stosunkowo wysoki, a w trzcinowisku i na przestrzeni otwartej trwa życie wodnych organizmów: żab i ptaków. Uroku dodawały płaty kwitnacych grążeli żółtych oraz grzybieni białych. Pięknie prezentował się dzięgiel nadwodny. Jako ilustrację spośród 180 zdjęć wybrałem kormorana suszącego swoje skrzydła. Należy on do nielubianych ptaków wodnych, bowiem - wg opinii rybaków - jest ich konkurentem. Tymczasem badania treści żóładkowej wskazują, że ów gatunek spożywa przede wszystkim ryby nie poławiane przez ludzi ("rybi chwast"). No cóż, bardzo trudno pozbyć się przesądów...
Serdecznie Pana pozdrawiam
Marcin Stanisław Wilga, Gdańsk (niedzielny fotograf i miłosnik przyrody)
 


Szanowny Panie Andrzeju!

Dziękujemy za wspaniały pomysł na przekazywanie prognozy pogody i cennych informacji przyrodniczych. Jak tylko mamy okazję z wielką przyjemnością Pana słuchamy. Mieszkamy w Danii od ponad 30 lat i żadna stacja radiowa, ani telewizyjna nie przekazuje tych informacji w tak wspaniały i kreatywny sposób. A słuchamy i oglądamy programy telewizyjne z całego świata. Wyraźnie się wyczuwa, że sprawy ekologii leżą Panu na sercu. My sami zajmujemy się sprawami ochrony środowiska od co najmniej dwóch dziesięcioleci. Na każdym kroku rozważamy jak postępować, aby zmniejszyć do minimum niepożądane skutki koniecznej do życia konsumpcji. Przez wiele lat sprzedawaliśmy produkty do sprzątania, gdzie nie stosuje się żadnych szkodliwych związków chemicznych. Wszystko bazowane jest na wyrobach naturalnych i japońskich mikrowłóknach. Dlatego jesteśmy pewni, że mamy wspólne zainteresowania. Losy Kraju nie są nam obojętne. Serce się kroi, gdy słuchamy o "dzikich" wysypiskach śmieci i wielu innych bolesnych sprawach. Za to, że Pan o tym mówi na antenie jesteśmy bardzo wdzięczni. To na pewno pomoże. Serdecznie pozdrawiamy

Rodzina Balickich z Kopenhagi

***

 

 

Panie Andrzeju!

  Z przerażeniem patrzę w jak bezmyślny sposób ludzie podchodzą do ochrony przyrody, w jak brutalny sposób traktują nasz dom-lasy, rzeki, jeziora. Nie wiem czy nikt tego problemu nie zauważa, ale mnie przeraza widok naszych polskich cmentarzy i miejsc kultu religijnego gdzie ?walają? się tony śmieci w postaci sztucznych kwiatów, które nie są ani ładne, ani tym bardziej proekologiczne. Dla mnie jest to widok porównywalny z dzikim wysypiskiem śmieci. Będąc w Niemczech tuż przed 1-szym listopada oferowano w sprzedaży  stroiki z naturalnych produktów, które są piękne i tak przyjazne przyrodzie. Dlaczego u nas tak nie jest? Dalaczego nasze społeczeństwo jest ślepe i głuche na wołanie ZIEMI "nie niszcz mnie"!

Pozdrawiam

Magdalena Źrebiec-Fuk

***

Chcialbym zwrócic uwagę na różnicę między nami a "nimi": My gadamy o budowie autostrad, boisk i stadionow a "Oni" je budują; My gadamy i piszemy o ekologii, ochronie srodowiska, robimy widowiskowe akcje typu "Rospuda", dawniej "Żary" lub "Czorsztyn" a oni idee ochrony srodowiska wcielają w życie, co widać na zalączonym zdjęciu. To torba plastikowa z jednego z greckich marketów, która zaczyna autodestrukcję po 18 miesiącach...

z poważaniem student II semestru PWSOS w Radomiu jarek d.

***

 

 

Dzień dobry!

Proszę o wielki apel do wszystkich Włocławian, żeby nie ZAŚMIECALI jeziora Wikaryjskiego i wokół niego lasu. Niech każdy pozostawia po sobie czyste miejsce, a nie wielkie, wypełnione śmieciami reklamówki. Ludzie sprzątajcie po sobie, przyjeżdżając do lasu jesteście w nim gośćmi (a w gościach się nie śmieci!!). Jezioro to i wokół niego las znajduje się w Parku Gostynińsko-Włocławskim, a więc należy dbać o tą zieleń. to dopiero początek lata a co będzie w lipcu i w sierpniu, poprostu do jeziora się nie dojdzie, bo zasłoni je GÓRA ŚMIECI!!!!!!. Ludzie którzy zaśmiecają lasy zasługują na najwyższe mandaty, może to ich nauczy sprzątania po sobie (ciekawe czy w domu też tak rozrzucają śmieci po całym mieszkaniu). Ja i moje dzieci po niedzielnej przejażdżce z nad jeziora wróciliśmy przerażeni,za wszystkich Włocławian, którzy byli w weekend 8 czerwca i za tych co dopiero dędą nad jeziorem Wikaryjskim jest mi wobec całej Polski wstyd. Apelujcie do władz Włocławka, żeby pomyśleli o dużych śmietnikach, może to chociaż trochę uchroni las i najbliższe jezioro dla miasta od brudu i smrodu.

Apelujcie słowami LUDZIE NIE ZAŚMIECAJCIE SWOJEGO MIEJCA WYPOCZYNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

POZDRAWIAM- słuchaczka Basia.

***

Błagam Panie Andrzeju o poruszenie problemu śmiecenia światłem. Genialnie Pan uświadamia ekologicznie (ostatnio np.o wyrzucaniu śmieci w lasach), a o tym problemie nie mówi sie nic.W USA np.od 20 lat rozwiązuje się ten problem. Są organizacje (np. IDA) są rozwiązania prawne, nie można bezkarnie kogoś oślepiać (czyli np.świecić sąsiadowi "po oczach"). Postaram się krótka napisać o co chodzi, bo o tym problemie można pisać bez końca.90 % nowo powstających supermarketów, stacji benzynowych,kin, Przydrożnych barów, bilbordów reklamowych, boisk sportowych itp.jest źle oświetlonych. Lampy, które te obiekty oświetlają w większości mają regulację, ale przyjęło się,że ustawia się je prawie pionowo (zamiast poziomo ) Jaki jest efekt? Oślepia się wszystkich dookoła,część energii leci w kosmos zamiast oświetlać lepiej własny teren . Traci się pieniądze i energię.Część tych lamp mogłaby też być spokojnie wyłączana np. po północy(w skali roku to ogromne pieniądze i ochrona środowiska) Człowiek i przyroda potrzebuje cyklu dzień/noc po prostu dla zdrowia (wydzielanie hormonów). Osobny problem to przydomowe lampy czasami o potężnych mocach , które w 99 % są też źle ustawione. Zamiast oświetlać własną posesję walą światłem po okolicy.Ta ogólnonarodowa paranoja jest tak powszechna, że nawet osoby oślepiane przez kogoś myślą ,że tak musi być. Są też tacy,którzy np. po przeprowadzce za miasto instalują sobie oświetlenie na domu, które jest włączone 24 h. Pozbawiają się w ten sposób na własne życzenie najpiękniejszego widoku, którego już w Europie prawie nie ma ,czyli gwieździstego nieba. Przy okazji dokuczają innym i w dodatku płacąc za to. Wiadomo ,że cywilizacji się nie zatrzyma, ale wyłączenie zbędnej żarówki, czy przechylenie lampy tak żeby oświetlała właściwy teren trwa kilka sekund, a w skali kraju to ogromne oszczędności i ulga dla nas wszystkich (przecież w samochodach już dawno wymyślono światła "długie" i "krótkie" właśnie po to ,żeby nie oślepiać. Miesiąc temu była ogólnoświatowa akcja, która miała zwrócić uwagę na ten problem .Chodziło o to, aby przez godzinę ograniczyć zużycie energii i wyłączyć zbędne oświetlenie. Mówiono o tym nawet w wieczornych wiadomościach. Niestety patrząc przez okno nie zauważyłem żadnej zmiany.Dlatego tak ważne jest ,żeby o tym problemie mówić i uświadamiać ludzi. Mój list jest może trochę chaotyczny i właściwie tylko dotknąłem problemu, ale mam nadzieję ,że Pan Andrzej poruszy ten problem w swoich ekologicznych audycjach. Nie jestem jakimś fanatycznym ekologiem chodzi mi tylko zdrowy rozsadek w korzystaniu z dobrodziejstw cywilizacji.

Pozdrawiam Artur Wrembel

 

 


Szanowny Panie Redaktorze,

Od jakiegos czasu regularnie slychac w Pana prognozach
apele o niewywozenie smieci do lasu.
Obawiam sie, ze w tej formie, w jakiej Pan je formuluje, apele
te nie moga byc skuteczne. Ich adresatami nie sa bowiem
ludzie kulturalni, bo ci nie smieca. Smieci do lasu wyrzuca
ciemny motloch. A wiec to do nich Pan mowi. Majac tego
swiadomosc powinien Pan calkowicie zmienic jezyk tych
komunikatow. Prymitywna holota powinna byc nazwana po
imieniu, bez ogladania sie na zasdady politycznej
poprawnosci.

Pozdrawiam

Sławomir Brzezowski
Kraków

Szanowny Panie Andrzeju !!!

Na wstępie chciałbym pogratulować wspaniałej audycji, której słucham w miarę możliwości codziennie na falach PR w czasie 4 pór roku. Podoba mi się szczególnie piętnowanie ludzkiej głupoty, której jak wiadomo nie brakuje, dotyczącej wycinania naszych zielonych płuc. W ostatnich dniach albo słabo słuchałem albo oszczędził Pan "wspaniałomyślnych" urzędników z Gdyni - miasta gdzie robi się biznes;), winnych śmierci setek drzew. http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/news.php?id_news=27715 Nie znam szczegółów ale to chyba nie pisany rekord bijący nawet burmistrza z Kolna. Jakby tego było mało miasto ów ma w planach kolejną wycinkę, tym razem zalegalizowaną, drzew na ul Piłsudskiego. Liczę na Pana ostry język i niebywałą odwagę w krytyce ludzkiej głupoty i bezmyślności. Czego to ludzie nie zrobią dla pieniędzy - aż się serce kraje. Tym smutnym akcentem kończę i pozdrawiam Pana oraz Paulinę Michalik i Dariusza Rokosa.


 

Witam Panie Andrzeju.

Jestem mieszkańcem Gminy Koźminek położonej w powiecie kaliskim. Nasze władze czynią rzecz straszną masowo wycinają drzewa rosnące wzdłuż dróg. Drzewa te rosły w znacznej odległości od jezdni więc nie stanowiły zagrożenia dla ruchu, na obszarze mojej gminy tereny zadrzewione zajmują zaledwie 9,9% a wójt ciągle przekonuje nas że stawia na ekologię i ochronę środowiska. Strach pomyśleć co jeszcze nam zgotuje. W ubiegłam roku spuścił wodę z gminnych stawów, miały być one oczyszczane, miały być ale nie są zniszczono cały ekosystem a teraz zarastają zielskiem. (w najbliższym czasie prześlę fotografię zniszczonych drzew) Pozdrawiam. Karol.

 


 

 

W moim ogródku niezapominajki mają już pączki. Lada dzień zakwitną.

Pana Andrzeja Zalewskiego pozdrawia fan - Andrzej Zaleski.

 

Od Red. Z Zalewskimi jest podobnie jak z Kowalskimi - dużo nas w świecie...

Czołem Waćpanie!

 


Panie Andrzeju,
dziś rano 24 kwietnia po raz pierwszy tej wiosny, w oklicach Sulechowa na
Ziemi Lubuskiej słyszałem słowiki rdzawe.
Pozdrawiam, T. Czwałga z Sulechowa

Drogi Panie Andrzeju. Szanowna redakcjo Ekoradia.

Niezmiernie się cieszymy, że był Pan uprzejmy zauważyć nasz skromny program obchodów Swięta Niezapominajki w naszej szkole. Zareklamował Pan naszą placówkę, która jest jedną z najmniejszych szkół w powiecie Poddębickim mamy tylko dziewięćdziesięciu uczniów Staramy się jednak uatrakcyjniać naukę naszych dzieci organizując różnego rodzaju imprezy ( w tym także ekologiczne). Mamy nadzieję, że będziemy mieli okazję spotkać się z Panem w przyszłości. Pan jest naszym dobrym i kochanym znajomym z ekoradia nas nauczycieli, wielu naszych uczniów , ich rodziców i dziadków. Po dzisiejszej audycji zadzwoniło do mnie kilkunastu znajomych, których treści usłyszane w dzisiejszej audycji bardzo ucieszyły.

Jeszcze raz bardzo dziękuję pozdrawiam serdecznie . Życzę dużo zdrowia i pogody ducha. Ewa Michalak

 


 

Nawiązuję do sprawy wwozu niemieckich śmieci do Polski. Nasze służby powinny zostać wzmocnione nowym naborem. Place i to wysokie, będą zasilane z kar od przestępców. Kontrolowały by one większość tirów, jak to robi policja niemiecka. Jeśli to możliwe, zarządzić przepadek samochodu i areszt kierowcy do wyjaśnienia. Wprowadzić zakaz wjazdu do Polski kierowcy śmieciarza i jego szefa na kilka lat. Owe radykalne postanowienia wynikają z wyjątkowo grożnyego procederu Niemców na terenie naszego kraju. Każdy taki przypadek powinien buć zgłoszony do Brukseli. Pozdrawiam, Stanisław

 


 

Witam Pana i redakcję.

Jestem emerytem i teraz dość często wybieram się na leśne spacery w pobliskie lasy, łąki, pola.

Wszędzie wyzierają zbiorowiska odpadów. To poważny problem i tkwi (moim zdaniem) w edukacji i wychowaniu.

Proponuję więc i proszę o rozważenie, popularyzację i spełnienie sloganu „za odpady z plastiku się nie płaci”.  Warunek jest jeden – odpad należy dostarczyć do specjalnego pojemnika. Firmy zajmujące się przerobem systematycznie je opróżniają. Tak jest w coraz większej ilości miast i gmin.

Odpad taki można odpowiednio przygotować przez opróżnienie z powietrza. Mam nadzieję że, choć kilka procent naszego społeczeństwa do tego się przyłączy.

 Serdecznie pozdrawiam, Ryszard Dziamski Poznań.


Drogi Panie Andrzeju to moje niepierwsze SOS dla przyrody! W Panu cala nadzieja, by wreszcie zatrzymac te okrutna reke z toporem,ktora tak bezmyslnie wycina - wyrzyna galezie drzew i krzewow! Mieszkam w Lodzi i dzis widzialam cale stosy scietych galazek juz.... zakwitlych! Jeden stos byl ...kwitnacy! drugi w barwie.. soczystej zieleni.....( jeszcze).....! Trudno bylo powstrzymac lzy!...

To wielki skandal ! Mysle, ze nie wystarczy, by nasz krzyk rozpaczy z tego powodu, pozostal tylko TU, w TYM MIEJSCU ! ta sprawa musza sie zajac ludzie, ktorzy moga karac! ZDECYDOWANIE przeciwdzialac TEMU ZLU !

Czytalam tu bardzo ciekawa wypowiedz na temat tej pseudo pielegnacji "po Polsku" , bo nigdzie nie niszczy sie tak przyrody. Otoz Pan dr. inz. Jacek Borowski , wykladowca drzewoznawstwa, na Wydziale Ogrodownictwa i Architektury Krajobrazu SGGW, wyraznie pisze ....ze zadne drzewa nie wymagaja ciec z punktu widzenia ich zdrowotnosci (....) Ciecia takie nalezy ograniczac TYLKO do wycinania galezi SUCHYCH i chorych.

Dziekujemy goraco Panu Doktorowi! Te Pana slowa wyslalam do Urzedu Miasta i do Prasy- do Expresu. Moze ktos, co zezwala na te zniszczenia przeczyta TO?.... jesli umie czytac!?......

Majac nieustanny niepokoj w sercu o niszczona przyrode, zastanawiam sie, czy czasem pod tymi, zda sie bezrozumnymi dzialaniami, nie kryje sie jakis ...interes?... biznes?..... Moze ktos to sprzedaje?..... wszak z.." odpadow drzewnych i z patykow drewnianych, (po przerobce), robi sie................ panele"!- cytat z reklamowki o panetach.

Lacze wyrazy szacunku i wdzieczonosci za Pana piekna dzialalnosc! Drogi Panie Andrzeju!!! Zatroskana o te niszczone, umierajace, a chcace zyc rosliny! A.U.


Witam panie Andrzeju i droga redakcjo!
Piszę z województwa Wielkopolskiego z malutkiej miejscowości o pięknej nazwie "Olimpia"(jest to [podobno jedyna miejscowość w Polsce nosząca taką nazwę). Największą powierzchnię zajmują tu lasy iglaste i mieszane słynące w całej okolicy z ogromnej ilości różnych grzybów(zapraszam aby się przekonać...). Ale wracając do tematu chciałbym powiedzieć, że pojawiły się już u nas pierwsze jaskółki, które zabrały się za naprawę swoich gniazd.
Pozdrawiam!
Daniel


Szanowny Panie Redaktorze, proszę ciągle mówić o zaśmiecaniu naszych lasów, może to pomoże. Góry śmieci rosną, wśród torebek foliowych i butelek biegają wiewiórki. Dajmy szansę lasom i sobie. Czekam na niezapominajki, bo mam ich mnóstwo w ogródku. Serdecznie pozdrawiam. Urszula z lasu Łagiewnickiego w Łodzi


Szanowny Panie Redaktorze !

Proponuję aby , w swoich audycjach, zwrócił Pan uwagę na zjawisko marnowania wody oligoceńskiej do mycia naczyń. Według moich obserwacji ponad 90% osób pobierających wodę oligoceńską, najpierw myje naczynia, a potem dopiero nabiera wodę. W ten sposób pewnie o koło 20% wody zużywa się do mycia naczyń. Myślę, że apel "Ekoradia", oraz umieszczenie przez gminę wywieszek nad kranami na przykład o treści " to jest woda do picia , a nie do naczyń mycia "w jakimś stopniu pomogłyby w zmniejszeniu tego zjawiska. Z poważaniem Jadwiga z Warszawy


 

Szanowny Panie Redaktorze,

Jestem mieszkańcem wsi położonej na terenie Jurajskiego Parku Krajobrazowego. Naszą zmorą są wandale jeźdzący kładami. Jeżdzą oni po uprawach rolnych, ugorach i odłogach na przełaj, gdzie popadnie. Niszczą i mordują wszystko co na swojej drodze napotkają, bowiem jest okres lęgowy i wykotów zajęcy. Są oni bezkarni bo anonimowi. Poruszają się szybkimi i nieoznakowanymi pojazdami. Proszę podjąć na antenie Polskiego Radia akcję na rzecz obowiązkowego oznakowywania tych pojazdów, aby można było zidentyfikować ich właścicieli. Twierdzenia, jakie dotychczas usłyszałem po moich interwencjach, iż pojazdy te nie podlegają rejestracj i oznakowaniu nie przekonywują mnie, bo przestępcy ci nie mogą nadal czuć się anonimowi i bezkarni.

Z góry dziękuję za przychylność i pozostaję z wyrazami szacunku

Nazwisko autora do wiadomości Redakcji, zatajone z uwagi na bezpieczeństwo autora


Szanowni Państwo,

w niedzielne południe (24 lutego) nad moim domem pod Bydgoszczą obserwowałem zachowanie się zdezorientowanego klucza dzikich gęsi. Tego dnia o godz. 12:33 frunęły one z zachodu na wschód po to, by z nieznanego mnie powodu, po ok. dwu minutach, po zrobieniu dużego koła nad pobliskim lasem, zmienić (odwrócić) kierunek lotu ze wschodniego na zachodni. Podczas tego manewru ptaki były bardzo „gadatliwe i zdenerwowane”. Od kilku lat obserwuję ich przeloty w przestworzach pobliskiej okolicy, jednak dotychczas nigdy nie dostrzegłem tak dla mnie (człowieka ?) deprymującego, zamieszania w kluczu tych zwierząt. Jedynie domyślam się tego, że na granicy miejscowości, w której mieszkam, ptaki te na wysokości lotu w stosunku do oczekiwanych, odczuły niedostatki klimatyczne, bądź dostrzegły spustoszenie w naturze spowodowane wyrębem lasu w związku z rozbudową 5-tki, zarazem obwodnicy okalającej Bydgoszcz (piszemy o tym w aktualnościach  - red). W lokalnych mediach w przeddzień opisywanej obserwacji podano do publicznej wiadomości to, że realizacja tej inwestycji drogowej jedynie w woj. Kujawsko-Pomorskim będzie wymagała wyrębu 150 ha lasu (co obecnie już jest dokonywane). 

Podróżując po świecie nigdzie nie dostrzegłem tak dużego i bezzasadnego marnotrawstwa ziemi jak w Polsce. W okolicy, w której mieszkam trwają przygotowania do budowy drogi gminnej. Docelowo ma ona mieć 12 m szerokości i łączyć kilka pobliskich wsi z wyżej przywołaną obwodnicą. Spowoduje to po jej obu stronach konieczność wyrębu po ok. 3 m lasu. Mieszkając przez kilka lat w tej okolicy nigdy (korzystając z dzisiaj istniejącej drogi polnej) nie miałem problemu z dojazdem samochodem o sportowym zawieszeniu do obecnie przebudowywanej obwodnicy. Podróżując po Europie, Azji i Afryce zauważyłem to, że w takich samych okolicznościach i miejscach najczęściej buduje się drogi na szerokość wymaganą do swobodnego poruszania się jednego pojazdu w jednym kierunku z tzw. mijankami lokalizowanymi w odległości bezpiecznego pola widzenia użytkowników drogi jadących naprzeciw siebie. W zamian za to, przy wyjeździe z dróg polnych użytkowanych przez rolników instaluje się hydranty, których używa się do obmycia kół maszyn rolniczych wyjeżdżających z pól na drogi bite. W wielu bogatych krajach, miejscach życia bogatych i wygodnych ludzi rozsądnie chroni się zasoby ziemi, naturę (przyrodę) jako taką i faktycznie dba o dobrze pojęty komfort i bezpieczeństwo. U nas właściciel każdego gospodarstwa od władz publicznych domaga się drogi asfaltowej z siedliska, w którym mieszka, z pola, które uprawia do miejsca, do którego musi raz po raz dojechać (do urzędu gminy, kościoła, placówki handlowej itd.) . Czy nasze oczekiwania i postępowanie jest racjonale?

Dla entuzjastów bezmyślnie planowanych i realizowanych inwestycji warto przekazać informację o tym, że od zdaje się 1995 roku Bank Światowy wylicza bogactwo narodów wg PKB per capita, dodając do tego wartość zasobów natury, ludzi z ich kulturą, wiedzą, trwałością rodziny itp. Wg tej metodologii najzamożniejszym krajem świata jest Australia, podczas gdy Stany Zjednoczone, Niemcy, Francja i inni wielcy tego świata, sytuują się dopiero w drugiej dziesiątce krajów najzamożniejszych. Czy nie czas w Polsce na refleksję nad tym do jakiego modelu kraju chcemy dążyć: 'to rich but dirty country' (do bogatego, uprzemysłowionego i brudnego kraju), czy też, 'to rich and green country' (do kraju bogatego i o zrównoważonym rozwoju).

W celu zmotywowania użytkowników przyrody i włodarzy naszego kraju, województw, powiatów i gmin do przemyśleń o koegzystencji z naturą, w załączeniu przesyłam zdjęcia obserwowanego przeze mnie klucza gęsi wykonane aparatem cyfrowym telefonu komórkowego.

Z poważaniem,

Ryszard

 


Panie Andzeju Niedługo zbliża się Dzień Ziemi mój syn Bartosz narysował w związku z konkursem na ten temat rysunek. Zatytułował go :DOBRZE O TYM PAMIĘTAJ KUREK W KRANIE ZAKRĘCAJ .Podał przykłady ,że prysznic mniej pobiera wody ,aby zmywać naczynia w bez używania bieżącej wody, Kontrolujmy uszczelniacze w kranach,oszczędzajmy wodę przy praniu -stosując zamaczanie zamiast prania wstępnego ,myjmy zęby wodą w kubeczku. Bieżąca woda w domu,kuchni,łazience,garażu czy budynkach gospodarczych to ogromne udogodnienie . Zamiast dżwigania wiader z wodą ze studni wystarczy odkręcić kran. dla niektórych jest to pułapka. Nie trzeba wynosić brudnej wody ,bo sama spłynie do kanału. A co będzie gdy rolnicy zaczną nawadniać pola uprawne deszczowniami?! Bez wody nie ma życia dlatego szanujmy ją! Myślę, że moje 11 letnie dziecko myśli mądrze .Czy można go zaliczyć do bycia "Małym Ekologiem"

Pozdrawiam serdecznie Monika Otrębska z Oraczewa województwo Łódzkie


 
Zamieszczamy pytanie Radiosłuchaczki bardzo charakterystyczne: oto szuka ona możliwości zbytu, czy nawet oddania koszy
plastikowych. Mamy też inne sygnały z Wrocławia, gdzie podobno firma zajmująca się granulowaniem toreb i koszyków plastikowych, 
kupuje je w Szwecji, ponieważ w Polsce nikt nie jest w stanie zapewnić rytmicznych dostaw czystych butelek platikowych. Czy
da się uratować Polskę przed klęską śmieci?
 

Posiadam ok. 100 sztuk koszy plastikowych. Chciałabym się dowiedzieć czy jest możliwa ich utylizacja- np. na granulat i czy znają Państwo jakieś miejsca, bądź zainteresowanych tymi koszami. Jestem skłonna oddac je za darmo.   

mój e- mail: snowman300@o2.pl

Warto przeczytać - treść porazi każdego!
Mieszkam w Opatowie, pow. Kłobuck. Niedaleko mnie leży piękne wapienne
wzgórz- Góra Rębielska , pokryta sosnowo brzozowym lasem. Bogata flora
tego miejsca notorycznie zasypywana jest przez mieszkańców okolicznych
wsi tym, co zostaje po naszym konsumpcyjnym trybie życia ( nie będę
wymieniał, co można tu znaleźć). Spod hałd śmieci coraż rzadziej
przebijają się piękne dziewięćsiły i inne florystyczne rarytasy.
Zbiornik wodny wypełniony jest już nie wodą a stertami opon, wśród
których uwijają się uodpornione chyba na wszystko liny, karasie i
okonie...
Władze gminy Popów i Starostwo powiatowe w Kłobucku zapomniały chyba o
tym, Czym można by szczycić się wśród ościennych regionów.
 
Witam Panie Andrzeju z wielką radością chcę poinformować , że do
miejscowości Błonie /k Łęczycy woj.łódzkie w niedzielę 29.03 2008   około
godz.16 przyleciał pierwszy bociek .Gniazdo zbudowały bociany w 2000 roku
na drzewie Topoli która była przeznaczona do ścięcia i tym samym ocaliły
je, przynosząc nam ogromną radość ze swego towarzystwa pozdrawiam Danuta
Kosiarska Błonie.

Kończy się nietypowa zima lub zimowiosna albo wiosnozima - to nowe określenia zimy. Od wielu lat nie było tak ciepło zimą. A w przyrodzie potężny postęp wiosny. Przyleciały już ptaki następujące: skowronki, żurawie, czajki, szpaki, kopciuszek, zięby, wodniki, bekas, kszyk, cyranka, brodziec krwawodzioby. Ciągle na niebie przemieszczają się w kluczach dzikie gęsi. Przyleciały na „zbiornik Jeziorsko – sieradzkie morze” kormorany. Pszczoły dokonują pierwszych oblotów, przynoszą pyłek z kwitnącego podbiału pospolitego i pyłek z wierzby. Kwitnie pierwiosnek wyniosły żółto, różowo, biało stokrotki polne na łąkach i pastwiskach nad Nerem i Wartą. Wyszły z ukrycia żaby trawne, żaby moczarowe, mrówki z mrowisk, jaszczurki, jeże, zaskrońce, pająki, muchy, biedronki. Fruwają już motyle rusałka wierzbowiec jeden z pierwszych zwiastunów wiosny zjawia się w ogrodach przy brzegach lasów. Gdy słońce przygrzeje słychać przepiękny śpiew skowronka, który opada i wznosi się do góry śpiewając „Jak skowronek zaświergoli, myślą chłopi o roli”. I rozpoczęły się prace w polu rolnicy sieją owies, sadzą podkiełkowane ziemniaki, wysiewają nawozy mineralne na łąki i pastwiska. Rozwalają usypane przez krety przez 5 miesięcy liczne – setki kretowisk. Krety nie spały i w łące buszowały. Przypomnę 13 marca 2006 rok godz. 6.00, -4 º C, 23 cm śniegu, 30 cm lodu na stawach. A teraz ta wiosna na całego, forsycja w miejscach słonecznych już zaczyna kwitnąć, brzoskwinie rozwijają już pąki kwiatowe, wiele drzew i krzewów np.: jak porzeczki czarne, bez czarny ma już małe listki. Ożywiają się również szuwary na mokradłach i bagnach. Żaba trawna rozpoczyna gody, których nie przerywa, nawet, gdy silnie obniża się temperatura. W czasie parzenia się żaby trawnej wydaje charakterystyczny głos: głębokie, przeciąganie muurrr. Głos ten nie rozchodzi się jednak zbyt daleko, to nie jest jeszcze koncert żabi. Na mokradłach, łąkach, nad brzegiem płytkich wód, pną się szybciutko kaczeńce. Marzec nosi w polskiej fenologii nazwę „Przedwiośnie”. Rzeczywiście w przyrodzie widać wyraźne wejście wiosny – pochód wiosny trwa, a wiosna 20 marca o 7.50. Ryby rozpoczęły tarło w rzekach Warta i Ner. Kruki, sroki budują gniazda, a w lesie trwają koncerty dzięciołów, które wystukują swe melodie na suchych gałęziach i w ten sposób podrywają samiczki.

Zdzisław Cyganiak, Wartkowice, 11.03.2008r.


Witam Pana Panie Andrzeju!!!!

Od wczoraj (26 marca) od godziny 16.00 do 21.00 we WŁADYSŁAWOWIE woj. Pomorskie nad samym morzem spadło ok. 30 cm śniegu a tej nocy temperatura spadla do -4 stopni. Co z tą pogodą? POZDRAWIAM!!!!!!!!


Witam serdecznie Panie Andrzeju z Borów Tucholskich ze wsi Iwiec gmina Cekcyn :) Otóż przyleciały do nas bociany, a raczej przyleciał Pan bocian w drugi dzień Świąt Wielkanocnych. Gniazdo bocianie znajduje się na platformie, na słupie energetycznym na naszej posesji. Pan bociek szykuje "mieszkanko" dla swojej rodzinki-remont trwa. Napiszę do Pana poźniej jak przyjdą na świat młode bociany, największa ich liczba to 5 boćków. Pozdrowienia z Iwca dla całej redakcji EKORADIA. Justyna


Słyszy się ostatnio głosy, że jak nam nie podniosą  „limitów  na dwutlenek węgla” to będzie bieda. Słyszy się także o grożącej nam katastrofie na skutek wielkich ilości gazów cieplarnianych. Ja natomiast czekam aż ktoś zacznie propagować codzienne oszczędzanie energii elektrycznej  i wody , choćby przy goleniu. Nie słychać także o akcjach sadzenia drzew i to wszędzie tam gdzie się tylko da. Szerzej można by propagować  aktywną ochronę lasów tropikalnych przez pomoc gospodarczą dla krajów leżących w tropiku.. Niech ktoś wreszcie powie wyraźnie, że ochrona klimatu musi kosztować i to  „słono”. Chociaż codzienna oszczędność energii elektrycznej, zarówno w domu jaki i w zakresie oświetlenia ulicznego może przynieść tylko zarobek.   Przecież my nie oświetlamy ulic tylko urządzam  iluminacje . Mało tego – samochody oświetlają ulice także w dzień.  Są jeszcze „korki” uliczne i bardzo złe nawierzchnie dróg, które wymagają jazdy na najniższych biegach. Nadużywanie samochodów w mieście jest również  wynikiem  braku parkingów lokalnych jak i tych na obrzeżach miasta. Jest też wynikiem odwrócenia się miast od  komunikacji  kolejowej. Przecież tylko Warszawa i Trójmiasto korzysta z kolei. W Krakowie jak zbudowali Nową Hutę to zlikwidowali linię kolejową do tej dzielnicy i do Kocmyrzowa a do Wieliczki chyba też.

Antoni P.


Marszałek wiecznie żywy

W staropolskiej tradycji zawsze imieniny były najważniejszym świętem rodzinnym. W czasach II RP 19 marca corocznie Polacy składali nie tylko hołd i zyczenia Józefowi Piłsudskiemu Marszałkowi, Naczelnikowi, twórcy Niepodległej Najjaśnieszej Rzeczypospolitej. Następne dziesiątki lat tworzyły mrroczną poświate, wykluczały zupełnie mozliwość Jego pamieci. Przetrwała ona w sercach Polaków.
    W Lublinie kult ku czci Marszałkowi powrócił na stałe kiedy powstał oddział lubelski Zwiazku Piłsudczyków. Już po raz 9-ty nieco wyprzedzając kalendarz, W minioną niedzielę miały miejsce  kolejne uroczystości , które odbywały sie w pełnym ceremoniale wojskowym.
Zapoczatkowała uroczysta liturgia Mszy Św. w lubelskim kościele Garnizonowym. Liturgii koncelebrowanej Mszy św. przewodniczył proboszcz parafii wojskowo-cywilnej, ks. płk. Sławomir Niewęgłowski, w asyscie kapelanów emerytów :ks. płk. Stanisława Obszyńskiego,ks. ppłk. Zygmunta Potakiewicza. Celebrans wygłosił patriotyczna homilię, poświeconą Naczelnikowi, Marszałkowi IIRP.
      W zwartym szyku ulicami Lublina zgromadzeni przedefilowali pod pomnik Marszałka na placu Litewskim. Na czele miejscowa Garnizonowa orkiestra, za nią Kompania Honorowa 3 Brygady Zmech. Legionów im. Romualda Traugutta, poczty sztandarowe, w tym Związku Piłsudczyków , Szkoły Podstawowej nr 48 w Lublinie im. Marszałka Józefa Piłsudskiego, organizacji kombatanckich.
   Raport gotowości odebrał z-ca Szefa Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Lublinie płk. Wiesław Skulski. Całość uroczystości prowadził prezes Piłsudczyków Tomasz Dyzma. W imieniu władz samorządowych województwa przemówil V-ce Marszałek dr Jacek Sobczak, ktróry w krótkich slowach,podkreślił jak wazne w życiu Narodu Polskiego jest tróslowie Bóg Honor Ojczyzna, kiedy Najjaśniejsza odzyskala upragniona Niepodległość, a głównym tego autorem był Naczelnik Państwa, Marszałek Józef Piłsudski, który był wkrzesicielem IIRP, dlatego jesteśmu Mu nie tylko wdzieczni, ale i zobowiazani składac wielki niezapomniany hołd, Jemu Jego żołnierzom polskiemu patriotyzmowi,
hymnu państwowego delegacje zaczęły skałdać wieńce i wiazanki, w tym dwie organizacje Związku Strzeleckiego Strzelec. Całoścć zwieńczyła I Brygada w wykonaniu Orkiestry wojskowej. 
tekst i foto
Jerzy Jędrzejek    

GDY MATYLDA SPOTKA SIE Z BOCKIEM, BEDZIE SZCZęśCIE ZA KAżYM ROCZKIEM.

A dziś 14 marca imieniny obchodzi Matylda a bocki juz przyleciały do naszego przepięknego kraju.

Pozdrawiam całą Redakcję i Pana Andrzeja


List z Ukrainy:

Witam wszystkich pracownikow i osobliwo entuziasta pana A.Zalewskidgo! My zawsze sluchame Jedynku i Ekoradio i jesteme wielkimi szanownikamimi Waszego Radio. U Nas w Poczajowie wypadl snieg, +3'C i mglisto, mame "incydent zimowe" jak mowi pan Zaliewski :-)

Z powagow Aleksandr i pracowniki gabinetu stomatologicznego polikliniki Poczajowa :)


Zwracam się do Pana z prośbą o pomoc w założeniu gniazda dla bociana na słupie elektrycznym znajdującym się na terenie mojej działki rekreacyjnej w miejscowości Żebry Laskowiec w gminie Nur. Zwracałam się w tej sprawie do Urzędu Gminy w Nurze. Wójt gminy wystosował pismo o założenie platformy, która byłaby podstawą do założenia gniazda. Drugie pismo Wójt wystosował do Towarzystwa Przyrodniczego ?Bocian? w Siedlcach. Pracownicy z Zakładu Energetycznego przyjechali, obejrzeli słup i do tej pory nikt się więcej nie pojawił. Na pismo z Towarzystwa Przyrodniczego ?Bocian? nie było żadnej odpowiedzi. Naprzeciwko mojej działki na stodole bocian miał gniazdo, ale spadło. Bocian przylatuje co roku i koczuje na stodole. Dlatego bardzo proszę o pomoc w założeniu gniazda na słupie elektrycznym na mojej działce. Chciałabym dać szansę na zbudowanie nowego gniazda.

Pozdrawiam serdecznie,

Janina Rytel.

Od Red.: Przyłączamy się do apelu naszej Słuchaczki i kierujemy go szczególnie do pracowników energetyki.

Szanowny Panie!

Jestem mieszkańcem małej wioski w południowej Wielkopolsce, gmina Raszków, pow. Ostrów Wielkopolski. Mieszkam tutaj od 11 lat i corocznie obserwujętutaj zadomowione żurawie.Zawsze na wiosnę oznajmiają swoje przybycie głośnymi, charakterystycznymi krzykami. Z wielkim zadowoleniem stwierdzam, żeliczba żurawi się powiększa.Kilka lat temu było ich 3, a w tym roku jest już 9 osobników.Na pobliskich łąkach znalazły sobie żerowisko. Ciężko je podejść nabliższą odległość, ale i z daleka przyjemnie na nie popatrzeć, jak dumnie kroczą po łące szukając pożywienia. Często przelatują nad moim domem, krążąi nawołują się donośnym głosem. Gniazdują w pobliskim lesie,na mokradłach.Ptaki te są ozdobą naszej okolicy.
Nie wiem czy niedługo nie wyniosą się z tego terenu, ponieważ w pobliżu ich siedzib, pomimo sprzeciwu mieszkańców okolicznych wiosek, planowana jest budowa zakładu przetwórstwa odpadów poubojowych. Hałas, duży ruch transportowy, a może nawet skażenie środowiska, wypłoszy te "nasze " żurawie z tej okolicy.
Byłaby to wielka szkoda, bo zapewne obecność tych ptaków dodaje uroku naszej ziemi.
                                                                                     
                                                                                                                                    Z poważaniem
                                                                                                                                sympatyk "EkoRadia"
 

Witam.
Jestem organizatorem Święta Polskiej Niezapominajki w mojej szkole. Już 
od dziś myślę nad organizacją tej wspaniałej imprezy. Pod jakim hasłem 
przewodnim należy zorganizować obchody tegorocznego święta?
Pozdrawiam.
Nauczycielka przyrody.
 
Odp. Red.: 

Szanowna Pani,

Hasłem tegorocznego Święta Polskiej Niezapominajki jest ważne zawołanie - Idą czasy na lasy! Wybraliśmy to hasło, ponieważ obawiamy się, że wiosna i lato będą suche, a więc zagrażają nam pożary w lasach.


Szanowny Panie Andrzeju,
Niski poziom wody w kanałach nie jest niewytłumaczalną anomalią lecz splotem trzech czynników : wysokiego ciśnienia atmosferycznego nad 
Italią, klasycznego odpływu księżycowego i południowych wiatrów na Adriatyku. Ostatnio zanotowano podobne zjawisko 15 lat temu w Wenecji. 
Po tym popiątku sytuacja ma wrócić do "normy".
Pozdrawiam Leszek
Od red.: Nasza informacja o spadku poziomu Adriatyku w kanałach Wenecji wzbudziła liczne zainteresowanie, a nawet otrzymaliśmy interesujący
 opis i wytłumaczenie zjawiska. Przypomnijmy: w ubiegłym tygodniu obserwowano w kanałach Wenecji spadek poziomu wody o 80 cm..

Witam.

Panie Andrzeju przeczytałam na stronach niezapominajek o Alejach Drzew w różnych częściach Polski. Chciałabym opisać jedną aleję w Trawnikach (lubelszczyzna). Aleja Kasztanowa wpisana jes do rejestru zabytków i w dużej części przewodników turystycznych wymieniana jako atrakcja Trawnik. Rzeczywiście aleja jest przepiękna. Szpaler kasztanowców ciągnie się na odcinku ok 100 metrów i na wiosnę gdy kasztany zakwitają jest cudownie. Niestety mieszkam tam i patrzę z przerażeniem na wymieranie tych pięknych drzew, Szrotówek atakuje każdego roku coraz wcześniej. Już w lipcu liście brązowieją i spadają!!! Mimo apeli mieszkanców tej okolicy do Konserwatora Zabytków w Lublinie i do gminy w Trawnikach, nie ma żadnego odzewu, a właściewie jest - przysłano właścicielom działek przy alei pismo o ich obowiązkach - a przecież my i tak jak możemy tak staramy się palić wszystkie liście na jesieni. Niestety bez opasek i leczenia drzew za kilka lat te wspaniałe pomniki przyrody będą martwe. I nie będzie Alei Kasztanowej. Może apel z anteny radiowej do odpowiednich służb, które powinny się tym zająć da jakiś efekt. Pozdrawiam.

Asia z Alei Kasztanowej.


Dziś, 2 lutego, przeczytałam w Rzeczpospolitej, że zmniejsza się populacja wróbli. "Rzepa" pisze głownie o miastach, w których zanikł transport konny, co oczywiście ograniczyło ilość pożywienia ptakom.

Ale coś z tym jest nie tak. Od kilku lat mieszkam na wsi, praktycznie w lesie.Kiedy budował sie mój dom, wróbli było dużo. Autor artykułu ma rację: ich właściwie się nie zauważa, ale moi budowlańcy mieli ulubieńca, wróbla bez nóżki, w związku z czym wypatrywali go wśród innych. Stąd pamietam, że było ich wiele.No i nie ma.

W ogóle - chyba nie chodzi o brak koni. Polski rolnik jest mądry, w mojej najbliższej okolicy w co trzecim gospodarstwie hoduje się przynajmniej klacze, które daja przychówek.Niedawno liczyliśmy - jest ich przeszło 80, samych matek. Nie sądzę, żeby sąsiedzkie wsie były pod tym względem gorsze. Czyli konie są - a wróbli nie ma. 

Autor artykułu podaje jeszcze jedną, prawopodobną przyczynę: brak miejsc lęgowych, w tym - strychów, z racji na zmianę charakteru budownictwa. W miastach to jest mozliwe, pamiętam jak w zamurowano okienka na podstryszach bloków, przy okazji akcji ocieplania. Gnieździły sie tam również gołębie.Ale na wsi powstaja nowe domy, budowane w technologii trudniejszej do" zagospodarowania" dla ptaków ,natomiast z całą pewnością zostają budynki inwentarskie.

A wróbli  jednak nie ma.


Witam,

Miasto o którym pisałam to Cieszyn, a Śląsk Cieszyński zwany jest (nie wiem tylko jak długo jeszcze) "zielonym śląskiem". W samym mieście mamy sporo starodrzewu, wśród nich zabytki przyrody , ale także np. lasek kasztanowy. Niestety od wielu lat pustoszy nasze kasztanowce szrotówek, a miasto nie chce,bądź nie ma pieniędzy na ich masowe szczepienie. W jednym z parków w centrum miasta drzewa zaszczepiono i pomogło to na 2,3 lata. Podobno sikorki zaczynają się interesować larwami szkodnika, ale mimo to nasze, cieszyńskie kasztanowce w sierpniu są prawie bez liści. Stąd ogromny żal, kiedy widzi się inne gatunki drzew takie jak długowieczna lipa gołocone z konarów i gałęzi - one przecież nie chorują, w przeciwieństwie do dużo wrażliwszych klonów czy jesionów. A wszystkiemu winien jest ten proceder zgodny z prawem. O przycince lip i innych drzew został powiadomiony Naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska UM w Cieszynie, przyjechał na teren, stwierdził, że przycinki są nadmierne i co mógł zrobić ? - jedynie zwrócić uwagę administratorowi terenu (a to Miejski Zarząd Budynków), że zrobiono źle - ŻADNYCH KONSEKWENCJI !!! Dlatego, że w Polsce o zieleni decydują właściciele lub administratorzy terenów, którzy wybierają na przetargach firmy do pielęgnacji zieleni, które swoich pracowników biorą "z ulicy" i jedynie szkolą w posługiwaniu się piłą elektryczną. I nic nie zmienia fakt, że szef firmy ma jakieś uprawnienia, skoro z drzewami sam na sam pozostają drwale, którzy nawet nie mają pojęcia z jakim gatunkiem drzewa mają do czynienia. A po ich działaniach pozostaje tylko siąść i płakać, a straty są niepowetowane na wiele długich lat. Lipy tak brutalnie przycięte (otrzymały pokrój topoli !) rosły około 60 lat. I nasuwa się smutne spostrzeżenie, że gdyby nie postęp techniki, to WSZYSTKIE gałęzie, za wyjątkiem suchych, nadal byłyby na drzewach. Kiedyś na moje pytanie skierowane do innych drwali, dlaczego ścinają gałęzie na drzewach w parku, które nikomu nie przeszkadzają, bo rosną nad trawnikiem, usłyszłam odpowiedź, DLATEGO, ŻE WISZĄ (!). Z tego co widzę wszystkie gałęzie wiszą i gdyby przyjąć takie rozumowanie, to należy uciąć wszystkie i zostawić goły pień. Ciekawe natomiast, że w tym samym czasie, a było to latem, suche gałęzie na modrzewiach pozostawiono i wiszą do dziś. Stąd mój wniosek, że żywe, pełne liści gałęzie są lepsze w przeznaczeniu na biomasę, natomiast ścinane zimą służą komuś za opał, i im więcej ich się zetnie, tym ktoś w naszym kraju, naszym kosztem więcej zarobi. Dlatego uważam, że ten "porządek" prawny należy zdemaskować i zapytać komu i o co tu naprawdę chodzi ?

Pozdrawiam Grażyna


P.Andrzeju,

dziękujmy za przypomnienie o bieleniu drzew. Ma to zapobiec przy ewentualnych przymrozkach ale jak Ladnie wygląda działka,! pozdrawiam


Drogi Panie Andrzeju!

Temat, ktory chce poruszyc, nie jest nowy. Jestem pelna niepokoju o nasze drzewa i krzewy. Przycina, wycina sie te nasze "pluca" rzec mozna, z....pasja! i to nawet dwa razy w roku! Mieszkam w Lodzi, przy niewielkim parku im.Szarych Szeregow, "pielegnacja" drzew i krzewow jest szokujaca! Nieustannie wycina sie WSZYSTKIE dolne galezie i w krzewach i w drzewach, takze i w tym parku chodzi sie wsrod patykow i pni! Wycinane sa nawet dolne galezie jodel i swierkow! Wierzby, ktore kiedys mialy swoj charakterystyczny, piekny ksztalt, sa bez konarow i galezi, posiadaja tylko na wierzcholku pare galazek! Takie spustoszenie jest robione nieustannie, niektore krzewy juz zginely! Zrobiono w tym parku ogromne, betonowe aleje, pare metrow szerokie - koszt ogromny! a straty w zieleni nie do odratowania. Zniszczono - wykopano wowczas mase krzewow i drzew, ktore byly na ......drodze do polozenia betonu!

Kochany Panie Andrzeju! serce placze! Dzwonimy do Ochrony Srodowiska - sa ...glusi !!! Dzis sie dowiedzilam, ze dano, w tym wlasnie Urzedzie,...zezwolnenie na wyciecie wielkich, starych, przepieknych klonow, ktore rosna na ulicy Emilii Platter 18,poniewaz...... za plotem zaczeto budowe apartamentowca i te przepiekne klony musza zginac!.....beda przeszkadzac w budowie! ( stoja kilka metrow dalej!)

Takie dzialania obserwuje sie w calym miescie. Wycinane sa drzewa na osiedlowych ulicach. Wycieto 6 lat temu piekne drzewa i na mojej ulicy. Interweniowalam. Obiecano wowczas w Ochronie Zieleni,posadzic na wiosne nowe drzewa. W odpowiednim czasie przypomnialam. Okazalo sie, ze wiosna nie sadza, poniewaz.... w tym czasie wchodzi na... drzewa.. grzyb....a wiec jesienia. I jesienia przypomnialam p. dyr Ojrzynskiej o obiecanych drzewach. I tym razem byl powod.... to jest niemozliwe, gdyz Urzad ten zajety jest.......WYCINKAMI !!!.... czyzby zmienili szyld?.......

A wiec kto moze wysluchac tych co kochaja przyrode, i placza nad kazda wycieta galazka?.... KTO ??? I tak bezradna pomyslalam, ze CALA NADZIEJA jest w CUDOWNYM OPIEKUNIE NASZEJ POLSKIJ ZIELENI w... DROGIM PANU ANDRZEJU!

(By jeszcze dopelnic obraz beznadziejnej opieki naszej przyrody, dodam, ze po wielu, wielu interwencjach, by w parku zalozyc budki dla ptakow, wreszcie powieszono! pomalowane na....... czerwono!!!!!)

Drogi Panie Andrzeju! Do mego listu zalaczam zdjecie wierzby z pod mojego bloku, zrobione kilka lat temu. Dzis, po kilku przycinkach pozostalo juz tylko wspomnienie o tym pieknym drzewie! Niestety nie mam aktualnego zdjecia, widok obecnego drzewa jest tak bolesny, ze nawet nie pomyslalam by TO utrwalic! Dawne to zdjecie robil moj syn, ktory od 20 lat mieszka w Canadzie i gdy przyjechal w zeszlym roku, we wrzesniu, spytal mnie, gdy bylismy na spacerze ...." mamo czy u was drzewa choruja?....." odpowiedzialam...... drzewa nie, tylko ludzie!........

Majac w sercu nadzieje na pomoc, sle moc serdecznosci i wdziecznosci za cala Pana piekna dzialalnosc na rzecz ochrony naszej pieknej Polskiej Przyrody!!!

z wyrazami szacunku Alina U.


Witam
wczoraj widzielismy klucz gesi  nad naszym miastem - Zieloną Górą
pozdrowienia krzysztof bielewicz

Witam

Wielkie anomalie w przyrodzie. Dzisiaj o godzinie 1410 widziałem duży klucz dzikich gęsi lecących dokładnie w kierunku północnym. Zwykle wracają znacznie później.

Pozdrawiam

Antoni Martyniak z okolic Jeleniej Góry


Panie Andrzeju,
21 stycznia obserwowałem w okolicach Sulechowa na Ziemi Lubuskiej 4
żurawie lecące na północny wschód, ale nie to zrobiło na mnie wrażenie tego
dnia, gdyż styczniowe obserwacje żurawi na zachodzie Polski są juz od paru
lat "normą". Wrażenie zrobiła na mnie obserwacja pierwszych żab
brunatnych, które opuściły swoje zimowiska i ciepłym i deszczowym wieczorem 21
stycznia pojawiły sie na śródleśnych drogach. Tak wczesnej wędrówki żab
brunatnych w ciągu ponad 30 lat obserwacji przyrodniczych na tym terenie nie
odnotowałem. Czeka nas chyba wczesne pierwiośnie.
Pozdrawiam,
Tadeusz czwałga z Sulechowa

Szanowny panie Andrzeju!

jestem pana stałym słuchaczem co prawda z niedużym stażem , ponieważ jestem osobą młodą , ale uwielbiam pana audycje.W moim liscie pragne poruszyć problem spalania śmieci w piecach "CO" , jest to katastrofa szczególnie na wsi i małych misteczkach.Mieszkam w północnej wielkopolsce , mamy tutaj piękną niezniszczoną przemysłem przyrode , teren ten zwany jest potocznie " SZWAJCARIĄ CHODZIESKĄ" .Jak widze wieczorami co dzieje sie nad osiedlem , to serce sie kraje .Ludzie spalają smiecie nagminnie.Nie wiem czy nasze społeczeństwo jest tak niewyedukowane , a moze to problem biedy w naszym kraju.Następnym problemem są smiecie w lasach , jestem drwalem i niejednokrotnie widziałem sterty śmieci , ubrania , telewizory ,swietlówki!!!,meble itp.Przecież nasze polskie lasy sa naszym największym skarbem , co sie stanie jak ich zabraknie?.Moim zdaniem takie tematy trzeba nagłaśniać w mediach aż do znudzenia.Może wtedy ludzie zrozumieją , że sami sobie ,a przede wszystkim swoim dziecią szkodzą byle by nie było za pózno.Na koniec chciałem dodać że nie patrzmy co robi sąsiad zacznijmy od siebie i miejmy satysfakcje ze postępujemy dobrze.

Serdecznie pozdrawiam. (Michał Górzyński Budzyń)


Dzien dobry Panie Andrzeju,

chcialem Pana poinformowac, ze bociany z Swierkocina ( Park Narodowy Warty kolo Gorzowa Wlkp.) wlasnie do nas WROCILY! Dokladnie 15.01.2008. W ub.roku odlecialy dosc wczesnie -przelom lipiec/sierpien i sa z poworotem.

Mysle, ze to znak, ze wiosna przyjdzie do nas szybko a moze nawet szybciej niz myslimy.

Pozdrawiam Pana z Gorzowa i jego pieknych okolic ,gdzie zimy nie bylo, nie ma i pewnie juz nie bedzie.

PS. Pana audycje sa naprawde ciekawe.

 


Witam!!!

Bedąc wczoraj na spacerze z dziećmi którymi się opiekuje zobaczylismy ukrytą w trawie,rozwiniętą stokrotkę. Mieszkamy w Skomielnej Białej w województwie małopolskim,powiat myślenicki, bardzo blisko Rabki Zdroju. Wprawdzie śnieg juz tutaj praktycznie stopniał ale nie spodziewałam sie że aż do tego stopnia że w styczniu zaczną kwitnąć stokrotki. Zresztą trzeba przyznać ze jak na to porę roku jest u nas bardzo ciepło . No cóż widać ze nawet w gorach zdarzają sie dziwne figle przyrody.

Pozdrawiam Anna

 

Szanowny Panie Andrzeju !  Wracam do tematu,który Pan często porusza w swoich audycjach .Bezmyślne i okrutne wycinanie przydrożnych drzew,topoli.akacji i lip i innych jakoby zagrażających kierowcom.Przede wszystkim tym,którzy jadą z nadmierną prędkościa,nie przestrzegając zadnych przepisów.Moda ta dotarła także do wojwództwa Świętokrzyskiego.Urzędy Gmin bez najmniejszych skrupułów wydają na to zezwolenia.Są to drzewa także miododajne,a poprzez zmniejszanie pożytków pszczelich doprowadzimy do wymarcia tego najwspanialszego owada,który żywi i leczy.Prawie 80 % pokarmu jest wytwarzne przez rośliny zapylane przez pszczoły.To właśnie w Kielcach jest jedyny w świecie pomnik pszczoły na którym umieszczony jest napis "Tam gdzie pszczoła żyć nie będzie , nie bedzie mógł żyć człowiek".Proszę wspomnieć o tych bezmyślnych wycinkach jeszcze raz w audycji w Kieleckim Radiu .

     Z  poważaniem Jan Lato - pszczelarz.

 
Bardzo dobrze ,że walczycie o nie wycinanie dzew przy drodach. Nikt z
specjalistów nie zwraca uwagi na odległość sadzenia nowych dzew przy
nowo budowanych drogach. Sadzi się je za blisko krawędzi drogi(2,5-3.0
m),te drzewa za parę lat będą duże system korzeniowy działa jak lewar
i wysadza droge .budynki i wszystko co napotka przy korzeniach.
Powinno się sadzić minimum 5,0m m,odkrawędzi drogi,niech specjaliści,
oraz tak zwani;ekolodzy; wezmą to  pod uwage. pozdrawiam       

 

Ten list kieruje do pana Andrzeja Zalewskiego - Ireneusz z Dąbrowy Górniczej.

Panie Andrzeju, jak zwykle tak i dzisiaj to jest 2 stycznia 2008 roku słuchałem Pana audycji w programie I PR. Mówił Pan o trzech dębach symbolizujących trzech braci słowiańskich pod nazwą "Lech, Czech i Rus". Nie wiedziałem, że rosną takie dęby, ale znałem to powiedzenie jeszcze ze szkoły powszechnej. Swego czasu pojechaliśmy z dziećmi na wczasy do Chorwacji na wyspę Murter. Tam poznaliśmy miłe małżeństwo,którzy zaprosili nas do Zagrzebia, gdzie mieszkali. W drodze powrotnej odwiedziliśmy ich w Zagrzebiu. Zwiedzając z nimi zabytki Zagrzebia zaprowadzili nas do Muzeum Etnograficznego. Po zwiedzeniu kupili rzeźbioną statuetkę przedstawiającą trzech mężczyzn trzymających się ramionami i przedstawiających trzech braci słowiańskich z podpisem "Lech, Czech i Meh. Córki zaciekawione pytają mnie "a kto to ten Meh?" ja odpowiadam, że nie wiem. Stepan oburzone patrząc na mnie i z autentycznym zdziwieniem a nawet irytacją mówi: "no jak to ty nie znasz? u nas już dzieci w podstawówce wiedzą kto to jest Lech, Czeh i Meh. Odpowiadam mu, ze ja też w powszedniaku znalem ich jako Lech to Polak, Czech to Czech, a Rus to Rosjanin. Był tym zgorszony, a nawet oburzony. Były to lata 1960-68 i jadąc do Jugosławii nie należało rozmawiać o polityce. Ja się nie upierałem przy swoim, on też pohamował swoją irytację. Panie Andrzeju, być może Chorwaci ("Mehici") nie słuchają naszego radia, bo gdyby tak było to nie byłby Pan mile widziany w Chorwacji i Słowenii. Dobrze by było, aby Pan przy najbliższej okazji powiedział wszystkim Polakom, że mamy jeszcze jednego brata Meha i że Chorwaci nie uznają Rusa za brata.

Z szacunkiem pozdrawiam Pana Ireneusz

PS. Miałem w Chorwacji dowód, jak Chorwaci byli ustosunkowani do wszystkiego co rosyjskie, a tym bardziej co radzieckie. w latach 1960-67 wybraliśmy się dwoma samochodami do Jugosławii. Ja Skodą 1000MB.a kolega Moskwiczem 407. Przed Dubrownikiem w Moskwiczu wysiadła skrzynia biegów. Na trzecim biegu jakoś dojechał do Dubrownika i tam zaczęliśmy szukać warsztatu. Znaleźliśmy warsztat coś w rodzaju naszych TOS-ów. Rozmawiam z samym kierownikiem i mówię, że zaklinowała się skrzynia biegów. Pyta się jaki to samochód mówię, że Moskwicz. Odpowiada krótko nie robią Moskwiczy. Ja nalegam, a on swoje nie robimy. Pytam się, to kto zrobi? Mówi, że prywatny. idziemy do prywatnego. to samo Moskwiczy nie robi. Sytuacja beznadziejna. Wracamy do tego TOS-u. Wkurzony puszczam w ruch tyradę zdań po polsku, rosyjsku i niemiecku. Mówię mu: Ty jesteś Chorwat, ja jestem Polak, a auto jest ruskie. Ty nie chcesz naprawiać, to komu robisz krzywdę Polakowi, czy ruskiemu samochodowi?. Chwilkę pomyślał, zawołał mechanika i kazał mu szybko naprawić skrzynię biegów, a nas zaprosił i poczęstował czymś chłodnym. Za 15 minut mechanik przyprowadza samochód naprawiony. Pytam się ile płacę. Odpowiedział, że nic nie płacę. Nie komentowaliśmy zdarzenia, rozstaliśmy się w przyjaźni.


Dziekujemy za swiateczne zyczenia, a Pana NIEZAPOMINAJKI OGLĄDA JUZ CAŁA
MOJA RODZINA w Anglii.

Irmina


Witam

Pragnę Pana poinformować, że na południu Polski na Śląsku mamy dokładnie od 2 listopada prawie cały czas zimową aurę. W listopadzie praktycznie każdego dnia musiałem rano odśnieżać samochód przed pracą. Teraz też leży śnieg (choć tylko kilka cm) i jest mróz.

Tak więc u nas tu na południu zima już trwa 1,5 miesiąca, tzn, w pierwszej dekadzie grudnia była odwilż, ale teraz od  kilku  dni znowu mamy biało i mroźno. Podobnie jest w Małopolsce, bo tam mam rodzinę. Wiem, że u Was w stolicy dalej nie ma śniegu, ale u nas cały czas jest i prosiłbym o tym wspomnieć rano w Jedynce :)

Bardzo serdecznie pozdrawiam i życzę POGODNYCH I ZDROWYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA

Andrzej D.

 


KOCHANY PANIE ANDRZEJU,

WITAM PANA SERDECZNIE I ZYCZE MILEGO SWIATKU !!! PRZECZYTALAM O CHOINCE Z KIELC I POMYSLALAM, ZE PRZECIEZ U NAS W WILNIE 6 GRUDNIA NA MIKOLAJKI POWSTAL PARK CHOINEK BOZENARODZENIOWYCH MIEDZYNARODOWYCH. TO OZNACZA ZE KAZDA CHOINKA ZOSTALA PRZYBRANA TAK, JAK TO ROBIA W PANSTWACH SKANDYNAWSKICH, WE WLOSZACH, W NIEMCZECH I T.D. BARDZO INTERESUJACA TRADYCJA.

SERDECZNIE POZDRAWIAM. DANUSIA Z WILNA


Witam! Tyle się mówi o globalnym ociepleniu i że jego głównym powodem jest dwutlenek węgla. Ja jednak chciałbym podejść do tego tematu z zupełnej innej strony. Właściwie chodzi mi o sam dwutlenek węgla, który

jest bezwonnym i bezbarwnym gazem. Ale czy ktoś wie, jak wygląda on w innych stanach skupienia albo czy widzieliście na własne oczy takie substancje, jak ciekły azot i ciekły tlen? Jestem studentem chemii i dzis miałem okazję to wszystko widzieć. Otóż zestalony CO2 przypomina zwykły wodny lód i z tego powodu nazywany jest on "suchym (tzn. niezwilżającym) lodem". Suchy lód szybko paruje (wł. sublimuje) i zamienia sie w gaz. Teraz kolej na ciekły azot. Otóż przypomina on wodę,

tyle, że jest on cieczą niezwilżającą powierzchni i po rozlaniu tworzy

kuliste kropelki (jak rtęć). Płynny azot gwaltownie wrze, gdyz temp. wrzenia jego bardzo, bardzo niska, ponizej minus 180 st. C. Ale najciekawszy jest ciekły tlen. Stanowi on jasnoniebieską gwałtownie wrzącą ciecz. Tak więc gazowy tlen jest bezbarwny, ale ciekły ma zabarwienie, podobnie stały jest kolorowy (jest ciemnoniebieski). Do skroplenia tlenu potrzebna jest metalowa puszka wypełniona cieklym azotem. Wtedy na powierzchni tejże zestala się para wodna i dwutlenek węgla oraz kondensuje tlen. W/w doświadczenia są niezwykle ciekawe i pouczające; pozwalają spojrzeć

z innej perspektywy na ziemską atmosferę i jej problemy. Pozdrawiam Ekoradio i Pana A. Zalewskiego oraz wszystkich internautów i sluchaczy

 


Dzień dobry Panie Redaktorze!

Z zainteresowaniem czytam przepowiednie pogody i te od obserwatorów amatorów i te od synoptyków. Sama pamiętam wiele tzw. mądrości ludowych prognozujących typ pogody ale...no właśnie czy w obliczu zdecydowanych zmian klimatycznych jakie niewątpliwie następują te wszystkie ludowe obserwacje pogody i ich następstwa są cos warte? Tamte, które znamy,od lat powielane tworzone były w ustabilizowanych warunkach klimatycznych kiedy były zdecydowanie cztery pory roku, latem prawdziwe lato, zimą prawdziwa zima no i przedwiośnie było i szarugi jesienne były...a teraz to już chyba i św.Michał i św.Barbara a nawet św.Jan co się dawniej "rozczulać" potrafił nic już nam nie przepowiedzą.Chyba nadeszły czasy nowych obserwacji i tworzenia nowych mądrości ludowych.

Pozdrawiam bardzo serdecznie Pana i wszystkich miłośników Niezapominajek Jolanta Kotwica z Kielc


Szanowny Panie. Skoro tak się Pan martwi o czystość lasów, to proponuję zmartwienie o tych, którzy mają 600 zł emerytury i muszą płacić za
wywóz śmieci 40 zł. miesięcznie, a jak Pan utrzymuje będzie drożej.
Pozdrawiam

SZANOWNY PANIE ANDRZEJU!!!

MAM NA IMIE ROBERT .JESTEM WIERNYM SŁUCHACZEM JEDYNKI I ZAWSZE Z WIELKA UWAGA SLEDZE PANA WEJSCIA ANTENOWE,O ILE CZAS MI NA TO POZWALA.JESTEM NIEWIDOMY I WSZYSTKO TO O CZYM PAN MOWI JEST NIEZWYKLE POUCZAJACE I STANOWI DLA MNIE WIELKA WARTOSC.WYOBRAZNIA MOJA JEST WIELKA TOTEZ GDY PAN MOWI O PRZYRODZIE I NIE TYLKO WPLYWA NIEZWYKLE ROZWIJAJACO NA MOJ INTELEKT.Z POWODU BRAKU WZROKU OBRACAM SIE przede wszystkim WOKÓŁ DZWIĘKU, KOCHAM NIEZWYKLE PIĘKNY ŚPIEW ROZNEGO TYPU PTACTWA,SZCZEGOLNIE W OKRESIE WIOSENNO-LETNIM,bo WOWCZAS TE KONCERTY MAJA W SOBIE NAJWIECEJ UROKU.MIESZKAM W OSTROWIE WLKP. I NIEJEDNOKROTNIE CHCIALBYM POJSC DO LASU , ABY NACIESZYC SIE NIEZWYKLE BARWNA I CIEKAWA NASZA PRZYRODA , ALE ZE ZE JESTEM Z MIASTA NIE CZESTO MAM OKAZJE POJSC DO LASU.ZAWSZE JEDNAK GDY Z KIMS TAM JESTEM ZACHWYCAM SIE WSZELKIMI CUDOWNYMI ODGLOSAMI, KTORE ODNAJDUJE TRWAJAC W WIELKIEJ CISZY.MYSLE TUTAJ NIE TYLKO O SPIEWIE PTAKOW LECZ ROWNIEZ NP.ZACHWYCA MNIE NIEZWYKLE DELIKATNY,BARDZO SUBTELNY SZMER STRUMYKOW.WSZYSTKO TO REJESTRUJE NA TASMACH AUDIO GDYZ MAM TAKA PASJE.MOJE PASJE BOWIEM TO WSPOMNIANE JUZ NAGRYWANIE , REJESTRUJE: SPOTKANIA TOWARZYSKIE, MOJE WYSTEPY ARTYSTYCZNE ITD.ZAJMUJE SIE BOWIEM ROWNIEZ SPIEWANIEM AMATORSKIM , KONCERTUJAC PO CALEJ POLSCE I CZASAMI ZAGRANICA,SPIEWAM ZNANE I LUBIANE PIOSENKI DO PROFESJONALNYCH PODKLADOW MUZYCZNYCH.SA TO UTWORY ZNANYCH POLSKICH WYKONAWCOW I ZESPOLOW .

Wracajac ponownie do audycji ekoradio,przyznaje z wielka radoscia iz w sposob niezwykle fachowy i z wielkim zaangazowaniem , kojarzy Pan zdrowie pogde i przyrode.Jestem za to Panu niezwykle wdzieczny i przy okazji zycze dalszej ,bardzo owocnej pracy w Ekoradiu. Jestem jeszcze w miare mlody , mam 33 lata .Pozdrawiam bardzo serdecznie Pana oraz cala ekipe tworzaca ekoradio,a takze wszystkich internautow .Z szacunkiem, Robert z Ostrowa Wlkp.

Ps.bardzo chetnie rejestruje na tasmach wiele Panskich wejsc antenowych. Wszystkie nagrania ktore posiadam to moja dzwiekowa kronika zdarzen ,ktora prowadze dla moich potrzeb prywatnych,tzn.do tych nagran wracam zawsze w wolnych chwilach."sa to moje zdjecia pisane dzwiekiem."pozdrawiam goraco ROBERT.Ostrow Wlkp 13.11.2007 r,


Dzień dobry Panie Andrzeju!

Przeczytałem na stronie EkoRadia tekst zachęcający do dekorowania w dniu Swięta Niepodległośći naszych domów narodowymi flagami. Mój dom z okazji świąt narodowych wygląda zawsze jak na załączonym zdjęciu. Zyczę Panu dużo zdrowia i sił w działaniu na rzecz ochrony przyrody. Stanisław Ławiński z Kalisza


Kochany Panie Andrzeju,
Przeczytalam o Najstarszej drodze Krzyzowej w Niezapominajkach i posylam
zdjecia naszej Wilenskiej Kalwarii.
To piekna miejscowosc - Poczatek drogi z Wilna po Zielonym Moscie przez
rzeke Wilie i dalej ulica Kalwaryjska, prosto, a za Kosciolem, za stacjami Drogi
Krzyzowej  dalej polozona piekna miejscowosc Werki z Palacem Biskupa
Masalskiego i pieknym parkiem na wzgorzu Kalwaryjskim z ktorego widoczna malownicza 
piekna panorama Wilna.
Serdecznie sciskam Pana i zycze pogody w sercu.
Danusia Rynkiewicz
Wilno
13 listopada 2007 r   


Witam panie Andrzeju.

 
Słuchając porannej audycji usłyszałem informację o komecie Holmes'a. Chciałbym dodać co nieco na jej temat, gdyż jest ona obserwowana przez polskich miłośników nieba.
 
Jeszcze 10 dni temu kometa ta była bardzo słabym obiektem widocznym jedynie przez największe teleskopy. Około 23 października doszło do niezwykłego pojaśnienia ("wybuchu") komety. Jej jasność wzrosła kilkaset tysięcy razy i stała się obiektem widocznym gołym okiem. Obecnie każdej pogodnej nocy można obserwować ją w gwiazdozbiorze Perseusza. Ma jasność około 2,5 magnitudo, czyli nie należy do bardzo jasnych obiektów (najjaśniejsze gwiazdy mają 0-1 mag.), ale nawet z miasta jest widoczna bez użycia lornetki. Ma postać niewielkiej, mglistej plamki, niestety bez typowego dla komet ogona. Ponieważ gwiazdozbiór Perseusza jest widoczny w Polsce przez całą noc, więc warunki obserwacji komety są wyśmienite, o ile nie przeszkadzają chmury. Co prawda starają się przeszkadzać, ale codziennie w różnych rejonach Polski jest obserwowana. Ja widziałem ją już trzy razy. Gwiazdozbiór Perseusza jest widoczny wieczorem nad północno-wschodnim horyzontem, a potem (po 22-giej godzinie) praktycznie w zenicie, czyli nad naszymi głowami.
 
Wciąż zagadką pozostaje nagłe pojaśnienie komety. Co spowodowało tak duży wzrost jej jasności. Hipotezy są różne. Prawdopodobnie odrzuciła swoją starą, ciemną "skorupę" pokrywającą jądro, jednocześnie wyrzucając wielkie ilości pyłów. To właśnie te pyły tworzą otoczkę komety, która szybko rozprzestrzenia się i obecnie jest już znacznie większa od Jowisza, o Ziemi nie wspominając.
 
Więcej o polskich obserwacjach tutaj:
 
W załączniku mapka z położeniem komety.
 
Pozdrawiam
Robert Bodzoń

 

 


SZANOWNY PANIE REDAKTORZE,

witam Pana serdecznie i za pośrednictwem Pańskiej strony chcę
podziękować
WSZYSTKIM INTERNAUTOM za to, że przesyłają do Pana tak dużo listów,
zdjęć
i wierszy. Dusza się raduje gdy widzi te cuda natury. Wraca wiara i
zaufanie
do ludzi. Odnoszę wrażenie, że tu się skupiają osoby wyjątkowo
wrażliwe.

Podzielam zdanie Pana Augustynowicza z Żywca, że "Jedynka" nie jest taka
sama jak kiedyś. Nie mogę odżałować Pana Sznuka !!!.
NA SZCZĘŚCIE Z POWROTEM JEST PAN !!!!!

Pozdrawiam.  Zofia z Torunia
03.11.2007 r.

Szanowny Panie Andrzeju !
 Jestem bardzo szczęśliwa słuchając Pana codziennie w Eko-Radio i
odwiedzając Polskie Niezapominajki.
 Dla mnie jest Pan - Honorowym Strażnikiem Polskiej Przyrody . Dzięki za
te wielkie rzeczy które Pan robi.
 Za piękną ideę i promowanie wszystkiego , co polskie i rodzinne.

Podobnie jak Pan uważam , iż ziemia nasza jest cudownym miejscem
zamieszkania. Człowiek powinien być królem
przyrody, natomiast w żadnym wypadku rabusiem. Między wszystkim, co żyje,
istnieje bliska, pełna tajemnicy 
współzależność. Ludzie , zwierzęta i drzewa oddychają tym samym
powietrzem, żyją pod jednym niebem ,ogrzewają
ich promienie słońca i żywią się owocami tej samej Matki - Ziemi.
Wanda Wójciuk z Parczewa 

 

Witam Ekoradio i Pana Andrzeja.

Dziś koło południa wybrałem się na przechadzkę po okolicznych polach. Pogoda jak na koniec października (+15C) znakomita na spacery. Pobliski dąb zostal ślicznie ozłocony.

Pozdrawiam. Mateusz z Sahrynia powiat hrubieszowski

 

Witam,

do napisania tego listu sklonilo mnie: tyle mowi sie o zatruwaniu atmosfery.Mieszkam w Legionowie, w blokach.Po sasiedzku sa domy jednorodzinne, w ktorych spala sie chyba wszystko. Wieczorem, przy wyzowej, bezwietrznej pogodzie nie mozna oddychac.Nad ziemia snuje sie smrodliwy dym.Dzwonilam do Ref.Ochrony Srodowiska przy Urzedzie Miasta (wydawalo mi sie to wlasciwe)proszac o interwencje i coz uslyszalam?.....totalna niemoc.Gdyby ten dym powstawal ze spalania na zew. budynku-to tak,ale jesli wydobywa sie z prywatnego komina-to....."klops".Wiec jak to jest z ta ochrona srodowiska?Moze warto poruszyc temat spalania roznych "swinstw"w domowych piecach po raz n-ty w radio,i co robic z tym "fantem",u kogo interweniowac?
                                                                                   pozdrawiam  Urszula Mozdzonek 

Witam.

Jestem wierną słuchaczką Ekoradio. Dzień zaczynam od wysłuchania tej audycji. Jestem członkiem Towarzystwa Przyjaciół Sztyk Pięknych w Kielcach, któr również ma własną stronę : google  - tpspkielce. Polecam. W naszym gronie jest wielu wspaniałych twórców, którzy niezapominajkę przedstawili w najróżniejszy sposób. Miało miejsce spotkanie w Pałacyku Zielińskich w Kielcach; wszystkie Panie przyszły w kapeluszach, w sukniach koktajlowych z bukiecikami niezapominajek w rękach. Było ślicznie. Był to wieczór poetycki poświęcony - Niezapominajce. Od 2002 r. ja również należę do TPSP. Moje dane: Celina Ślefarska,  zam. Janaszów (koło słynnego Dęba Bartka) . Z wykształcenia jestem ekonomistą i pracuję w "Ruch" O/Świętokrzyski. Mam 44 lata a  na swoim koncie około 1500 wierszy, kilka nagród w licznych konkursach. W przyszłym roku TPSP obchodzić będzie 85 lecie. Wydajemy książkę o Kielcach pt. Kielce w słowie i obrazie. Prześlę Państwu nasze zaproszenie. Ponadto ściśle współpracujemy z panem Januszem Wróblewskim z Ptasiego Azylu. Odkąd należę do TPSP moje życie nabrało barw. Bardzo chętnie mogę przesyłać wiersze do Państwa. Największym sukcesem TPSP było wydanie (jako pierwsi wydaliśmy) antologii pt. "Zostałeś w nas Ojcze Święty". Już 2.06.2005 r. nastąpiła promocja, a książka rozeszła się w całym nakładzie. To był wielki sukces. Pomysł powstał 9.04 tuż po pogrzebie Ojca Świętego. W tym samym dniu poeci z woj. świętokrzyskiego poproszeni zostali o nadesłanie wierszy. Nie miałam nic. Zaczęłam pisać i na drugi dzień wysłałam kilkanaście. Wierszy było bardzo dużo, tematyka prawie ta sama - śmierć, umieranie, cierpienie. Moje przypadły do gustu bo były inne: Kamieniołom i Sosno polska - były wspomnieniem o Janie Pawle II (pozwoliłam sobie załączyć}. Kamieniołom sprawił, że z dnia na dzień stałam się zauważana w świecie artystycznym. Ja sama pisząc go czułam, że moją rękę prowadzi sam Ojciec. Nigdy nie napisałam wiersza nie poprawiając go. Ten powstał od razu. Ponadto o Ojcu Świętym napisałam około 41 wierszy spinając je tytułem: Jednego serca tak mało....Do 3 z nich została napisana muzyka i były śpiewane 2.04.2007 r. na adoracji w godzinie śmierci. Byłam wzruszona. Są to wiersze: Sosno polska, On umierał, Santo Subito, ze wskazaniem On umierał. Ludzie wychodząc z kościoła płakali, ja też....

Polecam naszą stronę - są na niej wielcy ludzie.

Z życzeniami sukcesów i wielu, wielu słuchaczy życzy wierna słuchaczka

Celina Ślefarska.


Szanowny Panie Redaktorze,
mam 60 lat i jestem szczęśliwa, że mogę do Pana napisać. Zasługa w tym
również mojego syna bo nauczył mnie poruszać się po komputerze. Bardzo
mi na tym zależało bo tak ładnie Pan zachęca
do wejścia na stronę. "Niezapominajki". Warto po stokroć. Zakochałam
się w tej stronie od 
pierwszego wejrzenia. Jak jestem bardzo zmęczona lub poirytowana to
zami4eszczone tam przepiękne zdjęcia i wiersze uspokajają mnie natychmiast.
Wspaniała rzecz. Jeszcze raz dziękuję za pomysł utworzenia strony.Serdecznie
pozdrawiam. Życzę dużo zdrowia. Zofia z Torunia.

 


Witam serdecznie!

No i na doczekaliśmy się pięknej, złotej, polskiej jesieni. Trochę tak jak się spodziewałem się, że po chłodnej pierwszej połowie miesiąca zagoszczą nad Polską wyże - tu musze przyznać, że liczyłem na wyże wschodnioeuropejskie (które oczywiście są trwalsze) a zamiast nich mamy układy wysokiego ciśnienia wędrujące na południe od Polski , ale nie zmienia to faltu, że jak długo bedziemy pod ich wpływem - mamy zapewnioną ładną pogodę, owszem przerywaną (jak to najprawdopodobniej sie stanie około połowy tygodnia) okresami pogorszenia pogody niemniej jednak ochłodzenie nam nie grozi, bo cały czas będziemy pod wpływem ciepłych mas powietrza płyncych generalnie z południa. I myśle, że - podobnie jak prognozuje P. Andrzej Zalewski taka sytuacja utrzyma się dłużej - może nawet do połowy października. A później no cóż - są spore szanse że w październiku zobaczymy na nizinach deszcz ze śniegiem ( ale nie wcześniej niż po 20.10). Na razie jednak radze się tym nie przejmować i cieszyć z pięknych dni i wspaniałych polskich krajobrazów - a na potwierdzenie tych słów przesyłam kilka jesiennych zdjęć z południa Polski, w tym z Tatr gdzie od początku września trwa istna walka lata (w dolinach ) z zimą na szczytach.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie Paweł Krzaklewski


 


Kochany Panie Andrzeju !!!

Skoro mowa o grzybobraniu - opowiem Panu ze w naszych pieknych zielonych choinkowo-sosnowych lasach pojawilo sie duzo grzybow, ale to mnostwo i zatrzesienie i maslakow i borowikow i kurek i rydzow, kani a nawet juz sie pojawiaja zielonki - a to przyznak jesieni, bo te grzyby rosna nawet w mrozy i dzwonia jak je wrzucasz do koszyka... Kazda pora roku cieszy swoimi urokami. Wiosna kwitna Niezapominajki, latem kwitna i zielenieja wszystkie roslinki, jesien cieszy zlotem lisci, a zima kwitna piekne mrozne wzory na szybach okien... Ale jesien - to pora na grzyby. borowki i zurawiny. Jak to przyjemnie na Swieta miec na stole wlasnorecznie zbierane i przygotowane grzybki czy kisiel zurawinowy albo kartoflane blinki polewane konfiturami z borowek...cos niesamowitego... Zycze Panu i calemu Zespolowi pieknego slonecznego Swiatku i przy okazji uzbierac duzo borowikow. Moc serdecznych pozdrowien.

Danusia z Wilna


Witam,

Spotkanie z niedźwiadkiem -W drodze do schronska Murowaniec. Dobrze, że odległość była bezpieczna, ktoś zawołał KOZICA - fajna mi kozica... Jestem stałym słuchaczem Polskiego Radia. Dzień bez Ekoradia jest dla mnie dniem straconym Pozdrawiam, życzę 100% przewidywalności prognoz pogody

Krzysiek ze Sztumu


Cześć!

 
Wybrałem się wczesnym ranem w lasy porastające jedną z północnych odnóg Góry Ludwiki - tzw. Diablej Góry. Nie spodziewałem się jakichś większych zbiorów, ale pojechałem dlatego, że nie było mnie tam kilka dobrych lat. No i nie zawiodłem się, bo znalazłem kilka borowików - w tym jednego giganta o masie = 0,61 kg.
Poza tym widziałem kilka czarcich kręgów złożonych z dorodnych owocników muchomora czerwonego - no i przestałem się dziwić, czemu miejscowi nazwali to miejsce Diablą Górą... Musi, co w Noc Walpurgii czarownice kramarzyły tam z diabłami, a efektem jest gigantyzm - także i muchomorów.
Niestety - lasy są tam dość dokładnie przetrzebione, ale - te łysiny są zalesiane jodłą i sosnami. Świerk się niestety kończy jak w całych Beskidach...
Pozdrawiam!
 
Robert Leśniakiewicz (Bobik)  
 

Witam Szanowny panie Andrzeju.

Dziś chciałbym panu zaproponować zdjęcia grzybów,jako że w ostatnią niedzielę był Pan uczestnikiem grzybobrania, zatem - temat na czasie. Idziemy na grzyby. Idąc na grzyby wchodzimy do wspólnej "spiżarni" jaką jest las, spiżarni której zasoby dają nam pokarm którym są grzyby,jagody,maliny,poziomki, owoc berberysu czy derenia, ale las to przede wszystkim "płuca miasta", płuca które pozwalają oddychać czystym powietrzem naszym płucom,las to także domostwo dzikiej zwierzyny,azyl dla ptactwa,ale i miejsce naszego odpoczynku kiedy potrzebujemy chwili ciszy i świeżego powietrza. Dbajmy zatem o te "zielone płuca"o ten "zasobnik żywności" i wychodząc z niego, zostawmy tam taki sam porządek jaki zastaliśmy wchodząc, a odwdzięczy nam się jeszcze większym bogactwem runa. Dołączam zdjęcia grzybów, oraz zdjęcie poziomki zrobione chyba w czerwcu.

Pozdrawiam. Jarek.

 

Fot.: Renata Niepsuj


Szanowny Panie Andrzeju

serdeczne pozdroweinia od rodziny Kowalów z Lublina tj. Marka i Moniki Kowalów oraz Dawidka lat 6, Jasia lat 5 i Michałka dni 40, życzymy wszystkiego dobrego oraz pomimo różnych wariacji w pogodzie trafionych prognoz i słonecznych dni w Pańskim życiu. ps. pochodzę z Podkarpacia, zachęcam do odwiedzin tych terenów, już 25 kilometrów na południe od Rzeszowa i bliżej rozpościerają sie piękne widoki. Miejscowości Błażowa, Dynów, Brzozów i inne to urocze miasteczka położone na malowiniczych wzgórzach, które w czasie złotej polskiej jesieni wyglądają przepięknie, a ludek z tych terenów jest gospodarny i Samorządny przez duże S.

Niech żyje Galicja - pozdrawia Galicjanin Marek Kowal


Dzień Dobry!
  
      Szanowny Panie Redaktorze, mieszkam we wsi Sułoszowa koło Pieskowej Skały i przeraża mnie nieświadomośc mieszkańców co do szkodliwości spalania plastiku. (na ogniskach i w piecach co) Jest to poważny problem.  Bardzo proszę by  zechciał Pan ten problem częsciej poruszać w swych wystąpieniach.  Moze dałoby się wprowadzić kaucje za butelkę , lub skup. Puszek po piwie nie widać na wysypiskach ,bo skupuja po 8 groszy.
 
Łączę wyrazy szacunku i serdecznie pozdrawiam.
 
                                                      Mirek K.

Szanowny Panie Andrzeju!

Szanowni internauci! Zawsze z niecierpliwością oczekuję Ekoradia.Wartość tej audycji to przede wszystkim osobowość Pana Andrzeja,coś,co trudno wyrazić słowami, a co sprawia, że słuchacz nie może się oderwać od radia. To jakieś tajemnicze wewnętrzne przyleganie słów i ducha.Zauważyłem też, że Pan Andrzej rozumie nasze zdrowie jako harmonię ciała i DUCHA: jeśli rozpoczyna się okres Adwentu, Pan Redaktor nie ulega politycznej poprawności,ale o tym wspomina,podobnie rano po g.7 w czas, jak mówi "świętej niedzieli". Napiszę teraz krótko o pewnym moim przypuszczeniu opartym na obserwacji funkcjonowania Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Dwa lata temu (14 i 15 VIII 05r.)widziałem, jak turysci na Połoninie Wetlińskiej chodzili po głazach,trawach,nawet 100-200m od turystycznych ścieżek,często też widziałem osoby z... psami na połoninach. Zdenerwowany, dzwoniłem a to do Straży Parku,a to do dyrekcji tegoż, dodzwoniłem się tylko do jakiejś komendy policji,nie pamiętam w jakim miasteczku.Byłem wtedy aż 4 dni w Parku, ani razu nie widziałem strażnika. Przypuszczam, że nieobecność strażników Parku lub ich koncentrowanie się na sprawdzaniu biletów (ktoś o tej ich funkcji wtedy mi powiedział) ujawnia niebezpieczną strategię dyrekcji parku przyciągania turystów za wszelką cenę-a to jest KOMERCYJNE podejście do skarbu przyrody polskiej,skandaliczne. Jak jest w innych parkach? Może warto poruszyć tę kwestię w Ekoradiu?

Marek Skrzyński,Świnoujście (3IX07)


 

Witam!

Słuchając Pańskiej audycji w dniu wczorajszym (23 sierpnia) dowiedziałem się iż w Polsce ponownie pojawiły się kwiaty na drzewach jabłoni. Otóż chciałbym sprostować to wiadomość tym iż już 11 sierpnia podczas wakacyjnego pobytu w Henrykowie (niedaleko Ziębic) spotkałem się tym dziwnym zjawiskiem. Zdjęcie które dodaję nie jest najlepszej jakości ponieważ zostało wykonane aparatem w telefonie komórkowym, lecz można na nim dopatrzyć się jednocześnie kwiatów jak i owoców jabłoni.     Pozdrawiam Łukasz z Oleśnicy.


Mewy o świcie...

"Rodzinka o świcie" Fot.. Michał Młodawski; 1 sierpnia 2007 r.
 
.... tak pozowały do zdjęcia płochliwe mewy o godz. 05:32 na plaży w Chłapowie

Szanowny Panie Andrzeju !

 
Osobiście nie mam nic przeciwko słowu "weekend", choć zastąpienie go polskim odpowiednikiem to całkiem niezły pomysł, najlepszy jest niedzielnik, dobrym pomysłem jest też zapiątek.
Co do zaśmiecania języka ostatnio najbardziej irytują mnie sprawozdawcy sportowi, którzy z uporem maniaka używają takich słów, jak "team" czy "coach" - szczerze mówiąc, nawet to śmiesznie brzmi, a mnie w dodatku razi w uszy. Nie mam nic przeciwko językowi angielskiemu, ale u licha mamy polskie odpowiedniki - "team" to drużyna, zespół, kadra, "coach" to trener, selekcjoner. W dodatku te polskie słowa były jeszcze do niedawna używane przez sprawozdawców, nie wiem, skąd ta dziwna moim zdaniem moda na angielski.
Druga sprawa to reklamy. Ostatnio modne stało się słowo "sale", czyli wyprzedaż. Niedawno w mojej miejscowości na sklepie widziałem duży napis "SALE" wykonany drukowanymi literami, a pod spodem podane coś mniej więcej w tym stylu "-30 %, -50%, -70%". Usiłowałem się doszukać polskiego tłumaczenia, czyli "wyprzedaż" - NIE BYŁO !!! Większość młodych ludzi zna lepiej lub gorzej angielski, ale czy taką reklamę zrozumie osoba starsza? Rozumiem, że do Polski przyjeżdżają turyści z Zachodu, ale można przecież wykonać taką reklamę w dwóch językach. Ja się pytam, gdzie my żyjemy? W Polsce czy w Anglii? A może w USA?
 
Popieram Pana całym sercem w walce o nie zaśmiecanie polskiego języka.
 
Pozdrawiam :)
 
Robert Róg

 


 

Witam Panie Andrzeju

mam 31 lat i jestem wiernym słuchaczem różnych rozgłośni radiowych, najwięcej słucham Polskiego Radia Ceskiho Rozhlasu.

słucham też Pana audycji, mieszkam w Jodłowej woj podkarpackie. geograficznie Pogórze Cieżkowicko-Strzyżowskie, między Tuchowem a Pilznem.

Przesyłam Panu zdięcie widoku tęczy z  mojego okna, wykonane 23 VI czerwca po burzy pozdrawiam

Grzegorz Kita 

 


Szanowny Panie Redaktorze!

Przeczytałem Ważny komunikat umieszczony na Pana stronie www.niezapominajka i dziwię się, że Pan się dziwi tym, jak obchodzą sie włodarze publicznego radia z EkoRadiem. Prawdę mówiąc chyba tylko cudem można wyjaśnić fakt, że wogóle jeszcze dają Panu te 2-3 wejscia na antenę.
Byłem kiedyś wiernym słuchaczem Jedynki. Niestety od kiedy zaczęło się tam odzyskiwanie, coraz rzadziej włączam tę stację (a żal bo mam ją wreszcie na UKF).
 
Pisze Pan o audycji Lato z radiem, a przecież jej już nie ma. Teraz jest Lato z radiem 2007, chyba po to aby odciąć się od... i  w którym nie ma już większości tych głów i głosów, które nadawały audycji główne wartości. Jednak te wartości okazały się skażone przeszłością.
 
Czego można oczekiwać, kiedy znakomity niedzielny program  Dziesiąta z hakiem o wysokich walorach humanistycznych, podawanych w niezwykle przystępny i jakże znakomitym językiem polskim, zastępuje się programem weterynaryjnym o zwierzętach domowych. Programem zreseztą też dobrze robionym i zapewne potrzebnym, no ale nie o tej porze, nie w tym dniu i nie zamiast.
 
Radio publiczne traci i będzie coraz prędzej traciło słuchaczy na własne życzenie, a właściwie na życzenie pomazańców, którzy tam teraz rządzą. Jedyna nadzieja, że ich czas też jest ograniczony.
 
A nadzieją dla szerszego dostępu słuchaczy do EkoRadia są zapewne radia komercyjne, szczególnie te o zasiegu ogólnopolskim. Czy myślał Pan o tym?
 
Pozdrawiam serdecznie, Wiesław Augustynowicz z Żywca

Witam serdecznie. Dziękuję za pomysł wyszukania słowa polskiego określającego czas pomiędzy piątkiem i niedzielą. Niestety język polski może i jest piękny ale tylko dla nas Polaków. Jest to język nieprecyzyjny i nie można określić dokładnie nie tylko końca tygodnia ale i setek  innych przedmiotów , zjawisk czy sytuacji.

Jedyną możliwością jest zapożyczanie sensownych rozwiązań z języka uniwersalnego jakim jest angielski. Cały świat nazywa weekend weekendem i wprowadzanie nazwy "zapiątek" a może "przedsobotek"  jest raczej śmieszne z pełnym szacunkiem do mojego Idola medialnego Pana Andrzeja Zalewskiego ( to na pewno jest Jego propozycja ).Inne określenia nigdy się nie przyjmą. dzisiejsza młodzież to pokolenie komputerowców a tu juz mail zawsze będzie mailem nie listem a O.K. zawsze będzie stanowiło potwierdzenie czy akceptację. To jest znak nowych czasów : integracja także językowa. Niemcy to inny naród ( mam tam najbliższą rodzinę jak często to bywa na Górnym Śląsku ) przede wszystkim o silnych korzeniach nacjonalistycznych i widac to także w posługiwaniu się Niemców swoim językiem. rzeczywiście Prawie w ogóle nie ma tam zapożyczeń z innych języków ale pamiętajmy ,że język Gethego jest zdecydowanie bardziej precyzyjny. Krótko może określic każde zjawisko rzecz itp.

 

Serdecznie Państwa pozdrawiam a przede wszystkim pozdrawiam  bardzo szanowanego lubianego oczekiwanego na antenie PR1 Pana Andrzeja Zalewskiego. Zgadzam się z Państwem ,że zmiany w PR1 skutecznie upodabniają tę antene do dziesiątków innych stacji. " Lato z radiem " rozstając się z takimi prezenterami jak panowie Sznuk i Czejarek jest podobne do innych audycji ...

Jan Szydłowski

 ( zabrze )


Witamy Panie Andrzeju!!

Jesteśmy organizacja pozarządową z Wrocławia  -stowarzyszenie „ŻYĆ INACZEJ”. Od kilku lat realizujemy projekty proekologiczne dla dzieci i młodzieży. Prowadzimy Ośrodek Integracyjny w ramach którego działa  klub dla dzieci, młodzieży i seniorów, wspierany przez wolontariuszy.  Posiadamy użyczony przez Gminę Wrocław budynek wraz dużym terenem ( około 2000m2).Niegdyś powstał tu okoliczny śmietnik, z którego próbujemy stworzyć „Tajemniczy Ogród” . Rozpoczęliśmy prace w 2005r . Częściowo oczyściliśmy teren ( około 20ton śmieci). Powstał projekt ogrodu, opracowany w ramach wolontariatu przez Annę Grabek, dofinansowany przez Gminę Wrocław. Pierwsze rośliny posadziliśmy jesienią 2006r. Spora część roślin pozyskana została we własnym zakresie. W tam roku zajmujemy się odgruzowywaniem pozostałej części terenu, oraz pielęgnacja naszego młodego ogrodu. Chcielibyśmy przystąpić do Klubu obiektów z ogrodami. Proszę o wskazanie, czy jako organizacja pozarządowa możemy przystąpić, ponieważ zauważyliśmy że klub powstał dla szkół. Fotografujemy  powstawanie naszego ogrodu, który z każdym dniem jest piękniejszy. Na pewno wkrótce się pochwalimy. Ponadto posiadamy sporo fotografii z wypraw, wycieczek- krajobrazów naszego pięknego Dolnego Śląska i nie tylko. .bo też znajdzie się biedronka, motyl i robak, a nawet barwny kwiat.

Pozdrawiamy serdecznie

Beata Sypniewska ( prezes stowarzyszenia ) beatasypniewska @op.pl   i Anna Grabek (pomysłodawca i koordynator ogrodu) graniuta@op.pl


Szanowny Panie Redaktorze,

Bardzo Pana proszę o apelowanie do właścicieli krów, koni i kóz, aby wyprowadzali swoje zwierzęta na pastwiska wcześnie rano i potem po południu do wieczora, ponieważ mało kto zabiera zwierzęta w południe do domu. Temperatura na otwartej przestrzeni jest ogromna, a te żywe stworzenia na ogół nie mają nawet krzaczka i możliwości, by stanąć w cieniu.

Rolnicy tylko Pana posłuchają.

Z góry dziękuję, Barbara Hartman

 

Dzień dobry, Panie Andrzeju !

Piszę do Pana, ponieważ od początku słucham Pańskich prognoz pogody, kiedy pojawiły sie one w Lecie z Radiem - jednej z moich ulubionych audycji. Ostatnio, nie wiem czemu, zdjęto Eko-Radio z anteny Lata z Radiem. Nie mam nic przeciwko Pani Dymeckiej, ale jej prognozy pogody są prowadzone w takim samym stylu, jak niegdyś w Panoramie - sucha prognoza pogody, nic więcej. Pańskie prognozy pogody były o wiele ciekawsze, nie tylko była to prognoza, ale też fachowe wyjaśnienie występujących w danym momencie zjawisk meteorologicznych, a przy tym walka o polską przyrodę, o lasy, zboża, o polski klimat. Szanuję Panią Dymecką, ale jestem KATEGORYCZNIE ZA PRZYWRÓCENIEM EKO-RADIA DO LATA Z RADIEM, mogłoby być ono nadawane obok prognoz Pani Dymeckiej. Panie Andrzeju, jeżeli mógłby Pan coś zrobić w tej sprawie, byłbym ogromnie wdzięczny. Lato z Radiem bez Panskich prognoz, bez Eko-Radia nie jest tą audycją, co kiedyś. Brakuje Eko-Radia i to bardzo, a właśnie od Lata z Radiem zacząłem słuchać Pańskiej audycji. Osobiście dziwię się, że taka ciekawa prognoza pogody po tylu latach została zdjęta z tej wakacyjnej audycji, której słuchają m.in. wczasowicze i urlopowicze, z wiadomych względów zainteresowani pogodą.

 
Pozdrawiam :)
 
Robert Róg, Kłodzko
 

 

 


GÓRA STRONY

"Czyńcie sobie ziemię poddaną.
Te słowa bowiem są najpierwotniejszą i najbardziej kompletną definicją ludzkiej kultury"

(Jan Paweł II "Pamięć i tożsamość")